Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Listy od zabójcy bez znaczenia

Tłumaczenie: Agnieszka Rurarz
Seria: Salsa
Wydawnictwo: Muza
5,98 (123 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
6
8
15
7
25
6
33
5
25
4
10
3
7
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Cartas de un asesino insignificante
data wydania
ISBN
8370797083
liczba stron
130
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Carmen del Mar Poveda, pisarka i tłumaczka, osiedla się w nadmorskim miasteczku, gdzie szuka natchnienia dla kolejnej powieści. W międzyczasie pisze listy do fikcyjnego zabójcy oraz jego domniemane odpowiedzi. Pozostawia je na ogrodzeniu domu tylko po to, by następnego dnia móc je ponownie przeczytać. Po kilku miesiącach postanawia przerwać tę wydawałoby się niewinną zabawę.

 

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (254)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1014
Natula | 2014-06-24
Przeczytana: 13 czerwca 2014

„Pewna pisarka osiedla się w miasteczku na wybrzeżu, licząc, że znajdzie inspirację do swej następnej powieści […] Pewien zabójca śle listy do samotnej kobiety, nakłaniając ją do odpowiedzi.[str.39]”


Tak w skrócie mógłby brzmieć opis książki, wypada jednak dodać, że zabójca, a tym samym jego odpowiedzi są wytworem wyobraźni kobiety, a dokładniej Carmen del Mar Povedy. Wymiana listów jest niezwykle absorbująca, zwłaszcza że Carmen próbuje rozszyfrować zabójcę, wiem jak to brzmi, ale uwierzcie mi, że w książce próba namierzenia adresata jest bardzo zajmująca. Po pewnym czasie pisarka ma dość tej zabawy, ale wtedy okazuje się, że pewien wścibski mieszkaniec nadmorskiego miasteczka czytał te listy, przez co korespondencja nadal trwa.

„Listy od zabójcy bez znaczenia” są niewielką, dosłownie 123 stronicową historią, ale że autor wprowadził kilka wątków, dodał do niej trzy dramatyczne historie kobiet pochowanych na lokalnym cmentarzu, wprowadził też epistolarną formę i zastosował...

książek: 439
Michał | 2014-07-13
Przeczytana: 13 lipca 2014

Gdy zbliżam się do ostatnich stron niektórych książek, zaczynam odczuwać nieznośny stres i przyspiesza mi serce. Tak miałem też tym razem. Chyba moje ciało martwi się tym, co ze sobą zrobię, gdy mój romans z bohaterami dobiegnie nieuniknionego końca.
Czując się niczym wojerysta z zapartym tchem czytałem kolejne listy, które (choć przecież napisane przez Somozę dla czytelnika, czyli dla mnie) nie były przeznaczone dla moich oczu. Dałem się wciągnąć bez reszty w grę Carmen del Mar i ... Tego kogoś, kto jej odpisywał.

książek: 1903
foolosophy | 2010-03-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Przygoda czy raczej udział ze śmiercią. Wpuszczenie czytelnika w literacką zabawę, która raz ma taki skutek, a raz zupełnie odwrotny. I zanim czytelnik się obejrzy, razem z Carmen de Mar pisze do jej zabójcy i z takim samym wyczekiwaniem, oczekuję listów od Bezimiennego nadawcy. Zabójcy.

"Chcę powiedzieć (skomplikowana myśl, ale przegryzę się przez nią na pana część), że właśnie odkryłam wielką tajemnicę istnienia, proszę patrzeć, jak się pysznię: życie jest wsteczną konsekwencją śmierci, podobnie wybawienie jest wsteczną konsekwencją niebezpieczeństwa. Mówiąc po kartezjańsku:
1. Gdybyśmy nie wiedzieli, że mamy umrzeć, nie żylibyśmy.
2. Umieram, więc jestem. ["Listy od zabójcy bez znaczenia", str. 108]"

To było moje pierwsze spotkanie z Somozą. trochę obawiałam się, że rozczaruję mnie tak, jak Marquez("Miłość w czasach zarazy"), ale obawy był bezpodstawne i śmieszne. Książkę wręcz pożerałam w Bookarni, ale zakończenia nie dane było mi przeczytać, najzwyczajniej w...

książek: 246
PaniZima | 2012-08-08
Przeczytana: 10 marca 2006

Kocham tą książeczkę i od niej zaczęła się moja miłość do Somozy, niestety, kolejne książki były coraz bardziej mroczne i okrutne i trochę mi później przeszło.
Ale w "Listach..." jest to, co lubię, lekkość, intelektualna zabawa, ciepło, i treść - odkrywanie smaku życia wbrew wszystkiemu, co mogłoby nas przygnębiać.

książek: 2111
michall_1985 | 2015-11-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: grudzień 2011

Najsłabsza książka,nie porwała mnie ta historia,szukałem jakiegoś punktu zaczepienia,czegoś w stylu Somozy.Niestety nie doczekałem się.

książek: 496
Noemi | 2015-01-25
Na półkach: 2015, Przeczytane

Nie wiem, jak mogłabym ocenić książkę źle, skoro jest i morderca (powiedzmy, ale nie uprzedzajmy faktów), i magicznie dziwaczny, liryczny świat typowy dla literatury iberoamerykańskiej. Rozleniwiająca książka - baśniowa, poetycka, odrobinę oniryczna, pulsująca gorączkowym oczekiwaniem. I te mroczne, klimatyczne opowieści o kobietach z miasta... takie to odrobinę marquezowskie.

książek: 230
Booka | 2010-03-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 marca 2006

Moim zdaniem jedna ze słabszych książek Somozy, nawiązująca nieco do Dafne znikającej. Dla mnie nieszczególnie przypadła do gustu.

książek: 1026
Camena | 2016-10-10
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
książek: 347
adb | 2016-09-18
Na półkach: Przeczytane
książek: 264
niuanda85 | 2016-09-12
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 244 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd