Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czekam na Was, ale się nie spieszcie

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
8,04 (71 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
16
9
11
8
22
7
16
6
2
5
1
4
0
3
1
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377002742
liczba stron
272
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Niezwykły portret niezwykłego księdza. Jana Kaczkowskiego pokochała cała Polska za nieprzeciętne poczucie humoru, które pozwalało oswoić ludziom najcięższe choroby a nawet śmierć. Sam, chory na raka, odszedł przed rokiem, ale został we wspomnieniach rodziny i przyjaciół. Ich wspaniałe opowieści pokazują księdza, jakiego nie znaliśmy.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

Brak materiałów.
książek: 1692

Kim naprawdę był Ks. Jan Kaczkowski? Był równym gościem w sukience. Izabela Bartosz, była naczelna czasopisma „Gala”, na potrzeby książki przeprowadziła wywiad z Kapsydą Kobro-Okołowicz, bliską przyjaciółką Jana. To właśnie z jej ciepłej opowieści dowiadujemy się o nietypowym księdzu, który poświęcił życie dla ratowania innych.

Kaczkowski był niezwykłym człowiekiem. Każdemu, kto go kojarzy nie trzeba tego tłumaczyć. Ksiądz, który wyzbył się zbędnego patosu i napuszenia. Od dziecka czuł powołanie i nie przeszkodziła mu nawet widoczna niepełnosprawność. Założył hospicjum w Pucku, podnosił na duchu zarówno chorych jak i ich rodziny. Choć sam zmagał się najpierw z rakiem nerki, w późniejszym czasie z glejakiem, to nie oczekiwał litości ani pomocy, wręcz przeciwnie, postanowił żyć na pełnej petardzie, całe swoje życie poświęcając innym.

Nie brakowało mu poczucia humoru. Potrafił przeklinać, a towarzystwie nawet wyjść na papierosa. Na pewno nie wylewał za kołnierz. Uwielbiał jeść, do historii przeszła jego ulubiona polędwica i wino. Co go wyróżniało – nie wywyższał się. Nie traktował inaczej wiernych i ateistów, dla niego najważniejszy był po prostu człowiek. Kochał ludzi, był w stanie zrobić dla nich wszystko. Starał się traktować swoich pacjentów z należytym szacunkiem, jakiego brakowało w placówkach publicznych. W jego hospicjum ludzie byli traktowani po królewsku. Sam Jan zorganizował zajęcia dla studentów medycyny, na których uczyli się etycznego podejścia do chorego. Uczyli się traktowania podmiotowego, nie przedmiotowego.

Uczył również w szkole – zawodowej i liceum. Uczniów szkoły zawodowej nazywał „swoimi ogarami”. Wielu z nich wyprowadził na dobrą drogę. Proponował wolontariat w swojej placówce, starał się ich wyprowadzić na prostą. Dla swoich pacjentów był gotowy nawet w środku nocy na interwencję, nawet jeśli choroba powoli go pokonywała.

Kapsyda również nie miała łatwego życia. Kiedy była jeszcze dzieckiem straciła matkę. Już jako dorosła kobieta zachorowała na przewlekłą białaczkę limfatyczną. Również walczyła, nie tylko z chorobą, ale też z niesprawiedliwością. Jako działaczka fundacji Rak'n'Roll walczyła o prawa i godność pacjentów. Oboje z Janem tworzyli bardzo zgrany zespół. On, ksiądz, ona lewaczka, zdeklarowana ateistka. Dwa różne światy, choć myślenie podobne. Oboje chcieli, by ludzie chorzy na raka byli szczęśliwi w ostatnie dni swojego życia. Kapsyda nazywała Jana „Hardym Johnnym”, co mu się bardzo podobało i w pełni oddawało jego naturę.

Nie chcę ani opowiadać Wam całej historii tego cudownego księdza, który czarował słowem i swoim ludzkim charakterem i zachowaniem, nie chcę również oceniać tej książki pod względem poprawności. Kim jestem, by oceniać czyjeś życie?

„Czekam na Was...” to zbiór wspomnień o Janie Kaczkowskim, człowieku petardzie, autorze książki „Nie ma szału, jest rak”. To nie tylko wywiad z jego „najintensywniejszą” przyjaciółką, ale również wspomnienia jego rodziny i przyjaciół. W całym tekście czujemy ten ból jakiego doświadczają bohaterowie. Wiemy o zbliżającej się katastrofie, dlatego jest on tak bardzo widoczny. Ponadto forma „był” jest wymowna.

Całość jest rzetelna, wszyscy „przesłuchiwani” opowiadają ciekawe anegdoty z życia Kaczkowskiego. Możemy zarówno się pośmiać jak i popłakać. Ja się wzruszyłam ogromnie. Były momenty, że szklistym wzrokiem próbowałam odczytać tekst. Nie jestem praktykującą wierzącą, a już na pewno nie wierzę w księży. A w tym przypadku żałuję, żałuję ogromnie, że nie miałam szans, by poznać tego specyficznego człowieka. Myślę, że każdy powinien poznać jego niesamowitą historię, docenić jego zaangażowanie. Historie opowiedziane przez Kapsydę, z uczuciem, z miłością i tęsknotą.


Recenzja znajduje się również na www.zksiazkadolozka.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pokój

Emma Donoghue (ur. 1969)...... (Wikipedia): "....is an Irish-Canadian playwright, literary historian, novelist, and screenwriter. Her...

zgłoś błąd zgłoś błąd