Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cień jabłoni

Wydawnictwo: JanKa
7,92 (12 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
5
7
3
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

„Cień jabłoni” to opowieść o spoglądaniu w głąb siebie. O tęsknocie za trwałością, która w płynnym świecie wywołuje nieustanną frustrację. Przypadkowe spotkanie dwóch mężczyzn, których na pozór dzieli wszystko – wiek, bagaż życiowych doświadczeń, temperament – staje się pretekstem do konfrontacji perspektywy mistrza i ucznia, a jednocześnie rozpaczliwą próbą uwiarygodnienia się przy drugim...

„Cień jabłoni” to opowieść o spoglądaniu w głąb siebie. O tęsknocie za trwałością, która w płynnym świecie wywołuje nieustanną frustrację. Przypadkowe spotkanie dwóch mężczyzn, których na pozór dzieli wszystko – wiek, bagaż życiowych doświadczeń, temperament – staje się pretekstem do konfrontacji perspektywy mistrza i ucznia, a jednocześnie rozpaczliwą próbą uwiarygodnienia się przy drugim człowieku. Prowadzi to do intymnej spowiedzi, która dotyka spraw i emocji najważniejszych: miłości i nienawiści, wstrętu i pożądania, euforii i rozpaczy, sukcesu życiowego i klęski. A w tle pulsuje życie polskiej prowincji, gdzie starsi bilansują własne dokonania, a młodzi – w cieniu globalizującego się świata – przymierzają marzenia. Gorycz niespełnienia dopada i jednych, i drugich, ale Wojciech Szlęzak – poruszając i porywając tokiem fascynującej gawędy – wzorem swego mistrza Myśliwskiego stwarza czytelnikowi nieoczekiwaną perspektywę obłaskawienia rzeczywistości.

 

źródło opisu: www.jankawydawnictwo.pl

źródło okładki: www.jankawydawnictwo.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 24
maruda | 2017-05-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 stycznia 2017

Zaczyna się jak w "Kubusiu Fataliście". Jak się spotkali? Przypadkiem.
A może jednak to spotkanie wyznaczył im los?
Miejscowość Górna ma tę cechę szczególną, że jest rodzinną wsią Młodego, do której ów przyjeżdża z dużego miasta, zniesmaczony dotychczasowym sposobem życia. Starego przygnał tu jakiś silniejszy wewnętrzny przymus, może nawet chęć brutalnego przerwania nitki własnego istnienia. Mówi przecież o szukaniu w gorączce miejsca, by wyzwolić w sobie potrzebne do tego gniew i złość, przełamać lęk przed radykalnym rozwiązaniem. Czy jednak - jak mówi motto - nie wraca się już nigdy w to samo miejsce, tak naprawdę tego miejsca już nie ma? Więc i samobójstwa być nie może, pozostaje tylko próba pamięci i rozliczenie z samym sobą?
W tym spotkaniu duch kobiecości intensyfikuje opisy, współtworzy klimat wielu scen, ale mamy do czynienia z twardą męską opowieścią, nie powiem hemingwayowską, ale bliską tego klimatu - odzierającą ze złudzeń.
Bycie w Górnej Adamczyka i sama decyzja zamieszkania w tej miejscowości pozostają w zdecydowanym kontraście do krzepiących historii, tworzących poczytny nurt w literaturze kobiecej. Uległ nagłemu impulsowi, bodźcowi z głębi podświadomości, zobaczył drogowskaz i skręcił; opowiadając o tym, już racjonalizuje, jakby tylko mówił, że chciał wrócić do kwestii nieuporządkowanych, zrozumieć, dlaczego nie udał mu się związek z kobietą. Ale nie tylko TO Stary mówi przecież, cały czas opowiada tak, jak żył - nerwowo, wyrywając z pamięci malownicze strzępy, miotając się między sympatią a jawną niechęcią do słuchającego chłopaka. Jednego dnia przypomina dobrodusznego dziadunia, innym razem złośliwego gnoma, plującego jadem, próbującego zakrzyczeć ból. Nie sposób nie pomyśleć, że taki właśnie był w życiu. Dlatego je przegrał?
Młody - próbując wyciągnąć dla siebie wnioski - musi oceniać samego Adamczyka. Musi dostrzegać jego ambicję, dzięki której wdrapał się na szczyt drabiny rekinów biznesu. Musi rozmyślać nad różnicą między dumą i poczuciem własnej wartości a próżnością i pychą, które zaburzały związek z Anną, najważniejszą jego kobietą. Musi skonfrontować mądre słowa o przyjaźni z niezręcznościami popełnianymi wobec Jędrka i Franka, uświadomionymi i wyznanymi gafami. Musi przerazić się opowieścią o strzelaniu i złym pamiętaniu, czyli wypieraniu przez lata ciemnej strony "ja" po to, by wmówić ją bądź wkleić - zaocznie lub w rozmowie - w portret mimowolnego świadka, obciążyć własną winą niewinnego człowieka.
Ale w Młodym muszą rezonować także pytania postawione Staremu przez kumpla z młodości spotkanego po latach: "Czego się boisz? Śmierci? A może życia właśnie?". I jego okrutne podsumowanie: "Człowiek nie został stworzony po to, aby był szczęśliwy". Żaden człowiek?
Zadziwiające, ale - przy tym wszystkim, co wspomniane wyżej - powieść Szlęzaka nie jest jednak utworem posępnym i przykrym w odbiorze; nie epatuje opisami ludzkiej makabry. Nerwowość narracji Adamczyka autor równoważy kontemplacyjnymi opisami wspólnych wysiłków natury i człowieka. Pokazuje zagrożenia, które najmocniej widać na prowincji, pokazuje degradujące się pamiątki historii, jałowość rozmów, przeciekające przez palce życie. A kontrapunktem są opisy pszczół, mozolących się, by trwał rój. W efekcie powieść jest wymownie zrównoważona, nie ma w sobie nic z szerzącej się schadenfreude, złej radości z upadku wartości, na których opierał się niegdyś świat. Cień, który rzuca rajski mit o człowieku, tak jak każdy cień skraca się wyraźnie w pełnym słońcu. A może też stać się cieniem przyjaznym, jeśli podarowany zostaje przez - trwającego uparcie obok - drugiego realnego człowieka. Czy nie dlatego przegrał Adamczyk, że zapomniał o wartości takiej relacji, że zabrakło mu zręczności i rozsądku, by ją pielęgnować?
Symboliczna iskierka nadziei pojawia się nie przypadkiem w ostatnich zdaniach, które rodzą się w głowie Młodego po wysłuchaniu Adamczyka: Granat nocy musiał już czaić się w pobliżu. Postanowiłem, że tym razem bezwzględnie muszę wyłapać ten moment, kiedy zacznie oplatać rzeczywistość swoimi mackami. Kiedyś w końcu musi się udać.
Jasne. Przecież każdy granat nocy ma swój kres. A po nim jest poranek.
Autor bardzo młody, ale ksiązka przenikliwa - dla starych i - przede wszystkim - młodych.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Jutro pachnie cynamonem

Anna Szczęsna stworzyła ciepłą i przyjemną lekturę, która otula czytelnika optymizmem. Pokazuje, że po burzy wschodzi słońce a jutro może się wszystko...

zgłoś błąd zgłoś błąd