Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kariera Nikodema Dyzmy

Seria: Biblioteka Klasyki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,21 (730 ocen i 60 opinii) Zobacz oceny
10
49
9
94
8
145
7
243
6
103
5
77
4
9
3
10
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788373842267
liczba stron
310
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Powieść, której akcja rozgrywa się w Warszawie przełomu lat 20. i 30., ukazuje przypadkową karierę byłego fordansera z półświatka, pozbawionego skrupułów Nikodema Dyzmy. Dzięki zapotrzebowaniu na "mocnego człowieka" w zdeprawowanym moralnie i skorumpowanym kręgu sanacyjnej elity towarzyskiej Dyzma, używając sprytnej mistyfikacji, właściwie świadomie akceptowanej przez otoczenie, osiąga...

Powieść, której akcja rozgrywa się w Warszawie przełomu lat 20. i 30., ukazuje przypadkową karierę byłego fordansera z półświatka, pozbawionego skrupułów Nikodema Dyzmy. Dzięki zapotrzebowaniu na "mocnego człowieka" w zdeprawowanym moralnie i skorumpowanym kręgu sanacyjnej elity towarzyskiej Dyzma, używając sprytnej mistyfikacji, właściwie świadomie akceptowanej przez otoczenie, osiąga zaszczyty i pieniądze. Książka jest satyrycznym obrazem pewnego środowiska i zachowuje do dziś, bolesną chwilami, aktualność.

 

pokaż więcej

książek: 719
visenna88 | 2012-07-07
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 09 lipca 2012

Przez wiele pierwszych stron zastanawiałam się, czy czasem nie tracę czasu, czytając książkę, która tak wierna jest serialowi nakręconemu na jej podstawie. Ale przemożna ochota na lekturę osadzoną w dwudziestoleciu międzywojennym zwyciężyła. I bardzo dobrze, gdyż wiele wątków w adaptacji filmowej zostało pominiętych - zwłaszcza fragmenty dotyczące przyłączenia Nikodema Dyzmy do Loży Masońskiej i dość szczegółowych opisów rytuałów z tym faktem związanych (nota bene plus dla autora za niedopowiedzenia nie pozostawiające cienia wątpliwości co do szczegółów akcji - piękna narracja!, oraz aresztowania i pastwienia się fizycznego nad Mańką na komisariacie. Tego na pewno w telewizji w czasach nakręcania serialu wyemitować nie mogli. Tym bardziej zachęcam do lektury. Wszak ponoć pan Tadeusz Dołęga-Mostowicz stworzył tę historię jako akt zemsty na znienawidzonej przez siebie sanacji i kapitalną, całościową krytykę społeczeństwa międzywojennego - od proletariatu i warszawskiego demi-monde przez nowobogackich, dygnitarzy, arystokrację, polityków, urzędników aż po stołecznych cwaniaczków oraz hochsztaplerów...

Pod względem estetycznym jawią nam się protagoniści słabi psychicznie, ale za to szczwani i umiejący radzić sobie w życiu... Nawet arystokracja, przybierając maskę luźnych pogawędek zgodnych z bon tonem, pazurami walczy o swoje. Co dziwne, mam wrażenie, że nawet hrabianka Nina Ponimirska, choć natury delikatnej, romantycznej i płochliwej, także swoją słabością manipuluje adorujących ją mężczyzn, by zapewnić sobie byt... Z drugiej strony, trudno mi krytykować ją jako kobietę słabą czy pozbawioną woli, z pewnością było mile widziane w kobietach takiej rangi społecznej, by były uosobieniem i Ofelii i Julii i najlepiej jeszcze Dulcynei (idealizowanej i utęsknionej przez płeć brzydką nierealnej kochanki), tworząc koktajl łzawego sentymentalizmu, waporów, egzaltacji i histerycznych spazmów. Zaiste, na taką wybuchową mieszankę, tylko człowiek pokroju Dyzmy mógłby zaradzić. Nic więc dziwnego, że bujające w obłokach panny (i panie) z towarzystwa zadurzają się w przypadkowym karierowiczu i za dobrą monetę biorą jego pochodzenie i talenty.

Zaiste, parodią społeczeństwa i tak zwanej inteligencji jest opis szacunku i czci, jaką oddają "wielkie fisze" panu prezesowi Dyzmie. Co ten nie palnie, tłumaczą po swojemu i dopowiadają, by albo wyszło, że pan Dyzma uraczył towarzystwo żartem lub aforyzmem, lub właśnie jego burkliwość i strach przed wypowiadaniem się przypisać jego przenikliwości, tajemniczości i niebanalnej inteligencji. Jest to lekcja, że nie należy wszystkiego, co nam mówią brać za pewnik, oraz że nie ma co dać się ponieść owczemu pędowi i czasem, owszem, przetrzeć oczy, tupnąć nogą i wrzasnąć z przekonaniem, że król jest nagi. Widać ludzie nie potrzebują prawdy, lecz "znanej ogółem" opinii, a informacja, ho!... Informacja ważniejsza i cenniejsza jest od całego bogactwa świata, ponieważ za jej pomocą i z jej winy, tak, winy! można kogoś wedle kaprysu wznieść na sam szczyt i wygnać na zbity pysk, bez pardonu. I trudno powiedzieć w końcu, któż to taki pociąga za te wszystkie sznureczki... Czy to los?

Niesamowicie podobała mi się scena, gdy przedstawiony był rytuał odprawiany w willi księżnej Koniecpolskiej. Aczkolwiek "Kariera Nikodema Dyzmy" znajduje się w kanonie lektur i z pewnością większość się z nią w ten czy inny sposób zaznajomiła, nie chcę pisać opinii-spojlera, dość więc, że powiem, iż podobało mi się szalenie takie właśnie, quasi-faustowskie przedstawienie faktów i choć przypisać to można zażyciu przez członków obrządku wina z peyotlem, ciekawym zabiegiem było udekorowanie naśladującej przyziemny i pozbawiony zbędnej ekscytacji narracji zgodnej z tokiem myślenia Dyzmy takimi właśnie fantastycznymi wisienkami. Można dzięki temu metaforycznie odebrać dosłowność przemiany nic nie znaczącej persony pana Nikodema w ważną dla państwa osobistość - im ważniejszy się stawał, tym bliżej mu było w uczynkach i knowaniu do samego diabła.

Chociaż, tak sobie teraz myślę, czy czasem pan Dołęga-Mostowicz czasem z premedytacją i subtelną, ale jednak stanowczą ironią nie potraktował również czytelnika, prowokując go do tak przez siebie obśmiewanej nadinterpretacji faktów? Niekiedy mam wrażenie, że drwina jest całkiem na czasie i że oto postawiono mnie przed faktem dokonanym - z jakiejkolwiek sfery bym nie pochodziła i jakichkolwiek poglądów bym nie uznawała, oto staję przed krzywym zwierciadłem i nie pozostaje mi nic innego jak zabawa z własnym ego.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Uchwycona w światło

Ponieważ nie znałam autora , zupełnie nie wiedziałam czego mam się po tej książce spodziewać , tym bardziej że zaczyna się jak '' rasowe '' romansidł...

zgłoś błąd zgłoś błąd