#upał

Wydawnictwo: Znak
6,18 (135 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
7
8
20
7
35
6
30
5
19
4
8
3
6
2
4
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324045716
liczba stron
320
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Fikcja bardziej bolesna niż rzeczywistość. Wszystko dzwoni, pika, wibruje. Klikasz, odbierasz, gnasz. Zewsząd dopadają cię setki newsów. Nie pamiętasz, co czytałeś, dlaczego, gdzie, po co. Uwięziony w wirtualnym świecie nie dostrzegasz odległej o milion lat świetlnych rzeczywistości, aż w brutalny sposób przypomni ci o swoim istnieniu. "#upał" to opowieść o pułapce, w którą wpaść może...

Fikcja bardziej bolesna niż rzeczywistość.

Wszystko dzwoni, pika, wibruje. Klikasz, odbierasz, gnasz. Zewsząd dopadają cię setki newsów. Nie pamiętasz, co czytałeś, dlaczego, gdzie, po co. Uwięziony w wirtualnym świecie nie dostrzegasz odległej o milion lat świetlnych rzeczywistości, aż w brutalny sposób przypomni ci o swoim istnieniu.

"#upał" to opowieść o pułapce, w którą wpaść może każdy, o sieci, którą na nas zastawiono, o (nie)obecności, pracoholizmie, manipulacji. Autor z wirtuozerią i pozorną lekkością prowadzi czytelnika do piorunującego finału.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1413
almos | 2017-03-17
Przeczytana: 17 marca 2017

Książka przedstawia zgubne skutki infoholizmu (infokanały TV, internet, smartfony), tak dynamicznie się ostatnio rozwijającego. Bohaterem jest dziennikarz, który newsy tworzy, ale i ma przymus ciągłego ich zbierania i przyswajania. Dobry opis kuchni dziennikarskiej, z jej kultem oglądalności i klikowalności, świetne przykłady internetowej nowomowy. Mocna rzecz na czasie, do refleksji.

Bohater i narrator książki, 40-letni dziennikarz pracujący w portalu internetowym, przedstawia się tak: „Mówią tu na mnie Fej, bo siedzę głęboko w mediach społecznościowych i bardzo mnie to kręci. Szeruję, lajkuję, followuję, wokół osi czasu nawijam naprawdę grube tematy.” Fej pracuje jak koń: „ciągle jesteśmy na stendbaju, urlopy to rzecz względna”. Poza tym uważa, że ma ważną misję do spełnienia bo: „Dla naszych obywateli zaś brak dostępu do informacji jest tragedią równie wielką jak brak wody. Można żyć bez czystego powietrza, można żyć całymi tygodniami w szarówce, ale życie bez danych, tak nowych, jak i starych, jest życiem skarlałym.”

Nasz bohater to facet uzależniony od wiadomości, wciąż musi przyswajać nowe. Gdy jest odłączony od newsów (jak w ośrodku dla uzależnionych od sieci), czuje się głęboko nieszczęśliwy. W ogóle opis pobytu Feja w ośrodku dla uzależnionych świetny. Ważną częścią terapii na przykład jest symboliczny pogrzeb swojego awataru.

Walorem książki jest pokazanie światka dziennikarskiego od kuchni. Nie chodzi w tym wszystkim o obiektywne informowanie ale o klikalność czy oglądalność, o intrygujący tytuł, czy podgrzanie newsa. Przy okazji Fej pokazuje jak na szybko pisać newsy i komentarze. Tak na przykład na gorąco komentuje śmierć znanego polityka: „Wraz z jego odejściem kończy się niewątpliwie pewna epoka. Był dzieckiem swego czasu, uważnym obserwatorem przemian, człowiekiem pełnym kontrastów, a nawet sprzeczności.(...) Ci, którzy znali go lepiej, mówią, że pod powłoką człowieka szorstkiego, okrutnego nawet, kryła się niesłychana wrażliwość.” I tak dalej w ten deseń, masakra...

Autor porusza problem ilości informacji, w większości błahych, które nas bez przerwy atakują, nie zwiększając wiedzy, ale raczej ogłupiając, bo ludzki umysł ma pewne granice przyswajalności. Ale jak patrzę na ludzi w komunikacji publicznej, którzy co pięć minut muszą sprawdzać najświeższe newsy na smartfonie, to jest właśnie to...

To też rzecz o świecie telewizji z jej kanałami informacyjnymi, z przymusem breaking news, z żółtymi paskami, z które tworzą mętlik w głowie; okropny światek, którego staram się unikać (ale newsy w internecie śledzę). W sumie to książka do refleksji, każdy winien sobie zadać pytanie na ile jest uzależniony od newsów, i na ile to nas ogłupia i oddziela od realnego życia.

Wielkim walorem książki jest ta potworna, internetowo-smartfonowa, nowomowa, która dla mnie często zagadką: „Robimy flejm na tłicie, robimy sobie fejm na feju, to lubię.”

Mocna rzecz na czasie, niepokojąco opisuje bowiem świat (a raczej światek) teraźniejszy, do refleksji.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nagi przyszedłem. Powieść o Rodinie

David Weiss (1909 – 2002) - amerykański pisarz, którego najpopularniejszą jest ta powieść biograficzna o Rodinie. Jest również autorem...

zgłoś błąd zgłoś błąd