Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rzeczpospolita Kłamców. Salon

Wydawnictwo: Nobilis
7,27 (435 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
35
9
77
8
95
7
119
6
51
5
24
4
15
3
7
2
7
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788391761250
liczba stron
344
słowa kluczowe
polityka
język
polski

Zamiast noty edytorskiej chcemy dać tylko krótki cytat. Pasuje on do niejednej z książek Waldemara Łysiaka, lecz do żadnej innej jego książki tak bardzo, jak do tej, którą właśnie oddajemy w ręce Czytelników. Amerykański (polonijny) publicysta i edytor, Józef Dudkiewicz rzekł: "Pisarz tak wrażliwy jak Łysiak jest genialnym sejsmografem nastrojów społecznych, wydobywa i wypowiada to, co skryte...

Zamiast noty edytorskiej chcemy dać tylko krótki cytat. Pasuje on do niejednej z książek Waldemara Łysiaka, lecz do żadnej innej jego książki tak bardzo, jak do tej, którą właśnie oddajemy w ręce Czytelników. Amerykański (polonijny) publicysta i edytor, Józef Dudkiewicz rzekł: "Pisarz tak wrażliwy jak Łysiak jest genialnym sejsmografem nastrojów społecznych, wydobywa i wypowiada to, co skryte jest głęboko, jeszcze nie artykułowane, niepokoi, porusza, a nawet kieruje zbiorowymi emocjami (...)W polskiej tradycji uważa się, że jeżeli naród nie może mówić własnym głosem, Bóg zsyła mu pisarza. On mówi za naród i w imieniu narodu".

 

źródło opisu: www.nobilis.info.pl

źródło okładki: www.nobilis.info.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 7439
Antoni Leśniak | 2016-03-23
Przeczytana: 02 stycznia 2015

Polityka jest dziś pełna brudu i obłudy, pytanie, czy nie jest tak od zawsze. W białych rękawiczkach próbuje się nam wmówić, że to, co widzimy, słyszymy, w czym uczestniczymy, jest prawdziwym zapisem autentycznych wydarzeń, że takie są konieczne wybory, decyzje, że są tam ideowi i pełni poświęceń ludzie zaangażowani i oddani patriotycznym postawom chcący i zmieniający świat na lepsze. A tak naprawdę wszystko, co się dzieje, dokonuje się w zaciszu gabinetów, w tajnych miejscach spotkań, z udziałem osób, które nie są na świeczniku, ale jako szare eminencje mają największy i najistotniejszy wpływ na to, jakie zapadają postanowienia. I tu już nie ma rozczulania się i jakże często prezentowanej na zewnątrz dla ogółu, dla niczego nie rozumiejącej opinii publicznej, wrażliwości i troski. Tu mamy do czynienia z brutalną i wulgarną prawdą, odsłaniającą prawdziwe oblicze człowieka, który dla osiągnięcia swoich celów gotów jest popełnić największą ohydną zbrodnię i zachować się jak świnia, byleby tylko mieć władze i móc rządzić i wywierać wpływ na innych. Stare powiedzenie: po trupach do celu, ma swoje zastosowanie tak samo dziś, jak i wieki temu. Media, które są wprzęgnięte w tę ideową walkę, są tylko narzędziem w rękach tych, co mają pieniądze, bo jak się ostatecznie okazuje tak naprawdę nic się więcej nie liczy jak tylko pieniądza, a te dają władze i wpływy. A my sentymentalni głupcy uczestniczymy w pięknych akcjach nazywanych szumnie demokratycznymi wyborami. A przecież to już Arystoteles mówił, że demokracja to najlepszy z najgorszych systemów, i oddanie władzy w ręce większości nie jest niczym ani dobrym ani rozsądnym, co historia już niejednokrotnie zweryfikowała. A jednak ciągle nie mamy niczego lepszego ani bardziej sprawnego jako mechanizmu rządzenia, dzięki któremu moglibyśmy skutecznie służyć społeczeństwu. I ciągle też popełniamy błędy, które przynoszą owszem, nauczkę na przyszłość, ale czemu Polak ma być zawsze mądry po szkodzie? Łysiak jest tropicielem dociekliwym, możemy się z nim zgadzać lub nie, kwestionować jego ustalenia czy propozycje interpretacji zjawisk, które nam opisuje, ale nie możemy obok jego diagnoz przejść obojętnie, a z perspektywy czasu powiem więcej, prorok to czy kto, tak wiele jego sugestii trafnie oddało problem i sprawdziło się w tych naszych specyficznych polskich realiach. Jako reprezentant konserwatywnego nurtu zmaga się z poczuciem wykluczenia i odrzucenia przez silnie obecne i ekspansywne w mediach środowisko określane przez niego jako salon, które opiera swój system przekonań na lewicowych, feministycznych, liberalnych poglądach, gdzie nadrzędną zasadą jest odrzucenie zasad i budowanie rzeczywistości tolerancyjnej, bez oparcia na fundamencie takim jak religia czy moralność, ale odwołujące się do wolności jako naczelnej i jedynej zasady postępowania, do której należy i trzeba odnosić się w każdej sprawie. To apoteozowanie i wyniesienie wolności na piedestał sprawia, że wszyscy, którzy myślą inaczej paradoksalnie, zamiast być akceptowani, w jej imieniu są nazywani ciemnogrodem, zaściankiem i szkodnikami, którzy tłamszą człowieka i jego swobody, pętając go kajdanami, z którymi nie może sobie poradzić i wpada w choroby i różnego rodzaju frustracje, depresje. Zdrowej nauki już się nie słucha, zastąpiła ją polityczna poprawność, która choć skądinąd wyrastając ze słusznego pnia dążenia do sprawiedliwości, przekształca naszą rzeczywistość w krzywe zwierciadło. I o ile dla Łysiaka nie ma problemu z pogodzeniem się, że zawsze będą istnieć ludzie, którzy będą myśleć inaczej (to najlepszy przykład przejawu i wartości konserwatystów, którzy krytykując innych szanują ich jako ludzi, nie zgadzając się z ich poglądami), o tyle nie potrafi on zaakceptować tego, co robią owi ludzie, z całym systemem, który sukcesywnie krok po kroku demolują i zmieniają narzucając innym swój jedyny słuszny i obowiązujący punkt odniesienia i widzenia świata. Z tym się nie zgadza, i to konsekwentnie krytykuje, obnaża i pokazuje obłudę i zakłamanie oraz częstokroć perfidię działania, gdzie czarne nazywa się białym a białe czarnym, i zniekształca się jak się tylko da prawdziwe widzenie świata. Odsłania kulisy i mechanizmy, pokazuje cała strukturę tworzenia i kreowania tego obrazu, który rozpoczyna się już w przedszkolu i trwa do późnej starości, w który wprzęgnięte są różnego typu siły wspierające i wzmacniające ten przekaz, by wydawał się on spójny i racjonalny, a przede wszystkim prawdziwy. Pokazuje ludzi, pokazuje metody, celnie punktuje głupotę, i nie boi się powiedzieć: król jest nagi, wszystkim tym, którzy uwierzyli, że może to wyglądać inaczej. A to wszystko dzieje się na naszych oczach i często przy naszym udziale, bo brak reakcji na zło niszczy dobro. Lektura do głębokich przemyśleń.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Smak Suszy

SUSZA MA SMAK KRWI Znany i ceniony dziennikarza, Tomasz Sekielski, powraca z nową powieścią. Po dobrze przyjętej trylogii „Sejf”, a także całkiem uda...

zgłoś błąd zgłoś błąd