Krwawe zwierciadło

Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Cykl: Saga Powiernika Światła (tom 4)
Wydawnictwo: Mag
7,72 (385 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
43
9
65
8
123
7
90
6
39
5
15
4
6
3
3
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Blood Mirror
data wydania
ISBN
9788374807364
liczba stron
784
język
polski
dodała
Beata

Z Siedmiu Satrapii zostały już tylko cztery, a i one są o krok od ugięcia się przed wojskami Białego Króla. Gavin Guile – niegdyś cesarz, Pryzmat i galernik, człowiek, który mógł zapobiec wojnie, jest teraz zagubionym i okaleczonym więźniem w więzieniu, które stworzył własnymi rękami dla magicznego geniusza. Tyle że on sam całkowicie utracił magię. Co gorsza, być może nie znajduje się w tym...

Z Siedmiu Satrapii zostały już tylko cztery, a i one są o krok od ugięcia się przed wojskami Białego Króla.
Gavin Guile – niegdyś cesarz, Pryzmat i galernik, człowiek, który mógł zapobiec wojnie, jest teraz zagubionym i okaleczonym więźniem w więzieniu, które stworzył własnymi rękami dla magicznego geniusza. Tyle że on sam całkowicie utracił magię. Co gorsza, być może nie znajduje się w tym więzieniu sam.
Kip Guile dokona ostatniej, desperackiej próby powstrzymania rosnącej hordy Białego Króla. Karris Białodąb stara się poskładać w całość rozpadające się cesarstwo, a pomaga jej w tym jedynie śmiertelnie niebezpieczny i być może zdradziecki teść, Andross Guile.
Tymczasem Teia znajduje nowe, znacznie mroczniejsze zastosowanie dla swoich talentów, a cena tego odkrycia może okazać się dla niej zbyt wielka do udźwignięcia.
Razem będą walczyć, aby skażone cesarstwo nie stało się czymś o wiele gorszym.

 

źródło opisu: http://www.mag.com.pl/ksiazka/271

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2176
Janusz Szewczyk | 2017-05-02
Przeczytana: 02 maja 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Czwarty tom cyklu "Powiernik światła" to najsłabsza książka B. Weeksa jaką czytałem (żeby rozwiać ewentualne wątpliwości dodam, że przeczytałem wszystkie). Nie jest całkiem zła, ale z pewnością rozczarowująca pod wieloma względami. Zacznę jednak od spraw technicznych. Książka liczy 759 stron (bez reklam na końcu) z czego pierwszych 14 zajmują tytuły, motta i streszczenie poprzednich tomów (przydatne, bo o pewnych sprawach pozapominałem). Strony 680-759 zajmują spisy postaci, słownik, posłowie i dwie mapy. Tak naprawdę mamy więc 666 stron tekstu i gdybym był przesądny, uważałbym pewnie, że to siły nieczyste zepsuły robotę autora. Skoro jednak przesądny nie jestem, to muszę uznać, że autor sam spieprzył co mógł, a wydawnictwo
MAG tylko trochę mu pomagało, np. dając okładkę niekompatybilną kolorystycznie i graficznie z pozostałymi w cyklu (równocześnie
wyszło wznowienie I tomu, którego okładka ma do niej pasować, ale obie ani nie pasują do pozostałych ani kolorami do siebie nawzajem), dzięki czemu mam w biblioteczce cztery tomy cyklu wydane w okładkach w trzech różnych stylach. Nie chciałbym być nieuprzejmy, ale z profesjonalizmem nie ma to chyba za wiele wspólnego, podobnie zresztą jak stan korekty, który jest, delikatnie pisząc, mierny. Przykłady poniżej:
39 "zadziała" zamiast "zadziałała"
153 "Wisenna" zamiast "Winsena"
207 "to rzecz świętna"
379 "gdzie było elegancie" zamiast "eleganckie"
379 "Ostania gra"
393 "Tak to dobierał" zamiast "odbierał"
448 "Czterejh"
573 "To miało sensu"
601 "...że może poprzeć naszych żądań"
603 "Kto nam zagwarantuje, że plemiona, które teraz dołączą, odwrócą się od nas podczas bitwy" - zdanie pozbawione sensu przez brak "nie" przed "odwrócą"
606 "Oczywiście mówi się, Corvan był..." zgubione "że"
615 "Nie zgadasz..." zamiast "Nie zgadzasz..."
622 "Idealistą. Bliski kuzyn szaleńcy"

W poprzednich tomach nie zdarzało mi się dotychczas mieć zastrzeżeń co do jakości tłumaczeń P. M. Strzelec, ale mam nieśmiałe wrażenie, że w tym tomie jakiś diabeł tłumaczkę podkusił do umieszczenia w tekście tak błyskotliwych perełek jak choćby "Prawdziwa z ciebie motyla noga" (w oryginale: "You’re a real flesh protuberance"). Nie upieram się, że "wrzód na dupie" byłby lepszym tłumaczeniem, ale przynajmniej jest duży i wypukły.

Wszystkie wspomniane wyżej mankamenty są jednak zupełnymi drobnostkami wobec faktu, że lektura tych 666 stron jest po prostu diabelnie nudna. W książce nie dzieje się prawie nic, co znacząco zmieniłoby znaną już wcześniej sytuację poszczególnych postaci. Mamy czworo głównych bohaterek i bohaterów. Dazen Guile (dalej jako Gavin) jak siedział w więzieniu tak siedzi i zajmuje się głównie popadaniem w obłęd (przy okazji podważając prawdziwość wszystkich znanych nam wcześniej wydarzeń z historii jego konfliktu z bratem). Dopiero samo zakończenie przynosi zmiany w jego sytuacji. Karris Białodąb została Bielą i boryka się z jej obowiązkami - jej głównym zajęciem jest robienie list i odhaczanie na nich spraw załatwionych. Nuda i administracja z minimalnymi wyjątkami pod koniec powieści. Teia, pozostawszy w Chromerii, dalej szkoli się i oszukuje kogo się da, usiłują pogodzić sprzeczne lojalności wobec Bieli, Czarnej Gwardii i Zakonu. Tak właściwie jej watek jest jedynym zawierającym jakiś większy ładunek emocjonalny - mordowanie dla treningu to nie jest coś co przychodzi bohaterce łatwo a ciągłe zagrożenia sprawiają, że jest to najciekawsza część książki. Kip wraz ze swoją drużyną plącze się po lasach staczając serie potyczek, poznając kolejnych sprzymierzeńców i zajmując swoją nową małżonką. Emocje, tajemnice i ich rozwiązania, fantastyczne zwroty fabuły i napięcie zniknęły jednak ze znakomitej większości jego wątku jakby je diabeł ogonem nakrył a zamiast tego otrzymaliśmy szczegółowo żenujące opisy problemów seksualnych młodego małżeństwa (właściwie to głównie jego małżonki, bo jemu wszystko poza empatią działało poprawnie i, że tak napiszę, stawał na wysokości zadań). Poza ostatnimi 70 stronami w całej książce nie wydarzyło się prawie nic istotnego (a przynajmniej nic na to nie wskazuje) a i zakończenie nie różniło się siłą wyrazu od reszty książki - po prostu bohaterowie udali się do nowych zadań lub utkwili tam gdzie byli. Ich wątki w ogóle się nie łączą, chociaż są pewne oznaki, ze nastąpi to w następnym tomie. Być może słabość tego tomu wynika właśnie z tego, że autor zdecydował się podzielić ostatni planowany tom serii na dwa i mamy do czynienia z pierwszą częścią tegoż ostatniego tomu, wydaną jako samodzielna książka. Przyczyny podziału podobno miały być merytoryczne, ale po lekturze trudno mi w to uwierzyć, bo "Krwawe zwierciadło" jest najzwyczajniej w świecie nudnawe w porównaniu do poprzednich książek cyklu. Wino przygody zostało w tym tomie mocno rozcieńczone i nie bardzo mi smakowało. Nie było się więc czym upajać. Oczekiwałem dużo więcej. Może więc nadmiar oczekiwań psuł mi przyjemność z lektury?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieści niesamowite

Po zrecenzowaniu „Fantazmatów” dostałem miły list od ich redaktora Dawida Wiktorskiego i namiar na „Opowieści niesamowite”, których ...

zgłoś błąd zgłoś błąd