Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szczęśliwe wyspy Oceanii. Wiosłując przez Pacyfik

Tłumaczenie: Michał Szczubiałka
Seria: Orient Express
Wydawnictwo: Czarne
6,91 (44 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
0
8
14
7
15
6
7
5
3
4
1
3
2
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Happy Isles of Oceania: Paddling the Pacific
data wydania
ISBN
9788380494480
liczba stron
832
język
polski
dodała
Ag2S

Paul Theroux, wybitny pisarz i słynny podróżnik, wyrusza na jedną ze swoich najbardziej egzotycznych i intrygujących wypraw. W chybotliwym kajaku-składaku odwiedza wyspy południowego Pacyfiku. Podróż rozpoczyna w Nowej Zelandii, a kończy tysiące kilometrów dalej – na rajskich Hawajach. Po drodze szuka krokodyli w aborygeńskim rezerwacie w Australii, stara się odkryć prawdę o legendarnym życiu...

Paul Theroux, wybitny pisarz i słynny podróżnik, wyrusza na jedną ze swoich najbardziej egzotycznych i intrygujących wypraw. W chybotliwym kajaku-składaku odwiedza wyspy południowego Pacyfiku. Podróż rozpoczyna w Nowej Zelandii, a kończy tysiące kilometrów dalej – na rajskich Hawajach. Po drodze szuka krokodyli w aborygeńskim rezerwacie w Australii, stara się odkryć prawdę o legendarnym życiu seksualnym mieszkańców Trobriandów, szuka jaj nogali na Wyspach Salomona, bada kult cargo w Vanautu, w polinezyjskim Królestwie Tonga wybiera się na audiencję do króla Taufa’ahau Tupou IV, a na Vava’u próbuje wcielić w życie fantazje o Robinsonie Crusoe na bezludnej wyspie. Zanim dotrze do celu, zwiedza jeszcze Samoa, Tahiti, Markizy, Wyspy Cooka i Wyspę Wielkanocną…

Błyskotliwy, wnikliwy, dowcipny, czasem nieco zgryźliwy – Theroux po raz kolejny zachwyci i rozbawi swoich czytelników.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
fossa książek: 327

Kokosowe wyspy paradoksów

Zanim zbyt pochopnie uznamy wyspy Oceanii za swoisty raj na ziemi warto dowiedzieć się co na ten temat sądzi Paul Theroux. Podsycany egzotycznymi widokami mit błogiej egzystencji wyspiarzy zaczyna się w naszej wyobraźni, ale kończy na kartach „Szczęśliwych wyspach Oceanii”. Tę wyprawę zaczyna Theroux dość konwencjonalnie, bo od Australii i Nowej Zelandii, by następnie obrać kurs na coraz bardziej odległe zakątki Melanezji i Polinezji. Nie będzie dla niego miejsc zbyt niedostępnych i niegościnnych, a im dalej od turystycznych szlaków tym lepiej. Paul Theroux świat Oceanii ogląda z perspektywy swojego kajaka, ale nawet najpiękniejsze okoliczności przyrody nie są w stanie przysłonić mu rzeczywistości jej mieszkańców.

Imponujący jest rozmach tej wyprawy, której autor podjął się w ewidentnie trudnym dla siebie okresie; wkrótce po rozstaniu z żoną. Na jego trasie znalazły się destynacje rozsiane po całym południowym Pacyfiku (w pewnym momencie autor dolicza się w sumie aż 51 odwiedzonych wysp i wysepek). O ile Fidżi czy Taihi należą do tych powszechnie znanych i chętnie odwiedzanych, o tyle takie Trobriandy, Wyspy Salomona czy malutka Vava'u pozostają niewiadomą dla większości z nas. To właśnie na takich prowincjach zdziwieni tubylcy często pytali podróżnika skąd dowiedział się o ich istnieniu. Wisienką na torcie okazują się dopiero Hawaje ze stolicą w Honolulu, które według pisarza „to bez wątpienia najmilsze dla oka miasto na Pacyfiku”.

Na kartach „Szczęśliwych wysp Oceanii”...

Zanim zbyt pochopnie uznamy wyspy Oceanii za swoisty raj na ziemi warto dowiedzieć się co na ten temat sądzi Paul Theroux. Podsycany egzotycznymi widokami mit błogiej egzystencji wyspiarzy zaczyna się w naszej wyobraźni, ale kończy na kartach „Szczęśliwych wyspach Oceanii”. Tę wyprawę zaczyna Theroux dość konwencjonalnie, bo od Australii i Nowej Zelandii, by następnie obrać kurs na coraz bardziej odległe zakątki Melanezji i Polinezji. Nie będzie dla niego miejsc zbyt niedostępnych i niegościnnych, a im dalej od turystycznych szlaków tym lepiej. Paul Theroux świat Oceanii ogląda z perspektywy swojego kajaka, ale nawet najpiękniejsze okoliczności przyrody nie są w stanie przysłonić mu rzeczywistości jej mieszkańców.

Imponujący jest rozmach tej wyprawy, której autor podjął się w ewidentnie trudnym dla siebie okresie; wkrótce po rozstaniu z żoną. Na jego trasie znalazły się destynacje rozsiane po całym południowym Pacyfiku (w pewnym momencie autor dolicza się w sumie aż 51 odwiedzonych wysp i wysepek). O ile Fidżi czy Taihi należą do tych powszechnie znanych i chętnie odwiedzanych, o tyle takie Trobriandy, Wyspy Salomona czy malutka Vava'u pozostają niewiadomą dla większości z nas. To właśnie na takich prowincjach zdziwieni tubylcy często pytali podróżnika skąd dowiedział się o ich istnieniu. Wisienką na torcie okazują się dopiero Hawaje ze stolicą w Honolulu, które według pisarza „to bez wątpienia najmilsze dla oka miasto na Pacyfiku”.

Na kartach „Szczęśliwych wysp Oceanii” pisarz z powodzeniem łączy szerszy kontekst społeczny, kulturowy i historyczny mijanych miejsc z osobistymi doświadczeniami. Cóż, nie zawsze było przyjemnie - przydarzały mu się kradzieże, problemy zdrowotne, a nieprzewidywalne zachowania krajowców wpędzały w poczucie realnego zagrożenia. Theroux tym razem wyjątkowo mocno odczuwa niepewność, smutek i samotność, a nawet przyznaje się do lęku przed śmiercią. Niemniej jako człowiek, który świetnie dogaduje się zarówno z prostymi ludźmi jak z wysokimi dygnitarzami potrafi odnaleźć się w każdym miejscu i w każdej sytuacji.

Nie ma wątpliwości, że Paul Theroux jest też w swoim żywiole. Nie stroni od kontrowersyjnych i trudnych tematów takich jak domniemywany kanibalizm czy wciąż praktykowany w całej Oceanii zwyczaj zjadania psów. Konsekwentnie wypomina też wyspiarzom ich słabości, czyli upodobanie do filmów wideo, konserwowego jedzenia czy mormońskiego nauczania. Równocześnie będzie ubolewać nad zatraceniem się pierwotnej kultury wyspiarzy, a także z obawą patrzeć na turystyczne zapędy Japończyków oraz nuklearną i kolonialną politykę Francuzów.

Paul Theroux na swojej długiej trasie spotkał również kilku pisarzy, każdy z zamiarem napisania własnej książki o którejś z wysp. Tymczasem Theroux – wyposażony w składany kajak i notes zamiast aparatu fotograficznego - wątpił, że uda mu się jeszcze coś napisać. Czytając tę 800-stronnicową publikację czasami trudno uwierzyć, że jej powstanie wcale nie było takie oczywiste. Na tych kilkuset stronach pisarzowi udaje się nie tylko nie zanudzić czytelnika, ale sprawić, że pragnie on więcej. Dziś wyspy Pacyfiku, jutro może Azja - z Paulem Theroux zawsze jest sporo możliwości. A zatem bon voyage!

Anna Aniszczenko

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (257)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1020
Diana | 2017-04-15
Na półkach: Przeczytane

bardziejlubieksiazki.pl

Paul Theroux zabiera nas na Wyprawę przez duże W. Pływać sobie kajakiem pomiędzy wyspami Oceanii to w końcu nie byle co. Już sama mapka na początku sprawia, że zaczynamy zazdrościć. I to uczucie nie opuszcza nas aż do samego końca, więc jeśli miałabym wymienić jakie emocje najbardziej jej lektura we mnie wzbudziła, byłaby to właśnie zazdrość. Ale również zdziwienie, zaskoczenie, zirytowanie i wiele innych. To ponad 800, gęsto zapisanych stron, na których pływamy kajakiem razem z autorem i poznajemy wyspy i ich mieszkańców. Paul Theroux nie szczędzi nam swoim przemyśleń i własnych punktów widzenia, a dla równowagi nie szczędzi nam również antropologii i nauki. To mieszanka wybuchowa, która potrafi zachwycić, ale i zmęczyć, tak samo jak osoba autora. Czytałam tę książkę z niesłabnącą fascynacją, bo nie ma w niej nic nudnego. Jest zmienna jak prawdziwe życie i mimo że opowiada o tak bardzo odległych i egzotycznych dla nas terenach, ma w sobie uniwersalne...

książek: 1023
Famea | 2017-05-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ach, cóż to za podróż! Malownicze krajobrazy - zielone, naturalne wyspy z przepięknymi plażami, nieskazitelnie czystą wodą, palmami oblepionymi kokosami oraz unikatowa flora i fauna. Czy ktoś ma inny obraz Oceanii? Czy na hasło Tahiti, Markizy, czy Hawaje wyobraźnia nie podsuwa obrazów nie-wiadomo-ilu-gwiazdkowych hoteli wśród przejrzystej toni oceanu, soczystej zieleni lasów i… drinów w skorupce kokosa? ;) Ewentualnie jeszcze skojarzenie wielkich kamiennych posągów z Wyspy Wielkanocnej. Bosko, prawda?

Paul Theroux wprowadza nas w świat, któremu nie można odmówić uroku i piękna, lecz który nie jest taki sielski i spokojny. Podróż rozpoczyna w Nowej Zelandii, a szlak przygód wiedzie przez m.in. Australię, Trobriandy, Wyspę Cooka, Samoa Zachodnie i Amerykańskie, Tahiti, Markizy, Wyspę Wielkanocną i Hawaje. Autor skrupulatnie opisuje przyrodę, wyjątkowe gatunki zwierząt i roślin. Palmy, kokosy, lasy, transparentna, czysta woda – wszystko się zgadza. Ale czy Theroux znalazł raj na...

książek: 89
Roxana Kruszewska | 2017-09-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 września 2017

To byla moja pierwsza stycznosc z ksiazkami Paul'a. Po wielu pozytywnych opiniach zabralam sie do lektury . Wyspy Oceanii interesuja mnie od kilku lat wiec temat nie jest mi obcy .

Ksiazka bardzo mnie rozczarowala . Nie pamietam kiedy ostatnio ktos w tak nudny sposob opisywal otaczajace go srodowisko . Rozdzialy zdecydowanie zbyt dlugie , ciagna sie w nieskonczonosc. Zbytnio odczuwa sie depresyjny nastroj autora w trakcie rozwodu . 5 gwiazdek tylko dlatego , ze dowiedzialam sie kilku nowych informacji o Wyspie Wielkanocnej i wyspie Tanna.

Nie polecam.

książek: 152
agabla | 2017-06-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 czerwca 2017

Pacyfik odczarowany. Niemniej jednak wciąż magiczny.

książek: 652
_heroinowy | 2017-10-18
Przeczytana: 18 października 2017

Bardzo dobra książka... o pływaniu kajakiem :) A pomiędzy tym pływaniem, którego jest dużo i samo w sobie pasjonującym tematem na książkę raczej nie jest, poznajemy calutką Oceanię. Poczynając od państw/wysp, które raczej każdy średnio wyedukowany osobnik kojarzy - np. Australia, Nowa Zelandia, a kończąc na rejonach tak egzotycznych jak np. Markizy czy Tuvalu.
Zastanawia mnie tylko na ile obraz tej części świata uległ zmianie przez ostatnie 4 dekady, po autor pływa sobie kajakiem w czasach gdy rusza pierwsza Pustynna Burza. Dla mnie najbardziej szokującym elementem okazały się śmieci, które sprawiają, że raj stał się wysypiskiem.
Długa, nawet bardzo długa książka, czasami z bardzo rozwlekłą narracją, ale każdy rozdział można czytać jak oddzielny reportaż, więc nawet przy działaniach w mocnym niedoczasie nie traci się wątku.

książek: 161
kdk | 2018-02-04
Na półkach: Przeczytane

Nudna książka napisana przez dzianego podróżnika dającego się naciągać na każdym kroku przez chciwych tubylców. Szkoda czasu.

książek: 62
quiros | 2017-12-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 stycznia 2018

Nie moge sie juz doczekac na Kiribati :)

książek: 125
dizzy | 2018-02-27
Na półkach: Przeczytane
książek: 186
katrina_katrina | 2018-02-27
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 27 lutego 2018
książek: 125
Oliwia | 2018-02-01
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 247 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Ostatni weekend maja zapowiada się bardzo słonecznie. Może nie bardzo ciepło, ale słonecznie. Nie warto więc siedzieć w czterech ścianach. Trzeba wrzucić książkę lub czytnik do plecaka, wsiąść na rower i pojechać na wycieczkę. Zobaczcie jakie książki wybraliśmy do czytania w ten weekend i koniecznie podzielcie się waszymi planami.


więcej
Czytamy w weekend

Wiosna, wiosna. Wiosna, ach to Ty! Lato, lato. Lato, ach to Ty! I trzymajmy kciuki, aby taka pogoda jak jest teraz za naszym oknem utrzymała się jak najdłużej! Żeby wreszcie można było zabrać kocyk i książki w plener! 


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd