Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ulica marzycieli

Wydawnictwo: Książnica
7,23 (851 ocen i 78 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
135
8
171
7
267
6
115
5
70
4
15
3
16
2
4
1
4
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788371324765
liczba stron
404
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Wszystkie opowiadania traktują w gruncie rzeczy o miłości. Ta książka również. I to bezczelnie, bo od pierwszego zdania. Miłość z ul. Marzycieli ma wiele twarzy. Zdarza się co parę dni albo raz na sto lat. Pachnie jak świeżo wydrukowane banknoty albo lato w Belfaście. Z zasady jest nieobliczalna. łapie znienacka, każe walić w mordę, latać przez Atlantyk i robić masę głupich rzeczy. Ale jak...

Wszystkie opowiadania traktują w gruncie rzeczy o miłości. Ta książka również. I to bezczelnie, bo od pierwszego zdania. Miłość z ul. Marzycieli ma wiele twarzy. Zdarza się co parę dni albo raz na sto lat. Pachnie jak świeżo wydrukowane banknoty albo lato w Belfaście. Z zasady jest nieobliczalna. łapie znienacka, każe walić w mordę, latać przez Atlantyk i robić masę głupich rzeczy. Ale jak miło o tym czytać. Zakochałam się w tej książce od pierwszego akapitu. ( Marta Sapała, Machina .)

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1571)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5945
allison | 2014-11-12
Na półkach: Przeczytane, Rok 2014
Przeczytana: 12 listopada 2014

Zabawna opowieść o paczce przyjaciół, ich miłosnych, słodko-gorzkich perypetiach, problemach rodzinnych, porażkach i sukcesach oraz o marzeniach.
Nieraz szczerze się ubawiłam przy groteskowo pokazanych przygodach, zwłaszcza przy biznesowych i seksualnych podbojach grubego Miśka.

Nie jest to jednak tylko lektura, która śmieszy. W tle cały czas pobrzmiewają echa zamachów terrorystycznych oraz konfliktów między katolikami i protestantami.
Niezwykle poruszający jest rozdział, który szczegółowo przedstawia wybuch bomby w centrum handlowym. Naturalistyczne opisy tego, co zostało po ludziach mogą szokować, jednak autor nie epatuje okrucieństwem - pokazuje, jak wygląda miejsce tragedii, opisuje wcześniejsze losy niewinnych ofiar oraz dramat ich bliskich.

Czyta się tę książkę szybko i przyjemnie, mimo iż są w niej fragmenty smutne i przejmujące. Rubaszny i wisielczy humor łączy się tu z refleksją, tworząc niezapomniane wrażenie.

książek: 2074
onika | 2014-08-09
Na półkach: Powieści, Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: sierpień 2014

Sięgnęłam po tę powieść, bo mnie oczarował polski tytuł. Tak bardzo chciałam zwiedzić „Ulicę marzycieli”, bo liczyłam na bajkową historię. A trafiłam do Belfastu, w którym bieda piszczy, strzelaniny i alarmy bombowe są na porządku dziennym, mury pokrywają skróty literowe zrozumiałe dla wtajemniczonych, a zwykłe pójście na piwo może być okazją do zamanifestowania poglądów politycznych. Czy jestem rozczarowana? Ależ skąd! Książka mnie oczarowała.

Wilson pięknie sportretował swoje rodzinne miasto. Mimo niebezpieczeństw jest to miejsce, w którym naprawdę życie wartko się toczy. Belfast jest i tłem powieści, i jej bohaterem. A mieszkający w nim ludzie kolejny raz pokazali mi, że polityka nazbyt często jest oderwana od problemów przeciętnego człowieka. Niby nienawiść między katolikami i protestantami jest wręcz namacalna, co jednak nie przeszkadza niektórym z nich przyjaźnić się ze sobą.

Pisarz stworzył plejadę wyrazistych postaci, ale na pierwszy plan wysuwa się Misiek Lurgan i Jake...

książek: 886
Ferula | 2016-01-07

To jest powieść o miłości. Miłości do ludzi, do miasta, do zwyczajnego życia. Do tego wszystkiego, co jest niczym dla ideologów kierujących się własnymi chorymi politycznymi mrzonkami. Dla nich bez znaczenia są trupy, cierpienie ofiar, dramaty bliskich, wyłomy i puste miejsca na planie miasta. Liczy się idea, tylko ona i tylko własna. Bliski Wschód, Syria, Iran, ISIS? Nie, to punkt w Europie, który nikogo na świecie nie obchodzi i nikt nie potrafi zrozumieć. "Belfast - zaledwie gmatwanina ulic i kilka wielkich guzów na powierzchni Ziemi; zaledwie szept Pana Boga. Belfast to miasto, któremu wydarto serce".

Jake, 30-latek, który w życiu nic nie osiągnął, z wyższego wykształcenia ma tylko tyle, że w przerwach pomiędzy noszeniem cegieł na budowie czytuje Erazma z Rotterdamu. Samotny, stęskniony za prawdziwą miłością i sfrustrowany z braku seksualnych przygód. Gdy już się wyżali i wyjęczy, zacznie wykrzykiwać, co go boli i czego nienawidzi. Bo dość ma już tego życia wśród terkotu...

książek: 295
MaciekWroc | 2014-07-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 stycznia 2013

Po raz kolejny potwierdza się opinia, że warto dyskretnie przekopać półki z książkami u rodziny i znajomych ;) Kieszonkowy format,aż chce się wziąć do ręki i przeczytać. Znaleziony przypadkiem mały skarb na poprawę humoru i lepszą wiarę w siebie. R. Wilson ze swadą i bez zadęcia opowiada o Irlandii (sprzed bumu gospodarczego), o trudnych, a czasem śmiesznych relacjach damsko - męskich (szczególnie, gdy ma się skłonność do popełniania gaf), ale także o trudnej sytuacji związanej z obecnością IRA w życiu zwykłych Irlandczyków. Wątki miłosne i społeczne ciekawie się przeplatają, sprawiając, że czytamy o problemach życia w wymiarze uniwersalnym, osadzonych w realiach często prowincjonalnej Irlandii. Zdecydowanie warto polecić tę pozycję uważnym obserwatorom życia i nie tylko...

książek: 312
PMat | 2014-08-27
Na półkach: Fiction, Przeczytane
Przeczytana: 16 sierpnia 2014
książek: 2216
Grzegorz Jagosz | 2011-05-20
Przeczytana: 20 maja 2011

Moja pierwsza styczność z tym autorem i pewnie nie ostatnia. Kawałek dobrej literatury, przesyconej świetnym humorem i dystansem do rzeczywistości. Belfast, lata dziewięćdziesiąte i perypetie kilku przyjaźniących się trzydziestolatków, którzy próbują żyć normalnie w mieście, gdzie zagrożenie życia jest sytuacją permanentną z uwagi na absurdalny konflikt (w którym nawet sam autor nie wie o co chodzi) pomiędzy "katolikami" i "protestantami". Książka o zwykłych ludziach, dla których przyjaźń i miłość (jakkolwiek banalnie to brzmi), choć trudna i czasem nieosiągalna daję nadzieję na normalność. Warto.

książek: 2519
8_oclock | 2014-09-27
Przeczytana: 27 września 2014

Ciepła, bezpretensjonalna, inteligentna i autoironiczna opowieść o mieszkańcach Belfastu, przez pryzmat dwóch przyjaciół, Jake'a i Miśka, 30-latków. Mamy tu głównego bohatera - Belfast, indywidualne losy ludzi, Irlandię przekazywaną obcym (np. Amerykanom, co Jake kwituje: wiadomo, Irlandia kraj baśni), humor i tragedię.
Kiedy czytałam ją pierwszy raz, coś w klimacie książki kojarzyło mi się z klimatami polskimi, teraz już chyba nie.
Serdecznie polecam.

książek: 1036
Ewelina | 2014-07-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 czerwca 2014

Zaskakująco dobre połączenie ogromnej swobody stylu z wieloaspektowością treści. Poprzez dosadny humor autor demaskuje kolejne absurdy i hipokryzje, charakteryzujące społeczeństwo Belfastu. Problemy dość zwyczajnych ludzi, jakimi są bohaterowie, ujawniają rozliczne sprzeczności, dzielące mieszkańców miasta pod względem religijnym czy politycznym. Spierające się strony zostają, głównie z pomocą żartu, całkowicie skompromitowane. Chociaż nikt nie odnosi zwycięstwa znajduje się triumfator, wnoszący w dość ponury obraz porządną dozę optymizmu – miłość. To ona staje ponad bezsensowymi, w głównej mierze, podziałami, tworząc najbardziej nieprawdopodobne więzi. „Ulica Marzycieli” zapewnia zarówno sporą dawkę śmiechu, jak i stwarza okazję do chwili namysłu. Zdecydowanie warta przeczytania.

książek: 164
Pani_Uporządkowana | 2013-10-30
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 30 października 2013

Po przeczytaniu książki zaczęłam się zastanawiać kto tak na prawdę jest jej bohaterem. Odpowiedź nasunęła się od razu sama. Miasto... Widzimy Belfast przez pryzmat jego mieszkańców. Oto naszym oczom ukazuje się paczka prawdziwych przyjaciół. Jeden różni się od kolejnego, ma inne plany w życiu, troszkę inne spojrzenie na świat. Dzieli ich nawet wiara. Jednak tworzą grupę ludzi, którzy świetnie się wzajemnie dogadują. Za pośrednictwem bohaterów przemierzamy kolejne uliczki miasta, widzimy Belfast lat 90. Oblicze miasta nie jest kiepską reklamą dla biura podróży. Autor odsłania samo epicentrum Belfastu. Miasto budzi grozę, pokazuje swoją ciemną stronę przesyconą agresją, wybuchami bombowymi, śmiercią. W środku tego ciągłego zagrożenia wciąż jednak tętni prawdziwe życie. Ludzie chodzą do barów, szukają seksualnego spełnienia w ramionach innych osób, mają swoje małe problemy, które całkowicie przesłaniają im ,,jakieś polityczne brednie". Wspólnym mianownikiem tego całego...

książek: 92
karolinak | 2010-07-21
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 2009 rok

U-wiel-biam. Jesli ktoś jest pasjonatem kultury irlandzkiej, a do tego posiada ogromne, ciut świńskie poczucie humoru - polecam gorąco. A nawet jeśli nie posiada, to z pewnością nie przeszkodzi mu to śmiać się w głos podczas lektury "Ulicy marzycieli". Kiszki bolały mnie ze śmiechu! Poza tym, już dawno nie czytałam książki napisanej w tak inteligentny, a zarazem lekki sposób. Ta historia mogłaby się nigdy nie kończyć.

zobacz kolejne z 1561 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd