Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czwarta ręka

Tłumaczenie: Maciej Świerkocki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,18 (581 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
27
8
57
7
156
6
165
5
109
4
31
3
24
2
3
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fourth Hand
data wydania
ISBN
9788380970847
liczba stron
352
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Lew z indyjskiego cyrku odgryza dłoń nowojorskiemu dziennikarzowi telewizyjnemu na oczach milionów widzów. W Bostonie trapiony problemami rodzinnymi wybitny chirurg czeka na sposobność przeprowadzenia pierwszej w Stanach Zjednoczonych transplantacji dłoni. Jednoręki reporter jest z jego punktu widzenia idealnym pacjentem, trwają jednak poszukiwania odpowiedniego dawcy. Gdy pewna kobieta z...

Lew z indyjskiego cyrku odgryza dłoń nowojorskiemu dziennikarzowi telewizyjnemu na oczach milionów widzów. W Bostonie trapiony problemami rodzinnymi wybitny chirurg czeka na sposobność przeprowadzenia pierwszej w Stanach Zjednoczonych transplantacji dłoni. Jednoręki reporter jest z jego punktu widzenia idealnym pacjentem, trwają jednak poszukiwania odpowiedniego dawcy. Gdy pewna kobieta z Wisconsin oferuje bostońskiej klinice dłoń swojego męża, chirurg początkowo bierze jej propozycję za niesmaczny żart – mąż bowiem nie tylko żyje, lecz nie wybiera się nawet na tamten świat…
„Czwarta ręka” to niepoprawna politycznie komedia, satyra i erotyczna farsa – a nade wszystko wzruszająca opowieść o potędze miłości, pozwalającej odkupić dawne winy i zacząć życie od nowa. W bezdusznym świecie końca wieku Irving z właściwym sobie ironicznym humorem poszukuje fundamentalnych wartości, pozwalających nie stracić wiary w człowieka.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Czwarta_reka-p-34917-1-30-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Czwarta_reka-p-34917-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1533

Brak ręki wyraźnie widoczny

Gotów byłbym założyć się o palec – mały u lewej ręki, ale zawsze – o to, że każdy z nas ma w swoim czytelniczym dorobku coś, czego się wstydzi. Nie samej lektury, oczywiście, bo ta przecież nie hańbi, lecz tego, iż do nieszczególnej pod względem jakości książki zapałało się gorącym uczuciem. Angielskie guilty pleasure chyba jeszcze nie dorobiło się polskiego odpowiednika słownikowego, z pewnością natomiast umościło sobie wygodne miejsce w sercach większości odbiorców kultury.

Zawsze kiedy myślę o tym ciekawym zjawisku, jako pierwszy na myśl przychodzi mi John Irving. Pisarz uznany i doceniany, dla niektórych czytelników wręcz klasyczny, ale nie da się ukryć, że jego literatura do najbardziej eleganckich nie należy – mało subtelna, często wulgarna wręcz erotyka wylewa się z każdego tekstu. Niewielu autorów jednak potrafi pisać o ludzkim ciele tak przenikliwie; choć Irving pokrywa swoje przemyślenia grubą warstwą absurdu, podobnie jak Wiktor Jerofiejew, to w tym szaleństwie zdecydowanie jest metoda. No, bywa – bo w „Czwartej ręce” jej zabrakło.

Teoretycznie wszystko jest na swoim miejscu. Autor nie kryguje się nawet przez chwilę i od samego początku wiadomo, że będzie o tym co zwykle: ludzkim ciele poniewieranym przez kolejne wybuchy szalonego i dziwacznego seksu. Główny bohater, amerykański reporter, traci rękę, ale początkowo zmienia to w jego życiu niewiele – pozostaje lowelasem, o którym marzą wszystkie kobiety. Potem próbuje tę rękę odzyskać, rozwodzi się, płodzi syna,...

Gotów byłbym założyć się o palec – mały u lewej ręki, ale zawsze – o to, że każdy z nas ma w swoim czytelniczym dorobku coś, czego się wstydzi. Nie samej lektury, oczywiście, bo ta przecież nie hańbi, lecz tego, iż do nieszczególnej pod względem jakości książki zapałało się gorącym uczuciem. Angielskie guilty pleasure chyba jeszcze nie dorobiło się polskiego odpowiednika słownikowego, z pewnością natomiast umościło sobie wygodne miejsce w sercach większości odbiorców kultury.

