Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wszyscy patrzą

Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: Czarna Owca
6,57 (7 ocen i 3 opinie) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
1
7
2
6
1
5
0
4
2
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Everyone Is Watching
data wydania
ISBN
9788380155466
liczba stron
312
język
polski
dodała
Ag2S

Nowy Jork, miasto, które inspiruje. Miasto, które przyciąga. Miasto, w którym wszyscy trwają w oczekiwaniu na to, co się za chwilę zdarzy. 1967. Robert Mapplethorpe wie, że jest artystą. Od dzieciństwa w Queens marzy mu się gorączkowy, podniecający rytm śródmiejskiego życia, napór ciał. Chce, aby na niego patrzono, pragnie być znany. 1891. Walt Whitman już osiągnął...

Nowy Jork, miasto, które inspiruje. Miasto, które przyciąga. Miasto, w którym wszyscy trwają w oczekiwaniu na to, co się za chwilę zdarzy.
1967. Robert Mapplethorpe wie, że jest artystą. Od dzieciństwa w Queens marzy mu się gorączkowy, podniecający rytm śródmiejskiego życia, napór ciał. Chce, aby na niego patrzono, pragnie być znany.
1891. Walt Whitman już osiągnął sławę i wszedł w podeszły wiek. Wciąż jednak ciekawy jak dziecko, wciąż pełen pasji, wraz ze swoim przyjacielem i biografem, Bucke’em, wyrusza w podróż do miasta, które zawsze uwielbiał, miasta, które było sceną jego największych triumfów i porażek.
1922. Robert Moses, człowiek z wizją. Stojąc na brzegu Long Island wie, co tu może powstać. Idąc ulicą na Brooklynie, potrafi ujrzeć jej przyszłość. To ktoś, kto zbuduje nowoczesny Nowy Jork.
2013. Edmund White wraca do Wielkiego Jabłka. To miasto jego młodości i dorosłego życia, a także miłości. Teraz wspomina dni leniwych rozkoszy, noce ekstazy i euforii. Od tamtego czasu minęło jednak wiele lat.
Wszyscy patrzą to opowieść o ludziach, którzy określili Nowy Jork. Poprzez życie i perspektywę tych wybitnych twórców, artystów i myślicieli, jak również poprzez ich ikoniczne dzieła, które oddają jego kwintesencję, zostaje ukazany portret miasta. Złożonego, barwnego, wstrętnego, kuszącego, ulegającego ciągłym zmianom i ewolucji. Ten intymny i epicki w swoim rozmachu obraz to wyraz miłości do Nowego Jorku i jego mieszkańców.

 

źródło opisu: http://www.czarnaowca.pl/

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 446

Pestki Wielkiego Jabłka

Nowy Jork dla kogoś, kto nigdy nie zaznał go na żywo jawi się jako nie tyle miasto, co stworzenie mityczne. Ma w sobie pewną szczególną aurę, która idealnie koresponduję z synonimami słowa imponujące. To miejsce, w którym wszystko wydaje się być możliwe. Żadna trampolina do sukcesu nie jest zbyt daleko, a poszczególne zakątki otaczane są swego rodzaju kultem. No właśnie, ale czy da się za pomocą słów oddać czar tego indywiduum?

Tego niełatwego zadania podjęła się Megan Bradbury. Postanowiła ona za pomocą wybranych przez siebie osobistości pokazać czym Nowy Jork jest i co świadczy o tym, że pisze się o nim poematy i kręci filmy. Autorka wybrała sobie do pomocy szczególne i wyraziste osobowości. Główne role, ale nie jedyne w tej czasoprzestrzeni grają Robert Mapplethorpe, Walt Whitman, Robert Moses i Edmund White.

Mamy więc fotografa, poetę, architekta i pisarza, ale znajdziemy też inne persony jak chociażby Lourie Anderson czy Patti Smith. Wybór takich a nie innych postaci na pierwszym planie nie jest przypadkowy. Każda z nich doświadczała uroku Wielkiego Jabłka w innym okresie czasu. Każda perspektywa miała swoje wymagania, spostrzeżenia i uwagi. Łącząc je w całość, otrzymujemy pełen obraz metropolii na przestrzeni lat.

Muszę przyznać, że takie podejście do sprawy bardzo przypadło mi do gustu. Dzięki włączeniu postaci do nurtu wydarzeń, cała lektura nabrała dla mnie wyraźnego kształtu, charakterystycznej namiętności. Z jednej strony byłem żywo zainteresowany fabularyzowanymi...

Nowy Jork dla kogoś, kto nigdy nie zaznał go na żywo jawi się jako nie tyle miasto, co stworzenie mityczne. Ma w sobie pewną szczególną aurę, która idealnie koresponduję z synonimami słowa imponujące. To miejsce, w którym wszystko wydaje się być możliwe. Żadna trampolina do sukcesu nie jest zbyt daleko, a poszczególne zakątki otaczane są swego rodzaju kultem. No właśnie, ale czy da się za pomocą słów oddać czar tego indywiduum?

Tego niełatwego zadania podjęła się Megan Bradbury. Postanowiła ona za pomocą wybranych przez siebie osobistości pokazać czym Nowy Jork jest i co świadczy o tym, że pisze się o nim poematy i kręci filmy. Autorka wybrała sobie do pomocy szczególne i wyraziste osobowości. Główne role, ale nie jedyne w tej czasoprzestrzeni grają Robert Mapplethorpe, Walt Whitman, Robert Moses i Edmund White.

Mamy więc fotografa, poetę, architekta i pisarza, ale znajdziemy też inne persony jak chociażby Lourie Anderson czy Patti Smith. Wybór takich a nie innych postaci na pierwszym planie nie jest przypadkowy. Każda z nich doświadczała uroku Wielkiego Jabłka w innym okresie czasu. Każda perspektywa miała swoje wymagania, spostrzeżenia i uwagi. Łącząc je w całość, otrzymujemy pełen obraz metropolii na przestrzeni lat.

Muszę przyznać, że takie podejście do sprawy bardzo przypadło mi do gustu. Dzięki włączeniu postaci do nurtu wydarzeń, cała lektura nabrała dla mnie wyraźnego kształtu, charakterystycznej namiętności. Z jednej strony byłem żywo zainteresowany fabularyzowanymi losami wspomnianych postaci. Z drugiej zaś dzięki nim czułem podskórnie w jaki sposób reagują z tkanką otaczającej ich rzeczywistości. Jak dopełniają się nawzajem i korespondują.

Uczucia przenoszone drogą literową mają tu pewien szczególny urok. W jednym momencie widzę Nowy Jork w budowie, a stronę później przemieszczam się do określonej dzielnicy naznaczonej w pełnej krasie. Co stymulujące, nie jest to głośna oda, która wychwala do nieprzytomności poszczególne kąty i wrażenia. Daleko tu do spoglądania na giganta z perspektywy bałwochwalczej.

Jest za to miejsce na gorycz i zgryźliwość. Spełnianie zachcianek, szybkie tempo życia i rozczarowania spotykane za rogiem. Sukces podszyty jest swego rodzaju melancholią, a dualizm, który płynie w żyłach tej miejskiej dżungli zdaje się świadczyć o jej wyjątkowości. Chwilami ma się je ochotę opuścić w ułamku sekundy, zostawić gdzieś daleko. Jednak gdy opary bezsilności opadną, pojawia się tęsknota. Syreni głos znów przyzywa, bo tak już jest z tą niełatwą miłością. Żyć w niej trudno, lecz bez niej się nie sposób.

Właśnie takie skrawki tworzące splot niejednoznacznego materiału sprawiają, że lektura zapada w pamięć. Mógłbym ponarzekać, że losy głównych bohaterów warto byłoby rozwinąć, dać im więcej czasu i wgryźć się w nie bardziej. Nie zapominam jednak, że bohater jest tu tak naprawdę jeden – Nowy Jork. Właśnie on ma stać na piedestale, pełen zalet i wad. Z siłą przyciągania, której nie da się oprzeć i która dzięki Bradbury jest namacalna, wchodzi w krew i sprawia, że ten mit ożywa i uderza do głowy niczym szampan z najwyższej półki.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (31)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 398
Northman | 2017-06-06
Przeczytana: 28 maja 2017

Wielkie Jabłko w kilku odsłonach.

"Wszyscy patrzą" zaskoczyło mnie jako książka... Ta pięknie wydana pozycja zaskakuje bowiem formą, treścią i tym, czym jest: obrazem zestawionym z migawek, uczuć, scen, a składającym się na rozciągniętą w czasie, opowiedzianą z perspektywy znanych ludzi i ich dokonań historią o esencji miasta, którego nie sposób przeoczyć na mapie Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Nowy Jork można lubić lub nie, ale po takiej lekturze... można zacząć mieć ochotę go pokochać.

Za co? Za to, czym jest: tłumem ludzi, myśli, uczuć, idei, które - choć czas pędzi naprzód - są stałe, nieuchwytne wprawdzie do zdefiniowania, lecz namacalne. W tej książce CZUĆ Nowy Jork... Ciężko to opisać słowami, ale naprawdę tak jest - nawet jeśli nigdy się tam nie było (jeszcze :)), to jednak instynktownie wie się, że to właśnie o istocie Wielkiego Jabłka pisze Bradbury. I nachodzi człowieka nagle ochota, by stać się jego częścią... Częścią tłumu, jednostką... czymkolwiek, co...

książek: 615
dobrerecenzje | 2017-08-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 07 sierpnia 2017

Autorka pisząc tą książkę zainspirowała się Nowym Jorkiem, a życie i twórczość autentycznych postaci w niej zawartych, są swego rodzaju fikcją literacką.
Książka to debiut literacki autorki, w moim odczuciu bardzo udany.
„Wszyscy patrzą” to opowieść o ludziach, którzy tworzyli historię Nowego Jorku.
Autorka opisując czterech wybitnych - mogę spokojnie tu użyć słowa - geniuszy, nie tylko skupiła się na ich życiu i twórczości, ale także na ich dziełach, a poprzez to ukazała portret miasta.

Robert Mapplethorpe w Brooklynie uzyskał tytuł bakałarza sztuk pięknych.
Swoje pierwsze zdjęcia wykonał przy użyciu Polaroidu.
W Manhattanie Robert naprawdę może być twórczy. „Artysta musi być zanurzony w swoich czasach. Sztuka to świadectwo chwili, w której powstaje”.

Robert Moses - amerykański urbanista, celem jego projektu była przebudowa Nowego Jorku.
W latach 1955-1969 Robert Moses buduje Lincoln Center for the Performing Arts.
Łączy w jednym kompleksie Metropolitan Opera, New York...

książek: 154
aggie | 2017-05-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: maj 2017

Megan Bradbury zadebiutowała powieścią o czterech mężczyznach związanych z Nowym Jorkiem. Sfabularyzowała historie życia Roberta Mapplethorpe'a, początki jego kariery, przemykającą tu i ówdzie przyjaźń z Patti Smith, kochanków, transgresywne zbiory fotografii oraz śmieć w wyniku AIDS. Rewolucyjne pomysły Roberta Mosesa, śmiałego urbanisty, miłośnika wielopasmowych arterii miejskich, który również napotkał swój mur: sprzeciw ludzki. Pionierską i inspirującą poezję Walta Whitmana i żłobiącą swą niszę prozę Edmunda White'a. Postacie obserwujące i obserwowane w mieście, oferującym jednocześnie anonimowość i sławę. Całość pisana metodą krótkich zdań, akapitów/kadrów, urywków/chwil opakowanych w czas teraźniejszy i trzecioosobową narrację. Istne staccato. Niektóre z akapitów zaczynały się tym samym słowem, albo otoczone były białą przestrzenią kartki, albo powtarzano słowa (500% Hemingwaya!). Ta graficzna zabawa w konstruowanie, to twórcze pisanie miało mnie przygotować na bliższe...

książek: 450
Silverq21 | 2017-07-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 lipca 2017
książek: 685
The | 2017-06-05
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 15 czerwca 2017
książek: 525
Megajra | 2017-05-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 27 maja 2017
książek: 176
budkazksiążkami | 2017-05-08
Przeczytana: 12 lipca 2017
książek: 287
Tomek | 2017-08-09
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 719
Christine Doinel | 2017-08-08
Na półkach: Chcę przeczytać
książek: 46
deadsound | 2017-07-10
Na półkach: Chcę przeczytać
zobacz kolejne z 21 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd