Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

T2 Trainspotting

Tłumaczenie: Jarosław Rybski
Cykl: Mark Renton (tom 3)
Wydawnictwo: Burda Książki
7,15 (255 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
34
8
53
7
77
6
49
5
20
4
4
3
4
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Porno
data wydania
ISBN
9788380531857
liczba stron
508
język
polski
dodał
Cabro

Inne wydania

UWAGA!! Książka wydana wcześniej pt.: "Porno". Premiera książki związana z premierą filmu T2 Trainspotting w reż. Danny’ego Boyle’a. Mocna odpowiedź na kultowy TRAINSPOTTING – powieść, na której podstawie powstał jeden z najgłośniejszych filmów lat 90. NA MOTYWACH TEJ POWIEŚCI DANNY BOYLE NAKRĘCIŁ KONTYNUACJĘ KULTOWEGO Trainspotting! Simon „Sick Boy” wraca na stare śmiecie do Edynburga....

UWAGA!! Książka wydana wcześniej pt.: "Porno".

Premiera książki związana z premierą filmu T2 Trainspotting w reż. Danny’ego Boyle’a.

Mocna odpowiedź na kultowy TRAINSPOTTING – powieść, na której podstawie powstał jeden z najgłośniejszych filmów lat 90.
NA MOTYWACH TEJ POWIEŚCI DANNY BOYLE NAKRĘCIŁ KONTYNUACJĘ KULTOWEGO Trainspotting!

Simon „Sick Boy” wraca na stare śmiecie do Edynburga. Nie sprawdził się w Londynie jako kombinator, alfons, mąż, ojciec i biznesmen. Teraz ma nowy szalony projekt: chce wyreżyserować film pornograficzny.
Do tego projektu zbiera starych znajomych ćpunów, którzy przez lata spróbowali stanąć na nogi. Simon sprzymierzy się nawet z Markiem, mimo że ten niegdyś zwinął grubą kasę i zwiał. Do ich grupy dołączy też Nikki, dziewczyna uzależniona od seksu. Gdy takie towarzystwo chce zdobyć pieniądze, to oznacza naprawdę gruby przekręt.
Plan jest dobry, ale sprawy się komplikują, gdy na drodze filmowców pojawią się opętany zemstą i używający przemocy Begbie oraz uwikłany w narkotyki Kartofel.
Irvine Welsh uraczył nas historią uzależniającą jak działka czystej heroiny! To książka bezpardonowa, obsceniczna i wulgarna, a przy tym pełna humoru opowieść o życiu, ludziach i przyjaźni. Poznacie świat, w jakim nie chcielibyście żyć, a który żal opuścić!
Zapomnijcie o tabu, odrzućcie uprzedzenia i przygotujcie się na literacki odlot.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Burda Książki

źródło okładki: Wydawnictwo Burda Książki

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 951
Marcin Knyszyński | 2017-06-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 czerwca 2017

Recenzja przygotowana we współpracy z portalem Szortal - była też tam pierwotnie publikowana (http://szortal.com/node/12342).

Można też przeczytać ją na
http://plejbekpisze.blogspot.com/

Na starych śmieciach

Niektóre powroty po latach i spotkania z niewidzianymi długo znajomymi nie rozczarowują tylko dlatego, że są chwilowe. Zjazdy absolwentów, które trwają jeden wieczór i kończą się obietnicą potwornego kaca, działają jak oderwanie od rzeczywistości – następnego dnia jesteśmy z powrotem w swoim mieście, a widziane wczoraj twarze i miejsca funkcjonują już tylko jako zamknięty i odłożony na półkę album ze zdjęciami. Czasem jednak powrót wymuszony jest życiową decyzją, stare śmieci stają się nową szansą lub po prostu koniecznością. Irvine Welsh ponownie zaprasza nas do Leith, dzielnicy Edynburga, w której toczyła się akcja słynnego „Trainspotting”.

Mamy rok 2002. Dziewięć lat minęło, od kiedy Mark „Czynsz” Renton dał drapaka z torbą wypełnioną tysiącami funtów i zaszył się gdzieś na kontynencie. Zdradzeni przez niego kumple nie radzą sobie najlepiej – Simon „Chory” utraciwszy pracę w Londynie, wraca do Edynburga, aby przejąć bar swojej ciotki; Danny „Kartofel” ćpa tak samo jak przed laty i łudzi się, że jego żona wytrzyma jeszcze długo taki stan rzeczy; Francis Begbie (znany z pierwszej powieści jako „Żeber”) wychodzi z więzienia i w charakterystyczny dla siebie sposób próbuje podporządkować sobie ulice Leith. Tylko że nie są to już te same ulice…

„T2 Trainspotting” to powieść, której narracja jest prowadzona jednocześnie z pięciu punktów widzenia. Oprócz czterech starych bohaterów pojawia się Nikki Fuller-Smith, dwudziestopięcioletnia studentka poszukująca mocnych wrażeń w alkoholu, narkotykach i seksie. Wraz ze swoimi znajomymi ze studiów zostaje zaangażowana przez grupę filmowców-amatorów do udziału w produkcji filmu pornograficznego. Większość zdjęć jest kręcona na piętrze baru Simona „Chorego”, a on sam nawiązuje toksyczny romans z Nikki oraz mianuje się producentem i reżyserem. Gdy przypadkowo dowiaduje się, że Mark ukrywa się w Amsterdamie, wpada na pomysł dofinansowania filmu. Tymczasem plany wobec Marka snuje również oszalały z żądzy zemsty Begbie. Każda z wymienionych postaci prowadzi swą opowieść w charakterystycznym stylu, choć tylko narracje Begbiego i Kartofla nawiązują mocno do slangu z „Trainspotting”. Często te same wydarzenia są przedstawiane z różnych punktów widzenia, wzajemnie się uzupełniają i wyjaśniają.

