Piasek Raszida

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Cykl: Alcatraz kontra Bibliotekarze (tom 1)
Wydawnictwo: Iuvi
7,35 (249 ocen i 89 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
28
8
71
7
73
6
46
5
13
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Alcatraz Versus the Evil Librarians
data wydania
ISBN
9788379660292
liczba stron
312
słowa kluczowe
Brandon Sanderson, Alcatraz
język
polski
dodała
Strzelba

Co to w ogóle za pomysł na książkę? Bohater z wyjątkowym talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu? Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku? Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy? Tak, to jest świetny pomysł na książkę! Alcatraz Smedry, wychowywany przez rodziców zastępczych, nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje...

Co to w ogóle za pomysł na książkę?
Bohater z wyjątkowym talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu?
Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku?
Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy?
Tak, to jest świetny pomysł na książkę!
Alcatraz Smedry, wychowywany przez rodziców zastępczych, nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje przesyłkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Zostaje on jednak niemal natychmiast skradziony przez tajemniczą organizację Bibliotekarzy. To wywołuje łańcuch wydarzeń, które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy bojowników sprzeciwiających się Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom przejąć pełną władzę nad światem. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talentem do bycia wyjątkową ofiarą losu…

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 344
Kasia | 2017-02-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 lutego 2017

Recenzja przedpremierowa!

Amerykański pisarz, znany na całym świecie m.in. z "Drogi królów", czy "Z mgły zrodzonego". Dwukrotny laureat prestiżowej Nagrody Hugo. Brandon Sanderson. Tym razem postanowił odpocząć od harówki przy high fantasy i stworzyć zupełnie nową serię dla... młodszych czytelników.

Oczywiście nie mogłam sobie odmówić przyjemności przeczytania jakiegokolwiek dzieła tego autora i dziś przedstawię wam kilka swoich przemyśleń na temat pierwszej części serii "Alcatraz kontra Bibliotekarze", mimo że do premiery pozostało jeszcze pięć dni.

Książka ta kierowana jest do ciut młodszych czytelników i pod takim kątem będę ją oceniać. Polecałabym ją osobom z kategorii wiekowej 11-15 lat, lecz ja liczę sobie 22 wiosny i ubawiłam się okrutnie przy tej lekturze.

Konwencja tej powieści jest niezwykle oryginalna. Alcatraz Smedry jest jednocześnie narratorem i autorem tej historii. Przy czym imię i nazwisko głównego bohatera to pseudonim Brandona Sandersona, który został zmuszony przez Ciszlandzkiego wydawcę do posługiwania się przydomkiem. Bo ta historia jest prawdziwa, wiecie? Po prostu sługusy Bibliotekarzy nie pozwoliły na to, aby ta historia ukazała się na rynku literackim w formie reportażu. Jednak nie wierzcie w to, iż ta powieść to fikcja, bo wszystko wydarzyło się naprawdę...

No dobra, a teraz tak na poważnie. Postaram się przynajmniej. Okazuje się, że Sanderson to niezły śmieszek. Przez pół dnia (bo dokładnie tyle czytałam "Piasek Raszida") chichrałam się jak opętana. Mistrz ironii w ironii. Sarkazm to zdecydowanie jeden z jego największych talentów. Gdy czytałam "Z mgły zrodzonego" byłam zauroczona tym subtelnym, genialnym humorem. Tutaj Sanderson strzela żartami jak z kałasznikowa. Jedna seria, druga, trzecia, i tak póki nie umrzemy... ze śmiechu. Muszę zaznaczyć, iż autor/Alcatraz bardzo często zwraca się bezpośrednio do czytelnika. On nam po prostu opowiada swoje przygody, a wtrącenia są nadzwyczaj lotne. Nawet jak piszę teraz to wszystko, to banan z twarzy mi nie schodzi. Wyobraźcie sobie, że Sanderson pisze do nas tak:

"Jeśli jesteście choć trochę tacy jak ja - mądrzy, rozsmakowani w kozim serze i diabelnie przystojni - to z pewnością przeczytaliście wiele książek."

albo tak:

"Możecie się cofnąć i jeszcze raz przeczytać jakieś fragmenty (co z pewnością zrobiliście z uwagi na cudowny styl, w jakim napisano tę książkę)."

Jeżeli choć trochę śledzicie mojego bloga, już wiecie, dlaczego ta książka tak bardzo mi się podobała. Po prostu Brandon jest równie fantastyczny jak ja. No i oboje charakteryzujemy się tą nieudawaną, naturalną i niewymuszoną skromnością.

Sanderson, alias Smedry, jawnie naigrywa się z czytelnika, choć w sposób całkowicie pozbawiony arogancji, przez co zmusza nas do myślenia. Ciągle podkreśla, że jest bohaterem całkowicie pozbawionym odwagi i rycerskości, którą moglibyśmy mu przypisać. Jednak dzięki tym uwagom, stajemy się bardziej czujni i widzimy we wszystkim to drugie dno, mimo że narrator cały czas podkreśla, że głębokie książki są beznadziejne i szkoda mu nastolatków, którzy na tego typu powieści trafią.

Nawet ilustracje często są ironiczne. No tak! Tego wam jeszcze nie powiedziałam! Książka pełna jest świetnych, klimatycznych ilustracji, w takim trochę komiksowym stylu. Najśmieszniejsze jest to, iż niektóre egzamplifikacje nie mają odzwierciedlenia w fabule. Świetny zabieg, widzę go po raz pierwszy. W dodatku czcionka jest spora, więc nawet nie zauważymy, kiedy dojdziemy do końca książki.

Historia jest niezwykle sympatyczna. No i jak sam autor podkreśla, nie ma tu żadnego mordowania psów ani matek. Ani chomików. Akcja cały czas pędzi do przodu i coś się dzieje. To bardzo ważne w historiach skierowanych do tej ciut młodszej części naszej wielkiej, książkowej rodziny. Zwykle osoby te nie ciągną do powieści, a to ze względu na przymuszanie do czytania lektur, które po prostu ich nie interesują. Jednak to już temat na osobny wpis.

Książka mimo całej swojej "fantastycznej" otoczki, jest niezwykle prawdziwa. Sanderson pokazuje sporo aspektów życia, które w innych powieściach są omijane, przygaszane i zasłonięte kurtyną milczenia.

Historia ta niesie ze sobą również wiele przesłań. Niesamowicie pasuje mi do niej takie wiejskie powiedzonko, jakoby punkt widzenia zależał od punktu siedzenia. No i właśnie to wyjaśnia nam autor, że każdy ma swoje zdanie i swoją perspektywę i tak w zasadzie każdy termin może być pojęciem względnym.
Pokazuje także, iż to nie siła jest największą potęgą, lecz informacje i intelekt.

Jednak najważniejszym, nie chcę powiedzieć morałem, bo ciężko tu o morałach mówić, przekazem jest to, iż absolutnie każda cecha naszego charakteru, nawet najgorsza na świecie wada, może się stać naszą zaletą i talentem. W historii tej ukazywane są skrajne przypadki, jak np. mężczyzny do bólu spóźnialskiego, który nawet na własną śmierć się spóźnił. Sami rozumiecie ;).

To chyba wszystko, co chciałam wam przekazać. To była dla mnie świetna przygoda i wciąż jestem pod wrażeniem, jak bardzo Brandon Sanderson potrafił dostosować, czy też raczej przeobrazić, swój styl pisania. Pozostaje mi tylko polecić wam tę powieść - na pewno się nie zawiedziecie!

Opinia pochodzi z bloga: https://kasi-recenzje-ksiazek.blogspot.com/2017/02/alcatraz-kontra-bibliotekarze-piasek.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziwna pogoda

"Takie opowiadania to ja lubię" Syn sławnego Ojca nie ma czego się wstydzić. Po raz kolejny udowadnia, że jest blisko, aby mu dorównać (bior...

zgłoś błąd zgłoś błąd