Lśnienie

Tłumaczenie: Zofia Zinserling
Cykl: Lśnienie (tom 1)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,74 (3816 ocen i 297 opinii) Zobacz oceny
10
416
9
721
8
1 172
7
889
6
383
5
139
4
49
3
30
2
7
1
10
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Shining
data wydania
ISBN
9788376488097
liczba stron
520
kategoria
horror
język
polski
dodał
Ksychopata

To jeden z najlepszych współczesnych horrorów. Nastrój grozy i napięcia potęguje się w niej z każdą minutą. Pięcioletni chłopiec Danny znalazł się z rodzicami w opustoszałym na zimie hotelu. Wrażliwe, obdarzone zdolnościami wizjonerskimi dziecko odbiera fluidy czające się w jego murach; były one świadkami krwawych porachunków świata przestępczego i milionerów. Straszliwe zdarzenia, które...

To jeden z najlepszych współczesnych horrorów. Nastrój grozy i napięcia potęguje się w niej z każdą minutą. Pięcioletni chłopiec Danny znalazł się z rodzicami w opustoszałym na zimie hotelu. Wrażliwe, obdarzone zdolnościami wizjonerskimi dziecko odbiera fluidy czające się w jego murach; były one świadkami krwawych porachunków świata przestępczego i milionerów. Straszliwe zdarzenia, które kończą fabułę, są jednak niczym w porównaniu z przejściami psychicznymi bohaterów.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/Lsnienie-p-29702-.html-.html

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Lsnienie-p-29702-.html-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1365

" - W końcu tata zaczął pić - szepnąłem. Nie
mogłem przestać mówić dopóki nie opowiedziałem wszystkiego. - Pamiętam, jak leżał pod cedrami oślepły od wódki i podnosił butelkę do ust, ale to nie on z niej pił, tylko ona z niego. Wreszcie tak się skurczył, zmarszczył i zżółkł, że nawet psy przestały go poznawać i musieliśmy zawieźć go furgonetką do zakładu w Portland. Tam umarł. Nie, oni nie zabijają. Taty nie zabili. Ale to, co zrobili, było znacznie gorsze..."
Ken Kesey - Lot nad kukułczym gniazdem

Czy można w jednej chwili, pod wpływem nagle i nieobliczalnie zaistniałej sytuacji porzucić w życiu to, co sprowadza nas na samo dno, coś co czyni z nas totalny człowieczy wrak. Każdy nałóg przygniata nas, podcina nam skrzydła, zabija nadzieję na szczęśliwą, pełną dobrych rzeczy przyszłość. Nałóg jest słabością, do której człowiek się przyzwyczaja, której ulega z coraz większą łatwością. Nie sztuką jest spróbować i choć raz na początek przeniknąć do tej złudnie cudownej krainy zamglonego umysłu. Wtedy człowiek chwilowo uwalnia się od problemów, od codzienności, która go dobija. Tak mu lekko na duszy się robi, umysł kołuje i to błędne koło toczy się przez jakiś czas...
...a później bęęęc, codzienność wraca, otwiera do nas szeroko ramiona i z ironicznym uśmieszkiem patrzy na niego. On natomiast staje przed nią z upokorzeniem w oczach, bo znowu dał się skusić, bo po raz kolejny uległ i coraz bardziej się pogrąża. Im bardziej się pogrąża, tym częściej ulega. Musi choć na chwile o wszystkim zapomnieć i znowu pokusa zalewa jego myśli...
Z taką mocą walą w człowieka nałogi...alkoholizm, narkotyki, papierosy, które wykańczają przez lata, długo, powoli, bez pośpiechu...

Temat alkoholizmu przeplata się przez sporą część z treści, raz przygasa, a raz lśni pełnym blaskiem...

Ale wracając do powyższych pytań... Czy można w jednej chwili porzucić nałóg, który nas pogrąża? Jakieś wydarzenie doświadcza niespodziewanie, poraża jak grom z jasnego nieba i czy wtedy oświecony tym jednym momentem, człowiek jest w stanie porzucić swój nałóg, swojego wewnętrznego potwora..? Oczywiście, że może. W życiu wszystko jest możliwe, ale to widmo nieobliczalnego powrotu do nałogu i tak ciągnąć się będzie do końca jego życia. Niczym cień skrada się za naszymi plecami i namawia, szepcze, prowokuje...

Czytelnik doświadczy w książce takiej sytuacji w jednym, krótkim fragmencie. W przekroju całej książki, jak już wcześniej wspomniałem, dowie się od autora w kwestii alkoholizmu całkiem sporo. Lecz ten fragment, który mam na myśli, to przykład na to, że nawet drobne, fabularne rozgałęzienia potrafią skłonić do pewnych refleksji, sprowokować do przewartościowania tego, co jest ważne albo mniej istotne. Nie raz esencję jakieś myśli, pełnej życiowej głębi prawdę można znaleźć zaledwie tylko w jednym zdaniu.
Książce trzeba się poświęcić, skupić się nad nią. Im więcej rozproszenia, tym mniej wyciągniemy z treści ozłoconych myśli...

Pokój 217...
Niby zwyczajny, niby niegroźny, niby normalny, a jednak nie...Co się w nim ukrywało...Historia, przeszłość, tajemnica przysypana przez czas...Był intrygujący, zagadkowy, zastanawiający...Ukryta w nim tajemnica nęciła, urzekała, oślniewała...
Budując niektóre wątki, które bezpśrednio go dotyczyły, King głośno i wyraźnie powiedział swojemu czytelnikowi, jak cienka jest granica pomiędzy ciekawością a niebezpieczeństwem... Ciekawość przecież to pierwszy stopień do piekła. Ludzie wyczuwając podświadomie jakieś niebezpieczeństwo, stan nadzywczajnego zagrożenia, mimo jego obecności w świadomości, brną i za wszelką cene próbują przekroczyć tę cienką granicę. Ciekawość przecież nie wytrzyma. Jeśli się nie sprawdzi, zastanawiać się będzie do końca życia. Powoli urośnie to do rangi obsesji...
...ta granica pomiędzy ciekawości, a niebezpieczeństwem jest bardzo cienka. Czasami lepiej jest po prostu nie wiedzieć. Niewiedza jest błogosławieństwem...

Poprzez Danny'ego, pięcioletniego syna Jacka Torreanca King mówi o rzeczach, z których my nawet nie zdajemy sobie sprawy, że się dzieją. Ubiera to oczywiście metaforycznie w nadnaturalną zdolność chłopca do czytania rzeczywistości, szósty zmysł, który pozwala mu czytać ludzi i wszystkich, którzy znajdują się w jego pobliżu, a także widzieć to, co wydarzyło się w przeszłości, obrazy, które już dawno skryły się na kartach historii. Tym metaforycznym przebraniem jest telepatia, w książce przez pewnego epizodycznego bohatera nazwana jasnością, czyli podobnie jak w tytule, "Lśnienie"...
Pod okryciem metafory chowa się prawdziwa rzeczywistość...? Nie wiem czy dobrze odczytałem zamysł Kinga, ale w mojej interpretacji widzę dziecięcą zdolność do obserwowania swoich rodziców, czytania ich zachowania, uważnego przyglądania się temu co robią, czy ich czyny zgodne są z tym, co mówią. Dzieci jak wiadomo są doskonałymi obserwatorami. Widzą wszystko, nie umknie im żaden szczegół, ani jeden drobiazg. Gdy pomiędzy rodzicami robi się źle, gdy ich relacje się rozsypują, od razu to dostrzegają, czują, że dzieje się coś niedobrego.
Wychowując dziecko rodzic nie może sobie pozwolić na najmniejszy błąd. Jeśli zależy mu na tym, by proces wychowania dziecka przebiegał właściwie, musi odpowiadać za swoje czyny, nie może sobie pozwolić na nonszalancje, hipokryzję. Słowa, którymi karmi dziecko powinny znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Gdy przed dzieckiem rodzic będzie udawał kogoś kim nie jest, dziecko to dostrzeże, straci pewność siebie, zagubi się, poplącze w gęstwinie sprzecznych spostrzeżeń i wniosków. Będzie szukało pomocy gdzie indziej, u obcych, rówieśników. Trafi na negatywne wzorce, zacznie naśladować złych ludzi, wokół niego narastać będą problemy.
Z reguły rodzice w późniejszych problemach swojego dziecka nie widzą za wiele swojej winy. Obciążają nią innych, nauczycieli, ogólnie szkołę, towarzystwo, w którym dziecko się obraca. W sobie nie widzą żadnej skazy, nawet jednej sprzeności, czegoś negatywnego.
Wszystko ma swój skutek i swoją przyczynę. Jak w domu jest wszystko w porządku, to dziecko jest spokojne, inspiruje się tym, co właściwe...
Nic nie bierze się bez powodu, a problemy nie spadają tak nagle, jak grom z jasnego nieba. Całe zło zaczyna się powoli, od miałkim sygnałów, które z racji na swoją miałkość są trudno dostrzegalne.

...jak gałka śniegu rzucona na szczyt wierzchołka jest na początku mała. Z odległości nie jest łatwo ją dojrzeć. Jednak gdy nabierze prędkości, nabiera również masy, objętości. Staczając się robi się coraz większa, a na drodze, po której się stacza, robi coraz większe szkody, rujnując to, co stanie jej na drodze...Gdy już rodzic jest w stanie ją dostrzec, często ponad jego siły jest to, aby ją zatrzymać. Jest przecież coraz większa. Zderzenie z nią może okazać się niebezpieczne, groźne, niosące niezbyt przyjemne konsekwencje. Wtedy rodzic ustępuje kroku i widzi jak ta wielka kula śniegu stacza się na samo dno z tej góry. Widzi ją jak zmierza w dół, by u stóp góry rozsypać się drobny maczek, śnieży puch, który razem z powietrzem rozniesie się gdzieś, w przestrzeni...
Ta gałka rzucona na wierzchołek jest jakby pierwszym momentem, w którym dziecko czuje się zagubione, tracąc zaufanie do rodziców. Od tego wszystkiego się zaczyna..., a później przez lata stacza się w dół, brnąc i pogrążając się w problemach, w dorosłym już życiu upaść na dno swojej codzienności, której przyszłość jawi się w najczarniejszych barwach...
Lecz nikt się tak naprawdę nie zastanowi, kto pierwszy rzucił tę gałkę na wierzchołek...

Natomiast poprzez Jacka Torreance'a King porusza całe mnóstwo tematów, kwestii związanych z codziennością, z życiem, z problemami..., z walką z nałogiem. Pokazuje jak trudna, pełna przeciwności jest ta walka, jak wiele w sobie trzeba przezwyciężyć. Obserwując Jacka widzimy do czego doprowadza go ten nałóg, co się z nim dzieje, gdy upada, gdy walczy ze sobą i odnosi małe zwycieństwa. Słowom Kinga można śmiało zawierzyć. Jest wiarygodny w tym, co pisze. Jeśli chodzi o alkoholizm, ten wykańczający nałóg, dobrze wie, co mówi. W swoje postacie wlewa całą prawdę, jaką sam doświadczył w przeszłości. On się od tej przeszłości nie odcina, przestrzega, próbuje leczyć świadomość innych.

Stworzeniem postaci Wendy, żony Jacka, King odnosi się w największym stopniu do macierzyńskiej miłości. Dla dziecka kochająca matka jest w stanie poruszyć niebo i ziemię, aby je uratować, by niebezpieczeństwo wszelkie je ominęło. Dla dobra dziecka, gdy widzi w nim potrzebę obecności ojca w jego codzienności jest w stanie się poświęcić i trwać przy mężu, nawet wtedy, gdy go nie kocha, gdy miłość już wygasła. Czasem mimo nienawiści, która na wskutek czynów ojca, rodzi się w we współmałżonce, trwa przy nim. Gdyby nie dziecko, taką zakałę porzuciłaby w jednym momencie.

U Kinga tak jest zawsze. Każda postać, bez względu na to, czy jest to główny bohater, czy też jakiś epizodyczny, służy mu, by powiedzieć o czymś ważnym, o czymś co być może sam przeżył. W tej ogromnej ilości książek, które powołał do życia, wielokrotnie mówił o tych samych rzeczach, problemach, ale za każdym razem, te jego myśli i spostrzeżenia są inne, bogatsze. Wszyscy z czasem się zmieniają, King również. Przy jednoczesnym, tak doskonałym czytaniu rzeczywistości z jego strony, doświadczenia, które zbiera z czasem ewoluują, a je później przelewa na treść swoich książek...
Aż grzech nie skorzystać z takiej mądrości życiowej, refleksji zbudowanych na tak potężnym doświadczeniu Kinga

Psychoza, która jak wcześniej wspomniana gałka śniegu rzucona na wierzchołek góry, w treści rzucona przez Kinga na początku książki, z przekręcanymi stronami robi się coraz większa i większa. Z każdą stroną mknie coraz szybciej. Im dalej brniemy, tym trudniej jest nam wytrwać. Nie dlatego, że słowa, którymi oblebia się po drodze, zwiększając swoją masę, są coraz gorsze, trudne do zrozumienia. Poprostu bagaż emocji, jaki przychodzi dźwigać naszej wyobraźni, z każdą stroną staje się coraz cięższy. Wówczas bardziej wrażliwa, mniej odporna na coś takiego, czytelnicza wyobraźnia może nie wytrzymać...
Jednak takie doświadczenia odciśnie na swym czytelniku bardzo wielkie piętno, pozostawi ślad na zawsze. Warto wytrzymać ten emocjonalny ciężar, bo jeśli wytrwacie, książka ta okaże się częścią waszej świadomości, stając się dziełem bardzo bliskim waszemu sercu...
Dłużej chyba nie muszę nikogo namawiać, by sięgnąć po książkę, jeśli jeszcze z jakichś niewyjaśnionych przyczyn znajdzie się ktoś taki, kto jej jeszcze nie przeczytał.
Argumentów dostarczyłem bez likuuuuuu :)

Nawet jeśli nie, to nie ma znaczenia. Ja przynajmniej miałem wielką przyjemność ponownego odwiedzenia Jacka, Danny'ego, Wendy i słynnego hotelu Panorama...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Porzuceni

"Porzuceni" to przyjemna książka z gatunku "paranormal romance", wzorująca się na micie o Hadesie i Persefonie. John przemawiał d...

zgłoś błąd zgłoś błąd