Główni bohaterowie twierdzą, że gdy mieli -dzieścia lat, ich podstawowym celem było przeżycie kolejnego dnia i wyciszenie wewnętrznego głosu, mówiącego, że życie nie ma sensu, a perspektywy na przyszłość to coraz dłuższe heroinowe ciągi. Teraz gdy mają -dzieści lat, powtarzają sobie, że zdają sobie sprawę z błędów młodości i próbują szukać celu życia. Okazuje się jednak, że wewnętrzne monologi bohaterów to tylko pozory, chciejstwo niepoparte żadnymi szczerymi próbami zmiany swego postępowania, efekt niedojrzałości i zagubienia w dorosłym życiu. Powrót do Edynburga, miejsca, gdzie ich dwudziestoletnie życie było regularnie napędzane tłokiem strzykawki, staje się poważną lekcją na temat tego, jacy tak naprawdę są. Dzielnica przyciąga ich jak czarna dziura, stanowi ich wspólny mianownik, choć samo Leith zmieniło się trochę i poszło z duchem czasu.

Nie ma już heroiny. Japiszońska rewolucja zdmuchnęła wszechobecny brązowy proszek, sprowadzając w zamian kokainę ułożoną w równiutkie, kilometrowe ścieżki. Pojawił się też seks, który zdominował praktycznie każdą sferę życia. Nie jest on tutaj żadną pieczątką uprawomocniającą związek dwojga ludzi ani czymś zarezerwowanym dla wzniosłych chwil. Seks jest jak kokaina – mówisz o nim, myślisz o nim, planujesz go, zażywasz go, uzależniasz się od niego, dowartościowujesz się nim, handlujesz nim. Filmy porno wkraczają do mainstreamu, kupczenie własnym ciałem i godnością staje się normą, a przygodny seks taką samą czynnością jak poranne mycie zębów. Welsh wchodzi tu trochę w buty Palahniuka – pokazany przez niego Edynburg to miejsce, gdzie odbywa się dokładnie taka sama gonitwa za pustym, skomercjalizowanym życiem, którego miarą jakości jest liczba zer na rachunku bankowym.

Nie zmieniły się cele żadnej z osób powracających do Leith, zmieniły się tylko środki dojścia do nich. Nikt nie ma żadnych pasji, wszyscy zgnieceni przez szarą i beznadziejną rzeczywistość szukają ucieczki. Moralny nihilizm dominuje w świecie wykreowanym przez Welsha, Leith wydaje się zamieszkałe przez samych degeneratów, którzy gonią za kojarzoną z materialnym sukcesem kulturą yuppie. Robią to na swój dobrze znany i rozumiany, wulgarny sposób. Nie dostrzegają jednak tego, że próbują reanimować dawne życia z początków lat dziewięćdziesiątych, ponieważ nie odnajdują się zupełnie w nowych realiach. To stare cwaniaki na starych śmieciach, które próbują udawać, że wyrosły ze swoich punkowych ubrań. Prawdziwą drogą do sukcesu okazuje się pozostanie cwaniakiem, odrzucenie marzeń i wywinięcie numeru starym „przyjaciołom”. Tak bardzo na początku podkreślana rewolucyjna rola pornografii zdobywa znamiona piramidalnej bzdury – liczy się forsa i tylko forsa. Jedynie zwyrodnialec Begbie jest całkowicie wierny samemu sobie i pomimo odrazy, jaką budzi w nas jego postepowanie, wydaje się tą postacią, której kibicujemy najbardziej.

Język kontynuacji „Trainspotting” jest tak samo kontrowersyjny, wulgarny i dosadny jak ten z pierwszej części. Powieść została jednocześnie napisana rewelacyjnym, potoczystym stylem, bez żadnych zbędnych fragmentów. Są mocne dialogi i czarny humor, jest trochę zadumy nad życiem i dużo dobrej literatury. Według mnie jest nawet lepiej niż w pierwszej książce, choć być może to też zasługa innego tłumacza. Jarosław Rybski przekłada slang Leith trochę bardziej subtelnie niż Jędrzej Polak, który moim zdaniem nieco przeszarżował. Irvine Welsh po raz drugi i na pewno nie ostatni całkowicie przykuł moją czytelniczą uwagę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Za zamkniętymi drzwiami

Aż tak idealnie być nie może. To zbyt podejrzane. Słusznie. Czy można karmić się cudzym strachem i na dodatek czepiać z tego przyjem...

zgłoś błąd zgłoś błąd