Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Królestwo Gore

Wydawnictwo: Videograf SA
7,71 (17 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
1
7
5
6
3
5
0
4
1
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378354802
liczba stron
328
kategoria
horror
język
polski
dodała
giovanna

Wstrząsające historie mistrza gatunku i laureata Nagrody Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Bezlitosna podróż przez ludzkie koszmary i potworności, bezdyskusyjny dowód na to, że horror ekstremalny jest kolejnym krokiem rozwojowym literatury naturalizmu. Oto świat patologii, okrucieństwa i zbrodni, jakie czyni człowiek. Thriller i horror w natężeniu dla czytelników o naprawdę mocnych...

Wstrząsające historie mistrza gatunku i laureata Nagrody Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Bezlitosna podróż przez ludzkie koszmary i potworności, bezdyskusyjny dowód na to, że horror ekstremalny jest kolejnym krokiem rozwojowym literatury naturalizmu. Oto świat patologii, okrucieństwa i zbrodni, jakie czyni człowiek. Thriller i horror w natężeniu dla czytelników o naprawdę mocnych nerwach. Bezprecedensowy przykład najbrutalniejszej odmiany literatury w Polsce.

 

źródło opisu: http://www.videograf.pl/zapowiedzi.php

źródło okładki: http://www.videograf.pl/zapowiedzi.php

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 9
Maciej Bachorski | 2017-06-11
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 09 czerwca 2017

Recenzja dostępna również pod adresem: http://dzikabanda.pl/recenzje/ksiazki/krolestwo-gore-diament-zla-zepsucia-i-krwi-recenzja/

Jeszcze zanim zabrałem się za lekturę zbioru opowiadań jednego z najciekawszych twórców polskiej literatury grozy, a przy okazji redakcyjnego kolegi , Łukasza Radeckiego, nie byłem pewien jak ugryźć temat przy okazji nieuniknionej recenzji – no bo jak tu nie urazić osoby którą darzę olbrzymim szacunkiem jeśli uznam, że to rzecz słaba, a z drugiej strony, jak wypaść wiarygodnie przelewając na wirtualny papier superlatywy, biorąc pod uwagę przynależność do tego samego, bandowego teamu? Na szczęście wątpliwości przestały mieć jakiekolwiek znaczenie po przewróceniu ostatniej kartki – bez najmniejszego choćby lukrowania rzeczywistości mogę napisać, że „Królestwo gore” jest dokładnie tym, co tygrysy lubią najbardziej.

Zacznijmy od kwestii technicznych – opowiadań jest w zbiorku łącznie czternaście. Stron mamy do dyspozycji niemal trzysta. Wszystko to okraszone ładną, niepozostawiającą wątpliwości z czym będziemy mieć do czynienia grafiką na okładce. Całość otwiera kilka słów od autora odnośnie gore samego w sobie i jego osobistej historii związanej z gatunkiem. Chwilę później hamulce puszczają i zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki.

Już otwierający zbiór, choć wcale nie najbrutalniejszy z całości „Robaczywek” daje pojęcie o tym ,że patyczkowania się z czytelnikiem nie będzie, podobnie jak i drugie w kolejności „Imperium robali”, w którym sama scena skórowania kota jest po prostu wybitnie ciężka do przebrnięcia, zwłaszcza, jeśli kątem oka ma się możliwość podpatrywania własnego sierściucha. To też wskazówka co do jakości scen gore w kolejnych tekstach – w każdym z przypadków jest bezlitośnie, boleśnie wręcz plastycznie i szczegółowo. Żadnych złudzeń nie pozostawia również nihilistyczny wydźwięk dwóch początkowych opowiadań, przygotowując czytelnika na kolejne – w zgodzie ze słowami Łukasza ze wstępu – nie mniej depresyjne teksty.

Nie znaczy to jednak, że za każdym razem dostajemy po twarzy grupką zwyrodnialców którzy otrzymują (bądź nie) zasłużoną, krwistą nauczkę według podobnego schematu. Każde z opowiadań to unikalna historia – część z nich, jak „Wazon”, silnie osadzona w rzeczywistości, podczas gdy w innych autor funduje nam wyprawę do iście Barkerowej wersji piekła, przygodę z gore w realiach heroic fantasy, czy (będącą jednym z moich ulubionych tekstów ze zbioru) wariację na temat klasycznych opowieści o wilkołakach. Rozpiętość gatunkowa poszczególnych tekstów to kolejny wielki plus całości, w dodatku ich kolejność jest ułożona tak sprytnie, że nie ma miejsca na choćby śladowe uczucie znużenia.

Całość zbioru kończą, niczym podbródkowe wytrawnego boksera, dwa teksty kładące na łopatki nawet najbardziej zagorzałych miłośników tryskających na ściany ekskrementów i posoki. „Wyrzygać duszę” miażdży sceną z twórczym wykorzystaniem odkurzacza, która to jest bez ogródek, najobrzydliwszą rzeczą, jaką do tej pory miałem okazję sobie zwizualizować. „Fundacja Hackenholta” z kolei powinna być stawiana jako ni mniej, ni więcej, tylko opus magnum gatunku. Wrażenia w trakcie lektury są wręcz wgniatające w podłogę, tym bardziej, że dotyczą niebywale bolesnego okresu naszej historii. Złożyło się akurat tak, że całkiem niedawno miałem okazję czytać artykuł na temat wydarzeń które w swym tekście przedstawił Łukasz i niech mnie diabli, jeśli wrażenia z „Fundacji…” nie były podobnie naturalistyczne, a przy tym podkręcone przez bezpardonową przemoc. Ciężko się po czymś takim otrząsnąć, dlatego dobrze, że „Królestwo gore” finiszuje arcyciekawym i zabawnym posłowiem, w którym Łukasz przedstawia czytelnikom kulisy powstawania każdego z opowiadań, dając czytelnikowi tym samym nieco przestrzeni do oddychania.

„Królestwo gore” to rzecz wyjątkowo mocna. Łukasz Radecki wyprowadza pierwsze uderzenia od początku i nie odpuszcza do samego końca, jedynie podkręcając przy tym tempo do wartości granicznych – i wierzcie mi, mówi wam to facet, który zjadł zęby na wszelakich „Mackach”, „Fungusach” i cyklach „Krabów” za czasów licealnych, a po lekturze „Golema” Edwarda Lee i „Poza sezonem” Ketchuma machnął ze znużeniem ręką. Jasna sprawa, że nie jest to typ literatury, który do gustu przypadnie każdemu – jeśli jednak nie boicie się własnej wyobraźni i natura wyposażyła was w odpowiednio wytrzymałe żołądki, lećcie czym prędzej do księgarń. Zwłaszcza, że całość autorskiego honorarium, Łukasz zdecydował się przeznaczyć na akcję „Horror w walce z chorobą„, wspierającą leczenie chorych dzieci.

Od siebie dodam tylko na zakończenie, że po prostu warto. Diabelnie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kalendarze

Dla mnie książka napisana po to aby utrwalić wspomnienia z dzieciństwa, wspomnieniach o ludziach, miejscach i czynnościach. Z resztą autorka wspomina...

zgłoś błąd zgłoś błąd