Arkadia

Tłumaczenie: Wiesław Marcysiak
Wydawnictwo: Znak
6,08 (72 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
2
8
9
7
22
6
21
5
8
4
5
3
1
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Arcadia
data wydania
ISBN
9788324045402
liczba stron
352
słowa kluczowe
komuna, sekta
język
polski
dodała
AMisz

Ridley, zwany Lutkiem, urodził się w Arkadii – hippisowskiej komunie – w dniu jej powstania. Wśród Wolnych Ludzi dorasta, przeżywa najważniejsze inicjacje, spotyka Helle – miłość swojego życia. Kiedy chłopiec ma czternaście lat, Arkadia upada, a on i rodzice opuszczają ją jako ostatnia rodzina. Czy na zawsze? Ridley po raz pierwszy styka się ze światem zewnętrznym, jego okrucieństwem i...

Ridley, zwany Lutkiem, urodził się w Arkadii – hippisowskiej komunie – w dniu jej powstania. Wśród Wolnych Ludzi dorasta, przeżywa
najważniejsze inicjacje, spotyka Helle – miłość swojego życia. Kiedy chłopiec ma czternaście lat, Arkadia upada, a on i rodzice opuszczają ją jako ostatnia rodzina. Czy na zawsze?
Ridley po raz pierwszy styka się ze światem zewnętrznym, jego okrucieństwem i pięknem. Nowy Jork, do którego trafia, jest dziki i obcy.
Choć on sam się przystosowuje, odnajduje pasję, małżeństwo jego rodziców, którzy w pozornie pozbawionej zasad Arkadii tworzyli trwały związek, rozpada się.
Dwadzieścia lat po opuszczeniu komuny w życiu Ridleya pojawia się ukochana Helle, a uśpione marzenie o idealnym świecie odżywa.

 

źródło opisu: Znak, 2017

źródło okładki: Znak, 2017

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 303
Karolina | 2017-04-05
Na półkach: Przeczytane

Fragment recenzji pochodozi z bloga Czepiam się książek. Całość pod linkiem

http://czepiamsieksiazek.pl/?p=3076

Jeszcze jedna taka książka i uznam Lauren Groff za mistrzynię literackiej mistyfikacji. A może to nie jej zasługa? Może amerykańskie i zagraniczne wydawnictwa, które publikują i promują książki Groff, potrafią zrobić wokół nich burzę? Utopia, dystopia, ponadczasowa, zniewalająca, oszałamiająca – tyle jeśli chodzi o blurby. Już wydana rok temu Fatum i Furia nie była wcale tym, co zapowiadali wydawcy, miała jednak inne walory, które zadecydowały o tym, że pokochałam tę powieść. Fatum i Furia mocno podzieliła czytelników a także krytyków. Dla jednych grafomania, dla drugich mistrzowsko skomponowana opowieść o miłości i mitologizowaniu własnej przeszłości. Obie powieści Groff mają punkty styczne, obie nie są tym, czego się spodziewałam, ale tylko jedna z nich wzbudziła we mnie żywe emocje i wyjątkowo głęboką refleksję. Druga niemalże uśpiła (...)

Powieść składa się z czterech obszernych rozdziałów, między którymi są duże przeskoki czasowe. Rozpoczyna się w latach siedemdziesiątych XX wieku, kończy w roku 2018. Do Arkadii wkraczamy wraz z dzieckiem, chłopcem który dopiero się urodzi, ale będąc w łonie matki już odczuwa świat.

Lutek, pierwszy Arkadianin, czyli pierwsze dziecko które urodziło się po założeniu komuny. Czy jest kimś niezwykłym, wybrańcem? Wydaje się, że tak. Uważany za opóźnionego w rozwoju chłopiec nie rozwija się tak jak inne dzieci. Nie rośnie, w wieku czterech lat jeszcze nie mówi, wygląda jak bobas i nadal jest karmiony piersią. Jednak to tylko ciało. Umysł ma Lutek wielki. Obserwuje świat z dziecięcą naiwnością, ale i przenikliwością. Intuicyjnie wyczuwa to, czego inni nie dostrzegają. Do pewnego momentu przypomina Oscara z Blaszanego bębenka Güntera Grassa (...)

Cały czas mam w pamięci film Osada (The Village). Opowieść Groff – jeśli rozpatrywać ją w kategorii utopii – nie ma nawet połowy ciężaru historii wyreżyserowanej przez Shyamalana. Brakuje tu dramatyzmu, ambiwalencji i skrajności, które zazwyczaj towarzyszą podobnym opowieściom. Poza głównym bohaterem nie ma zapadających w pamięć portretów, brak charyzmatycznych postaci i postaw, które charakteryzują się pewną uniwersalnością. Wizja arkadyjskiej krainy w wykonaniu Groff zupełnie do mnie nie przemawia. Jej Arkadia nie jest niedookreślona, ona jest bezpłciowa. Bez krzty napięcia wyczekuję, kiedy to „idealne” społeczeństwo się posypie i wcale nie jest mi go żal. Pomijając, że Arkadia to głód, zimno, narkotyki, w teorii poliamoria a w praktyce przyzwolenie na promiskuityzm i seks z nieletnimi, temu miejscu brakuje „kręgosłupa”. Ot, banda hippisów, którym się wydaje, że mogą wieść idealne życie z dala od cywilizacji. Tylko niewielki ułamek Arkadyjczyków bierze zobowiązania na poważnie. Ciężko pracują dla dobra innych, nie otrzymując niczego w zamian. Kiedy społeczność rozrasta się z osiemdziesięciorga do tysiąca (sic!) obywateli, życie zamienia się w jedną wielką ćpuńską imprezę. O jeden wór zioła za dużo. Za dużo o jednego trupa. Koniec Arkadii.

Teraz powinien się pojawić dramatyczny opis zderzenia ze światem zewnętrznym. Powinien, ale Groff nie opisuje lęków i tęsknot, które paraliżują człowieka wyrwanego z jedynego znanego mu dotąd świata. Ktoś rozbił kopułę Arkadii i wsadził cię w mrowisko Nowego Jorku, ale to nic, świetnie się przystosowujesz, zostajesz artystą, robisz karierę na uniwersytecie albo zbijasz fortunę na nowoczesnych technologiach, a jedyny ślad po dawnych nawykach to telefon w stylu retro, bo nie cierpisz komórek. Poważnie? Jak można tak upraszczać? (...)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wiedźmin. Szpony i kły

Na początku przyczepię się do okładki. Dumnie prezentuje ona Pana Andrzeja, co mnie początkowo zmyliło. Dopiero po przeczytaniu opisu wychodzi na jaw,...

zgłoś błąd zgłoś błąd