Twierdza Kimerydu

Wydawnictwo: Novae Res
7,02 (90 ocen i 50 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
11
8
22
7
21
6
12
5
3
4
8
3
2
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380834538
liczba stron
443
język
polski

Czasem badania genetyczne są przyczyną katastrofy, a nie przełomu. Gdy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i...

Czasem badania genetyczne są przyczyną katastrofy, a nie przełomu.

Gdy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i uratowana przez strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, pół człowieka, pół raptora, trafia do rezydencji burmistrza Twierdzy – Teobalda. W obliczu niedawnej rzezi i wiszącej w powietrzu rewolucji nawet zatajenie prawdziwego powodu przybycia pani profesor do Twierdzy Kimerydu wydaje się nieistotnym szczegółem. Na jaw wychodzą bowiem znacznie bardziej przerażające fakty, sprawiające, że żadne z miast Afryki Południowo-Wschodniej nie może dłużej pozostać obojętne wobec krzywdzących wpływów Europy i hegemonii cesarza Brytanika. Usilna chęć przypodobania się Cesarstwu Europy nagle gaśnie zastąpiona determinacją i pragnieniem odzyskania autonomii kraju Złocistych Piasków.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Novae Res, 2017

źródło okładki: http://szuflada.net

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 93
Poczytajnia | 2017-03-04
Na półkach: Przeczytane

Historia pewnej twierdzy

Przyznam szczerze, że jeśli chodzi o literaturę gatunkową, to literatura fantasy znajduje się raczej na obrzeżu moich zainteresowań literackich. Bliżej mi do wszelkich form literackich, które wyrastają z inspiracji rzeczywistością i są opowieścią o otaczającym nas świecie. Tłumaczą bliskie nam zjawiska, wskazują na aktualne problemy i próbują je rozwiązać. Choć czasem wystarczy, że zadają po prostu pytania. Wówczas czytelnik ma szansę sam sobie na nie odpowiedzieć. Wolę więc literaturę mocno osadzoną w realiach, która czerpie garściami z tradycji powieści realistycznej. Choć nie tylko. Lubię również reportaże oraz wszelkiego rodzaju biografie i autobiografie. Może dlatego najchętniej sięgam po literaturę kryminalną, która obecnie jest nie tylko popularna, ale sięga właśnie do najlepszych tradycji z kręgu realizmu. Autorzy kryminałów dbają bowiem o to, aby ich powieści oprócz zagadki kryminalnej, były także obrazem naszej współczesności. Stąd duży nacisk kładą na dokumentację, czy odwiedzanie miejsc, w których umieszczają akcję swoich książek.

Książkę Magdaleny Pioruńskiej zatytułowaną „Twierdza Kimerydu” potraktowałam więc trochę jak odskocznię od literatury, którą czytam na co dzień. Zanim jednak zaczęłam czytać, poszukałam trochę informacji na temat literatury fantasy. To literatura gatunkowa, więc ma pewne założenia, motywy, które się w niej powtarzają. Myślę, że tak właśnie powinno się podchodzić do gatunku, z którym mamy styczność po raz pierwszy. Lepiej wówczas zrozumiemy co autor miał na myśli, a i nasza lektura dostarczy nam więcej przyjemności jeśli choć w stopniu podstawowym zorientujemy się jakie założenia ma gatunek, za który się bierzemy.

Ale powieść Magdaleny Pioruńskiej to nie tylko fantasy. Autorka używa również innych konwencji, które spójnie łączy, oddając w efekcie do rąk czytelnika książkę pod tym względem niezwykle interesującą. Mamy tu bowiem elementy powieści przygodowej, literatury postapokaliptycznej, czy prozy psychologicznej i sagi rodzinnej – jak czytamy na skrzydełku książki. Tak więc nie tylko wielbiciel fantasy w „Twierdzy Kimerydu” znajdzie tu coś dla siebie.

Znalazłam również i ja. Przede wszystkim jestem pod ogromnym wrażeniem jeśli chodzi o świat przedstawiony. Naprawdę dużej wyobraźni wymaga stworzenie fantastycznych realiów niemal od podstaw. Magdalena Pioruńska kreuje nie tylko oryginalne postacie, ale także dekoracje, w których się one poruszają, tworzy całą historię Twierdzy Kimerydu, obyczajowość jej mieszkańców, łączy w związki, postaci obdarza mrocznymi sekretami. Wszystko tu sprawia wrażenie przemyślanego od początku do końca. W dodatku pod płaszczykiem fantasy autorka przemyca jak najbardziej aktualne problemy, z którymi zmagamy się również we współczesności.

Mocnym punktem są na pewno postacie. Oryginalne, a zarazem bardzo prawdziwe, mimo że powierzchownie często różnią się od nas, ludzi. Mają jednak jak najbardziej ludzkie emocje, toteż łatwo jest się w świat owych postaci wczuć. Postacią robiącą największe wrażenie jest natomiast bohater nie bez powodu określany dwoma imionami: Tuliusz i Tulia. Myślałam nad tą postacią długo i ostatecznie musiałam dojść do wniosku, że chyba dotąd w żadnej literaturze fikcyjnej takiej postaci nie spotkałam, a na pewno tak dobrze przedstawionej. Emocje, które nią targają, sprawiają wrażenie jak najbardziej prawdziwych. Ta postać naprawdę zaciekawia i pozostaje w głowie nawet już po skończonej lekturze.

Kolejnym mocnym punktem jest eksperyment z narracją. Autorka prowadzi ją w pierwszej osobie, lecz mamy tu do czynienia nie tylko z jednym bohaterem. Narratorów mamy bowiem kilku. Akcja posuwa się do przodu, a my widzimy opisywane zdarzenia poprzez pryzmat raz jednego, potem kolejnego narratora. Bardzo to ciekawe i zastosowane przez autorkę z dużą umiejętnością.

Jeśli chodzi o mankamenty, to czasem zdarzały się błędy raczej kosmetyczne, do wyeliminowania podczas redakcji i korekty. A że czytałam egzemplarz recenzyjny, jeszcze przed ostatecznymi poprawkami, to nie będę się nad tym rozwodzić. Na początku odniosłam też wrażenie, że tempo narracji nie idzie w parze z dynamiką opisywanych zdarzeń. Ale im dalej w tekst, tym to wrażenie było mniejsze. Autorka wyraźnie się rozkręcała, było coraz lepiej, więc z chęcią przeczytam kolejną część. A można sądzić, że taka powstanie, ponieważ zakończenie zostało jak najbardziej otwarte.

Ewelina Dyda

Blog:
http://poczytajnia.wordpress.com/

Facebook:
https://www.facebook.com/recenzjeliterackie

Instagram:
https://instagram.com/poczytajnia/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie opuszczasz mnie

nie, nie i jeszcze raz nie. Próbuje zebrać myśli, bo dopiero co zamknęłam ostatnią stronę, a w zasadzie to ostatnie 15 przeleciałam wzrokiem, bo miała...

zgłoś błąd zgłoś błąd