Strażak

Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Wydawnictwo: Albatros
6,83 (276 ocen i 75 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
20
8
60
7
84
6
55
5
21
4
10
3
8
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fireman
data wydania
ISBN
9788379858897
liczba stron
800
kategoria
horror
język
polski
dodała
giovanna

Nowa, spektakularna powieść autora „Rogów“ i „NOS4A2“. „To moja wersja »Bastionu« – nasączona benzyną i podpalona“. – Joe Hill Nikt nie wie dokładnie, kiedy i jak to się zaczęło. Przez kraj przetacza się przerażająca plaga, która uderza w kolejne miasta: Boston, Detroit, Seattle. Lekarze nazywają to Draco Incendia Trychophyton. Dla wszystkich innych to Dragonscale, wysoce zakaźny, śmiertelny...

Nowa, spektakularna powieść autora „Rogów“ i „NOS4A2“.

„To moja wersja »Bastionu« – nasączona benzyną i podpalona“.
– Joe Hill

Nikt nie wie dokładnie, kiedy i jak to się zaczęło. Przez kraj przetacza się przerażająca plaga, która uderza w kolejne miasta: Boston, Detroit, Seattle. Lekarze nazywają to Draco Incendia Trychophyton. Dla wszystkich innych to Dragonscale, wysoce zakaźny, śmiertelny zarodnik. Najpierw na ciele pojawiają się piękne czarno-złote plamy, a następnie ludzie stają w płomieniach. Zakażają się miliony, ogień wybucha wszędzie. Nie ma antidotum. Nikt nie jest bezpieczny.

Pielęgniarka Harper Grayson opiekowała się setkami zainfekowanych pacjentów, zanim jej szpital całkowicie spłonął. Teraz złote plamy odkryła na własnym ciele. W szpitalu widziała wiele matek, które rodziły zdrowe dzieci, więc wierzy, że jej dziecko też takie będzie... jeśli sama dożyje dnia porodu. Bardziej niż ognia musi jednak unikać zbrojnej Bojówki Kremacyjnej, samozwańczego oddziału ścigającego bezwzględnie wszystkich tych, którzy ich zdaniem noszą w sobie zarodniki.

Gdy ludzkość pogrąża się w płomieniach i szaleństwie, na horyzoncie pojawia się tajemnicza i fascynująca postać: człowiek w brudnej, żółtej kurtce strażaka, noszący żelazny pręt. Szalony Strażak, przemierzający ruiny New Hampshire, zainfekowany Dragonscale, zdołał kontrolować w sobie ogień i używa go jak tarczy, broniąc ściganych, i broni, gdy mści się za skrzywdzonych. Harper musi poznać jego tajemnicę, nim ogarną ją płomienie.

Zachowajcie zimną krew, nadchodzi STRAŻAK!

Amazon.com uznał powieść Joe Hilla za jedną z 20 najlepszych książek pierwszej połowy 2016 r.

„Przerażająca historia. Władca much dla pokolenia Twittera: po części postapokaliptyczna baśń, po części satyra społeczna. Inteligentna i wciągająca – ta książka daje solidnego kopa!“
– Joanne Harris

 

źródło opisu: www.wydawnictwoalbatros.com

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 563

Płonie ognisko w lesie…

Wychodzenie z cienia ojca nigdy nie należy do łatwych. Jednak, jeśli wasz ojciec nazywa się Stephen King, a wy macie zamiar iść w jego ślady, to trzeba powiedzieć, że jest to wyższa forma masochizmu. Nie da się uniknąć porównań, ciągłego wypominania czyim się jest synem. Joe Hill dobrze wiedział co robi. Nie odciął się od staruszka. Zaakceptował jego dziedzictwo i czerpie z niego z przyjemnością. Co najważniejsze, robi to po swojemu.

Przyznaję, miałem obawy dotyczące „Strażaka”. Mając zarys fabularny w głowie, obawiałem się, że to będzie „Bastion bis”. W obu przypadkach mamy do czynienia z zarazą, która dziesiątkuje kraj i sprawia, że nic nie będzie już takie samo. Pojawiają się także bohaterowie będący inspiracją, a może swego rodzaju hołdem dla wybitnej pozycji króla horroru. W tym momencie należy postawić grubą kreskę między dwiema księgami, bo prowadzą w zupełnie innych kierunkach.

Tam, gdzie King decyduje się na znaną, ale jakże zacną walkę dobra ze złem, Hill proponuje coś trudniejszego do rozwikłania. Nie zadowala go czarno-biała konwencja z drobnymi odcieniami szarości. Woli odwrócić sytuację. Zastosować dużo mglistych i niejednoznacznych sekwencji, które tylko momentami mają przejrzystą i łatwą w ocenie formę. W prostą wydawałoby się konstrukcję wtłacza zaskakująco wiele złożonych mechanizmów.

Smocza łuska będąca niejako główną bohaterką tej opowieści wcale nie jest łatwa w zdefiniowaniu. Uważana za zarazę, z czasem nabiera trochę innego wymiaru. Staje się nie tyle...

Wychodzenie z cienia ojca nigdy nie należy do łatwych. Jednak, jeśli wasz ojciec nazywa się Stephen King, a wy macie zamiar iść w jego ślady, to trzeba powiedzieć, że jest to wyższa forma masochizmu. Nie da się uniknąć porównań, ciągłego wypominania czyim się jest synem. Joe Hill dobrze wiedział co robi. Nie odciął się od staruszka. Zaakceptował jego dziedzictwo i czerpie z niego z przyjemnością. Co najważniejsze, robi to po swojemu.

Przyznaję, miałem obawy dotyczące „Strażaka”. Mając zarys fabularny w głowie, obawiałem się, że to będzie „Bastion bis”. W obu przypadkach mamy do czynienia z zarazą, która dziesiątkuje kraj i sprawia, że nic nie będzie już takie samo. Pojawiają się także bohaterowie będący inspiracją, a może swego rodzaju hołdem dla wybitnej pozycji króla horroru. W tym momencie należy postawić grubą kreskę między dwiema księgami, bo prowadzą w zupełnie innych kierunkach.

Tam, gdzie King decyduje się na znaną, ale jakże zacną walkę dobra ze złem, Hill proponuje coś trudniejszego do rozwikłania. Nie zadowala go czarno-biała konwencja z drobnymi odcieniami szarości. Woli odwrócić sytuację. Zastosować dużo mglistych i niejednoznacznych sekwencji, które tylko momentami mają przejrzystą i łatwą w ocenie formę. W prostą wydawałoby się konstrukcję wtłacza zaskakująco wiele złożonych mechanizmów.

Smocza łuska będąca niejako główną bohaterką tej opowieści wcale nie jest łatwa w zdefiniowaniu. Uważana za zarazę, z czasem nabiera trochę innego wymiaru. Staje się nie tyle skazą, co możliwością. Kto wie, czy nie aspirująca do kolejnego ogniwa ewolucji? Choć wciąż główna wola polega na jej zwalczeniu, to prawdopodobnym jest, że lek na całe zło nie musi tkwić w odrzuceniu lecz symbiozie.

Nie tylko zacięcie stricte medyczne pozwala wciągnąć się w bardziej zawiłe meandry opowieści. Spójrzmy na główną bohaterkę z krwi i kości – Harper Willowes. Pielęgniarka trafia do obozu, w którym kryją się osoby zainfekowane. Tworzą wzajemną wspólnotę i tu od razu pojawia się pytanie – czy to bezpieczne miejsce? Przypomina schronienie czy może bardziej desperacką sektę? Na ile działa ona dzięki rozsądnemu przywódcy, a na ile zawdzięcza to rozsądkowi społeczności?

To wielce smakowita kwestia, przyjemnie rozrastająca się z czasem. Raz budzi niepokój, innym razem zrozumienie. Jej żywotność i zmienność są pociągające. Własne wiwisekcje przeplatają się z tropami autora. Oczywistości przybierają zaskakujące formy w zależności od sytuacji. Status quo wydaje się prężyć na cienkim włosie, a pragnienie, by dowiedzieć się do czego to wszystko doprowadzi, rozpala się z każdą stroną.

No dobrze, tak zabrnąłem w jakieś głębsze analizy, a wypada przecież powiedzieć, że to zwyczajnie bardzo pochłaniająca lektura jest. Można rzecz – genów nie oszukasz. Bo choć ścieżki fabularno-społeczne Joe Hill wybiera inne, to w kreacji różnorodnych postaci ma swadę bardzo zbliżoną do króla grozy. Co prawda stara się bardziej gmatwać ich charaktery, ale łatwość ich tworzenia i przypisywanie im pewnych charakterystycznych cech, to podobieństwa, których nie sposób przeoczyć.

Angażujące postaci są, społeczne zacięcie jest, apokaliptyczny rys też się znajdzie. Muszę wspomnieć jeszcze o jednej rzeczy. Pomijając to, że historia rozwija się harmonijnie, wszystko ma swój czas i miejsce, to naprawdę potrafi zaskoczyć. Przyznaję się bez bicia, że Hill przynajmniej dwa razy złapał mnie na twist. Niczym wytrawny myśliwy podrzucił drobne tropy, ale potem okazało się, że i tak pierwszorzędnie złapał mnie w sidła.

