Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pięć osób, które spotykamy w niebie

Tłumaczenie: Joanna Puchalska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,03 (1565 ocen i 160 opinii) Zobacz oceny
10
121
9
153
8
276
7
478
6
309
5
148
4
41
3
27
2
6
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The five people you meet in heaven
data wydania
ISBN
9788324707706
liczba stron
200
słowa kluczowe
literatura amerykańska
język
polski

Optymistyczna, ciepła i mądra powieść obyczajowa autora bestsellero­wych "Wtorków z Morrie". Poruszająca historia o przebaczeniu, zgodzie i miłości sięgającej poza grób. Sędziwy Eddie ginie, ratując małą dziew­czynkę i dostaje się do nieba. Spotyka tam pięć osób, które wpłynęły na jego życie. Każda nauczy go jednej rzeczy, dzięki której będzie mógł pojednać się z tymi, którym na ziemi...

Optymistyczna, ciepła i mądra powieść obyczajowa autora bestsellero­wych "Wtorków z Morrie". Poruszająca historia o przebaczeniu, zgodzie i miłości sięgającej poza grób. Sędziwy Eddie ginie, ratując małą dziew­czynkę i dostaje się do nieba. Spotyka tam pięć osób, które wpłynęły na jego życie. Każda nauczy go jednej rzeczy, dzięki której będzie mógł pojednać się z tymi, którym na ziemi wyrządził krzywdę.

 

źródło opisu: Świat Książki, 2008

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 845
cykuta | 2010-10-30
Na półkach: Piękna bestia, Przeczytane
Przeczytana: 30 maja 2007

Chrześcijanie nazywają je Edenem, żydzi - Rajem, a buddyści – Nirwaną. Ile religii [a może nawet: ilu ludzi?], tyle wizji Nieba. W swojej powieści pt. „Pięć osób, które spotykamy w niebie” Mitch Albom prezentuje swoje wyobrażenie o życiu pozagrobowym.

Głównym bohaterem omawianej lektury jest Eddie – najbardziej przeciętny z przeciętnych. Mężczyzna liczy sobie 82 lata i trudni się pracą w wesołym miasteczku o sielskiej nazwie Rubyland na stanowisku szefa nadzoru technicznego. Po raz pierwszy spotykamy go na niespełna godzinę przed śmiercią. Eddie nie jest ani zadowolony, ani rozczarowany swoim życiem. Po prostu się przyzwyczaił. Poza tym dawno już uznał, że jest za stary, by cokolwiek zmienić, a tym bardziej, by cokolwiek mu się udało. Niczego w życiu nie dokonał. Nic po sobie nie zostawił. Niczego nie znalazł, bo przecież nigdy nie szukał. Nawet sensu tej żałosnej, zmarnowanej – jego zdaniem – egzystencji. Z bierną akceptacją przyjmował wszystko, co szykowała dla niego przyszłość i w podobny chyba sposób potraktował śmierć. Liczył na przysłowiowy święty spokój, tymczasem okazało się, ze nie od razu będzie mu dane go zaznać.

Według Mitcha Albom kluczem do szczęścia jest zrozumienie. Jednak nie zawsze człowiek za życia potrafi pojąć jego sens. Czasami - a nawet zazwyczaj - dzieje się tak po śmierci. Wtedy także okazuje się, że nic, co robiliśmy nie było bezcelowe i nie pozostało bez wpływu na pozostałych ludzi. Efekt motyla? W pewnym sensie tak. By zrozumieć powód swego istnienia Eddie spotyka w niebie pięć osób. Każda z nich jest ważna i udziela bohaterowi jakiejś lekcji, pomagając przejść na kolejny poziom wtajemniczenia. I tak stopniowo, małymi kroczkami, Edwardowi zostaje wyjaśnione wszystko, co niegdyś stanowiło zagadkę. Jednak przy pomocy napotkanych osób bohater nie tylko poznaje zawoalowane prawdy. Każda z nich reprezentuje inny poziom – za każdym razem Eddie musi coś zrozumieć, czegoś się nauczyć, komuś wybaczyć lub o przebaczenie się ubiegać. Ludzie ci pomagają mu także zmierzyć się ze sobą, zaakceptować to, kim był, by w końcu mógł się z tym pogodzić. Niektórzy przerażają Eddiego [tak jak Niebieski Człowiek], inni swymi wynurzeniami przyprawiają go o chwilową eksplozję wściekłości [Kapitan]. Jednak wszystko to jest niezbędne, by pozbył się przytłaczającego uczucia rezygnacji, które zdominowało jego ostatnie lata i w efekcie mógł trafić do w ł a s n e g o nieba, miast błąkać się po zaświatach stworzonych dla innych dusz.

Los każdej z pięciu spotkanych przez Edwarda osób w transcendentny sposób został powiązany z jego egzystencją tak minimalistycznie, że niekiedy wręcz niezauważalnie. Tak było choćby z Ruby, której Eddie nie mógł przecież poznać za życia, a jednak była ona jego czwartą osobą. Oczywiście istniał powód, dla którego stało się tak, a nie inaczej, jednak aby go poznać należy sięgnąć po tę książkę. Tak czy inaczej przypomina to misternie tkaną sieć pajęczych powiązań międzyludzkich – tak cienkich, że nie muszą być wcale widoczne, a tak silnych, że potrafią zatrzymać duszę na drodze z ziemi do nieba.

Mitch Albom w swej książce stworzył wspaniałą wizję nieba – nie jako ośrodka gnuśnych przyjemność, lecz miejsca, w którym człowiek może odkryć cel swego życia. Choć chwilami w trakcie lektury motyw wyjaśniania niedokończonych spraw wywoływał u mnie skojarzenia z katolicką koncepcją dusz zmarłych wracających do miejsc, które odwiedzały za życia, tak naprawdę w tym przypadku został on zupełnie inaczej wykorzystany. „Pięć osób, które spotykamy w niebie” to cudowna opowieść o sensie życia i miłości, która sięga poza granice śmierci, ale także optymistyczna wizja życia pozagrobowego, w którym po odkryciu odpowiednich prawd każdy może stworzyć swój własny raj w takim kształcie, jak tego tylko zapragnie jego dusza. Największym darem Boga jest to, że będziesz mógł zrozumieć, co zdarzyło się w twoim życiu, że zostanie ci wyjaśniony jego sens. To jest ten wieczny pokój, do którego dążysz.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dawca Przysięgi I

...na szczęście jest jeszcze drugi tom.. to jest taka opowieść do której rwie się moja dusza, a po każdym akapicie ogarnia minie smutek że kolejne zda...

zgłoś błąd zgłoś błąd