Wzgórze psów

Seria: Nowa proza polska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,38 (1999 ocen i 305 opinii) Zobacz oceny
10
158
9
286
8
593
7
517
6
247
5
83
4
41
3
40
2
15
1
19
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380313507
liczba stron
864
język
polski
dodała
helensan

Mroczny thriller, którego akcja dzieje się w niewielkim mieście, w zamkniętej hermetycznie społeczności. Prowincja Polski jako miejsce, gdzie schowana jest pewna metafizyczna prawda o polskim losie. Jaka w rzeczywistości jest pamięć o krzywdzie? Czy karę za zło można karać innym złem? Gdzie jest granica moralnej racji w wymierzaniu sprawiedliwości? Co kryje się pod powierzchnią?

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/ksiazki/wzgorze-psow-jakub-zulczyk-4944076/

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/

Brak materiałów.
książek: 13
splinter_cell | 2017-07-16
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 16 lipca 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Co tu się? Brakuje Ci pomysłu na książkę? Wypisz sobie słowa klucze, które były na topie, a później połącz je zdaniami. Krótkimi, szybkimi, ostrymi. Jak jebanie z dziwką w przydrożnym lasku. Seksualne, nebezpeczne. Oklaski. BEST SELLER (dla tych co jeszcze nie wiedzą: nie chodzi o treść a o przychody ze sprzedaży, czego najlepszym przykładem jest „Dziewczyna z pociągu”).
To samo mamy tutaj. W tej książce jest wszystko: molestowanie, heroina, Maryla Rodowicz, disco polo, Feel (z tym wchodzeniem w zakręt to jak z aniołem i pomarańczami), picie, rozpierdol, brud, syf, Warszafka, religia, jedzenie ziemniaków, chleb, modlitwy, swastyka, polityczkowanie, więcej Maryli Rodowicz i Edyty Górniak („my Cyganie”), Kaliber 44, rwanie dup, obciąganie i ruchanie, aborcja, emigracja, zaściankowość, Olsztyn, jeziora, lasy, fatalny stan dróg w Polsce, dwa rodzaje pedofilii (warszawski i małomiasteczkowy), nuda, śledztwo dziennikarskie, morderstwo, rozwód, zdrada, Wajda, Wiedźmin, sanepid, uzależnienie od komputera, telefony komórkowe, duża ilość zespołu Kombi („moje pokolenie”), podpalenie, zdychające psy, ujadające psy, szczające psy, papiernia, kolesiostwo, śmierć, rak, xanax, Sephora i niby podśmiechujki z Coelho i tak dalej. Tak, w tej książce jest prawie wszystko. Najebane jak u Hieronima Boscha. Brak tu tylko sensu. Tak drodzy, Ulissesem to to nie jest, nie było i nie będzie nawet leżąc obok.
Nie przekonują mnie ci, którzy piszą, że to było wciągające. W którym miejscu? Przecież od momentu powrotu do Zyborka od razu wiadomo co się dzieje i dlaczego (ten motyw już tak do bólu przemielony w książkach, że no ja Was proszę, nie piszcie, że to było zaskakujące- szczególnie, że nawet sam autor zdaje się to podkreślać w zdaniach o określaniu ról, ktoś leży, ktoś stoi, samosąd). Dlatego nie patrzę na to pod względem książki o zbrodni i karze.
Tu wszystko jest typowe. To nie jest mentos- de freszmejker.
Do końca książki pozwoliła dobrnąć mi nadzieja, że Blady w końcu przestanie pierdolić. Bo to jest niemożliwy Weltschmerz ta książka. Ból dupy przez duże by i dy. To jest książka o współczesnym Piotrusiu Panie. Doknęła Cię jakaś trauma? Nie martw się! Tylko jęcz i odkrywaj siłę w sobie. Jak komuś spuścisz wpierdol, to będziesz się lepiej czuł. Jeśli jesteś życiową pizdeczką, to koniecznie wróć do domu a dostaniesz do ruchania młodą niunię (żona odejdzie sama, bo będzie jej się ulewała małomiasteczkowość).
Ale to też już było.
To o czym tak naprawdę to jest? Już Wam śpieszę z odpowiedzią.
Wzgórze Psów jest o konfiturze. O wyższości konfitury nad ziemniakami i o tym, że należy w trybie natychmiastowym zdelegalizować Olsztyn z powodu narkotyków i Sephory. O tym, że jak chcesz być zły, to nie rób tego w kupie, choć w kupie raźniej. I nie spowiadaj się. Nikomu. Nigdy. Nigdzie. A jeżeli już zrobisz coś w kupie, to wiedz, że nie ma nic gorszego od konfitury z małego miasteczka (nawet z emigracji wróci, że niby karma). Za napisem na ścianie budynku „Leon Zawodowy Konfident”.
I jeszcze sprawa z ziemniakami. Panie Żulczyk, jak piszesz Pan książki o jebaniu, ćpaniu i w ogóle, żeby było głośno i hajs się zgadzał, to OK, wiadomo, rachunki trzeba płacić. Chcesz być Pan warszawskim (chociaż nie z Warszawy), słoikowym Coelho, to sobie Pan bądź. Ale nic, ale to absolutnie nic, nie daje panu prawa do pisania o ziemniakach jak o czymś gorszym. Że zawsze ktoś sobie nimi musi NAPYCHAĆ usta, albo że zawsze obok mięsa. Ale jak już napcha, to koniecznie musi wypluć. No kurwa. Takiego chamstwa wobec tak życiodajnego warzywa już dawno nie było w książce. I to jest to jedyne nowum.

Odnoszę wrażenie, że Twardoch pisze pod S600, a Żulczyk pod zdelegalizowane kabarety. I jeden i drugi to wątpliwa przyjemność z czytania.
Ale to jest moje zdanie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Prawdziwa planeta małp. Nowa historia człowieka

Czyta się dość trudno, ale temat chyba przebija wszystko. Nie ma zbyt wielu popularnonaukowych publikacji o ewolucji małp. Nagle pojawiła się Lucy i...

zgłoś błąd zgłoś błąd