Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Julia i jej córki

Tłumaczenie: Jan Hensel
Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,36 (151 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
12
9
11
8
47
7
49
6
23
5
3
4
2
3
4
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Julia's Daughters
data wydania
ISBN
9788380970816
liczba stron
384
język
polski
dodała
Ag2S

Rodzina jest na zawsze... Dla Julii Maxton nie ma nic straszniejszego niż utrata jednej z trzech córek. Staje w obliczu tej tragedii w dniu, gdy jedna z nich, siedemnastoletnia Haley, powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jej młodsza siostra, Caitlin. Sześć tygodni później rodzina jest na skraju rozpadu. Julia stara się nie okazywać Haley wrogości, ale chowa do niej głęboką urazę. Ben,...

Rodzina jest na zawsze...

Dla Julii Maxton nie ma nic straszniejszego niż utrata jednej z trzech córek. Staje w obliczu tej tragedii w dniu, gdy jedna z nich, siedemnastoletnia Haley, powoduje wypadek samochodowy, w którym ginie jej młodsza siostra, Caitlin. Sześć tygodni później rodzina jest na skraju rozpadu. Julia stara się nie okazywać Haley wrogości, ale chowa do niej głęboką urazę. Ben, jej mąż, staje się emocjonalnie obojętny, najmłodsza córka, Izzy, nie potrafi się odnaleźć w całym tym rozgardiaszu, a Haley, choć uparcie twierdzi, że nic jej nie jest, robi wszystko, by temu zaprzeczyć.
W obawie przed utratą drugiego dziecka Julia postanawia zabrać Haley w podróż przez cały kraj. Może w samochodzie − gdzieś między Nevadą a Maine − uda się im zasypać przepaść, która je rozdzieliła. Ale najpierw kobieta musi znaleźć odpowiedź na szereg bolesnych pytań. Czy jest dobrą matką? Czy w głębi serca odpowiedzialną i uroczą Caitlin kochała bardziej niż upartą i buntowniczą Haley? Czy Haley w ogóle może jeszcze odnaleźć spokój i pogodzić się z nią? W najbardziej złożonej i skłaniającej do myślenia powieści, jaką ma na swoim koncie Colleen Faulkner, niewyobrażalna tragedia staje się początkiem drogi ku nadziei i wybaczeniu. Szczera i zapadająca w pamięć opowieść ukazuje zaskakujące pokłady siły, dzięki którym rodzina jest w stanie przetrwać nawet największy kryzys.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 96
Oktawia Gilbert | 2017-06-24
Przeczytana: 23 czerwca 2017

Jeśli miałabym wybrać jedną jedyną rzecz, po której człowiek nie jest się w stanie podnieść, pozbierać, to bez zastanowienia powiedziałabym, że jest to śmierć własnego dziecka. Miłość rodzica do pociechy jest niezaprzeczalnie najsilniejszym uczuciem na świecie. Można być egoistą we własnym związku, ale nie da się nim być w rodzicielstwie. Kiedy jesteś matką lub ojcem, zrobiłbyś dla swojego dziecka wszystko, przeniósłbyś na siebie wszystkie smutki, zmartwienia, każdy ból i rozczarowanie, oddałbyś za niego życie. Więc jak żyć, gdy przyszło Ci je pochować? Jak podnieść się z rozpaczy i zaczęć normalnie funkcjonować? Jak wydobyć z siebie siły? Jak skleić rodzinę? Jak pozwolić sobie na jeszcze odrobinę szczęścia, na uśmiech? Na te i inne pytania odpowiada książka Colleen Faulkner "Julia i jej córki".

Julia Maxton, matka trzech nastoletnich córek, właśnie przechodzi piekło na ziemi. Sześć tygodni temu Caitlin, jej środkowa pociecha, zginęła w wypadku samochodowym, spowodowanym przez swoją starszą siostrę Haley. W obliczu takiej tragedii jej rodzina powinna się zjednoczyć, lecz tak naprawdę wisi na włosku. Julia nie robi nic innego poza leżeniem w łóżku i wgapianiem się w wiatrak na suficie. Ben, jej mąż, stłumił w sobie żałobę i wycofał się z rodzinnego życia. Haley przechodzi okres buntu, który pozwala jej zagłuszyć wewnętrzny ból, jednak z dnia na dzień coraz bardziej się stacza. Najmłodsza Izzy zdaje się najlepiej trzymać się po utracie siostry, ale to dlatego że wciąż odczuwa bliską jej obecność w swoim życiu. Julia nie może sobie pozwolić na utratę rodziny. Wprowadza w życie szalony plan, który ma za zadanie zbliżyć do siebie matkę i córki, odseparować je od miejsc i rzeczy przypominających o tragicznych wydarzeniach. Z dnia na dzień, nie dając sobie czasu na zastanowienie i wątpliwości, zabiera córki w samochodową podróż na drugi koniec kraju.

Wciąż jestem zdumiona tym, jak szybko poszła mi lektura "Julii i jej córek" Colleen Faulkner. Zwykle książka nieposiadająca wątków miłosnych jest dla mnie dużo bardziej wymagająca niż romans, który zazwyczaj czytam. W dodatku przy tej pozycji miałam o wiele więcej obaw niż przy chociażby "Chcę Cię usłyszeć" Diany Chamberlain, także wydanej w ramach cyklu "Kobiety to czytają!". Bałam się, że książka będzie wręcz ociężała z powodu poruszania wyjątkowo trudnego tematu, jakim jest utrata dziecka, że z mozołem będę przebijała się przez gęstą atmosferę. Na szczęście tak nie było. Nie mogę, co prawda, nazwać "Julii i jej córek" powieścią łatwą i przyjemną, ale mogę powiedzieć, że nie robi ona czytelnikowi na złość i dość szybko zaskarbia sobie jego uwagę. Ja swoją lekturę zaczęłam w pociągu i prawdę mówiąc sama nie wiem, kiedy znalazłam się na stacji Poznań Główny i przyszło mi opuścić pociąg.

Narracja książki jest prowadzona z trzech perspektyw: Julii (matki), Haley oraz Izzy. Każdemu rozdziałowi towarzyszy odliczanie jednej z narratorek i chociaż dla każdej czas płynie tak samo, to mają one odmienny system jego liczenia. Julia boleśnie zdaje sobie sprawę z każdego upływającego dnia, jednak wyglądają one u niej tak samo apatycznie. Od czasu do czasu jeden z nich wybije się spośród pozostałych, bo kobieta wykrzesała w sobie odrobinę sił, by wyprać pościel zarzyganą przez kota. Z kolei Haley prześladuje każda godzina. Wszystkie chwile od momentu śmierci Caitlin naznaczone są bólem, poczuciem winy, samobiczowaniem się. Dziewczyna przywdziewa żelazny pancerz, ale w środku jest jednym wielkim cierpieniem. A Izzy? Z początku czytelnikom najtrudniej jest zrozumieć jej sposób odliczania. Zaledwie po sześciu tygodniach od śmierci siostry, ona ma na liczniku już trzy lata i osiem miesięcy. Zaskakująca jest prawdziwa przyczyna cierpienia najmłodszej córki Maxtonów i zaskakujące jest to, że dopiero przy okazji takiej trudnej sytuacji zaznaje ona pocieszenia.
Każda narracja jest indywidualnie przystosowana do aktualnego narratora - co niezwykle chwyciło mnie za serce. Mamy osobę dorosłą i w jej przypadku nie ma wielkich niespodzianek. Więcej różnic dostrzegamy, gdy do głosu dochodzi Haley. Jednak najbardziej urzekająca jest perspektywa Izzy, bystrej dziesięciolatki, uważnie obserwującej świat i komentującej interesujące zjawiska i przytaczającej z tej okazji zasłyszane ciekawostki, które w oczach dziecka są niezwykle kluczowymi informacjami. Uwielbiam to, że jest ona jednocześnie tak diabelnie inteligenta i uroczo naiwna i niewinna.

Starałam się nie nie wchodzić w skórę głównej bohaterki i nie współodczuwać z nią jej głębokiego bólu po stracie córki. Chyba właśnie tylko z tego powodu udało mi się nie popłakać podczas lektury. Mimo wszystko nie mogłam powstrzymać ściskania w sercu, które pojawiało się od czasu do czasu, czy też nieprzyjemnej guli w gardle, która zapowiadała wybuchnięcie niekontrolowanym szlochem. Rzadko mi się to zdarza, ale chciałam być jedynie biernym obserwatorem historii. Prawdopodobnie, gdyby poniosły mnie emocje, nie spostrzegłabym, jak autorka świetnie zaznaczyła różnice w przeżywaniu żałoby po dziecku u matki i u ojca. Kobiety mają potrzebę rozpamiętywania, pielęgnowania wspomnieć po zmarłym dziecku, co widzimy u Julii, która wspólny wyjazd z córkami wykorzystuje między innymi na rozmowy o Caitlin. Mężczyźni natomiast nauczeni są nieokazywania emocji, w związku z tym tłumią swoje uczucia i najczęściej izolują od rodziny, co może być odbierane za brak żalu po stracie dziecka - czego przykładem był Ben, mąż Julii.

"Julia i jej córki" to nie tylko wzruszająca historia o stracie, o bezgranicznej miłości rodzica do swojego dziecka. Ta powieść uczy również, jak ważne w życiu jest przebaczenie, że trzymanie w sobie żalu i urazy może doprowadzić tylko do nieszczęścia, że w obliczu tak wielkiej tragedii nie należy robić sobie wymówek, a wspierać nawzajem i razem przetrwać ten ciężki czas. Gorąco polecam ten tytuł, bo jest on naprawdę godny uwagi, wartościowy i poruszający.

http://babskieczytanki.blogspot.com/2017/06/julia-i-jej-corki-colleen-faulkner.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bogaty albo biedny. Po prostu różni mentalnie

To poradnik od którego nie oczekiwałam zbyt wiele, ale... myliłam się - książka w stu procentach mnie zaskoczyła. Przeczytałam ją jednym tchem i jeste...

zgłoś błąd zgłoś błąd