Wszystkie dzieci Louisa

Seria: Seria Reporterska
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
7,17 (497 ocen i 62 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
49
8
129
7
185
6
88
5
24
4
7
3
2
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788394725426
liczba stron
304
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
elfijka

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie. Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża. – Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K. Kobieta rodzi...

W latach 80. w Holandii rodzą się dzieci o skórze ciemniejszej, niż było to w planie.
Jedną z zaskoczonych matek jest Sonja. Rok wcześniej wybiera cechy dawcy nasienia: wysoki, wykształcony, dyrektor w sektorze bankowym, żonaty, posiadający własne dzieci. Biały i przypominający jej męża.
– Dzieci będą podobne do państwa, a dawca pozostanie anonimowy – uśmiecha się doktor Jan K.
Kobieta rodzi dziewczynkę, później chłopca. Z początku wyglądają tak, jak Sonja sobie wymarzyła. Później ich skóra niespodziewanie ciemnieje. Po latach okaże się, że Jan K., szef kliniki w Barendrechcie, stosował innowacyjną metodę poprawiającą skuteczność zapłodnień: mieszał nasienie różnych mężczyzn. O innowacji nie mówił przyszłym rodzicom, tak jak o tym, że wymyślał dane dawców.
Jedna z gazet pisze, że w dokumentacji Dawcy S., którego kartę wybrała Sonja, lekarz pominął kilka informacji. Dawca był Holendrem, ale surinamskiego pochodzenia. Pracował w banku, lecz na szeregowej pozycji. Podobno nie był wysoki, nie miał nigdy żony, przyznał za to, że cierpi na lekką postać autyzmu. Charakteryzuje się ona m.in. ograniczoną empatią i obsesyjnymi zainteresowaniami. Jednym z nich miało być dla Dawcy S. posiadanie jak największej liczby dzieci, przez 19 lat spłodził ich około 200.
Kiedy po latach córka Sonji dzięki bazie DNA odnajduje swojego biologicznego ojca, okazuje się, że uważa się on za nadczłowieka, który odniósł największy ewolucyjny sukces w kraju. Cieszy go, że w puli genetycznej Holandii jeszcze długo pozostanie jego ślad.
W bazie DNA rejestrują się kolejne dzieci Dawcy S., dziś już dorośli. Jednym z 200 jest Bjorn, dwudziestopięciolatek, który wpada na niecodzienny pomysł:
– Odnajdę ich wszystkich. Odnajdę moich braci i siostry.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 301
Gabi Zet | 2017-10-22
Przeczytana: 20 października 2017

Kilka tygodni temu gdzieś w odmętach internetu trafiłam na artykuł poświęcony holenderskim dzieciom z dawcy. Był to dość głośny temat, bo właścicielowi kliniki zajmującej się przed laty sztucznym zapłodnieniem zarzucono zapładnianie kobiet własnym nasieniem. Dzieci od tego dawcy było ponad pięćdziesiąt, co znacznie przekraczało holenderskie standardy. Okazało się też, że nie była to jedyna afera związana z profesorem Janem Karbaatem. Lekarz obiecywał kobietom białego, zdrowego i wykształconego dawcę, a tymczasem nasienie pochodziło od cierpiącego na zespół Aspergera pół-Surinamczyka. Co więcej, szacuje się, że mężczyzna został dawcą dla około dwustu dzieci!
Można by stwierdzić, że Kamil Bałuk trafił na temat wręcz idealny, by napisać fascynujący reportaż. Udało mu się dotrzeć zarówno do dawcy, jak i do niektórych "jego" dzieci i ich rodziców, nawet do słynnego lekarza, który zresztą wkrótce potem zmarł. Mógł zadawać różne pytania, ale chyba nie zawsze miał pomysł na te rozmowy. Najciekawszym fragmentem jest rozmowa z tytułowym Louisem opowiadającym o powodach, dla których zdecydował się być dawcą tak wiele razy. Niestety, to tylko niewielka część książki, która w dużej mierze dotyczy Połówek - pół-braci i pół-sióstr, jak "dzieci Louisa" same siebie nazywają. Młodzi ludzie opowiadają o swoich rodzinach, jak dowiedzieli się, że ojciec to nie ojciec, ale że ich matki zapłodniono nasieniem pochodzącym od dawcy. Nie wszyscy chcą poznać Louisa, nie wszystkim przecież brakuje ojca - zresztą, czy dawcę, który wcześniej przez wiele lat był anonimowy, można w ogóle nazwać ojcem? Choć rozumiem, dlaczego Bałuk skupił się głównie na Połówkach i samym Louisie, to uważam, że pominięcie prawdziwych rodziców jest wręcz karygodne. Autor czasem wspominał o dzieciach wychowujących się w szczęśliwych rodzinach i nieczujących potrzeby spotkania Louisa, ale takie rodziny zepchnął na dalszy plan. Uważam, że rozmowy z rodzicami mogłyby dodać tej książce smaku oraz innego spojrzenia na sprawę. Ale Bałuk wybrał dzieci, które z różnych powodów wychowywały się w niepełnych rodzinach i Louis był dla nich w mniejszych lub większym stopniu ucieleśnieniem wytęsknionego ojca. Mam wrażenie, że ten wątek został rozdmuchany aż do bólu i czasem miałam ochotę, by przeskakiwać kolejne podobne do siebie wypowiedzi Połówek.
"Wszystkie dzieci Louisa" to debiut książkowy Bałuka. Choć sam temat jest niezmiernie ciekawy, to reportaż sprawia wrażenie nieco niedopracowanego. Wciąż pozostają pytania bez odpowiedzi, wciąż nie wiem, co myśleć o bohaterach. Po serii naprawdę dobrych reportaży, które czytałam ostatnimi czasy, ten okazał się poniżej moich oczekiwań. Szkoda, bo miał potencjał.

https://gabiiksiazki.blogspot.se/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Więcej czerwieni

Wyśmienity polski kryminał, który zabiera nas na obrzeża województwa kujawsko-pomorskiego na parę nieznośnie upalnych dni. Zabójca zamordował dwie mło...

zgłoś błąd zgłoś błąd