Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kwiaty od Artiego

Tłumaczenie: Teresa Tyszowiecka
Wydawnictwo: Otwarte
6,08 (519 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
15
9
31
8
42
7
123
6
140
5
97
4
19
3
36
2
5
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
My Husband's Sweethearts
data wydania
ISBN
9788375150582
liczba stron
272
język
polski

Słodko-gorzka opowieść o prawdziwej kobiecej przyjaźni, przebaczeniu i miłości wbrew rozsądkowi. Elspa, Eleanor, Heather, Ellen, Cassandra, Allison, Liz… Imiona kobiet z notesu mojego męża. Właściwie to imiona jego kochanek. Odeszłam, gdy odkryłam, że mnie zdradza. Wróciłam, kiedy dowiedziałam się, że umiera. Wściekła (i po czterech drinkach) zadzwoniłam do każdej z nich i...

Słodko-gorzka opowieść o prawdziwej kobiecej przyjaźni, przebaczeniu i miłości wbrew rozsądkowi.

Elspa, Eleanor, Heather, Ellen, Cassandra, Allison, Liz… Imiona kobiet z notesu mojego męża. Właściwie to imiona jego kochanek.
Odeszłam, gdy odkryłam, że mnie zdradza. Wróciłam, kiedy dowiedziałam się, że umiera. Wściekła (i po czterech drinkach) zadzwoniłam do każdej z nich i powiedziałam:
„Artie umiera. Kiedy życzy sobie pani pełnić wartę przy łożu śmierci?”. Ku mojemu zdziwieniu przyjechały…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Otwarte, 2009

źródło okładki: http://otwarte.eu/books/kwiaty-od-artiego/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1251
Karolina | 2011-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 listopada 2011

Bridget Asher to literacki pseudonim amerykańskiej pisarki i poetki Julianny Baggott, autorki wielu książek dla dzieci i powieści obyczajowych. Prywatnie Asher mieszka na Florydzie wraz z mężem i czwórką dzieci. Jest również założycielką fundacji "Kids in Need - Books in Deed". W Polsce ukazały się dwie jej powieści - obie nakładem wydawnictwa Otwarte - "Pożyczona miłość" oraz "Kwiaty od Artiego".

Związek Lucy i Artiego wcale nie jest bajką. Cudowna idylla kończy się w chwili, w której kobieta dowiaduje się o licznych zdradach męża. Lucy chciałaby nienawidzić Artiego. Pragnie tego tak rozpaczliwie, że decyduje się nawet na porzucenie swoich pozostałych marzeń. Opuszcza męża, a plany o wspólnej przyszłości i posiadaniu wspaniałej rodziny, ukrywa w najdalszych zakamarkach pamięci. Tyle, że mimo wszystko - bólu jaki odczuwa na samą myśl o licznych zdradach Artiego, czasu, który przecież miał uleczyć wszelkie rany, ale jak na razie nie przynosi widocznych rezultatów i tysięcy, dzielących ich kilometrów - Lucy wciąż kocha swojego męża i kiedy więc dowiaduje się, że mężczyzna umiera, wraca do domu.

Rozgoryczona i pobudzona do działania przez alkohol decyduje się na radykalne rozwiązanie sytuacji - korzystając z notesu Artiego kontaktuje się z wszystkimi kochankami męża i zaprasza je do domu. Chyba nikt nie jest zaskoczony bardziej niż ona sama, kiedy wkrótce kobiety zjawiają się na miejscu. Młoda, zbuntowana Elspa, której przeszłość nie rysuje się w jasnych barwach i Eleanor - pałająca do Artiego nienawiścią równie silną jak miłość. Ich pojawienie się wywraca świat Lucy do góry nogami. Wbrew samej sobie zaczyna jednak pałać do kobiet cienką nicią sympatii.

Lucy wraz z byłymi kochankami Artiego układa plan, który ma pomóc mężczyźnie pogodzić się z przeszłością. Spotkanie z dawnymi partnerkami i synem Artiego odbija się jednak na życiu większego grona osób. Lucy, Eleanor i Elspa również stają na pewnego rodzaju zakręcie. Od decyzji jaką podejmą może zależeć cała ich przyszłość...

„Zakochiwałam się w czarujących łajdakach. Adorowałam niewłaściwych mężczyzn z niewłaściwych powodów. Sama jestem sobie winna. Cierpię na niesforność serca i nieznośne napady lekkomyślności. Jeśli idzie o samokontrolę, mam luki u podstaw.”

Gdyby sugerować się tytułem, logiczne byłoby uznanie, że głównym bohaterem powieści pani Bridget Asher jest mężczyzna, którego życie obfitowało w liczne romanse - Artie. Muszę przyznać, że amerykańska autorka zmyliła również mnie. Ze słabo skrywanym zaskoczeniem, kartka po kartce przekonywałam się jak błędne było moje rozumowanie. Artie nie jest głównym bohaterem. Co więcej, nasz bogaty w lata lowelas, zdobywca niewieścich serc i jedyny mężczyzna, który potrafi omamić kobietę do tego stopnia, że niemal z wdzięcznością przyjmuje ona rolę "tej trzeciej", został przez panią Asher zrzucony na boczny tor. Bohater, który pierwotnie wydawał się odgrywać główną rolę w przedstawieniu, musi się zadowolić jedynie "drugimi skrzypcami". Artie się zmienia. Artie uczy się na swoich błędach. Artie pragnie zadośćuczynienia. Ale w gruncie rzeczy Artie pojawia się w książce zaledwie kilka razy, a jego postać jest jedynie wspominana w rozmowach innych bohaterów. Zupełnie jakby już nie żył i był jedynie wspomnieniem, które pragną zatrzymać.

„To chyba nie jest logiczne, że jedna miłość może przywrócić drugą miłość. Za to jest prawdziwe.”

Kto odebrał główną rolę naszemu bohaterowi? Lucy. Kochana, droga Lucy, która cierpi po zdradzie męża. Która kocha i nienawidzi w równym stopniu. I która czynami wydaje się przeczyć swoim słowom. Ale nie skreślam tej postaci na wstępie. Naprawdę. Czuję rozczarowanie, ale zabijam je w zarodku i dzielnie prę do przodu. Tyle, że pierwsze rozdziały nie zapowiadają się najlepiej. Chociaż wydawać by się mogło, że czas uleczył najcięższe rany, rzeczywistość wygląda inaczej. Lucy cierpi i swoimi cierpieniami dzieli się z czytelnikiem. Bo to właśnie z jej punktu widzenia poznajemy całą historię. Zaciskam usta i czytam jednak dalej. I wówczas zostaję zaskoczona. Bo nagle akcja rusza z miejsca. Lucy wyciera oczy chusteczką, odkłada kieliszek na bok i wraca do życia.

Zdecydowanie moment, w którym wkraczają pierwsze "kochanice" Artiego jest tym zbawiennym. Kiedy powoli zaczynałam skreślać powieść pani Asher otrzymałam to na co czekałam. Słodko - gorzką komedię o przyjaźni, zakrętach losu i potędze miłości. Skłamałabym nazywając "Kwiaty od Artiego" powieścią wybitną, ale to taka "miła lektura". Przy której można sobie troszkę popłakać, pośmiać się i oderwać od zasnutego mgłą szarego świata.

„Winy nie można przerzucić.Jeden człowiek nie może odpowiadać za występki całej zbiorowości”

Mimo raczej poważnego tematu, który często niesie ze sobą również i smutek, pani Asher unika niepotrzebnego patosu. Jej styl jest lekki i żartobliwy, słowem - dokładnie taki jaki potrzebuje przeciętny człowiek. Przy "Kwiatach od Artiego" skupienie nie jest potrzebne. Spokojnie można usiąść z głową zaprzątniętą innym myślami, mając jednak gwarancje, że wszelkie problemy wkrótce odejdą jednak w niepamięć. Tym bardziej, że chwytliwe, żartobliwe tytuły mają w sobie pewien magnetyzm. "Kwiaty od Artiego" nie są powieścią, która trafi w każdy gust czytelniczy. Idealnie jednak nada się dla tych, którzy zabiegani w swojej codzienności potrzebują pewnego wytchnienia. I właśnie takim osobom, powieść pani Asher gorąco polecam.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Korona śniegu i krwi

Przedzierałem się przez te strony niczym Brytyjczycy przez pozycje Boszów nad Sommą. Ostatecznie przesunąłem front, ale podobnie jak nad Sommą: nie cz...

zgłoś błąd zgłoś błąd