Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Małe wielkie rzeczy

Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,73 (731 ocen i 149 opinii) Zobacz oceny
10
84
9
115
8
225
7
186
6
82
5
28
4
8
3
2
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Small Great Things
data wydania
ISBN
9788380971127
liczba stron
608
język
polski
dodała
Ag2S

#1 na liście bestsellerów „New York Timesa” – Jodi Picoult raz jeszcze zachwyca czytelników wciągającą powieścią na temat jednego z najważniejszych problemów etycznych naszych czasów. Uprzedzenia rasowe, przywileje, władza – to jedynie część kwestii, które porusza i przedstawia w wymiarze dotąd niespotykanym. Kiedy po rutynowym zabiegu umiera noworodek, ojciec dziecka oskarża o morderstwo...

#1 na liście bestsellerów „New York Timesa” – Jodi Picoult raz jeszcze zachwyca czytelników wciągającą powieścią na temat jednego z najważniejszych problemów etycznych naszych czasów. Uprzedzenia rasowe, przywileje, władza – to jedynie część kwestii, które porusza i przedstawia w wymiarze dotąd niespotykanym.

Kiedy po rutynowym zabiegu umiera noworodek, ojciec dziecka oskarża o morderstwo afroamerykańską pielęgniarkę. Ani ona, ani jej prawniczka, ani ojciec zmarłego chłopczyka nie mają pojęcia, że ta śmierć odmieni ich życie w sposób, którego żadne z nich nie było w stanie przewidzieć.

W „Małych wielkich rzeczach” Picoult opowiada o władzy i uprzedzeniach, o tym, co nas dzieli i łączy. To powieść o objawieniach, które przychodzą z niespodziewanej strony. Jodi Picoult bierze na warsztat uprzedzenia rasowe, przywileje, sprawiedliwość oraz współczucie – i swoim zwyczajem nie podsuwa łatwych odpowiedzi. Z wnikliwością, szczerością i empatią maluje obraz rzeczywistości, z którą mamy do czynienia na co dzień i której często nie przyjmujemy do wiadomości. „Małe wielkie rzeczy” to kawał dobrej literatury spod pióra autorki, która zna się na swoim fachu.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 230
booksofmeworld | 2017-05-07
Na półkach: Przeczytane

Małe wielkie rzeczy to pierwsza powieść autorki jaką przeczytałam i choć nie mam porównania to mam wrażenie, że trafiłam na taką, w której autorka wyciąga największe trupy z szafy Amerykanów, którymi są rasizm i dyskryminacja osób z innym kolorem skóry. Wiem, że rasizm nie występuje tylko a Ameryce, jest obecny wszędzie, ale czy to nie tam było i jest najgorzej pod tym względem do tej pory? Nie raz się przecież słyszy w wiadomościach, że w Ameryce były jakieś wojny gangów czy napady na tle rasistowskim. W trakcie czytania Małych wielkich rzeczy odczuwa się naprawdę wiele różnych emocji.

Ruth Jefferson jest położną, pracującą od dwudziestu lat w zawodzie, w jednym szpitalu. do swojej pracy zawsze podchodzi z wielkim zaangażowaniem. Przyszłe i świeżo upieczone matki ją uwielbiają, ponieważ zawsze wie czego im najbardziej potrzeba w danej chwili. Koleżanki z pracy zawsze mogą liczyć na jej pomoc, a przełożona, która ma o połowę krótszy staż niż Ruth całkowicie jej ufa. Ruth jest jedyną ciemnoskórą pielęgniarką na oddziale, co jak się później okaże przysporzy jej wiele problemów. Gdy do szpitala trafia rodzina Bauerów, biali supremacjoniści, którzy wynaleźli szpital z białym personelem, gdzie mieli się jak najlepiej zająć nowo narodzonym synem Brit i Turka, Davisem. Wszystko się zmienia, gdy do sali wchodzi ciemnoskóra kobieta, która ma się zająć świeżo upieczoną mamą i jej synkiem. Turk Bauer ledwie się powstrzymuje przed rzuceniem na kobietę, gdy jej brudne ręce dotknęły niczym nieskażonego, białego syna supremacjonisty. Turk wymusił na przełożonej Ruth zakaz zbliżania się afroamerykańskiego personelu do jego rodziny, co w dużym stopniu ubodło pielęgniarkę. Gdy mały Davis Bauer umiera po rutynowym zabiegu, a osobą, która go po nim pilnowała była Ruth, Turk próbuje znaleźć winnego i w tym wypadku pada właśnie na Ruth.

Wspomniałam już, że wiele emocji pojawia się w trakcie czytania tej powieści. Począwszy od smutku, poprzez irytację, złość i zadowolenia. Muszę przyznać, że nigdy nie zrozumiem co siedzi w głowach rasistów i co im przeszkadza w tym, że ktoś jest innego koloru skóry czy innej wiary, przecież jest to człowiek, jak każdy inny, a to, że popełnia jakieś błędy czy zbrodnie to raczej nie powinno być podciągane pod kolor skóry. Strasznie mnie irytowało to, gdy autorka opisywała zwykłą rzeczywistość ciemnoskórej osoby, która jest obserwowana w sklepie, a nawet sprawdzają jej torebkę czy czasem nie wynosi czegoś ze sklepu. Bo co, ktoś jest ciemnoskóry to znaczy, że na pewno coś ukradnie? Wiem, że autorka opisywała tylko szarą rzeczywistość, ale nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bardzo mnie irytowało to, że inni uważają się za lepszych i uważają, że mają prawo rewidować kogoś tylko dlatego, że ma inny kolor skóry. Cała powieść idealnie przedstawia, jak rasizm wpływa na dyskryminację innych.

Kolejnym aspektem są opisywani przez autorkę supremacjoniści, którzy jak dla mnie mają kompletnie nie równo pod sufitem. Osoby, które wyznają wiarę w czystą rasę, biją wręcz do nieprzytomności ludzi o innym kolorze skóry czy orientacji seksualnej nie mogą być zdrowe. Z resztą nie muszę daleko szukać, bo u mnie w mieście wręcz roiło się od skinów, na których osiedle jak weszła osoba, która im nie pasowała, kończyła podobnie jak w książce. Turk Bauer tak się zafiksował na zemście na ciemnoskórej pielęgniarce, którą obwiniał za śmierć swojego syna, że próbował w to wciągnąć wszystkich podobnych sobie znajomych. Autorka w idealny sposób przedstawiła wszystko, co związane z rasizmem czy samymi supremacjonistami. Pokazała jakie mają zwyczaje, czego słuchają, jak wyglądają ich spotkania i czym się kierują, choć dla mnie ich zachowanie nigdy nie będzie zrozumiałe to widać, że Jodi Picoult przyłożyła się do przedstawienia postaci skinów.

Do samego końca nie wiedziałam, jak zakończy się rozprawa Ruth. Z jednej strony myślałam, że przecież musi się wszystko dobrze ułożyć, a z drugiej tylko czekałam na jakiś wybuch Ruth, który wszystko skomplikuje. Ruth jest postacią, która choć wie, że jest ciemnoskóra to za wszelką cenę chciała się "wybielić". Nie widziała tego, jak traktują ją inny, za każdym razem, gdy ktoś ją o coś prosił sądziła, że wyświadcza im przysługę, a tak naprawdę nie widziała tego, że patrzą na nią przez pryzmat tego, że jest ciemnoskóra. Dopiero, gdy wreszcie do niej dotarło kim naprawdę jest wszystko uchodzi z niej, jak z nadmuchiwanego materaca. Muszę przyznać, że zakończenie też pokazało, jak bardzo człowiek może się zmienić, a jego przekonania wcale nie są właściwe.

Małe wielkie rzeczy to bardzo dobre przedstawienie tego, że ślepie wierzenie w daną sprawę może być z jednej strony zgubne, a z drugiej może w pewien sposób uratować życie. Cieszę się, że jest to pierwsza powieść autorki jaką przeczytałam, bo była to jedna z lepszych książek po jakie sięgnęłam w tym roku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Byliśmy łgarzami

Książka ciekawa, ale specyficzna, miejscami bardzo przerysowana, co czyni ją tylko bardziej intrygującą. Trzeba ją przeczytać do końca, aby ją w całoś...

zgłoś błąd zgłoś błąd