Był sobie pies

Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Cykl: Był sobie pies (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
8,15 (2277 ocen i 504 opinie) Zobacz oceny
10
531
9
414
8
630
7
409
6
200
5
64
4
12
3
12
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Dog's Purpose: A Novel for Humans
data wydania
ISBN
9788365506986
liczba stron
392
kategoria
przygodowa
język
polski

Ksiązka, która doczekała się ekranizacji – przedstawia losy najbardziej wyszczekanego bohatera wszech czasów. Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć. Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w...

Ksiązka, która doczekała się ekranizacji – przedstawia losy najbardziej wyszczekanego bohatera wszech czasów.

Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.
Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!
Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca.
Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją.
WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI
_____
To napisana z ikrą, przejmująca powieść, która oczaruje nie tylko fanów zwierząt domowych. – Booklist

 

źródło opisu: www.wydawnictwokobiece.pl

źródło okładki: www.wydawnictwokobiece.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 14
Limonette | 2017-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 czerwca 2017

Nazywam się Bailey Bailey Bailey Bailey. Każdy kto usłyszał to zdanie siedząc na wygodnym, kinowym fotelu bądź w domowym zaciszu YouTube'a, zapewne pomyślał, że będzie miał do czynienia z kimś nadpobudliwym. Co najmniej! Ten mały ktoś mógłby machać bez końca ogonem, skakać na każdego, kto popadnie i każdą ludzką atencję, odwzajemniać chociażby 10 razy mocniej.

Narratorem książki jest, co można bardzo łatwo wywnioskować już po pierwszych stronach, czworonożny przyjaciel człowieka - pies. Trudno jednak jednoznacznie powiedzieć kim jest, jak się wabi, gdyż to wszystko zależy od tego, kto stanie się jego właścicielem oraz wśród jakich ludzi będzie dorastał. A za każdym razem, zyskuje zupełnie nowe otoczenie, wszystko jest zupełnie nowe. Pewne pozostaje jedno: sięgając po tę książkę, poznasz los jednego, niezwykłego psiaka i przejdziesz z nim przez wszystkie jego życia. Bo na jednym przecież nie może się skończyć.

Na pewno do wyróżniających powieść zabiegów zalicza się "reinkarnację" naszego narratora, czyli przeżywanie życia na nowo, w kółko i wciąż. Choć urozmaica to historię o nowe poziomy, zahaczające o siebie, aczkolwiek biegnące raczej innymi torami, nie wywołały we mnie tak ogromnych emocji: zaskoczenia, zaintrygowania, jak wywołać powinny. Prawdopodobnie stało się tak za sprawą medialnego szumu, szepczącego ze wszystkich stron do ucha, o czym jest historia z "Był sobie pies". Najzwyczajniej w świecie zabrakło tajemnicy, elementu budowania napięcia: ukochany zwierzak staje twarzą w twarz ze śmiercią, czytelnikowi łzy cisną się do oczu, przewracasz kartkę i... on żyje! Cóż za niespodzianka!
A tak, co najwyżej z ciekawością czekamy, do jakiej rasy dołączy bohater. Ale w tym niestety nie tkwi aż taka ekscytacja.

Na tle historii i emocji z nią związanych, kwestia języka pozostaje na dosyć przeciętnym poziomie. Książkę, nie powiem, czyta się przyjemnie, aczkolwiek do od bogatego tekstu w dalszym ciągu dzielił ją spory stopień. Chociaż skupiając się na treści, opowiadanej, barwnej historii, nie przywiązywałabym do słownictwa, stylistyki AŻ takiej wagi, jak w przypadku książki, która fabułą nie powala, myślę, że ten element autor mógł jeszcze dopracować. O ile momentami byłam tak pochłonięta tym, co się dzieje, psią perspektywą bądź opisem codziennych zwyczajów czworonoga, o tyle zdarzały się pojedyncze momenty, naprowadzające moje myśli na książkę stworzoną wyłącznie na potrzeby filmu. A przecież to wersja papierowa to pierwowzór! Zatem rada na przyszłość: Bruce, do roboty!

Za to narratorowi, wcielającemu się w różne rasy piesków, nie brakowało ani pogody ducha, ani optymizmu, dzięki którym od razu udzieliła mi się wobec niego spora dawka sympatii. Po kilku stronach lektury tak żywych, naturalnych opisów, miało się ochotę samemu rzucić wszystko i pobiec na leśną polankę bądź nad stawik z pływającymi kaczkami. (Tak odzywa się hipis w poważnym człowieku!). Bardzo motywującym okazało się to, że nasz Bailey został zaopatrzony w cząstkę różowych okularów, pozbawianych większości ludzi. Niezależnie od tego, w jakiej sytuacji się znajdował, on po prostu wiedział, jaki ma cel i jak do niego dążyć: znaleźć swojego pana, być przy nim ponad wszystko.

Jeśli wydaje Wam się natomiast, że książka ta z pewnością nie sięga po żadne odkrywcze wnioski bądź stanowi co najwyżej średniej jakości zapychacz na półkę, pamiętajcie, że sedno tej książki nie pozostaje głęboko ukryte pod warstwą dosłowną. Dla mnie, istotę stanowiły wszystkie te malutkie i większe doświadczenia, drobne lekcje, przeżywane przez naszego bohatera każdego dnia, pośród wielu ludzi, innych psów czy też zupełnie innych stworzeń. Miał w sobie ogromne pokłady takiej dziecięcej ciekawości poznawczej, a jak wiadomo, od dzieci potrafimy się sami wiele nauczyć. Stąd też "Był sobie pies" niekiedy otworzy oczy na coś tak oczywistego, że aż dziwne, żeśmy sami na to nie wpadli.

Natomiast aspekt uzupełniający, który sprawi, że zapamiętam tę książkę na jeszcze dłużej, to dwa egzemplarze owej powieści. Dostałam je w ramach wygranego konkursu na jednej ze stron internetowych i nie posiadałam się z radości, gdy najpierw listonosz przyniósł kopertę z wersją przedpremierową, "recenzencką", a kilka dni później dotarła do mnie także ta pozycja w wydaniu oryginalnym, premierowym. Może stanowi to i drobny detal, ale jednak powiązany z bardzo miłym prezentem, zwłaszcza, że się go zupełnie nie spodziewałam. Dla ciekawskich dopowiem, że od razu musiałam oczywiście porównać obie książki i, stety niestety, doszłam do wniosku, że wewnątrz różnią się minimalnie, a w największym stopniu odmieniła się okładka: zyskała ciekawszą w dotyku fakturę, postanowiono również skorygować fotografię przy opisie.

"Był sobie pies" to baśń z życia wzięta: czaruje, hipnotyzuje i ogrzewa naraz. Jednocześnie sprowadza na ziemię, dając jasne, acz niewyraźne na co dzień sygnały: miłość może przybrać każdą postać. Raz stanie się odważnym owczarkiem niemieckim, innych odwiedzi pod postacią niepewnego kundelka, a do Ciebie może przyjść jako radosny golden retriever.

Blog: nad-okladke.blogspot.com :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Paranoja

Co to było? Po znakomitej "Obsesji" zaserwować czytelnikom coś takiego? Przegadane, nudne, a przede wszystkim kompletnie bez napięcia, dre...

zgłoś błąd zgłoś błąd