Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Luonto

Wydawnictwo: Filia
7,01 (165 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
32
9
17
8
27
7
29
6
19
5
16
4
8
3
9
2
4
1
4
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Luonto
data wydania
ISBN
9788380752337
liczba stron
320
język
polski
dodał
ew_cia

Podczas trzęsienia ziemi siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez monstrualne ptaszysko. Orzeł jest Homanilem - dwudziestoletnim chłopakiem o imieniu Gratus. Zabiera dziewczynę do Luonto - osady, będącej odpowiednikiem biblijnej arki. Homanile żyją pod ludzką postacią, lecz gdy do głosu dochodzą silne emocje, ulegają przemianie w zwierzęta. Między Chloris a Gratusem rodzi się...

Podczas trzęsienia ziemi siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez monstrualne ptaszysko. Orzeł jest Homanilem - dwudziestoletnim chłopakiem o imieniu Gratus. Zabiera dziewczynę do Luonto - osady, będącej odpowiednikiem biblijnej arki. Homanile żyją pod ludzką postacią, lecz gdy do głosu dochodzą silne emocje, ulegają przemianie w zwierzęta.
Między Chloris a Gratusem rodzi się zakazane uczucie. Jaką misję mają do spełnienia Homanile? Czy związek człowieczej dziewczyny z Homanilem ma szansę na przetrwanie?

Koniec świata nadchodzi. Żywioły pragną zemsty.
A może nic nie jest takie, jakim się wydaje...

Wolisz poznać gorzką prawdę czy upajać się słodkim kłamstwem?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 138
zaczytanawksiazkach | 2017-05-07
Na półkach: Przeczytane, 2017

W dzisiejszych czasach utarło się, że „nie czytam polskich autorów. Bo tak.” Nie wiem skąd się to wzięło, ale przyznaję ja sama jeszcze do niedawna tak myślałam. W podstawówce czytywałam praktycznie same książki naszych pisarzy, aż nagle przestałam. Nie wiem, może to gimnazjalny okres buntu ;P Jednak ostatnio, w zapowiedziach zobaczyłam „Luonto” i po przeczytaniu opisu – z miejsca zapragnęłam go przeczytać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy odkryłam, że zostało ono napisane przez naszą rodzimą autorkę, kryjącą się pod pseudonimem.

Wyobrażacie sobie, ta tragedię, kiedy rodzice wysyłają was do ciotki na wieś? A Wy za żadne skarby nie macie ochoty na ten pobyt? Bo przecież tam nie ma Aska, Snapa, Facebooka, Instagrama – jak tak żyć?! Siedemnastoletnia Chloris, którą rodzice posłali na kilka dni do ciotki, ma właśnie taki problem. Gdyby tylko mogła wiedzieć, że to, to ledwie odrobinka w porównaniu z tym, co ją czeka.

Gdy po kłótni z ciotką ucieka w las, nagle ziemia zaczyna pod nią drżeć. Zaczyna się trzęsienie ziemi, dziewczyna ostatkiem sił chwyta się podłoża. Wtem ratuje ją pewien chłopak. Nie, ptak. Ale przecież widziała nadgarstek z bransoletką z rzemieni.

Dwudziestoletni Gratus jest Homanilem – pół człowiekiem, pół zwierzęciem. W przypadku skrajnych emocji – zamienia się w orła. Podczas jednej ze swych „misji” na Ziemii, coś, lub raczej ktoś – każe mu ratować dziewczynę imieniem Chloris.

Gratus zabiera Chloris do Luonto, krainy, którą można określić mlekiem i miodem płynącej. Ludzie, którzy w niej mieszkają, tak jak Gratus – są Homanilami i żyją w zgodzie z Matką Naturą. W Luonto nie ma wi-fi, telefonów, samochodów, telewizji czy czego tam jeszcze. Nie ma astmy, alergii, czy innych chorób. Środowisko w żadnym stopniu nie jest w tym miejscu skażone, a szansę na przeżycie mają w nim wszystkie zagrożone gatunki z naszej planety.

Między naszymi bohaterami, mimo że opni się od tego wzbraniają – wkrótce rodzi się uczucie.
Jest jedno ale. Związek między Homanilem, a człowiekiem jest zakazany, co więcej – ci ludzie mają z góry narzucone, z kim mają być. Czy mimo wszystko, Gratus i Chloris będą razem? Czy odnajdą sposób na szczęście? Czy uratują Ziemię? I przede wszystkim – czy miłość dwójki nastolatków zdoła przetrwać zemstę Żywiołów?

„Luonto” to powieść z pozoru błaha. Ot chłopak ratuje dziewczynę, staje się jej bohaterem, zakochują się w sobie i żyją razem długo i szczęśliwie. Motyw jakich wiele. Ano nie do końca ;) Ta z pozoru zwykła młodzieżówka, w rzeczywistości jest historią, która daje wiele do myślenia. Która otwiera oczy, na największy problem współczesnego świata.

Melissa Darwood odwaliła kawał dobrej roboty. Oryginalny pomysł na fabułę (bo przyznajcie sami, Homanilii jeszcze nigdzie nie było), świetne wykonanie, bardzo dobrze wykreowani bohaterowie. W „Luonto” nie ma czasu na nudę, od początku jest wartka akcja. A i niespodziewany zwrot wydarzeń się trafi – i to taki, że mi paszczęka opadła i musiałam na chwilę przerwać czytanie, żeby ją z podłogi pozbierać. Co jak co, ale za nic bym tego nie przewidziała.

Jedynie przyczepić mogę się do zakończenia. Dlaczego? Ja. Się. Pytam. D L A C Z E G O ? Po skończeniu byłam w szoku. W czystym szoku. Tak mnie wciągnęło, że jak skończyłam, patrzę na zegarek – a tu 00:18 i takie... „eee, że co?” No więc ten... Końcówka zwala z nóg i w ogóle. Byłam zbyt pochłonięta, żeby uronić łzę. Ale niewiele brakowało, żebym się poryczała.

Same plusy jak na razie wymieniłam. A jakiś minus? Otóż – nie ma. Naprawdę, jak dla mnie „Luonto” nie ma minusów. Teoretycznie szłoby pod to podpisać zakończenie, ale to byłaby raczej taka pozytywna wada (istnieje w ogóle coś takiego? ;P).

Cóż mam jeszcze powiedzieć. Uważam, że powinniście to przeczytać. Ta książka pokazuje, co człowiek robi z Ziemią, środowiskiem i w bardzo dobitny sposób – co przez to możemy spowodować, jakie mogą być tego konsekwencje. Im bardziej cywilizacja się rozwija, tym bardziej zapominamy o tej najprostszej rzeczy, dzięki której żyjemy. Natura wi-fi może i nam nie da, ale daje nam życie. Bez jej przychylności – człowiek jest zgubiony.

Melisso, biję pokłony. Przywróciła mi Pani wiarę w naszych autorów i obiecuję, że będę czytać więcej polskich książek. „Luonto” nieprędko zapomnę i naprawdę Wam polecam. Ta książka jest genialna. Oczekiwałam zwykłej, lekkiej i przyjemnej młodzieżówki, a dostałam coś o wiele lepszego.
I POD ŻADNYM POZOREM NIE ZAGLĄDAJCIE NA OSTATNIĄ STRONĘ!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żółta tabletka plus

Żółta tabletka to zbiór opowiadań i humoresek. Książeczka niezbyt gruba, zawierająca 18 tekstów, z których jedne rozbawiają do łez, a inne wprowadzaj...

zgłoś błąd zgłoś błąd