Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Każdy jej strach

Tłumaczenie: Ewa Penksyk-Kluczkowska
Wydawnictwo: Marginesy
6,61 (99 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
6
8
18
7
25
6
22
5
20
4
4
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Her Every Fear
data wydania
ISBN
9788365586858
liczba stron
344
język
polski
dodała
Ag2S

Kate na pół roku przeprowadza się z Londynu do Bostonu – zamieniła się na mieszkania z kuzynem. W Stanach chce ukończyć kurs grafiki komputerowej, a przede wszystkim dojść do siebie. Od dzieciństwa zmaga się z atakami paniki, a niedawno za sprawą byłego narzeczonego przeżyła niewyobrażalną traumę. Teraz potrzebuje spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Tymczasem w Bostonie dowiaduje się, że...

Kate na pół roku przeprowadza się z Londynu do Bostonu – zamieniła się na mieszkania z kuzynem. W Stanach chce ukończyć kurs grafiki komputerowej, a przede wszystkim dojść do siebie. Od dzieciństwa zmaga się z atakami paniki, a niedawno za sprawą byłego narzeczonego przeżyła niewyobrażalną traumę. Teraz potrzebuje spokoju i poczucia bezpieczeństwa.

Tymczasem w Bostonie dowiaduje się, że zamordowano sąsiadkę zza ściany, piękną Audrey. Policja wypytuje Kate o kuzyna, który podobno miał romans z zamordowaną, w jego mieszkaniu dzieją się zaś dziwne rzeczy. Kate, skołowana po zmianie strefy czasowej, nieustannie senna, nie ma komu zaufać – w obcym mieście nikogo nie zna, ekscentryczni lokatorzy budzą jej strach, kuzyn Corbin zapadł się pod ziemię. Czy Kate grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, czy tylko je sobie wyobraża?

I dlaczego każdy jej strach staje się namacalny?

Oraz znacznie, znacznie bliżej, niż jej się zdaje?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 109
Pat | 2017-07-15
Na półkach: Przeczytane, Elektroniczne
Przeczytana: 15 lipca 2017

Powieść wielu głosów o dziwnym, okropnym i strasznym.

Punkt wyjściowy z międzykontynentalną zamianą mieszkań wydawał mi się świetnym pomysłem i z ochotą zabrałem się do lektury późnym wieczorem, zaraz po skończeniu innego kryminału. Początkowe rozdziały jednak wleką się niemiłosiernie, racząc czytelnika wewnętrznymi monologami głównej bohaterki, której problemy psychiczne już na początku wydają się strasznie miałkie i "oklepane", ze sztandarowym "traumatycznym poszarpanym wspomnieniem", o którym wspomina się co drugi akapit. Kiedy jednak dziewczyna dociera do nowego mieszkania i budynku, w którym dzieje się większość akcji, możemy spokojnie oddać się wciągającej fabule i dreszczykowi niepewności, a gdy wreszcie pada słowo "morderstwo" wszystko nabiera rumieńców.

Pełno tutaj niestety klisz i ogranych schematów, z niepewną siebie antagonistką na czele, która miota się po mieszkaniu i co chwila nie wie która godzina, co robiła przed chwilą i czy przypadkiem nie ma paranoi, przez wąskie grono podejrzanych "przystojniaków", a każdy z nich jest poraniony psychicznie na swój sposób, po zapychających kilka rozdziałów dziwnych sąsiadów i podejrzanych ludzi na ulicy.

Łatwo się domyślić o co w tym wszystkim chodzi, gdyż domniemane "zaniki pamięci" głównej bohaterki wywołują tylko głośne ziewnięcie, a jej panika jako reakcja na otwarte drzwi czy szmery zza winkla sprawia, że aż chce się przerzucić stronę dalej, byleby popchnąć fabułę do przodu.

O wiele lepiej czyta się narrację z perspektywy jej amerykańskiego kuzyna, który jest ze sto razy bardziej złożoną postacią, a jego historia doprawdy intrygująca na każdym etapie. Choć może trochę przypominać scenariusz jakiegoś odcinka "Gęsiej skórki" to i tak przykuwa uwagę i pozwala się utożsamić z bohaterem, a przynajmniej odrobinę mu kibicować wraz z postępem fabuły. Zatem aż szkoda, że nie dostajemy jego POV więcej, zmuszeni do powrotu w kobiecą głowę po raptem parunastu stronach.

Druga część książki, gdy puzzle zaczynają wpasowywać się do układanki, przebiega niezwykle szybko – więcej w niej dialogów i konkretnych odkryć związanych z siecią powiązań, a mniej snów na jawie, jednak gdzieś w tym wszystkim gubi się jakikolwiek klimat i gdy dochodzimy do finału – potyczki między złym i gorszym – to śledzimy go biernie, niczym nudny amerykański serial w połowie sezonu.

Zdecydowanie liczyłem na więcej, ale niestety w przedstawionej formie nie ma w tej powieści nic, do czego chciałoby się wracać. Może tylko do uroczo opisanych bostońskich lokacji.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
We wspólnym rytmie

Zakochałam się w tej opowieści od pierwszych stron! Autorka wspaniale przeplata ze sobą historie różnych ludzi, czasami pozornie od siebie odległych....

zgłoś błąd zgłoś błąd