Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wzgórze psów

Seria: Nowa proza polska
Wydawnictwo: Świat Książki
7,62 (523 ocen i 114 opinii) Zobacz oceny
10
59
9
97
8
158
7
129
6
36
5
10
4
8
3
13
2
7
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380313507
liczba stron
864
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
helensan

Mroczny thriller, którego akcja dzieje się w niewielkim mieście, w zamkniętej hermetycznie społeczności. Prowincja Polski jako miejsce, gdzie schowana jest pewna metafizyczna prawda o polskim losie. Jaka w rzeczywistości jest pamięć o krzywdzie? Czy karę za zło można karać innym złem? Gdzie jest granica moralnej racji w wymierzaniu sprawiedliwości? Co kryje się pod powierzchnią?

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/ksiazki/wzgorze-psow-jakub-zulczyk-4944076/

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/

Brak materiałów.
książek: 4
scarrow | 2017-05-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 03 maja 2017

Nie mam pojęcia czemu ta książka powstała, być może dlatego, że pan Żulczyk - podobnie jak jego bohater - wziął sporą zaliczkę od wydawnictwa. Dawno nie czytałem książki, która by była tak męcząca ze względu na ogromną ilość bezsensownie nadużywanych wulgaryzmów. Rozumiem, że miały one oddać szpetotę małomiasteczkowej rzeczywistości bohaterów, ale w czytelniku wywołują jedynie znużenie, rozdrażnienie faktem, że musi przez tę rzekę przekleństw brnąć. Żaden z bohaterów nie jest interesujący, chyba że zainteresowanie ma budzić ciągłe warczenie na siebie, przeklinanie, rękoczyny, popijanie, ćpanie, w najlepszym razie palenie kilku paczek papierosów dziennie. Rozumiem, że to w zamierzeniu autora obraz Polski C czy nawet D.Tylko co z tego wynika?
Jak wcześniej zauważył przedmówca, to typowa "pop" literatura,na którą jest teraz - sądząc z sukcesu tak wiekopomnych amatorskich dzieł jak "Brud" czy "Pokolenie Ikea"- zapotrzebowanie. Tyle że od Żulczyka można wymagać nieco więcej niż od jakiegoś Piotra C.
Śmieszne są też nieco dziecinne prawdy życiowe i spostrzeżenia głównego bohatera, typu: U2, Coldplay, Muse to najgorsza muzyka na świecie. Nie jestem fanem wyżej wymienionych, choć ich twórczość znam nieźle, ale chyba jest sporo o wiele gorszej muzyki, panie Żulczyk. Czytając "Wzgórze" ma się zresztą wrażenie, że autor bardzo tęskni do szkolnych czasów, a dorosłej rzeczywistości jakoś nie ogarnia, stąd dziwi reklama, że to jego "dojrzała" książka.

Edycja:

Otrzymałem wiadomość, że Szanowny Autor odniósł się na swoim facebooku do niepochlebnych opinii, w tym mojej (Autor wybaczy, że przytoczę i tu się odniosę, ponieważ facebooka nie używam) i poskarżył swoim oddanym fanom i czytelnikom. Cytat: " Pierwsi czytelnicy "Wzgórza" (z "lubianego portalu" - przypis mój) są wyjątkowo obruszeni tym, że w powieści są wulgaryzmy, bohaterowie są niemili i spożywają alkohol, a ze świata przedstawionego wieje rzekomą patologią. No kochani. Czyje nazwisko jest na okładce, bo chyba nie Elizy Orzeszkowej. Ostrzegam z sympatii, żeby nikt nie czuł się nacięty. Moje książki może są i dobre, może są i złe, ja tam nie wiem, ale wiem jedno, nie są to pozycje z wysyłkowego Klubu Myszki Miki. Jestem autorem który ma nieśmiałe aspiracje zrobienia jakiegoś tam zdjęcia rzeczywistości, a rzeczywistość mam za miejsce brutalne i przesiąknięte smrodkiem egzystencjalnego bezsensu. "Ślepnąc od świateł" to nie była książka o romansie dwójki arystokratów nad malowniczą rzeką Brwiną. Świat we "Wzgórzu psów" to nie jest świat filmu "Planeta singli 3". Jak coś, są jeszcze inne pozycje na półkach sklepowych. Jeszcze raz, nie czuję się obrażony, po prostu nie chcę, żeby ktoś potem dziamolił, że spruł się z czterech dych na lewy towar. Zdrowia wszystkim!"
Koniec cytatu.

Szanowny Autorze, zdrowia i Tobie. Jeśli mogę mówić za siebie, wulgaryzmy same w sobie mnie nie bulwersują, natomiast ich bezsensowne nadużywanie w książkach już tak,może nie bulwersuje, ale nieco mnie to męczy. Nie wiem czemu to by miało służyć, chyba faktycznie - jak zauważył ktoś - zwiększeniu ilości stron z 500 do 862. Może podkreśleniu jaki to świat jest zły ponury i brzydki (jakby to był jesyny znany szanownemu Autorowi środek). Może sprostaniu oczekiwaniom fanów z facebooka, którzy oczekują pozycji (produktu książkowego) z dużą liczbą wulgarnych słów.Może przykryciu mielizny i banału całej intrygi, bo cienka ona jest niczym przegub anorektyczki i przewidywalna niczym fryzura Trupa. A może po prostu temu, ze uporczywie - z tym spojrzeniem spode łba człowieka, który zna całe zło tego świata- kreuje się pan na macho bad boya polskiej literatury pop.:) A co to za bad boy, który k...wą i ch..m co chwilę nie rzuca? Ale nie o wulgaryzmy tu chodzi. Mnie jest przykro, że napisał Pan książkę na poziomie Piotra C. (albo właśnie czarnego scenariusza Planety singli 3 - cokolwiek to jest, czy scenariusza Vegi Patryka),bo chyba ambicje ma Pan większe, niż tani pop. Ale i Piotr P. ma przecież rzesze wielbicieli. Akurat wiem o czym traktowała poprzednia (Ślepnąc) i uważam ją za pozycję dobrą (mimo wulgaryzmów, jak Pan Autor widzi). Lecz w odróżnieniu od Wzgórza, tamta miała ciekawych bohaterów, klimacik i dobrą, przemyślaną intrygę, była dojrzalsza. Przykro mi, że tu intryga jest cienka jak barszcz i przewidywalna, bohaterowie nakreśleni płasko, grubą kreską, nieciekawi (nie na tyle by z kimś trzymać, komuś współczuć, kimś się w ogóle minimalnie przejmować).
Ale niechże się Pan nie dziamgoli na fejsie i nie frasuje się tym, że komuś to i owo nie przypadło do gustu, fani (oddane fanki) z facebooka z pewnością książkę kupią, ocenią wysoko i będą czytać na przerwach, ekscytując się słownictwem, wartką, zaskakującą akcją i podobieństwem książkowej rzeczywistości do świata, w którym żyją.

Gwiazdkę trzecią odejmuję za to, że jesteś Pan trochę "zbyt skarżypyta", tłumaczysz się Pan i użalasz jak mała dziewczynka przykrywając kołderką ze swoich bezkrytycznych facebookowych wielbicieli, jakbyś wcale nie był taki pewien własnego talentu; to mnie rozczarowało. Weź Pan na klatę, że ktoś może nie kupować Pana historii, zamiast szukać ciepłych pochlebstw i zrozum Pan Szanowny, że po książki Pana może sięgnąć też ktoś, kto nie wypisuje jak to Pana kocha na fejsbuku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chwasty Polskie

Cudze chwalicie, a swego nie znacie! W czasach zaczytywania się gniotami o Greyu i tym podobnym, mamy w rodzimej literaturze absolutne perełki p...

zgłoś błąd zgłoś błąd