Osiemset stron minęło mi zaskakująco szybko. Historia wciągnęła od początku, protagoniści złapali kontakt i co nie zdarza się często, czułem się silnie zaangażowany w ich losy. Podczas pewnej sceny w obozie, aż targała mną wściekłość. „Strażak” pod płaszczykiem lekkiej gatunkowo lektury, oferuje o wiele więcej, niż może to wyglądać na pierwszy rzut oka. Nie dość, że jest pierwszorzędna przygodą, to podnosi zarówno wprost, jak i między słowami wiele aktualnych zagadnień. Czego by nie mówić, jednego jestem pewien. Joe Hill nie musi wychodzić z żadnego cienia. Tym dokonaniem tworzy swój własny.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (807)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1340

Żyjmy tak, jakby każdego następnego dnia groziła nam Apokalipsa, jakbyśmy mieli zachorować na jakąś śmiertelną chorobę, albo zakazić się wirusem, który zmiótłby nas z powierzchni ziemi. Tak właśnie trzeba żyć, doceniać każdą chwilę, cieszyć się każdym dniem, bliskimi, tym co mamy. Nie ma co planować, bo życie i tak za nas zaplanuje wszystko. Więc żyjmy chwilą...
...
Zawsze, gdy karmię się treścią nawiązującą do apokalipsy, końca świata, rozsypującej się małymi albo wielkimi krokami cywilizacji, myśli krążą wokól ludzkiej śmiertelności. Śmieszy mnie to, że ludzkość próbuje się wgryźć we wszelkie przepowiednie, analizując i zastanawiając się nad tym, czego dotyczą. Jakie to ma znaczenie. Zastanówmy się bardziej nad naszym życiem, chwilami, które trzeba przeżyć dobrze i jednocześnie prawdziwie, namacalnie, wyraziście. Bo mało kto pomyśli, że końcem świata dla człowieka jest jego śmierć. Zanim do nas przyjdzie, musimy zadbać oto wykorzystać czas, który dostaliśmy, tym bardziej, że ten...

książek: 1271
Villiana | 2017-08-05
Przeczytana: 05 sierpnia 2017

"W końcu wróciła do własnej sadzawki bólu i tęsknoty za tym wszystkim, co kiedyś należało do niej, a teraz przepadło [...] Cudownych rzeczy, które, gdy je mamy, przechodzą niezauważone."

„Strażak” odleżał trochę na półce, zanim zdecydowałam się po niego sięgnąć. Przerażała mnie jak zwykle objętość i nieznajomość autora. Syn Kinga, słyszało się tu i tam, że piszący podobnie, ale Kinga to ja czytuję sporadycznie, więc porównywać nie będę. Obawiałam się, że jak coś nie zaskoczy to będę się męczyć z lekturą, żeby tylko uparcie dobrnąć do zakończenia. Na szczęście jednak wszystko okazało się w moim guście, a książkę czytało się niesamowicie lekko i szybko.

Grzyb Draco incendia trichophyton, zwany też „smoczą łuską” od lat zbiera zwoje żniwo. Na ciele zainfekowanych pojawiają się dziwne ślady na kształt tatuażu, a następnie dochodzi do samospalenia. Jest to przyczyną ciągłego rozprzestrzeniania się zarazy, oraz pożarów na skalę masową. W świecie, który opanowała choroba, poznajemy...

książek: 2847
ZaaQazany | 2017-06-07
Na półkach: Przeczytane, ZaaQ'17
Przeczytana: 07 czerwca 2017

Dostąpcie Światłości.

Do powieści Joe Hill'a stosunek miałem chłodny, co jest zabawne samo w sobie uwzględniając skok temperatur w samej powieści. "Zadziwiające, jak bardzo kopci ludzkie ciało, kiedy stanie w płomieniach."
Aby się nieco rozgrzać wyskoczę jak Filip z konopi... Hmmmm, nie ta bajka. Odrodzę się jak Feniks z popiołu i spróbuję poćwiczyć plucie ogniem zamiast jadem. Istnieje takie powiedzonko: „Nie ma dymu bez ognia”. Na uznanie zasługuje tu głębokość myśli i skala tragedii. Płomyki ognia sięgają epoki dinozaurów! Hill odważnie daje odpowiedzi na wszystkie wynikające pytania i, szczęśliwie, robi to krok po kroku na kolejnych stronach.
Kolejna analogia ogień-dym dotyczy relacji ojciec-syn. O Hill, synu marnotrawny, jak mogłeś! King latami budował mroczną legendę stanu Maine, osadzając w nim większość swoich powieści... A Ty go spaliłeś do tła, a popiół rozwiałeś nad światem. "Maine płonęło od granicy z Kanadą aż do Skowhegan - sto sześćdziesiąt kilometrów świerku...

