Królestwo za mgłą

Wydawnictwo: Znak Literanova
8,17 (264 ocen i 77 opinii) Zobacz oceny
10
53
9
58
8
72
7
53
6
21
5
5
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324037278
liczba stron
320
język
polski
dodał
LubimyCzytać

- Czyli pani wyszła z tego Królestwa? - Mnie się udało. Tak, mnie to się udało. Żeby przeżyć, trzeba przestrzegać reguł obozowej gry. Nie można dać się uderzyć - ¬¬¬bo nie przestaną bić. Trzeba wyglądać w miarę zdrowo - inaczej wezmą na rewir. I przede wszystkim należy wiedzieć, jak rozmawiać z oprawcami. Bo nawet kat ma słabości. A ofiara nie zawsze jest bezbronna. Trafiła do Auschwitz,...

- Czyli pani wyszła z tego Królestwa?
- Mnie się udało. Tak, mnie to się udało.

Żeby przeżyć, trzeba przestrzegać reguł obozowej gry. Nie można dać się uderzyć - ¬¬¬bo nie przestaną bić. Trzeba wyglądać w miarę zdrowo - inaczej wezmą na rewir.
I przede wszystkim należy wiedzieć, jak rozmawiać z oprawcami.
Bo nawet kat ma słabości. A ofiara nie zawsze jest bezbronna.

Trafiła do Auschwitz, mając niespełna dziewiętnaście lat. Ponad siedemdziesiąt lat po wojnie zdecydowała się po raz pierwszy opowiedzieć całą swoją historię.
Zofia Posmysz mówi o tym, skąd czerpała wewnętrzną siłę, choć była świadkiem niewyobrażalnego.
I jak to się stało, że ponownie zaufała życiu.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1925
Henrietta_Weissmann | 2017-04-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 kwietnia 2017

Na początku chciałam się lekko obrazić na Zofię Posmysz; że niby taka nieszczera. Ale potem pomyślałam sobie, że jak właściwie można się obrazić na kogoś, kto nie mając nawet 20 lat, trafia na kilka lat do Oświęcimia. I po uwolnieniu żyje dalej, i próbuje o tym opowiadać, i siebie jakoś w tym wszystkim pokazać. Nie czuję się jakkolwiek uprawniona do tego, aby wymagać od takiej osoby, żeby mi otwarcie wyznała, do czego musiała się posunąć, żeby przeżyć.

Postanowiłam więc potraktować wywiad z Posmysz nie jako zapis wspomnień, rejestr przeżyć, ale jako obraz stanu ducha i umysłu pisarki, na chwilę obecną. Uruchomiłam w sobie psychologa amatora, i dalej jazda, kosztem Posmysz, na polowanie między wierszami. Okazało się, że to co ukryte, niedopowiedziane, porusza mnie najbardziej. Że są sprawy, o których nawet tak otwarta w wielu kwestiach Posmysz, nie jest w stanie mówić i sama nie przyjmuje do wiadomości, że miały one miejsce, że się wydarzyły. I nie mówię tu o fizjologii, w tej kwestii Posmysz nie szczędzi szczegółów, i gdyby twórcy filmowi potraktowali poważnie zawarte w książce opisy funkcjonowania ludzkiego ciała w warunkach obozowych, scenografia obozów koncentracyjnych przestałaby wyglądać jak szorstkie, choć schludne koszary dla cywilów, ci w czystych pasiakach przesuwający się na płasko udeptanych żwirowych ciągach komunikacyjnych (a gdzie błoto, syf i kał?). Nie chodzi mi też o eksperymenty, którym przez okrągły miesiąc poddawana była młodziutka Zosia w departamencie medycyny nazistowskiej, Auschwitz Abteilung, pod okiem Herr Mengele. Posmysz wprost stwierdza, że o tym mówić nie będzie, i ja też o tym nie mówię. Mówię bowiem w tej niezdarnej opinii o tym, o czym nie da się nawet powiedzieć, że nie chce się o tym mówić, a co określa się fachowo wyparciem.

Wspomnę tylko, że po wywiad z Posmysz sięgnęłam, bo w czołówce moich ulubionych filmów polskich jest niedokończona „Pasażerka” Munka. Wolę ją nawet bardziej od „Panien z Wilka” czy „Ziemi obiecanej” Wajdy, a nawet od „Zezowatego szczęścia” także Munka*, ostatnio często zasmuca mnie to, że Munk zginął tak młodo, bo już jego kolejnych filmów po „Pasażerce” nigdy nie obejrzę. Z kolei w czołówce moich ulubionych opowiadań jest „Pasażerka” Zofi Posmysz. Wolę ją nawet bardziej od „Panien z Wilka” Iwaszkiewicza, a nawet powieści Reymonta, jeśli już idziemy tym tropem. Ciężko tu o jakiś wzór, bo dajmy na to, „Matka Joanna od Aniołów” Iwaszkiewicza zdecydowanie w mojej ekstraklasie, ale już film Kawalerowicza jednak znacznie mniej w moim guście.

Podoba mi się też jej (autorki) 90-letnia, elfia uroda.

*Nie wspominając o „Giuseppe w Warszawie” Lenartowicza.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mgły Toskanii

'Mgły Toskanii" to bardzo fajna i lekka książka, która przenosi nas do pięknej Toskanii. Książkę czyta się jednym tchem i ten kto zakochał się w...

zgłoś błąd zgłoś błąd