Ostatnia wizyta

Seria: Na F/Aktach
Wydawnictwo: Od deski do deski
7,03 (202 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
19
8
37
7
75
6
37
5
11
4
8
3
2
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365157072
liczba stron
300
kategoria
literatura faktu
język
polski

5 czerwca 1970 roku na trwałe zapisał się w historii polskiej kryminalistyki. Tego dnia doszło do tajemniczego porwania.Sprawa już od początku budziła duże kontrowersje, a wiele pytań do dziś pozostaje bez odpowiedzi. Autor znał ofiarę osobiście, co było głównym bodźcem, żeby zająć się tą sprawą. Poszedł tropem zbrodni, zapoznał się wnikliwie z materiałami ze śledztwa, aktami sądowymi, spotkał...

5 czerwca 1970 roku na trwałe zapisał się w historii polskiej kryminalistyki. Tego dnia doszło do tajemniczego porwania.Sprawa już od początku budziła duże kontrowersje, a wiele pytań do dziś pozostaje bez odpowiedzi. Autor znał ofiarę osobiście, co było głównym bodźcem, żeby zająć się tą sprawą. Poszedł tropem zbrodni, zapoznał się wnikliwie z materiałami ze śledztwa, aktami sądowymi, spotkał się z prokuratorem prowadzącym dochodzenie. Autor niczym archeolog z pozornie oderwanych od siebie zdarzeń spróbował odtworzyć przebieg wydarzeń.

 

źródło opisu: oddeskidodeski.com.pl

źródło okładki: oddeskidodeski.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 598

Do grobowej deski

„Ostatnia wizyta” nie była dla mnie jednym z wielu reportaży, kolejnym tworem świetniej serii na F/Aktach do jak najszybszej lektury. Jednym z powodów jest fakt, że w Koninie się urodziłem, a sprawa poruszana w książce Jacka Ostrowskiego krąży w moim mieście do dziś. Mimo upływu lat opowieść o porwanej lekarce z Płocka i zaginięciu jej ciała wciąż unosi się gdzieś w powietrzu.

Tym bardziej byłem ciekaw w jaki sposób do sprawy Zygmunta Bielaja aka Ivana Ślezki zabierze się autor. W końcu to historia, która nie ma zakończenia. Osnuta wieczną tajemnicą, którą rzekomo oskarżony miał zdradzić jednemu z milicjantów, lecz ten w drodze powrotnej z aresztu zginął w wypadku samochodowym. Nie trzeba wiele, by zrobić z tego świetną lekturę, wystarczy tylko spróbować wyjaśnić, co tak naprawdę mogło się stać.

Właśnie tym tropem zdecydował się podążyć Ostrowski. Opowiada o książkowym Zbigniewie Pielachu, który mimo wielu koneksji balansuje na cienkiej linie. Niespłacone kredyty, nieudane pomysły na biznes. I bez tego Pielach wciąż jest wściekły i rozczarowany swoim życiem. Kiedyś był królem tajnych służb od czarnej roboty, teraz ledwo wiąże koniec z końcem. Nie tak to wszystko miało wyglądać.

Sam koncept bardzo mi się podoba. Stwarza możliwości zajrzenia niejednoznacznej postaci w najgłębsze zakamarki umysłu. Tylko czy rzeczywiście tak to się odbywa? W tym miejscu pojawia się mój zasadniczy problem z „Ostatnią wizytą”. Główny bohater jest tu jednoznacznym zwyrodnialcem, który bardziej...

„Ostatnia wizyta” nie była dla mnie jednym z wielu reportaży, kolejnym tworem świetniej serii na F/Aktach do jak najszybszej lektury. Jednym z powodów jest fakt, że w Koninie się urodziłem, a sprawa poruszana w książce Jacka Ostrowskiego krąży w moim mieście do dziś. Mimo upływu lat opowieść o porwanej lekarce z Płocka i zaginięciu jej ciała wciąż unosi się gdzieś w powietrzu.

Tym bardziej byłem ciekaw w jaki sposób do sprawy Zygmunta Bielaja aka Ivana Ślezki zabierze się autor. W końcu to historia, która nie ma zakończenia. Osnuta wieczną tajemnicą, którą rzekomo oskarżony miał zdradzić jednemu z milicjantów, lecz ten w drodze powrotnej z aresztu zginął w wypadku samochodowym. Nie trzeba wiele, by zrobić z tego świetną lekturę, wystarczy tylko spróbować wyjaśnić, co tak naprawdę mogło się stać.

Właśnie tym tropem zdecydował się podążyć Ostrowski. Opowiada o książkowym Zbigniewie Pielachu, który mimo wielu koneksji balansuje na cienkiej linie. Niespłacone kredyty, nieudane pomysły na biznes. I bez tego Pielach wciąż jest wściekły i rozczarowany swoim życiem. Kiedyś był królem tajnych służb od czarnej roboty, teraz ledwo wiąże koniec z końcem. Nie tak to wszystko miało wyglądać.

Sam koncept bardzo mi się podoba. Stwarza możliwości zajrzenia niejednoznacznej postaci w najgłębsze zakamarki umysłu. Tylko czy rzeczywiście tak to się odbywa? W tym miejscu pojawia się mój zasadniczy problem z „Ostatnią wizytą”. Główny bohater jest tu jednoznacznym zwyrodnialcem, który bardziej przypomina komiksowego i złego do szpiku kości złoczyńcę niż człowieka skrywającego w sobie mroczną tajemnicę.

Do samej atmosfery i oddania realiów przyczepić się nie mogę. Produkty pierwszej potrzeby schowane pod ladą. Obdrapane mury i sypiący się tynk. Jedyny w swoim rodzaju sok z wodą gazowaną z syfonu. Całość pokropiona atmosferą żelaznej kurtyny i propagandy politycznej. Razem tworzy to ciekawy i niejednorodny portret PRL-owskiej rzeczywistości, w który zatapianie się jest prawdziwą przyjemnością.

Jak to koniec końców z tą „Ostatnią wizytą” jest? W skrócie – całkiem nieźle. Historia przemyślana i umiejętnie poprowadzona, atmosfera odpowiednio zamglona. Nie ma tu jednak tego, co sprawiało, że „Preparator” czy „Inna dusza” wynosiły się na wyższy poziom. Brakuje głębszego zanurzenia się w psychikę głównego bohatera, czy ukazania całej sytuacji z innej perspektywy. Pielach na dłuższą metę się przejada, a wprowadzenie milicyjnej strony barykady mogłoby to zmienić. Reasumując, choć niedosyt jest na szali wyżej niż satysfakcja, to jedna z tych opowieści, które zwyczajnie warto poznać, a książka Ostrowskiego nadaje się do tego w sam raz.  

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (700)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3274
ZaaQazany | 2018-02-21
Na półkach: ZaaQ'18, Przeczytane
Przeczytana: 21 lutego 2018

Powieść kryminalna oparta na faktach.

Jacek Ostrowski prawie pół wieku po zdarzeniu podjął wyzwanie przeprowadzić „śledztwo” dotyczące głośnej sprawy porwania z 1970 roku. Nie znam tej sprawy, za młody jestem, więc sięgnąłem po zasoby sieci i już wiem. Porównując dostępną wiedzę o stanie faktycznym dochodzę do wniosku, że „Ostatnia wizyta” to raczej powieść posługująca się pewnymi faktami niż literatura faktu. Do tego sporo własnej interpretacji Autora i zmiany pewnego stanu faktycznego. Powieść jest snuta w oparciu o sensacyjny wątek radzieckich służb NKWD/KGB. No, prawdy i tak nie znamy, a we wszechobecne macki radzieckiej ośmiornicy w krajach bloku warszawskiego zawsze uwierzymy 😉
Nie będę rozpisywał się o fabule. Dla chętnych poznania stanu faktycznego proponuję w wyszukiwarce wpisać 3 hasła: 1970 porwanie Kamińska. To będzie punkt wyjściowy. A poznanie interpretacji Pana Ostrowskiego pozostawiam Wam do samodzielnego zapoznania. Powiem tylko, że jest to kolejna książka z...

książek: 463
Hipek | 2017-11-12
Na półkach: Przeczytane, EBook
Przeczytana: listopad 2017

Autor opisuje w książce historię tajemniczego porwania, które miało miejsce w 1970 roku. Bardzo realistyczne przedstawienie realiów tamtego czasu i charakterystyczne oddanie postaci przy utrzymaniu wartkiego tempa akcji czyni Ostatnią wizytę bardzo ciekawym reportażem. Oprócz pokazania swojej wizji zdarzeń związanych z samym porwaniem, autor otwiera czytelnikowi oczy na poziom infiltracji społeczeństwa przez różnego rodzaju służby, które działały w tamtym (czy tylko?) czasie w Polsce.

książek: 816
Lilian | 2017-10-09
Na półkach: A_Na F/Aktach, Przeczytane
Przeczytana: 09 października 2017

Bardzo dobra książka. Brawa dla autora, za realistyczne przedstawienie postaci głównego bohatera. Jest tak wiarygodnie, rzetelnie i przerażająco prawdziwie pokazany, że podczas czytania ogarniał mnie strach.
Bezwzględny wobec słabszych, bez odrobiny litości i współczucia. Zimny i brutalny psychopata.

Powieść oparta na faktach i autentycznym wydarzeniu z lat 70, ale częściowo autor przekazał tu swoją wizję przebiegu tej historii. Zrobił to naprawdę bardzo dobrze, wierzę we wszystko co napisał, nawet w tę głupią Hankę...

P.S. Nie sposób oderwać się od czytania.

książek: 700
ania | 2018-03-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 marca 2018

Bardzo dobrze oddany klimat PRL-u, ale to jak autor zarysował sylwetkę głównego bohatera... OMG. Dawno żadna książka mnie tak nie przeraziła, a raczej żaden zbrodniarz. W sumie jedna zbrodnia i jeden sprawca i wystarczy. Nie potrzeba seryjnych morderców i obdzierania ze skóry. Wystarczy, że on był tak przerażająco bezwględny i że to prawdopodobnie wydarzyło sie naprawdę.

książek: 4701
Książkowo_czyta | 2017-05-01
Przeczytana: 08 marca 2017

„Ostatnia wizyta” autorstwa Jacka Ostrowskiego jest już kolejną odsłoną ukazującej się od pewnego czasu pod szyldem Wydawnictwa Od deski do deski serii Na F/Aktach.

Tym razem mamy okazję zapoznać się ze zbeletryzowaną wersją zbrodni dokonanej w latach 70-tych. Sprawa dotyczy porwania znanej poznańskiej lekarki Stanisławy Krzemińskiej, która uprowadzona została ze swojego domu i ślad po niej zaginął. Pomimo wieloletniego śledztwa sprawa nigdy nie została wyjaśniona.

Narratorem powieści autor uczynił Zbigniewa Pielacha, żyjącego pod zmienionym nazwiskiem, mającego wiele twarzy degenerata. Zbigniew znęca się nad swoją żoną (dwaj synowie już dawno wynieśli się z rodzinnego domu m.in. ze strachu przed ojcem) psychicznie i fizycznie, w końcu kobieta tego nie wytrzymuje i próbuje popełnić samobójstwo, zostaje jednak odratowana i koszmar zaczyna się od nowa…

Dla otoczenia Zbigniew Pielach jest natomiast porządnym obywatelem. Mimo, iż bywa porywczy i niezbyt sympatyczny w obyciu to...

książek: 289
corgi | 2017-02-25

Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny tom z serii "Na F/aktach". Zdarzają się tytuły lepsze i gorsze, jednak za każdym razem autorzy przedstawiają nam swoje spojrzenie na zbrodnię sprzed lat. Tym razem Jacek Ostrowski snuje opowieść, dla której inspiracją okazało się tajemnicze porwanie konińskiej lekarki. Ofiara nigdy nie została odnaleziona, a porywacz nie przyznał się do zabójstwa.

"Ostatnia wizyta" to opowieść o mrocznych czasach PRL-u, o tajnych służbach, które zdawały się być wszechmocne, o bezlitosnym mordercy uwikłanym we współpracę z Systemem. Historia wciąga od pierwszej do ostatniej strony, przejmuje i pozostaje w pamięci.

książek: 2061
Wojciech Gołębiewski | 2017-08-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 sierpnia 2017

Nie znalazłem danych o autorze (ur. 1957), a temat tej powieści kryminalnej jest mnie na tyle znany, jak wszystkim dorosłym w latach 70., bo cala Polska przejmowała się porwaniem płockiej lekarki. Zauważam, że autor miał w 1970 roku lat 13, więc musiał nad tym ciężko popracować.

Ciała dr Kamińskiej nigdy nie odnaleziono, a oskarżony do końca życia prawdy nie ujawnił. Na ten temat polecam ciekawy artykuł na:
http://plock.wyborcza.pl/plock/1,35710,7180175,Dramat_doktor_Kaminskiej.html

Z wielu możliwych opcji Ostrowski wybrał „kagiebowską”, która przy obecnym, obsesyjnym wręcz nastawieniu społeczeństwa przeciwko Rosji, zapewnia aprobatę czytelników. Jego prawo, choć opisany przebieg zdarzeń narzuca pytanie: dlaczego niepotrzebnego już, „spalonego” Pielacha, wszechwładne KGB nie powiesiło w więzieniu ? Przecież nawet obecnie, w niepodległej Polsce, bandziory nader często ...

książek: 593
anika | 2017-04-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ebook, 2017
Przeczytana: 05 kwietnia 2017

Wstrząsająca, przerażająca - tylko tyle mogę powiedzieć po przeczytaniu. Nie jestem w stanie do końca stwierdzić jakim językiem autor się posługiwał, czy książka była za gruba czy może za cienka, ciągle tylko w głowie kołaczą mi się myśli: "jak można być takim zwyrodnialcem?", "jak można żyć z takim zwyrodnialcem?", "byle tylko mi się ta historia nie śniła po nocach".

Polecam!

książek: 2147

"...Ofiara była tak blisko, prawie czuł jej oddech i nic..."

1970 rok mija 47 lat od tajemniczej zbrodni
Procesy, które nie udowodniły zbrodni
1974 roku Zygmunt Bielaj skazany na 18 lat pozbawienia wolności
1989 roku Zygmunt Bielaj wyszedł na wolność
1993 roku Zygmunt Bielaj zmarł i nie wyjawił tajemnicy


Zygmunt Bielaj vel Ivan Ślezki podwójna tożsamość, wojenna przeszłość, żołnierz Armii Czerwonej, stopień wojskowy lejtnant, sowiecki agent, KGB, ORMO, dziennikarz, przedsiębiorca bez sukcesów, obecnie hodowca królików... i pojawienie się po 13 latach majora Orłowskiego.
Jacek Ostrowski znał osobiście ofiarę doktor Stefanię Kamińską, która 5 czerwca 1970 roku wsiadła do beżowego trabanta z nieznanym mężczyzną i zaginął po niej ślad do dnia dzisiejszego.
Wstrząsające kulisy tej sprawy w latach 70 - tych XX wieku postanowił odtworzyć krok po kroku, analizując przebieg i intrygę, którą przeprowadził Zygmunt Bielaj, chcąc na jednym ogniu dwie pieczenie upiec, wywiązać...

książek: 6596
AnnaSikorska | 2018-10-16
Na półkach: Przeczytane

Życie potrafi pisać najbardziej zaskakujące i najokrutniejsze scenariusze – niejednokrotnie przekonują się o tym policjanci i detektywi prowadzący sprawy zabójstw oraz porwań. Śledztwo zwykle jednocześnie jest wyścigiem z czasem i z przestępcą, który przecież w końcu musi popełnić błąd. A co jeśli nie popełni? Co jeśli jest doskonale wyszkolonym sowieckim majorem mającym na swoim sumieniu wiele nieodkrytych ofiar, działającym z premedytacją i mającym wpływowych znajomych, którzy się go boją? Czy taki człowiek może się kogoś lub czegoś bać?
„Ostatnia wizyta” Jacka Ostrowskiego to powieść zmuszająca do zadania takich pytań. Mroczny, zimny Konin z lat 70 XX wieku staje się miejscem brutalnych wydarzeń, które w pamięci żyjących wówczas pozostają do dziś. Opowieść o porwanej lekarce z Płocka i tajemniczym zaginięciu jej ciała oraz udziału w tych wydarzeniach Zygmunta Bielaja (Ivana Ślezki), co jakiś czas powraca. Tym razem w formie powieści należącej do serii na F/Aktach w Wydawnictwie...

zobacz kolejne z 690 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w Święta

Przed nami Święta Wielkanocne. Życzylibyśmy sobie, aby były ciepłe i słoneczne, ale wystarczy spojrzeć na prognozy pogody, żeby uświadomić sobie, że nasze nadzieje są płonne. Może to i lepiej? Przynajmniej zamiast chodzić na spacery, będzie można w spokoju poczytać książki.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd