Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Niepamięć

Tłumaczenie: Jolanta Kozak
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Wydawnictwo: W.A.B.
7,09 (75 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
10
8
16
7
19
6
14
5
4
4
6
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Oblivion. Stories
data wydania
ISBN
9788328027435
liczba stron
384
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Zbiór opowiadań kultowego amerykańskiego pisarza, który w Polsce również zyskał rzesze wiernych czytelników. Intelektualna i emocjonalna jazda bez trzymanki. Wallace bierze na celownik jednostki, każąc im docierać do najgłębszych pokładów samoświadomości. Dziennikarz poczytnego magazynu, specjalista od reklamy, samobójca wdrapujący się na szczyt budynku, nauczyciel przeżywający na lekcji...

Zbiór opowiadań kultowego amerykańskiego pisarza, który w Polsce również zyskał rzesze wiernych czytelników. Intelektualna i emocjonalna jazda bez trzymanki.

Wallace bierze na celownik jednostki, każąc im docierać do najgłębszych pokładów samoświadomości. Dziennikarz poczytnego magazynu, specjalista od reklamy, samobójca wdrapujący się na szczyt budynku, nauczyciel przeżywający na lekcji załamanie nerwowe i jego dziesięcioletni uczeń mający trudności z koncentracją – czy będąc świadkami ich dramatów, jesteśmy w stanie zrozumieć motywacje ich postępowania? Wallace z właściwą sobie chirurgiczną precyzją rozkłada na czynniki pierwsze psychikę bohaterów uwikłanych w absurdy konsumpcyjnego świata.

Książka została uznana przez „New York Timesa” za jeden ze 100 najbardziej znaczących tytułów 2004 roku.



Reakcje na jego [Wallace’a] opowiadania wywołują […] kontrowersje. Wielu z jego piewców z radością wita powrót do nagich emocji […]. Inni kwestionują jego dojrzałość i moralność oraz krytykują niedopracowanie niektórych historii. Te spolaryzowane opinie zdają się jednak tylko zapewniać, że Wallace nie odejdzie w zapomnienie.

„Bookmarks Magazine”

 

źródło opisu: gwfoksal.pl

źródło okładki: gwfoksal.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 554
Konrad Urbański | 2017-06-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

David Foster Wallace pochodzi z tego gatunku twórców, których albo się kocha, albo nienawidzi. Nie dane było mi się w nim zakochać – na razie. A bardzo bym tego chciał, bo mielibyśmy sobie mnóstwo do powiedzenia. To pisarz, mogący dać oparcie, co brzmi paradoksalnie. Cała trudność tkwi jednak, w sumie jak zawsze, w języku.

Wypada, wyjątkowo, zacząć od wad, a później piać z zachwytu. Nie brnąc dalej w stylistyczne zawijasy – Wallace to taki pisarz, który lubi dużo mówić. Czytając, odnosiłem wrażenie, że ktoś przepuszcza przez Wallace’a język, jak przez maszynkę do mięsa, a on wypuszcza z siebie długie paski zdań i akapitów, często niezbornych, pozornie nieskładnych i złożonych z nieprzystających do siebie słów. I tak pierwsze opowiadanie, Mister Squishy, jest wypchane nowomową z zakresu marketingu, obrzydlistwem, które „fachowcy” wlewają nam wprost do mózgów, a co w teorii sprowadza się do żerowania na najprostszych odruchach, opakowanych ładnym papierem języka. To także zgrabnie scharakteryzowana tragedia „specjalistów ds. marketingu” – w gruncie rzeczy istot do cna nieszczęśliwych, które po pracy nie potrafią rozmawiać o niczym jak o pracy, a ich wolny czas sprowadza się do masturbacji, przeskakiwania po kanałach telewizyjnych i snucia fantazji erotycznych z podtekstem władzy i poniżenia, z przełożonymi i współpracownikami w rolach głównych. Czyli samo dno korpo-pracy. To opowiadanie, mam wrażenie, obnaża moją pomieszaną z fascynacją niechęć. Pomysł świetny, Wallace obraca marketingowe narzecze w proch, ukazując pustkę, ale to tłumaczenie… Jakby w nadmiarze słów czegoś zabrakło. Jakby narracja Wallace’a rozbijała się na drobne kawałki – czasem zdania są od siebie odległe, czasem wygląda to na brak zgrabnego łącznika, finezyjnego „ale”. Czytałem opowiadanie w oryginale. Było lepiej, choć nie o niebo lepiej.

Narzekanie czas zamknąć – nadszedł czas na czyste olśnienie autorem. Może popełniłem błąd, rozpoczynając romans z autorem właśnie od Niepamięci. Może na tle Krótkich rozmów z paskudnymi ludźmi czy Rzekomo fajnej rzeczy, której nigdy nie zrobię wypada lepiej. Ale czego nie ma w tych opowiadaniach, ile tu świeżości i pomysłów odbiegających od sztampy. Jest Kanał cierpienia, o dziennikarzu, który tworzy materiał o sztuce robionej z… własnego kału. To doskonałe nawiązanie do Gówna artysty Piera Manzoniego. Pytania o kondycję sztuki, moralność artysty czy może zupełnie inny rzut oka na korpo-wypalenie? A może metafora Stanów i amerykanizmu? Warto zwrócić uwagę na czas i miejsce powstawania artykułu, robi się jeszcze ciekawiej. I, jak to u Wallace’a, struktura zdania trudna, idealny materiał na rozstrój oka, a jednocześnie – frazy tak mocne, że bolą. Wallace zamiata czytelnika pod dywan, każe mu tam siedzieć i gorzko płakać nad kondycją świata. Jest mocno, jest ożywczo i do bólu ponuro.

Struktury zdań wprowadzają czytelnika w świat rodem z sennych koszmarów Wallace’a, połączonych jednocześnie z dysfunkcjami nerwowymi bohaterów-autora, pomieszany, żeby było jeszcze trudniej, z analizą współczesności, nie tylko amerykańskiej.

Chociaż jeśli Wallace chce – potrafi w kilka stron obrócić czytelnika w proch. Inkarnacje poparzonych dzieci są tego najlepszym przykładem. Około 700 słów (w polskim tłumaczeniu, nie jest to wynik dokładny) o chłopcu, który poparzył się (najprawdopodobniej) wylanym na siebie z garnka wrzątkiem, jego rodzicach i późniejszej egzystencji. W 700 słowach, co niezwykłe, zamknął Wallace cały mikroświat uczuć, emocji, wyrażanych często jednym, idealnie wręcz dobranym słowem. Mistrzowska miniatura, która opowiedziana w kilku słowach przez recenzenta wygląda na ponury banał; wystarczy jednak 5 minut poświęcone lekturze, może mniej.

Opowieści z tomu Niepamięć można rozgryźć za pomocą fragmentu z najlepszego nie tylko moim zdaniem opowiadania Dusza to nie jest kuźnia: „W rezultacie tamten samotny, koszmarny panel pojawił się w oknie jako chwilowy peryferyjny błysk horrendalnej sceny, tak jak pojedyncze horrendalne przebłyski pojawiają się w złych snach – a prędkość, z jaką się pojawiają i znikają, i brak czasu na nabranie do nich dystansu, na przetrawienie tego, co się widzi, na wplecenie tego obrazu w tkankę całego snu, czyni przeżycie jeszcze gorszym i często takie błyskawiczne, peryferyjne mignięcie czegoś wyrwanego z kontekstu i straszliwego może stanowić najbardziej przerażającą część koszmaru, tę część, która najżywiej zostaje w pamięci i wraca w wyobraźni w dziwnych chwilach, na przykład kiedy szorujesz zęby albo wyjmujesz z szafki pudełko muesli na przekąskę, i znów wytrąca cię z równowagi, pewnie dlatego, że przez tę swoją momentalność we śnie zmusiło twój mózg do podświadomego nawracania do tego obrazu, żeby go jakoś rozgryźć lub inkorporować”. Opowiadania Wallace’a to właśnie te „horrendalne przebłyski”, „złe sny” z naszej rzeczywistości; mignięcia wyrwane z kontekstu koszmaru egzystencji, ożywione niezwykłą frazą i powracające w najmniej odpowiednich momentach. Wytrącające z równowagi polukrowanej i fałszywej codzienności koszmary, ujawniające podszewkę dojmująco smutną.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Łaska

Naprawdę godna polecenia! Od pierwszej strony wciąga, zainteresuje wytrawnych jak i początkujących. Czasami przerażająca, trzyma w napięciu, opisy ral...

zgłoś błąd zgłoś błąd