książek: 133
Tomek | 2018-04-06
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

"To przerażająco niesprawiedliwe,jeśli umierasz w trakcie dobrej historii,zanim dowiesz się,jak się skończyła.
to znaczy,poniekąd każdy z nas umiera w trakcie dobrej opowieści.
Swojej własnej historii.
Historii naszych dzieci.Albo wnuków.
Śmierć jest okrutna dla miłośników książek."

Jak to dobrze że udało mi się skończyć...
Czy uczeń przerósł mistrza?bo to że Joe Hill nie uniknie porównań do ojca nie ulegało wątpliwości,sam autor zresztą wcale nie ukrywa się z odniesieniami do dzieł taty.Wręcz mówi wprost że to jego wersja Bastionu.
Książka genialna,nie sposób się nudzić na żadnej z prawie 800 stron powieści,nie sposób szybko zapomnieć o trudnej walce głównych bohaterów o każdy kolejny dzień,o odrobinę miłości,godności i człowieczeństwa.
Hill nie jest tak "płodnym" autorem jak Jego tata,ale umiejętnie kieruje swoją literacką drogą i wg.mnie to kierunek w dobrą stronę.
Czy uczeń przerósł mistrza?-nie będę kusił się na odpowiedz,dorobek młodego Kinga jest za mały by takie porównania...

książek: 788
Bastard | 2018-01-07
Na półkach: - HORROR, Przeczytane, Hill, Joe
Przeczytana: 07 stycznia 2018

6/10 – DOBRY

Przez Świat przetacza się zaraza jakiej ludzkość jeszcze nie znała. Draco incendia trichophyton zwana potocznie „smoczą łuską” to rodzaj zarodnika, który błyskawicznie rozprzestrzenia się wśród populacji Stanów Zjednoczonych. Pierwszą oznaką zarażenia są przypominające tatuaże zmiany skórne, które zdobią ciała zainfekowanych ludzi. Kolejnych ostrzeżeń już nie ma, po pewnym czasie ofiary „smoczej łuski” zmieniają się w żywe pochodnie i giną w męczarniach. Spodziewająca się dziecka pielęgniarka Harper Grayson również zostaje zainfekowana tym śmiercionośnym zarodnikiem. Z doświadczenia wie jednak, że dziecko wcale nie musi urodzić się chore. Mając nadzieję na donoszenie ciąży oraz powicie zdrowego potomka, Harper musi zrobić wszystko, by samemu przeżyć najbliższe miesiące. Co gorsza w obecnej sytuacji jej największym problemem wcale nie jest „smocza łuska”, a ścigające i bezlitośnie mordujące zainfekowanych ludzi Szwadrony Kremacyjne. Kiedy wydaje się, że gorzej już być...

książek: 610
Marcin Kowalczyk | 2017-03-06
Na półkach: Przeczytane, Horror
Przeczytana: 06 marca 2017

Wreszcie coś naprawdę wciągającego.
Syn zaczął iść w ślady Ojca. I bardzo dobrze mu to idzie. Po poprzedniej powieści stwierdziłem, że będę się przyglądał. Strażakiem mnie kupił.
Powieść wciąga od pierwszego zdania. Zdarzają się lekkie dłużyzny, ale nie jest ich zbyt dużo. Pomysł wyraźnie z "Bastionu" i "Komórki" wzięty. Do plagiatu mu jednak daleko- został zrealizowany według własnego przepisu. Zdarzenia z początku tak niesamowite, że wydają się nieprawdopodobne - są wyjaśnione w sposób, który nadaje im znamiona prawdziwych. Mimo ewidentnych wad, (brak lekarstwa, ja bym wstrzykiwał enzym, czy wóz strażacki nie musi nigdy tankować?) daje się to uwiarygodnić. Postacie te główne dobrze zarysowane, możemy je polubić. Opisy trochę skrócone - czasami zbyt nagle pojawia się nowy czynnik.
Akcja trzyma w napięciu przez cały czas. Dodawana umiejętnie szczypta tajemnicy nie pozwala jej zgasnąć (:-). Czyta się wyśmienicie i o to chodzi.
Mamy kolejny jeszcze nieoszlifowany diament. Kiedy...

książek: 532
Hana | 2018-04-16
Na półkach: Przeczytane, Pozostałe
Przeczytana: 16 kwietnia 2018

Joe Hill napisał swoją książkę na szkielecie książki ojca. Taki Bastion w rzeczywistości równoległej. Mamy zagładę świata ( wirus super grypy, zarodnik grzyba draco), postać kobiety w ciąży i jej opiekuna, osobę niemą z misją, bezpieczne miejsce dla zdrowych/chorych, psychopatycznego szpiega w obozie, problemy utrzymaniem bezpieczeństwa, sny z wizjami itd. Jedyne czego brak u Hilla to sił boskich i piekielnych , ale to akurat zapisuję na duży plus. Za to mamy do czynienia z fanatyzmem religijnym przez duże F. Przerażające. Strażak, z czasem przeradza się w powieść drogi. Opisy ognia, dymu i feniksa są świetne. Dlaczego Hill sięgnął po plan powieści ojca? Dlaczego poddał się porównaniu z nim tak twarz w twarz? Nie rozumiem tego, ale powieść byłaby dużo lepsza gdyby powstała przed Bastionem i to tato byłby wtedy wtórny…….. Gdyby, gdyby, toby rosły grzyby. Ta konfrontacja była wg mnie zbyteczna. Książkę przeczytałam z przyjemnością, ale bez ochów i achów. Za to z wrażeniem że gdzieś...

książek: 4859
Wkp | 2017-03-22

Jaki ojciec, taki syn

Dotychczas w swoim życiu przeczytałem tylko dwa teksty, do których rękę przyłożył Joe Hill, a i to tylko dlatego, że napisał je wspólnie ze swoim ojcem, Stephenem Kingiem, którego uwielbiam. W obu przypadkach nie były to doświadczenia szczególnie udane, ale bardzo żałuję, że mimo to nie skusiłem się wcześniej na lekturę samodzielnych powieści Hilla. „Strażak” okazał się bowiem wspaniałą historią z pogranicza HORRORu, THRILLERa i fantasy, która tak bardzo przypomniała mi książki Kinga z najlepszych lat jego twórczości, że nie potrafiłem oderwać się od niej nawet na chwilę.

Całość mojej recenzji na Portalu Kryminalnym: http://www.portalkryminalny.pl/content/view/7663/35/

książek: 586
Northman | 2017-03-17
Przeczytana: 16 marca 2017

Świetna, porywająca i straszna - to dokładnie taka książka, jaką miała ona być!

To było to, na co czekałem! Uwielbiam Stephena Kinga, kilka lat temu odkryłem jego syna, a rzeczony syn, na przestrzeni lat pisząc coraz lepiej, w końcu stworzył coś, co rozmachem, i treścią -naprawdę! - w pełni i w całej rozciągłości tematu dorównało ojcu! BRAWO!

"Strażak" to kilka rzeczy w jednym: post-apokalipsa, studium ludzkiej psychiki, horror (choć z tym akurat można by się sprzeczać, ale pewne elementy, temu nie da się zaprzeczyć, są), sensacja, opowieść o poszukiwaniu sensu i w samym sobie i w otaczającym nas świecie. To powieść wręcz monumentalna, jednak monumentalizmu tego prawie się nie czuje, a samą książkę czyta się raz-dwa. I bardzo dobrze. To znak, że trzymamy w ręku naprawdę świetną rzecz.

Krótko i na temat: świat stoi w ogniu i wszystko powoli, za przeproszeniem, trafia szlag, a ludzkość cierpi na nieuleczalną chorobę samozapłonu zwaną "smoczą łuską". Zarażeni umierają, a...

książek: 1026
Sargento_Garcia | 2017-03-11
Na półkach: Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 11 marca 2017

Bardzo dobrze napisana książka. Wartka i trzymająca do ostatnich stron w napięciu akcja z szybkimi i nieprzewidywalnymi zwrotami kierunku.
Autor, moim zdaniem, w ciekawy sposób nakreślił charakter i osobowość bohaterów. Joe Hill ukazał czytelnikowi jak ludzie, pod wpływem strachu i zetknięcia się z nieznanym zagrożeniem, potrafią się zmienić, zarówno w pozytywny jak i negatywny sposób.

GORĄCO POLECAM!

zobacz kolejne z 797 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Jaki ojciec, taki Hill

W „Strażaku” ludzkość zmaga się z niezwykłą epidemią, której ofiary doznają samozapłonu. Joe Hill nie rozpętuje tu pełnoprawnej apokalipsy, fundamenty społeczeństwa chwieją się w jego powieści jednak na tyle, by dać mu okazję do analizy tego stanu połowicznego rozpadu. Efekt to jedna z ciekawszych powieści tego roku.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd