Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Duchowe życie zwierząt

Tłumaczenie: Ewa Kochanowska
Wydawnictwo: Otwarte
7,05 (939 ocen i 154 opinie) Zobacz oceny
10
50
9
68
8
206
7
309
6
215
5
65
4
15
3
4
2
5
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Das Seelenleben der Tiere
data wydania
ISBN
9788375154351
liczba stron
256
kategoria
flora i fauna
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Autor „Sekretnego życia drzew”, Peter Wohlleben, przedstawia w fascynujący sposób świat przyrody, którego nie znamy. Koguty okłamujące kury? Łanie pogrążone w żałobie? Zawstydzone konie? To przejawy fantazji ekologów czy naukowo udowodnione fakty z życia zwierząt? Czy bogate życie uczuciowe nie jest zastrzeżone jedynie dla ludzi? Peter Wohlleben, leśnik i miłośnik przyrody, korzystając z...

Autor „Sekretnego życia drzew”, Peter Wohlleben, przedstawia w fascynujący sposób świat przyrody, którego nie znamy.

Koguty okłamujące kury? Łanie pogrążone w żałobie? Zawstydzone konie? To przejawy fantazji ekologów czy naukowo udowodnione fakty z życia zwierząt? Czy bogate życie uczuciowe nie jest zastrzeżone jedynie dla ludzi?

Peter Wohlleben, leśnik i miłośnik przyrody, korzystając z najnowszych badań i własnych obserwacji, udowadnia, że zwierzęta i ludzie w sferze uczuć i doznań są do siebie podobni. Odkrywa przed nami niesamowite historie zwierząt, w których możemy zaobserwować ich mądrość, współczucie, troskę czy przyjaźń.

Podobnie jak w bestsellerowym „Sekretnym życiu drzew” Wohlleben przedstawia w fascynujący sposób świat przyrody, którego nie znamy. Kochasz zwierzęta? Dzięki tej książce przekonasz się, że są ci bliższe, niż ci się zdawało.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1029
malena | 2017-06-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 czerwca 2017

"Terra incognita"

Kolejna sympatyczna książka Petera Wohllebena. Jej tytuł może co niektórych wprowadzić w błąd, zwłaszcza tych, stricte przywiązanych do jednej z definicji terminów "duchowość", "dusza". Autor w jednym z końcowych rozdziałów wyjaśnia to strudzonym (i pewnie w jakimś stopniu zawiedzionym ) czytelniczkom i czytelnikom: "dusza jako całość uczuć doznań i myśli". [1] A więc to uczucia, emocje, zdolności, zmysły są tematem tej książki, nie zaś transcendencja. Blaise Pascal odmówił zwierzętom posiadania duszy w religijnym rozumieniu tego słowa. Wymagania, by autor zgłębił niezgłębialne wydaje mi się całkowicie bezzasadne i... trochę zabawne. Za odkrycie nieodkrytego pewnie mógłby liczyć na nagrodę Nobla. Ciekawe, jakich dowodów, by od niego wymagano, gdyby udało mu się osiągnąć ten cel...

Zatem, gdy już wiemy, czego możemy spodziewać się po książce, czas przyjrzeć się, jak sobie autor poradził z tym niełatwym tematem. Według mnie całkiem nieźle. Większość hipotez opiera głównie na własnej obserwacji, zarówno zwierząt domowych, jak i leśnych, które z racji pracy spotykał i spotyka na swej drodze. W końcu każdy człowiek, mający styczność ze zwierzętami (bliższą niż wizyta w ogrodzie zoologicznym) jest w stanie zaświadczyć o słuszności tych rozważań. Więcej, swoją książką autor pokazuje, że sami możemy stać się takimi obserwatorami. Przecież moglibyśmy przytoczyć setki podobnego typu historii przedstawionych w tym utworze, które poświadczałyby, że zwierzęta odczuwają pełną gamę uczuć, emocji, przez naukę tak chętnie przypisywanych jedynie ludziom. No właśnie! Nauka. Tutaj wchodzimy na dość śliski grunt. Zwolennicy "szkiełka i oka" po zaznajomieniu się z wynurzeniami Wohllebena będą mieć używanie. W najlepszym razie nazwą je nadinterpretacją, w najgorszym pseudonaukowym bredzeniem. No bo przecież nauka wymaga dowodów. Wprawdzie jakieś tam szczątkowe dowody można przytoczyć. Stuprocentowej pewności jednak nie ma i pewnie odnośnie wszystkich żyjących zwierząt w najbliższej przyszłości nie będzie. Z jednej strony, to może i lepiej. Pozwolę sobie tutaj zacytować pewien fragment : "Naukowcy boleśnie kaleczyli myszarki, wstrzykując im kwas w łapki. Inny wariant zadawania bólu polegał na tym, że przyciskano wrażliwe części mysiego ciała do rozgrzanych płyt" (sic!). [2] Jeśli te badania mają tak wyglądać, to chyba wolałbym tego nie udowadniać. Zresztą nie potrzebuję naukowego wyjaśnienia, by mieć świadomość, że to żywe, czujące istoty. Po prostu to wiem, a raczej czuję. Żaden naukowy dowód nie jest mi do tego potrzebny. A jeśli się mylę, to wolę się mylić. Nauka, w większości przypadków, ze szczątkowych dowodów ukuła teorię o niższości zwierząt, odarła je z uczuć, emocji, wszystko przypisując instynktom, procesom biologicznym i chemicznych zachodzących w ich organizmach. Tak, jakby człowiek im nie podlegał... Z drugiej strony, obecny stan wiedzy o duchowej sferze zwierząt, sprzyja ich esploatorom, tj. masowym hodowcom, myśliwym (wielki plus dla Wohllebena za opowiedzenie się przeciw nieludzkim traktowaniu zwierząt w masowych hodowlach, za - wprawdzie nie do końca wyrazistą, ale słyszalną - krytykę myślistwa, za przytoczenie wielu przykładów pomocy, która szkodzi).

By nie było tak słodko, dodam trochę dziegciu. Książka ta jest jedynie zarysem szerokiego zagadnienia. Problem upodmiotowania zwierząt, przyznania im prawa do odczuwania miłości, radości, smutku, współczucia, wdzięczności, a może także zdolności komunikowania się, zapamiętywania, a nawet myślenia Wohlleben opiera głównie na własnych obserwacjach, szczątkowo opierając się na naukowych badaniach. Poza tym sposób konstruowania poszczególnych rozdziałów, posiłkowanie się licznymi przykładami, może wydać się czytelnikom zbyt chaotyczny i przypadkowy, a co się z tym wiąże mało czytelny (nieudane przeskoki ze zwierząt stałocieplnych do zmiennocieplnych, kręgowców do bezkręgowców zaburza rytm narracji). Autor nie uniknął też kilku nielogiczności. Bezkrytyczne podejście do wykonywanej przez siebie pracy pozwala mu nawet na ukucie teorii, że konie, które wykorzystywane są w jego rewirze do wywózki drzew czerpią niewymuszoną radość z wysiłku i obcowania z człowiekiem. Podobną satysfakcję odczuwają psy pasterskie, które zaganiają stada owiec. Cóż... Wierzę na słowo. Przykład uśmiercenia przez Wohllebena niesubordynowanej królicy jest dowodem na to, że antropomorfizację stosuje na co dzień, nie tylko w swoich utworach. [3] Denerwować może też sposób, w jaki autor przekazuje nam swoją wiedzę. Trochę tak, jakby z góry zakładał, że jesteśmy całkowitymi ignorantami w sprawach, które opisuje. Mnie osobiście jakoś to zbytnio nie uwierało.


Książka ta wpadła w moje ręce akurat, gdy tego najbardziej potrzebowałam. Z racji choroby mojego małego, a zarazem największego przyjaciela większość tego tygodnia spędziłam w gabinetach weterynaryjnych. Podczas rozmów z właścicielami, czy też opiekunami przeróżnych zwierząt zarysował się smutny obraz mojego miasta, a raczej tragicznej egzystencji zwierząt domowych w moim mieście. Skopane koty (oszczędzę szczegółów dolegliwości), porzucone psy po eksploatacji rozrodczej, cudem uratowane zakopane żywcem szczeniaki... Mogę tak wyliczać bez końca. Niby nic nowego. Codziennie słyszy się o bezrozumnym okrucieństwie ludzi wobec wszelkich gatunków zwierząt. Bezwględność nauki w nieświadomy sposób sankcjonuje takie działanie. Książka Wohllebena, przeciwnie, upodmiotawia zwierzęta. Trudniej jest (taką przynajmniej żywię nadzieję) skrzywdzić istotę, którą moglibyśmy stawiać na równi z sobą.


"Duchowe życie zwierząt" to może niezbyt odkrywcza, ale przyjemna lektura. Dwie książki Wohllebena nie są w stanie w pełni wyczerpać poruszanych zagadnień. Fauna i flora są znacznie bardziej skomplikowane, niż niektórym z nas się wydaje. Jeśli nie jesteśmy w stanie ich zrozumieć, winniśmy im przynajmniej szacunek i uwagę. Chcąc czy nie chcąc należymy do świata zwierząt, stanowimy jego nieodłączną część. I miło jest wiedzieć, że nie jesteśmy w tym świecie osamotnieni. Nasi mniejsi, więksi, oswojeni i dzicy przyjaciele solidarnie dzielą z nami uczucia, emocje. Czasem to my, ludzie, jesteśmy ich obiektem w pozytywnym bądź negatywnym znaczeniu. Po prostu nie zawsze są one tożsame z naszymi, nie zawsze możemy je wychwycić, zrozumieć. Wohlleben zaprasza nas do odkrywania tego skomplikowanego świata we własnym zakresie. Zdobycia tej "ziemi" nie do końca zbadanej. Odkrywanie jej tajemnic może - jak widać po przykładzie autora - stanowić sens życia.




Przypisy:
1 P.Wehlleben, "Duchowe życie zwierząt", tłum. E.Kochanowska, Kraków 2017, s. 246.
2 Ibidem, s. 131.
3 Ibidem, s. 202-203.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Życie jak malowane

Okładki tego cyklu sprawiają,że serce biję mi szybciej.I nie mogę się doczekać kiedy otworzę książkę i się zagłębię w lekturę. To już moje piąte spo...

zgłoś błąd zgłoś błąd