Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rockowy armagedon

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
6,38 (221 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
14
8
22
7
63
6
60
5
33
4
11
3
8
2
1
1
2
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788372987679
liczba stron
479
kategoria
Literatura piękna
język
polski

W tej książce George R. R. Martin stworzył mrożącą krew w żyłach opowieść o morderstwach, szaleństwie i rewolucji, zdumiewający thriller o latach sześćdziesiątych i osiemdziesiątych, a także o siłach, które nadały kształt pokoleniu pokoju, miłości i rock and rollu.

 

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (594)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 454
Krzysztof | 2015-07-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 lipca 2015

Rock i heavy metal to najlepsze gatunki muzyki, kto twierdzi, że jest inaczej nie ma pojęcia o czym mówi. Muzyka oparta na ostrych riffach, perkusji, solówkach i charyzmatycznych głosach wokalistów to nie tylko hałas, to coś więcej, to filozofia i sposób życia. Właśnie o tym jest Rockowy Armagedon Martina i aż sam się sobie dziwię, że tak późno zabrałem się za tą książkę. Nazwisko świetnego autora plus moja ulubiona muzyka, w dodatku w konwencji thrillera. Oczekiwania były wręcz gigantyczne. Wszystko zaczęło się w najlepszym stylu. Sandy, dawny rewolucjonista, dziś pisarz, właściciel sportowego auta, domu i pięknej kobiety mając problem z nową książką postanawia napisać artykuł o legendarnej grupie The Nazguls, która rozpadła się w wyniku zabójstwa ich wokalisty Hobbita. W drastyczny sposób ginie dawny menedżer grupy, zabity w dość okrutny sposób i Sandy zaczyna śledztwo. Fabuła skupia się kolejnych odwiedzinach członków grupy, a bohater staje się naocznym świadkiem ich upadku....

książek: 382
Adrian F | 2016-08-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 sierpnia 2016

Książkę zdecydowałem się przeczytać skuszony jedynie nazwiskiem autora. Pan Martin ma talent i potrafi pisać o wszystkim ale nie wychodzi mu to zawsze tak samo dobrze. Dałbym kilka gwiazdek więcej, ale zakończenie moim zdaniem było do niczego. Tak naprawdę nie do końca wiadomo dlaczego Sandy chciał zrobić to co robił, intryga okazała się prosta (żeby nie napisać prostacka). Nie polecam zbyt gorąco.

książek: 2171
wiejskifilozof | 2012-10-18
Na półkach: Przeczytane

Nie jestem umuzykalniony , wolę czytać . Jednak ta książka , wywarła na mnie wrażenie .Tym,że jest dość stereotypowa , bo czy każdy muzyk rockowy to pies na małolaty , czy każdy hipis to morderca i ćpuni .Chyba nie .

książek: 867
Karodziejka | 2011-04-27
Przeczytana: 26 kwietnia 2011

Rock umarł? Nawet jeżeli tak się stało to może zmartwychwstać dzięki albumowi Music to wake the dead - muzyce, która może wskrzesić więcej, niż tylko dawno zapomniany zespół rockowy...

Książka George'a R. R. Martina Rockowy Armagedon, przypadkiem wypatrzona w stosikach książek za mniej niż 10 zł, skusiła mnie od razu swoim tytułem. Nie bez znaczenia było tu także znane nazwisko autora, chociaż osobiście nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z pisarstwem Martina.

Historia rozpoczyna się w miarę standardowo - główny bohater, Sandy Blair, dawny dziennikarz zaangażowany w rewolucyjne ruchy z lat sześćdziesiątych, przeżywa kryzys związany z niemocą twórczą oraz swoim obecnym życiem. Z marazmu wyciąga go telefon od dawnego kumpla z pracy w związku z zamordowaniem jednego z menadżerów rocka. Jamie Lynch, ofiara morderstwa, został zabity poprzez wycięcie mu serca, co wiąże się z tekstem utworu jednego z zespołów, którymi się zajmował. Sandy przeczuwa, że ten mord oznacza coś więcej, niż...

książek: 269
ewa-maria | 2011-08-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 października 2011

Historia z dużym potencjałem, jednak w ostatecznym kształcie bardzo nierówna. Na początku ma zadatki na świetny kryminał z dreszczykiem, jednak potem traci impet, żeby częściowo odzyskać go w końcówce. Problemem „Rockowego armagedonu” jest to, że Martin nie do końca chyba wiedział co chce zrobić, więc zawarł w nim wszystko.

Brutalne zabójstwo na początku tworzy tajemnicę, późniejsza podróż ją potęguje, tworząc okazję do kilku trafnych refleksji na temat pokolenia hipisów. Jednak kiedy wszystko wydaje się stawać coraz bardziej interesujące, autor pozornie rozwiązuje nagle całą zagadkę okultystycznym bagnem, które przekłuwa balonik oczekiwań, całkowicie je spłaszczając. Potem czytelnik siłą inercji brnie przez kilkadziesiąt kolejnych stron, nie wiedząc jednak po co – zagadka rozwiązana, wątpliwości wzbudza jedynie fakt, że to dopiero połowa książki. Dopiero na koniec następuje powrót do niezłego kryminału. 1/3 książki to jednak niestety tylko ciepły bełkot o okultyzmie i utraconej...

książek: 885
Agnieszka_Pe | 2015-09-05
Na półkach: Przeczytane

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się pomyśleć: szkoda, że nie dane mi było urodzić się dobrych kilkadziesiąt lat wcześniej, mieli wtedy najlepszą muzykę na świecie - ta książka da Ci możliwość przeniesienia się do tych czasów - na kilka godzin.

Martin w tak plastyczny sposób opisuje koncerty, że czytelnik odnosi wrażenie, jakby w tym niesamowitym muzycznym wydarzeniu uczestniczył. Mało tego - czasem zapominałam, że grupa The Nazgȗl to wytwór wyobraźni pisarza - tak realistycznie zostali przedstawieni, że granica między prawdziwą muzyką a muzyką wymyśloną tu i ówdzie się zacierała.

Dodatkowy atut „Rockowego Armagedonu” stanowi zamieszczony na ostatnich stronach spis utworów cytowanych w treści - Jimi Hendrix, Beatlesi, Paul Simon, Bob Dylan, same perełki(minusem jest to, że cytaty z tychże utworów zostały przetłumaczone na polski, no ale nie można mieć wszystkiego) :)

książek: 446
Anna | 2012-05-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 maja 2012

Po okładkowych słowach S. Kinga "Najlepszy thriller o popkulturze, jaki dotąd napisano", postawiłam tej powieści naprawdę wysoką poprzeczkę, jednak spadła przy wysokim skoku. Większość w porządku, ale postawiłabym na mniejszą objętość. Wielką zaletą jest tło akcji - cudowna świadomość czytać co chwilę o zespołach, które istnieją, są znane, co więcej, bardzo przeze mnie cenione. Już dedykacja dla m.in. The Beatels, Jimmy'ego Hendrix'a, Paula McCartney'a, The Who, Boba Dylana, The Doors i Rolling Stones na pierwszej stronie wywołuje niemałą sympatię.

Sama fabuła całkiem niezła, kryminał jak kryminał. Ciekawe są częste nawiązania do Tolkiena.

Polecam jako zabijacz czasu, ale jeśli ktoś nie przeczyta świat się nie zawali.

książek: 24
Sarenkasarna | 2011-08-22
Na półkach: Przeczytane

Nie wiem czy wiecie, może ktoś gdzieś kiedyś wyczytał, że bardzo lubię muzykę, a w szczególności rock. Polskich piosenek z tego gatunku praktycznie nie słucham, ale wersje zagraniczne koją mnie bardziej, jak niektórych Beethoven. Po takim krótkim wprowadzeniu, czas przejść do sedna dzisiejszej recenzji. Dzisiaj chciałbym Wam przedstawić książkę, której tematyka jest bardzo rzadka do spotkania w innych powieściach. Powiem szczerze: nigdy nie czytałem oraz nie słyszałem o książce, która ma podobny charakter. Książka o której mowa, to Rockowy Armagedon.

Książka zaczyna się jak typowy kryminał. Główny bohater, Sandy Blair, to dawny dziennikarz, który brał udział w rewolucji w latach sześćdziesiątych. Od tamtych wydarzeń napisał kilka książek, ale każda coraz gorzej się sprzedawała. Pisarz przeżywa kryzys w jego twórczości i nie może dokończyć, zaczętej nie dawno książki. Telefon od Jareda, szefa pewnej wielkiej gazety w której dawniej pracował Sandy, zmienił na jakiś czas diametralnie...

książek: 647
Revirt - | 2016-05-04

Po przeczytaniu tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Jest to literatura znacznie różna od "Gry o tron" i mimo iż język i styl pasują do jednego autora, to ciężko mi przypisać go do obu tych pozycji. Fanką "Gry" jestem niezaprzeczalnie, tutaj natomiast nie byłabym już tak bezkrytyczna. Książka jest ciekawa i porywająco skonstruowana, ale brakuje jej tego elementu "WOW!". Jakby po drodze coś ciągle umykało. Niemniej autor trzyma klasę, więc przeczytać książkę warto.

książek: 132
Hipis | 2015-05-17
Na półkach: 2015, Przeczytane
Przeczytana: 16 maja 2015

Muzyka rockowa, bunt, niezgoda na bycie dorosłym i poważnym, Hipisi, chęć powrotu do lat młodości, kiedy miało się cel i dążyło do niego ze wszystkich sił. Niesamowity zespół, który wyznaczał drogę całemu pokoleniu, i jego zamordowany wokalista. Czy można zmienić historię, czy sprawy wyglądające na beznadziejne da się uratować? Jak łatwo manipulować człowiekiem, ile żalu jest w nas i ilu rzeczy nie potrafimy zapomnieć...
A przy okazji książka na niesamowite zakończenie, któego nigdy bym się nie spodziewała. A przecież zaczyna się jak typowy kryminał-morderstwo i pogrążony w niemocy twórczej pisarz, która ma dla gazety, w której kiedys pracował, napisać artykuł o nim. Akcja rozwija się w sposób wręcz nieprawdopodobny i zaskakujący. Autor ma sporą wiedzę muzyczną (interesuję się tematem, więc jest dla mnie ważne choćby to, czy podaje marki gitar-wiedza Martina w pełni mnie zadawala), całkiem dobry styl...
No właśnie, styl. Spodoba się miłosnikom kryminałów dla dorosłych. Ale ja go...

zobacz kolejne z 584 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd