Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017
7,81 (2671 ocen i 351 opinii) Zobacz oceny
10
542
9
658
8
499
7
418
6
238
5
122
4
68
3
67
2
27
1
32
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Książka XX-lecia rankingu "Polityki". Długo oczekiwana powieść najlepszego polskiego pisarza S-F. Akcja najnowszej powieści Jacka Dukaja toczy się w alternatywnej rzeczywistości, gdzie I wojna światowa nigdy nie wybuchła, jest rok 1924, a Królestwo Polskie wciąż zamrożone jest pod władzą cara i w Belle Epoque. Warszawę skuwa lód – w środku lata burze śnieżne zasypują drogi. Lute, nieziemskie...

Książka XX-lecia rankingu "Polityki".

Długo oczekiwana powieść najlepszego polskiego pisarza S-F.

Akcja najnowszej powieści Jacka Dukaja toczy się w alternatywnej rzeczywistości, gdzie I wojna światowa nigdy nie wybuchła, jest rok 1924, a Królestwo Polskie wciąż zamrożone jest pod władzą cara i w Belle Epoque. Warszawę skuwa lód – w środku lata burze śnieżne zasypują drogi. Lute, nieziemskie anioły Mrozu, spacerują ulicami miast, zamrażając prawdę i fałsz… Benedykt Gierosławski, zdolny matematyk, ale i niepoprawny hazardzista, na zlecenie carskiego Ministerstwa Zimy zostaje wysłany Ekspresem Transsyberyjskim do skutego lodem Irkucka, skąd ma wyruszyć na poszukiwanie swojego ojca, podobno potrafiącego porozumiewać się z aniołami mrozu – lutymi. Tysiąc rubli gotówką wydobyłby Benedykta z długów, ale czy misja nie jest przypadkiem zbyt niebezpieczna? Szybko okazuje się, że dla Benedykta będzie to podróż, która odmieni jego życie…

Fabuła Lodu wprost skrzy się od zapierających dech w piersiach zwrotów akcji, intryg politycznych, miłosnych, kryminalnych i gospodarczych, naukowych i metafizycznych; wypełniona fascynującymi postaciami, z akcją rozpiętą między brudnymi oficynami carskiej Warszawy, luksusami Ekspresu Transsyberyjskiego na tle lodowej Azji, irkuckimi salonami bogatego mieszczaństwa polskiego, a także podniebnym pałacem generała-gubernatora – jest powieścią, na jaką czekali wszyscy miłośnicy prawdziwej przygody, inteligentnej, pobudzającej intelekt i wyobraźnię, zmieniającej nasz pogląd na rzeczywistość.

To opowieść o Historji, czyli o tym, co nie istnieje. To kolejny literacki majstersztyk Jacka Dukaja, dzięki któremu czytelnicy będą mogli poznać nie tylko fascynującą, mrożącą krew w żyłach "inną możliwą" historię świata, ale również będą mieli okazję wraz z bohaterem powieści odbyć niezwykłą podróż ekspresem transsyberyjskim i stanąć oko w oko z Innym.

Jacek Dukaj znowu udowadnia, że w fantastyce wciąż nie powiedziano ostatniego słowa.

Książka ukaże się w opracowaniu graficznym Tomka Bagińskiego - rysownika, zdobywcy wielu prestiżowych nagród na światowych przeglądach animacji komputerowych i reżysera, który na motywach opowiadania Jacka Dukaja Katedra przygotował film animowany nominowany do Oscara.

Przyg. A. Kasperek, P. Ciemniewski

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2007

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2405
Reminiscencja | 2011-04-30
Przeczytana: 30 kwietnia 2011

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

(zaznaczyłam opinię jako spoiler, jeśli i tak z ciekawości lub przekory chcesz ją przeczytać przed książką, to wiedz, że czytanie po niej "Lodu" nie będzie miało już sensu. Przekora bywa uzasadniona i mile widziana, ale nie w tym momencie)

30 kwietnia 2011. Po niecałym miesiącu skończyłam czytać "Lód". Przezornie po wypożyczeniu książki obliczyłam szybko, że muszę czytać dziennie trzydzieści kilka stron, żeby zdążyć oddać książkę na czas. Udało się, co więcej, udało się bez przymusu.

Dawno nie czytałam książki po polsku. Nie rozumiem pod tym zdaniem stwierdzenia, jakobym miała utonąć ostatnimi czasy w prozie francuskiej, chociaż i to mi się zdarzało. Myślę bardziej o tym, że dawno nie miałam w swoich dłoniach książki napisanej z taką dbałością o język. Niemal pedantycznie stworzone opisy, zdania, określenia, zdążyłam już zapomnieć, jak mocnym narzędziem może być język. Bo gdy Jacek Dukaj pisze o lutych i Zimie, czuję niemal jak mój oddech skrapla się w powietrzu, jak mróz szczypie mi twarz, jak muszę mrużyć oczy od północnego wiatru.
Gdy pisze o teoriach logicznych, matematycznych czy fizycznych - to pisze to tak, że chce się czytać.
Jedynie gdy pisze o Odwilży - nie tej w przyrodzie, ale wśród ludzi, bywa męczący. Może dlatego, że ostatnie sto trzydzieści stron, to jakby już inna powieść i inna opowieść. Nie chce się słuchać o całym historycznym gdybaniu, o zmianach, "pstrokacizna", jak sam Benedykt Gierosławski to nazywa. Nijakie, rozmokłe skupisko ludzi i tam na Syberii i poza nią - cały Lód zniknął, zostawiając bagno niezdecydowania. I mimo, że język nadal jest perfekcyjny, ostatnia część nie podoba mi się zdecydowanie. Jacek Dukaj przez Syna Mroza przekonał mnie, zatwardziałe Dziecię Lata, do Lodu, do całej Zimy, nie tylko jako zimna i śniegu, ale także jako stanu, gdzie istnieje tylko "tak" i "nie", gdzie są jasno określone możliwości i gdzie wszystko da się wyliczyć. A gdy słowami warszawskiego matematyka pisze o Lodzie, ze stron powieści przelewa się na mnie jego chęć powrotu do zimna.
Skoro "A daje B, więc B daje C" to Lód jako porządek doskonały daje też ograniczenie wolności. A jednak przez kilkaset stron oswajania czytelnika, ten pod koniec już z chęcią zrezygnowałby z wolności Lata. Świat pod śniegiem w porównaniu z Latem wypada o niebo lepiej. Przede wszystkim - spokojniej.

A więc język, archaizmy - to na plus, ogromny plus tej książki. Warto dodać, że nie jest to czytadło w żadnym sensie tego słowa. Nawet najszybciej czytającym "Lód" wyjmie trochę godzin z życia, bo nie zalicza się do lekkiej fantastyki. Zalicza się do wykreowanego na nowo świata, kompletnego, pełnego, w którym nie brakuje również przeszłości i przyszłości, które ponoć nie istnieją.

Język już był - więc teraz: "klimat". O nim można powiedzieć jedno: JEST. Mroźna Warszawa nie równa się kolei Transsyberyjskiej, ta z kolei nie jest nawet podobna do Irkucka, który różni się od posady u Kruppa, która nie może być przyrównana do ziemi za ostatnią izotermą i tak dalej. Najbardziej do gustu przypadły mi rozdziały z podróży Transsibem, już nawet sobie nie wyobrażałam jazdy pociągiem, ja CZUŁAM SIĘ jakbym nim jechała. Nawet rytm, uparcie wystukiwany przez wagony, najpierw to "tuk-tuk-tuk-TUK" a potem zimnazowe "dłuk-dłuk-dłuk-DŁUK" wbił mi się w głowę. Wyjścia do szkoły czy z psem traktowałam jako przerwę w podróży, niczym kolejna stacja na trasie pociągu.
Ale nie tylko dźwięki - dokładnie wszystko z tej książki wlało się w moją głowę niczym w puste naczynie ;) Tak bardzo, że chciałabym kiedyś poznać zasady zimuchy, spróbować sażynki, choćby dotknąć zimnaza i popatrzeć przez marostiokła. Zadomowiłam się tam, w tej skutej lodem Rosji, wśród mieszaniny języków i ludzi. Zainteresowałam się szamanizmem, nauką rosyjskiego, wróciła też moja zapomniana miłość do fizyki. Nadal dziwię się, jak bardzo jedna książka może mieć na mnie wpływ.

Opowiedziana w "Lodzie" historia nie jest jednolita. Mnogość wątków, osób, miejsc... Nie liczyłam, ale nie jestem pewna, czy "Lód" nie dorównuje ilością bohaterów nawet "Chłopom" (ok. 200 bohaterów).
Na pewno żaden z nich nie jest podobny do drugiego. Żaden nie jest papierowy - każdy ż y j e. Jestem ciekawa, czy podczas pisania "Lodu" bohaterowie podejmowali decyzje wbrew autorowi, jak to się czasem zdarza. Czy Nikola Tesla - perfekcyjnie napisany "The Great Inventor" - od początku wiedział po co jedzie na Syberię, czy była to nagła myśl wymyślonego bohatera zaszczepiona w umyśle pisarza (ci, którzy piszą, wiedzą, co mam na myśli).

Tak czy inaczej, "Lód" nie jest zwykłą książką (nie ujmując nic "zwykłym książkom" oczywiście). To jest epopeja, pełna zaskakujących momentów - czy to przy wygłaszaniu tez, czy przy dokonywaniu czynów (czytając książkę nocą dotarłam do fragmentu wyrzucenia Benedykta z Transsibu - miałam nadzieję, że, gdy rozdział się skończy, pójdę spać - nic z tego), historia prawdziwie EPICKA (w obu znaczeniach tego słowa - i starym, i nowym), przygoda do przeżycia wraz z le Mathematicien de l'Histoire.
Opowieść, której zdecydowanie się nie zapomni.

Pisało dziecię Lata stojące murem za liednikami.
Zamarzło.

ps. Jedna z najbardziej nurtujących mnie zagadek, pt. "kim jest panna Jelena" zostaje na ostatniej stronie rozwiązana. Nie czytać mi ostatniej strony przed pozostałymi!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Strażak

Wiecie, autor pisze książkę cztery lata, przeczytałem ją w dwa miesiące, pewnie są tacy co by ją połknęli w tydzień, a potem przychodzi taki interneto...

zgłoś błąd zgłoś błąd