Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Był sobie pies

Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
8,17 (1574 ocen i 383 opinie) Zobacz oceny
10
386
9
284
8
419
7
286
6
136
5
45
4
4
3
9
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Dog's Purpose: A Novel for Humans
data wydania
ISBN
9788365506986
liczba stron
392
kategoria
przygodowa
język
polski

Inne wydania

Ksiązka, która doczekała się ekranizacji – przedstawia losy najbardziej wyszczekanego bohatera wszech czasów. Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć. Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w...

Ksiązka, która doczekała się ekranizacji – przedstawia losy najbardziej wyszczekanego bohatera wszech czasów.

Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.
Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!
Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca.
Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją.
WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI
_____
To napisana z ikrą, przejmująca powieść, która oczaruje nie tylko fanów zwierząt domowych. – Booklist

 

źródło opisu: www.wydawnictwokobiece.pl

źródło okładki: www.wydawnictwokobiece.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1263
Ciacho | 2017-06-26
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 25 czerwca 2017

Kiedy zobaczyłem nową książkę z psiakiem na okładce to od razu uśmiechnąłem się pod nosem, bo wiedziałem, jaki będzie kolejny prezent, który dam mojej mamie na kolejne urodziny lub święta. Mama kocha psy (nasz kundel Rocky to z pewnością jeden z najbardziej rozpieszczonych psów na świecie i spokojnie można stwierdzić, że bynajmniej Rocky jako zwierzak nie jest tylko miłym dodatkiem w życiu naszej rodziny, ale jej istotnym członkiem, który nie raz gra pierwsze skrzypce i decyduje, przeważnie mową swojego ciała, o niektórych sprawach, serio) i najczęściej sięga po książki właśnie z nimi - chociaż Cejrowskiego też uwielbia. Ale jakie było moje zaskoczenie, kiedy wbiłem na lubimyczytać.pl, a tam tej książki nie ma! No jak to nie ma? Przeważnie pojawiają się tam książki na długo przed premierą, jak jeszcze nawet nie jest znana okładka, a tu grafika okładkowa jest, na niej jeszcze informacja, że na jej podstawie niedługo film w kinach. I takiej książki nie ma na lc? Okazało się, że już wcześniej była, tylko pod innym tytułem "Misja na czterech łapach" i ta najnowsza została pod nią tylko podpięta, więc nie mogłem jej wyszukać. W każdym razie mama to już znała, bo dostała ode mnie w któreś z ostatnich świąt. Ale i tak się ucieszyła na wieść o adaptacji, bo książka spodobała jej się bardzo, więc i film na pewno zobaczy. Mi pozostało czekać na kolejne potencjalne książki dla mamy, ale okazało się, że moja przygoda z tą książką się nie skończy na samym obdarowaniu mojej rodzicielki. Mama namawiała, koleżanka podesłała, no i masz. Kobiety mają siłę. A jak są dwie to już nie ma takiej zapory, której by nie przebiły, nawet jeśli bezpośrednio ze sobą nie współpracują. Nie czytam takich książek, bo wolę z psami przebywać niż o nich czytać, ale tutaj się skusiłem. I było warto.

"Był sobie pies" opowiada historię niesamowitego psa, który przeżywa swoje życie kilka razy i za każdym razem ma całkowitą świadomość tego, co przydarzyło mu się poprzednio. Przychodzi na świat jako Toby. Szczeniak, jak to w życiu każdej nowo narodzonej żywej istoty, na początku uczy się stawiać pierwsze kroki na tym świecie, przebywając razem z mamą, braćmi i siostrą w zamknięciu w schronisku. Jego psia rodzinka szybko zostaje rozbita, a jemu samemu udaje się uciec i zażyć wolności. Niestety jego życie szybko się kończy. Ale nie oznacza to, że kończy się na zawsze. Toby odradza się w nowym ciele i teraz jest golden rertieverem. Kilka drobnych przygód i pewien nieprzyjemny zbieg okoliczności sprawiają, że wreszcie trafia w ręce Ethana, który daje mu na imię Bailey. Ten moment jest przełomowy, bo właśnie od Ethana dowie się, co to znaczy żyć z człowiekiem i poznać cały jego świat: dom, przedmioty, inne zwierzęta i ludzi, uczucia i emocje. Wszystko w kolorowych i ciemnych barwach, w pozytywnych i negatywnych chwilach, w spokoju i w momentach zagrożenia. Ośmioletni Ethan bezwarunkowo kocha swojego psa ze wzajemnością. Wspólnie dorastają i przeżywają wiele, ale ich świat zaczyna się powoli kurczyć, aż w końcu Bailey musi odejść. Tylko, że znowu odradza się w innej postaci, pamięta poprzedni dom, kochającego Ethana, wszystkie niesamowite przygody, ale ma inne ciało i nie widzi chłopca nigdzie w pobliżu. Zaczyna się zastanawiać, o co tutaj chodzi i szuka sensu swojego ciągłego istnienia odradzając się w kolejnych wcieleniach.

Powieść Camerona to jedna z najcieplejszych i wywołujących masę pozytywnych emocji książek, jakie było mi poznać. Zaskoczony byłem pozytywnie poprowadzoną akcja. Myślałem, że będzie w tym więcej prostoty z życia psa i przebywania w życiu człowieka. Tego oczywiście nie zabrakło, bo widzimy jak psiak od początku wszystko poznaje, doświadcza, cieszy się ze wszystkiego dokoła, zabawy z człowiekiem, ze zwierzętami, z tarzania się w trawie, kąpieli, aportowaniu piłki czy jazdy na przednim siedzeniu, co uwielbiał najbardziej ze wszystkich czynności z chłopcem. Narracja pierwszoosobowa pozwala nam widzieć to jego oczami i dostrzec autentyczne szczęście bijące od tego psa z doświadczania tej prostoty życia, która tak go cieszy. Nie miałem wcześniej okazji zapoznać się z takim zabiegiem wejścia do głowy zwierzaka, więc jest to dla mnie coś nowego, ale zabawa była świetna. Co prawda początkowo infantylny styl nieco mnie irytował, ale pomyślałem sobie, że przecież to pies, a nie człowiek, więc myśli nieco inaczej i tak to powinno wyglądać. Wspólny świat, ale psychologia całkiem inna. Świat psa jest prostszy, postrzega go w mniej skomplikowanych sposób niż ludzie, i mniej w nim komplikacji, z którymi musi się zmagać. Ale pokazanie tego najprostszego etapu w życiu Bailey'a to tylko część tej książki. Dalsza to ukazanie poszukiwania sensu jego istnienia. Czemu ciągle się odradza w nowej postaci i pamięta to, co kiedyś było? Dlaczego nie może przeżyć swojego życia z jednym tylko ukochanym panem i tak szczęśliwie odejść z tego świata? Co musi zrobić, żeby zakończyć to raz na zawsze? Te pytania towarzyszą naszemu czworonożnemu bohaterowie i wspólnie z nim będziemy szukać odpowiedzi, a przy tym przeżywać mnóstwo przygód, które najczęściej będą się kończyć dobrze, ale czasem także i nieprzyjemnie. Jednak na pewno będzie wyjątkowo, ciekawie i niesamowicie przeżyć to wszystko w ciele najlepszego zwierzęcego przyjaciela człowieka.

Czytałem "Był sobie pies" z szeregiem towarzyszących mi emocji, które wyzwala, bo nie sposób inaczej. Książka bardzo absorbuje uwagę, jest niesamowicie ciepła, żywiołowa, pełna miłości i przyjaźni, wielu wesołych przygód. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek po jej odłożeniu stwierdził, że to była strata czasu. Oczywiście entuzjaści psów odbiorą ją najlepiej i najbardziej będą zachwyceni. Ale myślę, że nawet Ci, którzy przepadają bardziej za innymi czworonogami też przyjmą ją pozytywnie. Osobiście kilka razy podczas czytania miałem dosłownie ochotę wskoczyć w auto i jechać do rodziców, żeby tylko zobaczyć i wypieścić naszego i tak już bardzo rozpieszczonego Rocky'ego. Jak to dobrze jest go mieć!

Powieść idealna na prezent dla każdego, komu chcemy dać nieco radości i uśmiechu na twarzy. Psy to najwspanialsze zwierzęta na świecie, które kochają bezwarunkowo i cieszą się ze wszystkiego, co związane z ich panem. Co najważniejsze - cieszą się tym, co tu i teraz. Nic z tego, co za nimi i przed nimi ich nie obchodzi. To rzecz, którą człowiek mógłby posiadać, żeby sam być równie szczęśliwy. Ale my, ludzie, nie mamy takiej cechy charakteru. Rozmyślałem o tym podczas czytania i pomyślałem, że może dlatego właśnie mamy psy, żeby to one pokazywały nam jak łatwo jest być wesołym, szczęśliwym i kochającym. I jeśli nas tym na stale nie zarażą to dają nam to chociaż przez chwilę w ciągu dnia. Miałem napisać niewiele, a wyszło trochę wylewnie. Ale właśnie to powoduje ta pozytywna książka. Jeszcze tylko krótko o filmie.

Rzadko kiedy zdarza mi się, żebym sięgnął po film tak krótko po przeczytaniu książki. A chyba nawet pierwszy raz zdarzyło mi się, żebym sięgnął po przeczytaniu, a przed napisaniem recenzji. A tak skończyłem czytać wczoraj i też wczoraj od razu zobaczyłem sobie film. Adaptacja książki w reżyserii Lasse Hallströma bardzo pozytywna i na dość wysokim poziomie oddania książki. Dobrzy aktorzy, dialogi, psiaki, wiele zgodnego z książką. Nieco odmienna od oryginału jest, bo jakieś drobnostki się tam zmieniły i było dodane jedno wcielenie więcej (kto zresztą zobaczy i trochę pomyśli to będzie wiedział od razu o co chodzi, bo akurat tutaj właścicielami są czarnoskórzy, a nie biali, jak pozostali). Dla mnie było to jednak bez znaczenia, bo całościowo film prezentuje się bardzo dobrze i to nawet w dubbingu, którego poza bajkami Disneya po prostu nie cierpię. Ale przebrnąłem przez to bez szwanku pewnie dlatego, że opowiadał lubiany przeze mnie Marcin Dorociński, którego bardzo dobrze się słucha.

"Był sobie pies" to zagmatwana historia merdającego bohatera Bailey'a w poszukiwaniu sensu życia, która bawi, rozwesela, uczy, porusza do głębi i sprawia wiele radości z czytania. Idealna na każdą porę roku i dnia. Dla kobiet i mężczyzn, młodszych i starszych, poważnych i zakręconych, biednych i bogatych. Dla przedstawicieli wszystkich zawodów, ras czy kultur. Dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, co znaczy bezwarunkowa miłość i przyjaźń od czworonożnej istoty najwierniejszej człowiekowi - psa.

http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2017/06/by-sobie-pies-w-bruce-cameron-recenzja.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Mój pamiętnik potoczny

Kapitalna kobieta, kapitalne poczucie humoru! Mam zbieżne poglądy z p. Olgą, więc tym bardziej czytało mi się tę książkę świetnie. Lipińska pisze inte...

zgłoś błąd zgłoś błąd