Zawsze kiedy myślę o tym ciekawym zjawisku, jako pierwszy na myśl przychodzi mi John Irving. Pisarz uznany i doceniany, dla niektórych czytelników wręcz klasyczny, ale nie da się ukryć, że jego literatura do najbardziej eleganckich nie należy – mało subtelna, często wulgarna wręcz erotyka wylewa się z każdego tekstu. Niewielu autorów jednak potrafi pisać o ludzkim ciele tak przenikliwie; choć Irving pokrywa swoje przemyślenia grubą warstwą absurdu, podobnie jak Wiktor Jerofiejew, to w tym szaleństwie zdecydowanie jest metoda. No, bywa – bo w „Czwartej ręce” jej zabrakło.

Teoretycznie wszystko jest na swoim miejscu. Autor nie kryguje się nawet przez chwilę i od samego początku wiadomo, że będzie o tym co zwykle: ludzkim ciele poniewieranym przez kolejne wybuchy szalonego i dziwacznego seksu. Główny bohater, amerykański reporter, traci rękę, ale początkowo zmienia to w jego życiu niewiele – pozostaje lowelasem, o którym marzą wszystkie kobiety. Potem próbuje tę rękę odzyskać, rozwodzi się, płodzi syna, ponownie traci dłoń, w końcu odnajduje miłość życia. W międzyczasie Irving zajmuje się w swoim absurdalnym stylu kluczowym dla powieści tematem relacji między dzieckiem i rodzicem, ale miłośnicy jego prozy nie będą szczególnie zaskoczeni – pisarz dokonuje reinterpretacji swoich własnych myśli ze „Świata według Garpa”, tyle że tym razem przenosi nacisk z rejestrów tragicznych na komediowe. Jak mu to wychodzi? Średnio: pisarz nie robi nic poza przekonywaniem czytelnika, że każdy ojciec jest w stanie odnaleźć sens w opiece nad synem; nic szczególnie odkrywczego. A to i tak najsilniejsza strona „Czwartej ręki”.

Nie ma co się oszukiwać – odbiorcy wrażliwi na każdy przejaw brzydoty i tak po Irvinga nie sięgną, pozostaje więc pytanie: co w powieści znajdą pozostali? Przede wszystkim nudę, niestety. Ciężko sobie to wyobrazić, bo światy amerykańskiego pisarza zwykle są pobudzające, pełne zrodzonej z szaleństwa energii, nieco dzikie, pogrążone we frenetycznym tańcu – w „Czwartej ręce” tej mocy brakuje. Wszystko jest bardziej kameralne, wyciszone spokojne, przez co wszelkie napady absurdu, które są dla Irvinga typowe, mocno zgrzytają, wydają się pustą ozdobą. A fabuła z pewnością nie należy do najbardziej dopieszczonych: ot, historia o facecie pogrążonym w seksualnej anarchii, który odkrywa nagle, że monogamia może być rozwiązaniem jego tożsamościowych problemów.

„Czwarta ręka” okazała się dla mnie sporym zawodem – abstrahując nawet od tego, czy Irvinga należy zaliczać do twórców guilty pleasure, czy też jego wszelkie absurdalne wyskoki tłumaczy to, co kryje się między wierszami, w tej powieści mało jest rzeczy, którym warto poświęcić czytelniczą uwagę. Szkoda, bo amerykański pisarz wielokrotnie udowadniał, że do powiedzenia ma bardzo wiele.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1059)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5055
kajsa | 2014-06-22
Przeczytana: 20 czerwca 2014

Trudno mi zgodzić się z osobami piszącymi o "Czwartej ręce",że to najsłabsza książka Irvinga.Jest tu wszystko,co charakteryzuje autora,groteska,absurd,rzesza dziwacznych postaci.Historia Patricka,który z bezmózgiego samca przechodzi metamorfozę w kochającego monogamistę ubawiła mnie setnie.

książek: 4294
Wkp | 2017-03-15

POMOCNA DŁOŃ

„Czwarta ręka” to dziesiąta powieść w dorobku Johna Irvinga, powszechnie uznawanego za jednego z najlepszych współczesnych pisarzy i kolejna zarazem, która porusza te same motywy. Czy to oznacza wtórność? Nie w przypadku tego autora. Mix jaki nam serwuje może i składa się z charakterystycznych dla Irvinga pomysłów, nie mniej rozkład akcentów jest zupełnie inny. I chociaż do treści wkradło się nieco chaosu, „Ręka…” to jeszcze jedno znakomite dzieło w dorobku pisarza z New Hampshire, które absolutnie warto jest poznać.

Patrick Wallingford jest dziennikarzem telewizyjnym z ambicjami, których praca nie pozwala mu realizować. Zamiast kręcić materiały o tym, co naprawdę ciekawe, istotne i poruszające, zmuszony jest zajmować się idiotycznymi tematami stanowiącymi pożywkę dla plebsu. Kiedy wyłamuje się z tego schematu, stacja i tak emituje tylko to, co najbardziej pasuje do ich wizji wiadomości. Prywatnie Patrick także nie umie znaleźć szczęścia. Chociaż ma żonę nie jest w...

książek: 5886
teri | 2013-08-27
Przeczytana: 26 sierpnia 2013

Z przeczytanych opinii dowiedzialam sie,ze to jest najslabsza ksiazka tego autora.Postanowilam przekonac sie,czy to jest prawda.Niestety,musze przyznac racje tym opiniom.Nie przebrnelam.Przeczytalam prawie polowe,meczac sie niesamowicie.Znam Irvinga i cenie go,za jego groteske i czarny humor,tutaj niestety to nie wypalilo.Ksiazka o wszystkim i o niczym,strasznie nudna.La grande delusione....

książek: 1151
almos | 2016-11-22
Przeczytana: 16 listopada 2016

Kolejna książka Irvinga ‘przeczytana uszami’ bardzo mi się podobała, chociaż nie dorównuje 'Regulaminowi tłoczni win'. Bardzo lubię irvingowy sposób narracji, powolny, pełen humoru, ale też mamy sceny wzruszające. To opowieść o trudnym dojrzewaniu mężczyzny, który z faceta lubiącego przygodny seks i ulegającego kobietom, zmienia się w wiernego i kochającego partnera. Słuchałem audiobooka w świetnym wykonaniu Jacka Kissa.

Kolejna to rzecz Irvinga, mocno skrytykowana przez moich poprzedników, bo chaotyczna, bo nie wiadomo o czym bo... Ale jakoś Irving mi się podoba, szalenie lubię jego narrację, powolną, skrzącą się humorem, to prawdziwy mistrz konstruowania fabuły, nawet jeśli gada o sprawach nieważnych.

Na początku myślałem, że to po prostu satyra, książka humorystyczna, ale nie, jest też tam głębsze dno, pisze Irving pięknie o tęsknocie ludzkiej za miłością, za posiadaniem potomstwa, za szczęściem. Trochę się śmiejemy trochę współczujemy głównemu bohaterowi Patrickowi...

książek: 742
Katarzyna Bartnicka | 2017-03-02
Przeczytana: 02 marca 2017

Przyznam, że wymęczyła mnie ta książka trochę-bardzo. O ile zaczęłam ją czytać z entuzjazmem, to im dalej tym gorzej. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, a nic tak nie zabija przyjemności z lektury, jak popełniany przez pisarza grzech nadmierną dbałością o czytelnika. To znaczy tworzy się takiego bohatera, któremu ciągle coś się przytrafia. Coś co oczywiście w zamyśle ma być śmieszne lub przynajmniej zabawne, bo jak będzie zwyczajne, to czytelnik oczywiście może się zanudzić. Tak na przykład facet leci do Japonii, jego bagaż ląduje w Kolumbii, no zdarza się, ale kiedy już go odzyskuje okazuje się, że jego ubrania śmierdzą moczem, bo obsikane zostały przez kolumbijskie psy. Hyhyhy Wiózł je w torbie papierowej czy co? No, ale to jest bardzo śmieszne.
Dodatkowo powtórzenia pewnych kwestii, które jeśli nie maja być zabawne, to przynajmniej oryginalne.
Oczywiście zauważyłam kilka trafnych myśli, na przykład opinii na temat mediów, które to z entuzjazmem rzucają się na jakiś temat by...

książek: 1213
Ciacho | 2017-04-10
Przeczytana: 09 kwietnia 2017

"Facet od lwów"


Patrick Wallingford jest nowojorskim dziennikarzem, który stracił dłoń w momencie, kiedy zaczynał się piąć coraz wyżej w swojej dziennikarskiej karierze. Wysłany do indyjskiego cyrku Ganesh w stanie Gudżarat, żeby zrobić reportaż o tragicznym wypadku, jaki przydarzył się jednej z akrobatek, popełnił błąd podchodząc zbyt blisko klatki lwów i jeden z nich odgryzł mu rękę na oczach milionów widzów. Traci przytomność jako mniej znany reporter, a odzyskuje ją, kiedy zaczyna robić się sławny przez szokujące nagranie z lwem, które szybko się rozprzestrzenia i staje hitem na całym świecie. Jednoręki reporter zdobywa ogromną sławę, ale i tak nie może przeboleć swojej straty i chce mieć z powrotem sprawną lewą rękę. Napotyka na swojej drodze doktora Nicholasa M. Zajaca, dla którego możliwość przeprowadzenia operacji przeszczepu dłoni jest niezwykłą okazją, aby zrobić to po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych. Trwają intensywne poszukiwania dłoni, które doprowadzają doktora...

książek: 3915
eR_ | 2017-03-17
Na półkach: Przeczytane, Współpraca
Przeczytana: 17 marca 2017

Mając na uwadze to, że Irving, to jeden z moich ulubionych pisarzy, musiałem przeczytać i tę jego książkę. Któż z nas nie słyszał o "Świecie według Garpa", czy " Hotelu New Hampshire"? Nic nie umyka uwadze tego autora, dlatego jego powieści są tak znakomite.

A"Czwarta ręka", to opowieść o pewnym reporterze, który, nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności traci rękę. Zbieg nieszczęśliwy, co nietypowy. Do utraty owej ręki w znacznym stopni przyczynił się pewien lew. Ot reporter, w trakcie wykonywania swoich obowiązków, zbyt nierozważnie zbliżył się do wielkiego kota. Nagranie z tego zdarzenia staje się wielkim hitem, a pewien chirurg stawia sobie za punkt honoru dopasowanie ręki dziennikarzowi, a co za tym idzie sam zyska należną mu sławę i poklask. Dodatkowo, taki zabieg byłby pierwszym wykonanym w USA. Problem, zdaje się bez rozwiązania jest brak potrzebnej ręki. Z pomocą przybywa jednak pewna niewiasta, oferująca rękę swojego-żyjącego jeszcze męża. Ale to nic nie znaczący problemik...

książek: 388
macieklew | 2015-09-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 września 2015

Warsztat pisarski Irvinga - wiadomo, niewiele do zarzucenia. Ale pomysł opisania życia jako łancuszka anegdot mało udany.
Dobre rzemiosło i pustka przekazu. Słabo.

książek: 4834
orchisss | 2012-04-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 kwietnia 2012

Wielkim zaskoczeniem to pewnie nie będzie, ale ... uwielbiam Johna Irvinga. Obawiałam się mocno swojego spotkania z "Czwartą ręką" - przyznajmy szczerze - recenzje i oceny na serwisach książkowych nie są zbyt budujące. Okazało się jednak raz kolejny, że (na szczęście) czytelniczo każdy z nas jest inny, a mnie "Czwarta ręka" spodobała się bardzo!

"Czwarta ręka" to historia Patricka Wallingforda, popularnego prezentera wiadomości w ogólnokrajowej, dość szmatławej stacji telewizyjnej. Patricka poznajemy jako młodziaka, który jako reporter zostaje wysłany do Indii, celem przygotowania wyjątkowo idiotycznego reportażu (w tej powieści nie będziemy mieć do czynienia z innymi, Irving brutalnie i bez pardonu szydzi z kanałów informacyjnych). Reporter znajduje się w porze karmienia w pobliżu klatki z lwami i jeden z nich porywa jego mikrofon i ... odgryza lewą dłoń. Wiadomość obiega szybko cały świat, a materiał filmowy dokumentujący wypadek okazuje się być najchętniej kupowaną taśmą wideo....

książek: 730
karla_6 | 2014-11-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 listopada 2014

Bardzo, bardzo udana lektura. Czytając początek śmiałam się głośno, na samym końcu trochę się wzruszyłam. To, co było pomiędzy początkiem powieści, a jej końcem, było i śmieszne, i dramatyczne, czasem smutne, zabawne, absurdalne, wzruszające. Barwne postacie i ich czasem bardzo głupie pomysły, zagubieni uczuciowo mężczyźni, ich okropne byłe żony - to wszystko sprawiło, że wcale nie byłam zadowolona, jak dobrnęłam do ostatniej strony. Chciałam więcej. Kiedyś wrócę do tej książki, bo na to w pełni zasługuje.

Okładka - okrutna, totalne bezguście, ale niech was nie zrazi, bo w środku jest wspaniała treść.

zobacz kolejne z 1049 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd