Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Coś pożyczonego

Autor:

więcej informacji
tłumaczenie: Anna Gralak
tytuł oryginału: Something Borrowed
wydawnictwo: Znak
data wydania: 2009 (data przybliżona)
ISBN: 9788375150155
liczba stron: 400
kategoria: romans
język: polski
typ: papier
6.38 (1288 ocen i 177 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 9,00 zł

Co myślicie o dziewczynie, która idzie do łóżka z narzeczonym najlepszej przyjaciółki? Czy granica między tym, co dobre i złe, naprawdę jest wyraźna? Rachel uważa się za racjonalistkę, która w każdej... Co myślicie o dziewczynie, która idzie do łóżka z narzeczonym najlepszej przyjaciółki?
Czy granica między tym, co dobre i złe, naprawdę jest wyraźna?

Rachel uważa się za racjonalistkę, która w każdej sytuacji postępuje właściwie. W przeciwieństwie do jej przebojowej przyjaciółki Darcy, nie zawsze lojalnej. Jedna noc sprawia, że role się odwracają. Po przyjęciu z okazji swoich trzydziestych urodzin Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy. Początkowo chce jak najszybciej zapomnieć o całej sprawie, ale zakochuje się i brnie w kłopoty. Tymczasem data ślubu Darcy i Deksa jest coraz bliższa...
Co wybierze Rachel: miłość czy przyjaźń?
Coś pożyczonego udowadnia, że nic nie jest czarno-białe i zawsze trzeba uważnie wysłuchać obu stron. A co na temat podwójnej zdrady ma do powiedzenia Darcy? Już wkrótce poznacie tę samą historię opowiedzianą z jej punktu widzenia.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (13)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 sierpnia, 2010

Potrzebowałam lekkiego, troszkę ogłupiającego czytadła, które odrobinę pouczy, zmusi do zastanowienia oraz lekkością stylu nie wymaga ode mnie dużej ilości skupienia. „Coś pożyczonego” to strzał w dziesiątkę. Lekka, przyjemna, mocno amerykańska powieść, w której główna bohaterka – Rachel, boryka się z problemem wyboru albo miłości życia, albo przyjaźń z dzieciństwa. Nie wygrywa tutaj żadne hasło na temat przyjaźni ważniejszej od mężczyzny. Obie, i Darcy, i Rachel rywalizują ze sobą, chociaż ta druga nie jest tego świadoma. Zawsze najlepsza Darcy pierwszy raz z życiu spadnie z piedestału, strącona przez swoją najlepszą przyjaciółkę.

Problem, z jakim boryka się Rachel, jest tutaj tak przedstawiony, że sami możemy ocenić jej postępowanie. I chociaż tego występku nie można usprawiedliwić to jednak myśli dręczące Rachel oraz jej przeżycia osobiste związane z tą zdradą otwierają zupełnie inne spojrzenia na sprawę i chcąc, nie chcąc zaczynam jej współczuć. Trzeba wiedzieć, że Rachel nie jest typową, amerykańską bohaterką, która od niechcenia idzie z narzeczonym przyjaciółki do łóżka. To kobieta z zasadami, będąca przykładem osoby prawej i szalenie oddanej przyjaciołom. Zawsze dostosowując się do Darcy zapominała o sobie, odmawiając sobie przyjemności z życia nie chcąc konkurować z przyjaciółką. Wiedzieć trzeba też, że Darcy to osoba bardzo samolubna i zakochana w sobie, uważająca, że zawsze wszystko jej się należy. Jest pięknością, za którą obracają się wszystkie głowy i zawsze dopisuję jej szczęście. Po co to mówię? Aby przedstawić mniej więcej zarys tych dwóch postaci, tak skrajnie od siebie różnych. Rachel bardzo przeżywa ten występek, boi się miłości i odpycha ją, aby tylko nie zranić przyjaciółki, zaś ta nie ma żadnych skrupułów w zdradzaniu narzeczonego.

Problem jest o tyle nieciekawy, że ciężko stanąć po którejś stornie. Zdrada jest tu tematem głównym, ale nie braknie tutaj przeżyć wewnętrznych, poniewierania ludźmi, przeświadczeń o własnej lepszości.

Giffin serwuje nam typową, amerykańską powiastkę, która może, choć nie musi, zawierać jakieś przesłanie. I chociaż całość powieści tworzy banalna historyjka, to jednak złożoność relacji międzyludzkich, które do tego doprowadzają jest warta uwagi. Chociażby dla tego momentu warto przeczytać tę powieść, aby móc ocenić samemu postępowanie Rachel czy Darcy.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 kwietnia, 2010

Ku memu zaskoczeniu naprawdę przyjemna książka. Nic nie jest czarne i białe. Zdrada owszem, ale wobec jakiej osoby i w jakich okolicznościach? Kiedy kończy się przyjaźń a zaczyna dominacja i manipulacja. Ile czasu trzeba by spojrzeć prawdzie w oczy, odbrązowić zwykle żelazo? Emily Giffin ciekawie nakreśliła postacie, po których można się wiele spodziewać, ale również łatwo dać im się zaskoczyć. Na pierwszy rzut to babskie czytadło, ale nie głupie i pretensjonalne. Zamierzam sięgnąć po "Coś niebieskiego", a z czasem obserwować prace nad filmową wersją historii Rachel, Darcy i Dexa.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 lipca, 2010

Książkę oceniłam na bardzo dobrą - na wakacje poprostu idealna lektura, nie bardzo jednak mogę ją zrecenzować, bo należałoby opisać i zdradzić treść, lepiej przeczytać samemu.
Typowo amerykańska książka, problem wierności i zdrady, miłości i przyjazni.
Zachęcam, bo uważam, że jej kontynuacja jest nawet lepsza, co przecież nie zawsze się zdarza.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2012
Przeczytana: 06 lutego, 2012

Wyobrażam sobie, że mam trzydzieści lat. Chodzę do pracy ubrana w drogą i elegancką garsonkę. Idę pewnym siebie krokiem na dziesięciocentymetrowych obcasach z głową podniesioną do góry. Nikt nie ma wątpliwości, że jestem ważną prawniczką. Gdy wracam do domu staję się przykładną żoną i matką. Moje włosy opadają w nieładzie na ramiona, gdy w porozciąganych dresach bawię się z dziećmi. Jestem szczęśliwa...

Mniej więcej tak miało wyglądać życie Rachel jako trzydziestolatki. Los jednak spłatał jej figla... W dniu swoich trzydziestych urodzin Rachel burzy wszystkie życiowe plany w momencie, gdy "idzie do łóżka" z narzeczonym swojej najlepszej przyjaciółki - Darcy. Kolejne rozdziały to rozważania Rachel na temat jej życia. Poznajemy jej przeszłość, a także na bierząco dowiadujemy się kolejnych nowinek z jej życia.

Rachel patrzy na swoje życie z punktu widzenia prawnika. Ciągle zostaje w cieniu Darcy - swojej najlepszej przyjaciółki. Nie uważa się za tak ładną, zgrabną i chudą. Nie widzi w sobie uśmiechniętej dziewczyny, która ma prawo do miłości. Wszystko zmienia się w momencie, gdy Rachel decyduje się powiedzieć o swoim błędzie Ethanowi - przyjacielowi, którego znała jeszcze od czasów szkolnych. Ethan "kibicuje" Rachel. Uważa, że Darcy zawsze ją przyćmiewała i sprawiała, że trzydziestolatka czuła się gorsza, brzydsza, nic nie warta.

Czytając książkę przez cały czas trzyma się kciuki, by Rachel była z Deksem. Nie wiem, czy gdybym najpierw nie obejrzała filmu ("Pożyczony narzeczony"), ale przeczytała książkę, to domyśliłabym się zakończenia. Teraz wiem, że Emily Giffin jest taką samą romantyczką jak ja. Wierzy w szczęśliwe zakończenia oraz w to, że los może się do nas uśmiechnąć.

"Coś pożyczonego" to moje piersze spotkanie z autorką i wiem, że nie ostatnie. Sposób pisania pani Giffin naprawdę mi odpowiada. Jest lekki i przyjemny. A historie, choć każdy mógłby o nich napisać, mają w sobie urok.

Polecam wszystkim paniom!


Na półkach: Przeczytane, 2010
Przeczytana: 10 września, 2010

Po „ Dziecioodpornej” nabrałam ochoty na przeczytanie czegoś równie lekkiego i przyjemnego. „Coś pożyczonego” spełnia te oczekiwania – książka napisana przystępnym językiem, czyta się szybko i bez wysiłku.

Jedyny – moim zdaniem – minus to „tendencyjność”. Pani Giffin tak skonstruowała fabułę, że pewne osoby od razu zyskują naszą sympatię a inne zdecydowanie nie. Czyli teoretycznie do końca książki mamy z głowy problem komu bardziej kibicujemy.

Mamy dwie przyjaciółki – Darcy i Rachel. W dniu swoich trzydziestych urodzin Rachel spędza noc z narzeczonym Darcy - Deksem. Pojawia się problem – czy to szaleństwo jednej nocy dwojga zamroczonych alkoholem osób, czy też coś, co było nieuchronne, zważywszy, że Rachel i Deks są wieloletnimi przyjaciółmi od czasów studiów. Aby było ciekawiej , Deks poznaje Rachel ze swoim przyjacielem,Markusem, którym dla odmiany interesuje się Dercy...
Ale kocioł.

Bardzo szybko zaczynamy kibicować nowemu zakazanemu związkowi , szczególnie, że Dercy nie wzbudza naszej litości a tym bardziej sympatii. Serdecznie i całym sercem jesteśmy z Rachel, szczególnie, że Dercy to głupiutka, pusta, materialistyczna plastikowa laleczka, która nie zasługuje na tyle dobra i szczęścia, które ją spotkało.

Podziwiamy lojalność Rachel, która wydaje się skromna, poukładana i kierująca się zdrowym rozsądkiem i prawym postępowaniem. Przez całą książkę targają nią wyrzuty sumienia i gotowa jest zrezygnować z własnego szczęścia w imię lojalności i przyjaźni.

A Deks? Ja kompletnie nie rozumiałam jego postępowania i podwójnej lojalności. Czasem ma się ochotę powiesić go na suchej gałęzi za... No, sami wiecie za co.

Prywatnie dodam, że dla mnie książka trochę traumatyczna: sama miałam toksyczną przyjaciółkę, od której udało mi się uwolnić dopiero przed maturą.

Polecam „ Coś pożyczonego” ku przestrodze – walczcie o własne szczęście, życie jest tylko jedno i nie warto spędzić go przy boku niewłaściwej osoby.

Dalsze losy przyjaciół możemy obserwować w książce „ Coś niebieskiego”, do której lektury zachęcam. Poznajemy kolejne perypetie bohaterów oraz obserwujemy wielką przemianę wewnętrzną Darcy.
Tylko czy ludzie tego pokroju potrafią się szczerze i trwale zmienić?


Na półkach: Przeczytane, 2009 rok
Przeczytana: październik, 2009

Wcale niegłupie babskie czytadło! Idealne na katar i długie jesienne wieczory. Naprawdę polecam! A sama już zabieram się za kontynuację, czyli "Coś niebieskiego". :)


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 23 sierpnia, 2011

Emily Giffin to amerykańska autorka, która dla pisarstwa porzuciła swoją karierę prawniczą. Po wyprowadzce z Nowego Jorku do Londynu udało jej się podpisać kontrakt z wydawcą na dwie książki ("Something Borrowed" oraz "Something Blue"), które odniosły zaskakujący sukces i wkrótce znalazły się na szczycie listy bestsellerów „The New York Times”. W Polsce wszystkie powieści autorki ukazały się pod nakładem wydawnictwa Otwartego. W 2011 roku na ekrany kin weszła również ekranizacja książki Giffin "Pożyczony narzeczony", w której główne role grają Ginnifer Goodwin i Kate Hudson.



Rachel i Darcy przyjaźniły się od dziecka. Ich relacje nigdy nie były idealne, ale wbrew wszelkim przeciwnością, mimo upływu lat, wciąż są sobie równie bliskie i zawsze mogą na sobie polegać. Racjonalna, odpowiedzialna Rachel pragnąca nade wszystko stabilizacji i pełna życia, tryskająca energią Darcy, uwielbiająca smak nowości. Przeciętność i doskonałość. W dniu swoich trzydziestych urodzin Rachel dostrzega jak bardzo jej życie różni się od tego, które sobie wymarzyła. W przeciwieństwie do przyjaciółki nie czerpie satysfakcji z wykonywanej pracy, nie ma też dwójki dzieci ani męża, a co gorsza, żadnej perspektywy na to, aby obecny stan uległ zmianie. Jedyne co posiada to silne poczucie stabilizacji i spokój, a i to zostaje jej odebrane.



Po przyjęciu z okazji swoich urodzin, Rachel budzi się u boku narzeczonego Darcy - Deksa.Zrozpaczona stara się jak najszybciej zapomnieć o feralnej nocy, zrzucając winę na alkohol. Niestety, wbrew samej sobie zaczyna żywić do Deksa gorętsze uczucie, wkrótce wikła się również z mężczyzną w romans. Znalazłszy się w nowej sytuacji, nękana wyrzutami sumienia Rachel spogląda na swoje życie z boku i odkrywa zaskakującą prawdę. Prawdę, która zaważy nie tylko na jej związku z Deksem, ale także na wieloletniej przyjaźni z Darcy.



„Nauczyłam się jednak, że sami tworzymy własne szczęście i że sięgnięcie po coś, czego pragniemy, oznacza również utratę czegoś innego. A kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, strata może być bardzo dotkliwa.”



Zdrada to wbrew pozorom pojęcie o szerokim znaczeniu. Dla jednych jest ona jedynie niedochowaniem wierności partnerskiej, dla innych odstąpieniem od swoich wartości. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy aby dopuścić się zdrady potrzebne są czyny, jeszcze gorsze jest jednak jej "stopniowanie" i ustalenie górnej granicy, której przekroczenie równoznaczne jest z brakiem wybaczenia. Bez względu na to nie da się jednak zaprzeczyć, że Rachel zdradziła Darcy. Jest to równie oczywiste jak fakt, że niebo jest niebieskie, a wierzenie, że podczas ślubu powinno się posiadać coś pożyczonego wcale nie ma na myśli narzeczonego. Mimo wszystko jednak, zagłębiając się w historię, doprawdy trudno mi myśleć o postępku Rachel jako o czymś niewybaczalnym.



Rachel to bohaterka, w której każdy z nas chciałby widzieć przyjaciółkę. Lojalna, zorganizowana osoba, która bez względu na wszystko jest zawsze obok gdy się tego potrzebuje. Choć sama się sobie dziwię, moje poglądy nie zmieniły się w chwili, gdy skończyłam czytać "Coś pożyczonego". Owszem zdradziła Darcy, ale jej występek jakoś blednie w oczach porównując go do tego ile przeżyła u boku swojej najlepszej przyjaciółki.



„Te obrazy pamiętam najlepiej. Są jak zdjęcia byłych chłopaków, które rozpaczliwie pragniesz wyrzucić, lecz nie możesz się na to zdobyć. Więc zamiast tego przechowujesz je w starym pudełku po butach w głębi szafy, dochodząc do wniosku, że nie zaszkodzi je mieć. Po prostu na wypadek gdybyś pewnego dnia zapragnęła otworzyć to pudełko i przypomnieć sobie stare dobre czasy.”



Darcy jest bowiem jej totalnym przeciwieństwem. To osoba, którą w normalnym życiu pozornie otaczają dziesiątki ludzi, ale która w najtrudniejszym momencie zostaje pozostawiona sama sobie. Dążąca do wyznaczonych sobie celów po trupach, wiecznie pragnąca znajdować się w centrum zainteresowania. Najpiękniejsza, najmądrzejsza, najlepsza... Idealna. Mimo że początkowo starałam się wykrzesać współczucie do jej osoby, w końcu się poddałam. Darcy to postać, której prawdziwa twarz nie jest widoczna na pierwszy rzut oka. Pod powłoką idealności, kryje się osoba egoistyczna, zapatrzona w czubek własnego nosa, a przez to niezwykle irytująca.



"Coś pożyczonego" wbrew pozorom nie jest kolejną opowieścią o trudnej miłości, której finał znajduje się przed ołtarzem. Nie jest to również historia o zdradzie, choć zdecydowanie jest już to stwierdzenie bliższe prawdy. "Coś pożyczonego" to napisana lekkim, przyjemnym językiem, z nutką humoru powieść o toksycznej przyjaźni. Historia Rachel i Darcy pokazuje, że drobne wydarzenia z przeszłości, kształtują naszą przyszłość, także to kim się staniemy. Jestem usatysfakcjonowana lekturą. Zachwycił mnie styl autorki, a także jej zdolność do zawierania w prostych słowach istotnych prawd.



"Coś pożyczonego" to lektura dla każdego. Bo kto z nas nie znał w swoim życiu Darcy? Kto nie znalazł się nigdy w położeniu podobnym do tego Rachel? Tak jak już pisałam jestem zachwycona powieścią pani Giffin i nie żałuję czasu, który jej poświęciłam. Z przyjemnością zanurzę się również po raz kolejny w twórczości autorki.


Na półkach: Przeczytane

Tyle się nasłuchałam dobrego o tej książce – że wciągająca, pogodna i przyjemna. Czyta się błyskawicznie i poprawia nastrój. Ponieważ „Coś pożyczonego” zostało pożyczone mojej siostrze – skorzystałam z okazji i przeczytałam. Czyta się rzeczywiście bardzo szybko, ale to jedyna pozytywna dla mnie refleksja po tej lekturze. Fabuła opowiada historię z życia grupki odnoszących (względne) sukcesy grupki trzydziestolatków z Manhattanu. Rachel ma zostać pierwszą druhną na ślubie swojej najlepszej przyjaciółki jeszcze z czasów dzieciństwa, Darcy, która za kilka miesięcy ma poślubić przyjaciela Rachel z okresu studiów, Deksa (nie poradzę nic na to, że ów skrót od imienia Dexter nieodmiennie kojarzył mi się z keksem). Dex stanowi ucieleśnienie wszelkich cnót ‘prawdziwego amerykańskiego mężczyzny’ – już na studiach wyróżniał się wśród kolegów nie tylko nieskazitelnym wyglądem, ale również nieprzeciętną inteligencją, pewnością siebie, zdolnościami i błyskotliwością. Jego przyszła żona została natomiast opisana jako jego zupełne przeciwieństwo – piękna, ale pusta, rozpieszczona, apodyktyczna i zachłanna pozerka, egoistka zachowująca się zazwyczaj głupio i dziecinnie. Mimo to kocha ją Dex, a Rachel daży mieszaniną przyjaźni i goryczy, co i tak ciężko zrozumieć. Na trzydziestych urodzinach Rachel dochodzi do zdarzenia, które burzy dotychczasowy spokój – Rachel i Dex spędzają ze sobą noc i choć starają się utrzymać to w sekrecie, a najlepiej zapomnieć o całej sprawie, okazuje się, że czują do siebie coś poza przyjaźnią. Nie muszę pisać, jak cała historia się skończy, bo czytelnik już to wie zanim zacznie czytać. Choć Rachel męczą wyrzuty sumienia, to nie są one zbyt poważne – ma mnóstwo na swoje usprawiedliwienie. Autorka pilnuje, by Darcy ani przez chwilę nie wydała się czytelnikowi sympatyczna, aby nie zasługiwała na współczucie. I dzięki temu powtarzane w książce stwierdzenie, że „świat nie jest czarno-biały” zupełnie się w powieści nie sprawdza.

Nie spodziewałam się po tej książce głębi psychologicznej, nie myślałam, że Giffin poruszy trudne tematy zdrady i kobiecej solidarności w sposób skłaniający do refleksji i dający w kość. Chciałam czegoś zabawnego i błyskotliwego, a tymczasem umęczyłam się czytając. Pewnie powinnam się domyślić takiego obrotu spraw, bo zachwalane „Diabeł ubiera się u Prady” nie podobało mi się wcale, a jednak dałam szansę „Czemuś pożyczonemu”. Nie odpowiada mi świat nowojorskich biznesmenów i prawniczek, nie kojarzę większości nazwisk projektantów i nie śmieszy mnie większość żartów wypowiadanych przez postacie. Rachel nie wzbudziła mojej sympatii – jej wyrzuty sumienia są tak powierzchowne, że właściwie cieszy się, że wygrała ze swoją przyjaciółką, że to ją pokochał Dex (postać bez większego wyrazu), a autorka upewnia czytelnika, że nawet końcowe zdarzenia przemawiają na korzyść Rachel i fakt zdrady zostaje przyćmiony przez to, co zrobiła Darcy. Ani na chwilę nie możemy zapomnieć, że to ona jest ta zła, ta najgorsza. Fabuła wlecze się więc przez 400 stron bez większych zwrotów akcji, a ja zastanawiałam się, dlaczego właściwie to czytam, zamiast robić coś pożytecznego.


Przeczytana: 14 lutego, 2010

Ogólnie na zdradę reaguję wielkim oburzeniem. W przypadku tej książki było inaczej: od pierwszych rozdziałów kibicowałam Rachel, by odważyła się pójść za głosem miłości,a nie za głosem rozsądku namawiającego do lojalności.
Bardzo dobra książka :)
Nowatorskie wydaje mi się to, że ta sama historia została opowiedziana z dwóch punktów widzenia.
Naprawdę bardzo polecam :)


Przeczytana: 03 listopada, 2010

Prosta, banalna amerykańska opowiastka - dobra na relaks i odpoczynek od trudnych lektur.


Przeczytana: 09 sierpnia, 2011

Pierwsza książka E. Giffin jaką przeczytałam. Zachęciła do przeczytania drugiej części. Jeśli ma się ochotę na coś lekkiego, co przeczyta się szybko i przyjemnie, to ta książka jest właściwa. Mamy w niej romans, ale nie jest typowym tanim romansidłem. Traktuje nie tylko o miłości głównej bohaterki do Dexa, ale też o przyjaźni między Rachel i Darcy. Rachel staje przed wyborem: czy podążać za głosem serca i zniszczyć wieloletnią przyjaźń, czy dać za wygraną i ocalić przyjaźń z Darcy. Problem jest o tyle duży, że właściwie co by nie wybrała to i tak skończy się cierpieniem którejś z osób.


Przeczytana: 31 maja, 2011

Książka z serii chick lit. Myślę że każda kobieta ma ochotę przeczytać czasami coś tak trywialnego. Polecam, całkiem fajnie się czyta.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: wrzesień, 2011

Co jest najważniejsze w życiu? Miłość czy przyjaźń? Czy ze względu na miłość człowiek może poświęcić pewne aspekty swojego życia, zmienić się? A może nawet miłość nie powinna zmuszać nas do czegoś takiego?

Darcy i Rachel, przyjaciółki praktycznie od zawsze. Zawsze razem bez względu na przeciwności losu i na różnice charakterów, która prawdę mówiąc jest widoczna i z punktu widzenia innych osób wręcz nie do pogodzenia. Mimo tego wszystkiego dziewczyny ciągle są przy sobie, pomagają sobie w problemach, po prostu trzymają się razem z mniej lub bardziej samolubnych pobudek. Wszystko zmienia się w dniu trzydziestych urodzin Rachel kiedy to po mocno zakrapianej imprezie budzi się w łóżku obok Dexa, narzeczonego Darcy! Od tego momentu dziewczyna zaczyna mieć przed przyjaciółką tajemnicę, tajemnicę która będzie dręczyć ją od środka i przez którą trudno będzie być przy Darcy tak blisko jak dotychczas. Na domiar złego zakochuje się w Dexie, z wzajemnością. Pozostaje pytanie czy Dex zerwie zaręczyny z Darcy? A może potraktuje Rachel tylko jako nic nieznaczący skok w bok?

Książka pisana jest z perspektywy Rachel. Dzięki temu dowiadujemy się sporo o bądź co bądź głównej bohaterce książki. Dzięki temu też poznajemy jej przemyślenia, jej wewnętrzną walkę nad wybraniem tego co będzie mniejszym złem dla Darcy. Nie myśli zbyt wiele o sobie, choć pragnie być szczęśliwa, ale nie kosztem przyjaciółki. „Przyjaciółki” która nie jest wzorem cnót i która zdaje się robić wszystko byłe tylko jej było na wierzchu i byle tylko jej było dobrze. Kieruje się tylko swoim szczęściem, nie zważając na zdanie i uczucia innych, wręcz idąc po trupach do wyznaczonego sobie celu. Widzimy zetknięcie się ze sobą dwóch postaw życiowych, które mimo iż są reprezentowane przez dwoje najbliższych sobie osób to dążą jednak do zdegradowania i cierpienia tylko jednej z nich…

Emily Giffin, zaraz obok Nicholasa Sparksa, jest moją ulubioną autorką romansów. Przeczytałam już chyba wszystkie książki z jej dorobku pisarskiego (które wydano w Polsce) i mogę do nich wracać kilkakrotnie bez obawy, że mi się znudzą. Tak było też i z opisywaną przeze mnie książką. Czytałam ją jakiś czas temu i choć wtedy przypadła mi do gustu to nie potrafiłam w pełni dostrzec jej przesłania. Był to dla mnie kolejny tani romans. Ok, książka jest romansem jednak pokazuje nam pewną prawdę życiową. Uczy nas że nawet najbliższe nam osoby potrafią nas zranić, jak i to że nawet dla własnego szczęścia nie powinno się poświęcać szczęścia innego człowieka. Nie należy jednak zapominać o sobie samym, gdyż jak to ktoś kiedyś powiedział „jeśli chcesz uszczęśliwić cały świat, to zacznij od siebie samego”.

„Coś pożyczonego” to historia miłości, historia wyboru mniejszego zła, jak i historia dwojga ludzi znających się od lat, a którzy swoje uczucie dostrzegli właśnie w tych, niezbyt sprzyjających okolicznościach.

Książki nie potrafię obiektywnie ocenić, ale chyba nie o to chodzi żeby być obiektywnym . Książka mnie wzruszyła, skłoniła do przemyśleń, zaciekawiła swoją historią, jak i pozwoliła uwierzyć, że prawdziwa miłość zawsze zatryumfuje ;)

„Długo milczymy i nagle on pyta:
- Co my właściwie robimy?
Myślałam nad tym setki razy, formułowałam identyczne słowa z taką samą intonacją i naciskiem na „robimy”. Jednak za każdym razem odpowiadałam inaczej:
Idziemy za głosem serca.
Jesteśmy zagubieni.
Buntujemy się.
Dex boi się małżeństwa.
Ja boję się samotności.
Zakochujemy się w sobie.
Już się kochamy.”


Pierwsza książka E. Giffin jaką czytałam. Pomysl i historia w niej opisana bardzo mi się podobały. Jednak najbardziej urzekł mnie styl pisania autorki, zgrabnie przeplata wątki, dodaje wspomnienia itd. A mimo to udaje jej sie prowadzić historię do przodu. Czyta się lekko i przyjemnie. Polecam :-)


Przeczytana: 30 grudnia, 2010

Książka z wątkiem romantycznym nie będąca jednak typowym romansem. Na jej kartach poznajemy losy Rachel, Darcy oraz Dex'a.
Lektura lekka, mimo, iż oddaje konsternację, do której może dojść kiedy emocje wezmą górę nad wszystkim innym.


Świetna książka. Bardzo mnie wciągnęła i bardzo mi się podobała. To książka dzięki której poznałam i bardzo polubiłam twórczość Emily Giffin.


Przeczytana: 31 stycznia, 2011

Mając taką przyjaciółkę ja Darcy od początku kibicowałam Rachel.


Przeczytana: 03 lutego, 2012

No właśnie co pomyślicie o takiej dziewczynie, która przespała się z narzeczonym najlepszej przyjaciółki?! Każda z nas pewnie wyzwie ją od najgorszych, zapewne słusznie – In tenere – bo gdy zdradza przyjaciel to niesamowity ból, niesamowita podłość. Rodzina nas zawodzi(i najlepiej wychodzi się z nią na zdjęciach, a i to nie zawsze), mąż może nas porzucić, ale przyjaciel, może dlatego że to zwykle jest świadomy wybór, trwa przy nas, kocha, wspiera. We wrześniu opisywałam wam wrażenia po oglądnięciu filmu „Pożyczony narzeczony” który jest luźną ekranizacją tej książki.
Dziś czas na książkę. Moje pierwsze zetkniecie z Giffin.

Rachel i Darcy są przyjaciółkami od ZAWSZE, akcja zaczyna się gdy Darcy urządza przyjecie z okazji 30-tych urodzin Rache, po przyjęciu(z którego Darcy wychodzi wcześniej) Rachel ląduje w łóżku z Dexem, narzeczonym Darcy. I wokół tego wątku będzie kręciła się książka. Rachel ma ogromne wyrzuty sumienia, próbuje jednocześnie samą siebie przekonać że Darcy przecież nie zawsze była lojalna. I tak w retrospekcjach poznamy wiele historii pokazujących jaką egoistką jest Darcy. Dziwię się że Rachel wytrzymała z nią tyle lat. Darcy jest egocentryczna, kapryśna jak smarkula, despotyczna, właściwie nie można jej przypisać żadnej pozytywnej cechy. Rachel też nie jest za fajną osóbką, nie ma wcale energii życiowej, płynie z prądem, mimo że jest prawniczką w dużej korporacji nie ma żadnej siły przebicia przypisywanej prawnikom. Wybrała ten zawód bo jest prymuską a nie lubi widoku krwi. Ot tyle… Zaczyna się od wyrzutów sumienia, jedna noc, którą można usprawiedliwiać od biedy alkoholem. Jedna noc Rachel i Dexa i 7 lat Dexa i Darcy, ślub za kilka miesięcy, dwukaratowy pierścionek zaręczynowy. Można było puścić noc w niepamięć… Ale tak się nie dzieje, Rachel i Dex brną dalej w patową sytuację, która nie ma prawa skończyć się dobrze(bo się może skończyć źle). A jak się skonczy? Czy ktoś może wyjść z twarzą? Czy będzie można mówić o szczęśliwym zakończeniu? Ci co czytali już wiedzą, tym którzy mają książkę przed sobą nie zepsuję zabawy :P

Ta książka to czytadło, tak się nastawiłam na lekką książkę na przyjemny wieczór, a jednak moim zdaniem można też sięgnąć głębiej, postawić sobie pytanie o naturę przyjaźni o to czym jest prawdziwa przyjaźń. Rachel można potępić za zdradę przyjaciółki, wtedy i tylko wtedy jeśli to co łączyło ich to przyjaźni, w innym wypadku potępienie musi wypłynąć z innego motywu. No właśnie! Czy Darcy i Rachel były przyjaciółkami? Czy przyjaźń polega na tym, że racje, zachcianki TYLKO jednej(zawsze tej samej) osoby są na wierzchu, czy przyjaźń polega na okłamywaniu się w celu pognębienia i dogryzienia tej drugiej osobie? Dla mnie to co łączy Rachel i Darcy jest patologiczną więzią, Darcy musi mieć swoją widownię przed którą odgrywa szoł, dla której jest piękna, najważniejsza, a Rachel boi się ją zawieść, zwłaszcza że matka Rachel zdaje się kochać Darcy bardziej.

Przy okazji filmu wspomniałam, że chociaż Darcy mnie wkurza to jednak nie usprawiedliwiam Rachel i książka to zmieniła, zgłębiła problem tu już nie jest wszystko tak oczywiste, chociaż można wciąż mieć duuuużo pretensji do Rachel, która jest tak bierna, że to aż boli i poźniej ma pretensje do calego świata, ze jest jej źle w życiu… w sumie to mogłabym się z nią utożsamiać… co uświadamia mi jakim wkurzającym typem jestem.

Naprawdę nie spodziewałam się że tak szybko przeczytam i że tyle mi się przemyśleń urodzi. Zaraz zabieram się za „Coś niebieskiego”. Według opisu będzie więcej o Darcy, ciekawa jestem co siedzi w głowie takim dziewczynom… naprawdę szczerze jestem zainteresowana.

Polecam tej garstce osób, które jeszcze są sceptyczne wobec Giffin tak jak ja byłam. Książkę kupiłam w wydaniu kieszonkowym, co było o tyle pozytywne, że gdyby mi się nie podobała nie żałowałabym masy pieniędzy, ale niestety strasznie niewygodnie się czyta, zwłaszcza jak ktoś ma fetysz gładkiego grzbietu.


Na półkach: Przeczytane, 2012, Ccc

Książka ta wpadła mi w ręce przypadkiem. I przypadkiem dostałam okazję poznać historię Rachel i Darcy - przyjaciółek od lat dziecięcych.
Wchodzimy w ich życie, kiedy obie są u progu lat trzydziestu. Każda z nich miała wobec tego wieku inne oczekiwania, które niekoniecznie stały się rzeczywistością. Dotyka to przede wszystkim Rachel.
I tu zaczyna się cała historia. Kiedy okazuje się, że Rachel zakochuje się w narzeczonym Darcy. Z wzajemnością.
Powieść jest napisana lekkim językiem. Czyta się szybko i myślę, że przyjemnie. Takie czytadło na wieczór, ale nie należy go traktować jak romans. I wymagać zbyt wiele.


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2011
Przeczytana: 02 lutego, 2011

Wiedziałam że ta książka mnie porwie i tak było.To taki rodzaj książki ze nie chce się jej skończyć bo taka fajna.Historia dziewczyny która zdradza przyjaciółkę.Przedstawiona zostaje w taki sposób, że ciężko opowiedzieć się jednoznacznie po którejś ze stron.Ale ta druga strona całkowicie nie jest bez winy.Polecam książkę, bo jest rewelacyjnie napisana.Raczej dla kobiet.Już nie mogę się doczekać następnej części.