Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zapomniani bogowie. Słowiańska opowieść

Wydawnictwo: Wydawnictwo Internetowe E-bookowo.pl
8,2 (35 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
13
9
2
8
7
7
8
6
3
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378597728
liczba stron
290
słowa kluczowe
słowianie, Lechia, średniowiecze
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
MontyP

W pobliżu nadnarwiańskiego grodu znaleziono ciężko rannego mężczyznę. Nie wiadomo kim jest, kto próbował go zabić i z jakiego powodu. Do swojej chaty przygarnęła go pewna wdowa, matka dwóch córek na wydaniu. Czy mężczyzna stanowi zagrożenie dla spokojnych mieszkańców grodu? A może to on jest w niebezpieczeństwie? Jaką tajemnicę nosi w sercu starsza z córek gospodyni? Jarosław Prusiński,...

W pobliżu nadnarwiańskiego grodu znaleziono ciężko rannego mężczyznę. Nie wiadomo kim jest, kto próbował go zabić i z jakiego powodu. Do swojej chaty przygarnęła go pewna wdowa, matka dwóch córek na wydaniu. Czy mężczyzna stanowi zagrożenie dla spokojnych mieszkańców grodu? A może to on jest w niebezpieczeństwie? Jaką tajemnicę nosi w sercu starsza z córek gospodyni?



Jarosław Prusiński, autor wysoko ocenianych przez Czytelników powieści fantasy Szary mag oraz zbioru opowiadań SF pod tytułem: Vortex, tym razem przenosi nas na początek X wieku, gdy Polska nazywała się Lechia, a ludzie wciąż czcili starożytnych bogów, choć chrześcijaństwo zbliżało się już wielkimi krokami do naszego kraju. Zabawna, romantyczna powieść o dawnych czasach, zwyczajach, obrządkach. Opowieść o naszych przodkach, naszym dziedzictwie, podana niezwykle lekko. Tę książkę czyta się jednym tchem.

 

źródło opisu: E-bookowo, 2017

źródło okładki: E-bookowo.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 787
Kryanka | 2017-05-11
Na półkach: Religia
Przeczytana: 10 maja 2017

O co chodzi z tym bajarzem w ostatnim akapicie?

Przedchrześcijańska historia Polski mnie fascynuje, ponieważ nic o niej nie wiadomo, a co więcej nie wiadomo dlaczego nie wiadomo. Dałam się zauroczyć opowieści, ale i miałam momentami ochotę rzucać kindlem o ścianę. Tak czy inaczej, książka prowokuje do myślenia, a to, obok przyjemności czytania, bardzo w książkach cenię.

Pierwsze co muszę podkreślić, to że autor ma uroczy styl pisania, ciepły, pogodny, zabawny, lekki i ciekawy. Idealny na plażę i pod koc. Bohaterów można pokochać, choć wielu było trochę stereotypowych (cena za czasem niewybredny humor). Tajemnica mnie wciągnęła, choć nie wszystko się na końcu wyjaśnia, jak to w życiu. Życie w Ostrogrodzie wydawało mi się wyidealizowane, jakby pisane "ku pokrzepieniu serc", i to również przypadło mi do gustu - że można opowiadać o wieku dziesiątym bez obcinania kończyn i ciągłego chędożenia, jak niektórzy inni polscy pisarze. To chciał nam pokazać autor: nieprawda, że przed chrześcijaństwem nie było zasad moralnych.

Niekoniecznie jest też prawdą (tego nie wiemy, bo skąd), że przed Mieszkiem nie było u nas całkiem rozwiniętej cywilizacji. Tu przechodzimy do fragmentów, które wywoływały u mnie wewnętrzny sprzeciw i zmuszały do poszukiwań w internecie. Bohaterowie używają świec (przed IX wiekiem używane głównie w obrzędach, ale ok), mówią o zapaleniu płuc (znane w Grecji od co najmniej IV w p.n.e.), o języku starosłowiańskim (językoznawstwo - V w p.n.e., Indie), opisują duże obszary geograficzne (pierwsze mapy - XXIIIw. p.n.e. Mezopotamia). Musiałam przyznać, że mogły być znane Słowianom, choć niekoniecznie tym z Ostrogrodu. Gorzej, gdy mowa o kapitalistach (w tym znaczeniu - pewnie XIXw.) i strzyżonej trawie. Najbardziej rozbiły mnie jednak rozdziały o prehistorii, kiedy to jeden z kmieci zaczyna wspominać wydarzenia sprzed czterech tysięcy lat, czasów jakiegoś zlodowacenia, wspomina Babilończyków i Sumeryjczyków i podaje orientacyjną datę czasu akcji książki na około roku 7000 kalendarza słowiańskiego.

Po pierwsze, cyfry arabskie pojawiły się dopiero w VI w a cyfra zero w IXw n.e., do Europy przyjechały w XIII w. Po drugie, żeby wiarygodnie przytaczać tak odległą historię trzeba to jakoś uzasadnić. Może święte księgi, jak u Żydów? Legendę o Atlantydzie Platon spisywał około 9000 lat po jej rzekomym zniknięciu, ale usłyszał ją od kapłanów egipskich, a więc mogła przetrwać w zwojach biblioteki aleksandryjskiej. A może opowiadający był jak Brom z Eragona, nieśmiertelny, i po prostu wszystko pamiętał?

Po trzecie, 7000 lat to bardzo dużo jak na cywilizację. Chińczycy nie mieli tyle, gdy tworzyli terakotową armię, ani Minojczycy w XX w p.n.e., z czasów miast o piętrowych budynkach z kanalizacją, nie wspominając o Rzymianach, których prawo budowlane ograniczało wysokość zabudowy do ośmiu kondygnacji jeszcze w czasach Chrystusa. Tymczasem w Ostrogrodzie główny środek komunikacji to nadal dłubanka, a rano wilki biegają po przysiółku i niewiele pomaga, że niektóre są oswojone.

Po czwarte: Ksaya, córka władczyni z rodu Strażniczek Ognia, co jej nikt nie lubi, bo jest taka ładna. Tak się składa, że mam alergię na merysujki, a to jeszcze nie wszystko. Dlaczego wielkie wojowniczki Amazonki obcinały sobie z narażeniem życia pierś? Żeby były nieatrakcyjne dla handlarzy niewolników, bo najwyraźniej kobiety bez obu piersi nie kupiłby nawet jednoręki weteran do kiszenia ogórków. Uch...

Wędrówka ludów oraz historia Amazonek to nie jedyne przykłady kiepsko opisanych ekspozycji. Inną jest sytuacja geopolityczna wykładana w dziwnym momencie przez młodą dziewczynę ze środka puszczy, gdzie raz na miesiąc przypływają zawsze ci sami kupcy, a kolejną mitologia Słowian opowiadana przez kapłankę, która nie wie, kto jest kim, bo opinie (badaczy?) są różne.

Dobra, wyżaliłam się. W gruncie rzeczy, jak na tak solidną i kompleksową rozprawę na temat życia Słowian, zarzut mam tylko do jednego (pomijam grobowym milczeniem księżniczkę Ksayę): że w tej podobno szalenie rozwiniętej cywilizacji nie widać tego poziomu na co dzień. Moim zdaniem lepiej byłoby iść na całość. W czasie, gdy dzieje się akcja książki, Khmerowie budowali Angkor, oszałamiające kamienne miasto na milion mieszkańców, które potem zostało połknięte przez dżunglę i zapomniane w ciągu stu lat od wyludnienia. Nietrudno więc sobie wyobrazić wielkie miasta słowiańskie, zapewne drewniane, zdobyte, spalone, wchłonięte przez puszczę, zaorane i wyrugowane z pamięci przez nowych władców i ich ponurą, narcystyczną religię.

Jestem więc za tym, żeby dolać bajarzowi piwa i poprosić o drugi tom, żeby w nim było o historii Obcego, początku kalendarza, zdradzie Mieszka i pięknych miastach słowiańskich, żeby krzepił serca w tych niewesołych, fanatycznych czasach :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Spider-Man: Niebieski

Ze wszystkich albumów z kolorowej serii (Hulk: Szary, Kapitan Ameryka: Biały, Daredevil: Żółty) właśnie w Spider-Manie: Niebieskim znajduje się najwię...

zgłoś błąd zgłoś błąd