Joyland

Tłumaczenie: Tomasz Wiliusz
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,76 (62 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
8
7
16
6
17
5
6
4
2
3
3
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Joyland
data wydania
ISBN
9788380694408
liczba stron
292
kategoria
horror
język
polski
dodał
marcingum

Devin Jones, student college'u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu - i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi, że jego świat już nigdy nie będzie taki sam... Pasjonująca...

Devin Jones, student college'u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu - i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi, że jego świat już nigdy nie będzie taki sam...
Pasjonująca opowieść o miłości i stracie, o dorastaniu i starzeniu się - i o tych, którym nie dane jest doświadczyć ani jednego, ani drugiego, bo śmierć zabiera ich przedwcześnie.
Joyland to Stephen King w szczytowej pisarskiej formie, równie poruszający jak Zielona Mila czy Skazani na Shawshank. to jednocześnie kryminał, horror i słodko-gorzka powieść o dojrzewaniu, która poruszy serce nawet najbardziej cynicznego czytelnika.

 

źródło opisu: Prószyński i S-ka, 2016

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1345

Tu strach i groza wyglądają tylko zza krawędzi. Niby są, ale trzymają się na odległość, zachowując pewien dystans.
Bo są historie, które rzucają się na czytającego. Obłapiają go złem tkwiącym w treści, rozrywając jego emocje swymi szponami. Gryzą go swymi kłami, ostrymi jak szpikulce. Drapią pazurami, pozostawiając w umyśle osoby karmiącej się słowami, przeraźliwie wyglądające szramy i skaleczenia, raniąc do głębi jego myśli...

***

Nie mogę pojąć dlaczego ludzie, posługują się religią, żeby krzywdzić się nawzajem, kiedy i bez tego na świecie jest tyle bólu - powiedziała pani Shoplaw. - Religia ma podnosić na duchu. ( str. 195 )
...
To tylko jedna myśl wyrwana gdzieś z trzewi fabuły, zaś w jej wnętrzu kryje się ich całe mnóstwo. Nic tylko czerpać z takiego źródła, w którym bogactwo refeleksji i ideowych spostrzeżeń odnośnie życia bije czytelnika po świadomości, tak mocno, że na pewne sprawy zaczyna patrzeć zupełni inaczej niż wcześniej. A dzieje się również tak, że owe otrzeźwienie, po prostu przypomina o rzeczach, o których zapomniał, których pęd życia i wyścig szczurów przykrył strasznie grubym i nie przepuszczającym powietrza, nawarstwionym kurzem...

***
- Wiedzieliśmy inne ogniska - jedne wielkie, z płomieniami strzelającymi w niebo, inne mniejsze, w sam raz do pieczenia kiełbasek - wzdłuż całej plaży, aż do rozmigotanej metropolii Joylandu. Tworzyły piękny sznur płonącej biżuterii. W dwudziestym pierwszym wieku takie ogniska są pewnie zabronione; miłościwie nami rządzący mają skłonność do zakazywania wielu pięknych rzeczy, które robią zwykli ludzie. Nie wiem dlaczego tak jest; wiem, że tak jest, i tyle. (str. 123)
...
To zaś kolejna ze złotych myśli. Pod pewnymi względami było to z pewnością czasy ciężkie, nieprzystępne..., a mowa tu o latach 60, 70 przede wszystkim!!!
Ale jakże wolne były, pozbawione technologii, która dzisiaj ogłupia cywilizację. Ludzie żyli między sobą, a nie obijali się o coraz bardziej nowoczesne urządzenia, mogące zdziałać w ich mniemaniu cuda ( lecz to tylko cuda błyszczące, pozorne, w rzeczywistości nic nie warte). Współcześni ludzie żyją za szybko, a prędkość czasu przepływa im tylko przez palce. Bo technologia, której mam nadzieję, nie wszyscy stają się niewolnikami, to parszywy złodziej czasu i kiedyś, gdy już będzie za późno, w przeszłości nie zostaną żadne niezapomniane wspomnienia, bo ich po prostu nie będzie. Ludzie przewijają swoje życie na facebooku, instagramie i innych wirtualnych używkach.
Nie wiem, czy ludzkość obudzi się z iluzji, czy to wszystko będzie zmierzało do jeszcze gorszego stanu. Spokojny jestem przynajmniej o siebie, swoich bliskich, bo dane mi było zasmakować życia wolnego od komórek, komputerów. Wiem co znaczy żyć pośród ludzi, a nie przykładowo tabletów, smartfonów. Pokażcie mi dzisiaj młode pokolonie, niech wystąpią pojedyńcze jednostki z szeregu i udowodnią, że wiedzą o czym mówię. Jestem pewien, że będzie to dla nich czarna magia, słowa tak fantastyczne, jak Mordor z tolkienowskiej sagi o hobbitach...
...
Takie książki jak "Joyland" otrzeźwiają świadomość, ozłacają wnętrze, czynią człowieka lepszym, lepiej zorientowanym w realiach panującej rzeczywistości. Mają zdolność niszczenia tej współczesnej iluzji, która w zderzeniu z taką treścią nie ma żadnych szans, przepada z kretesem...
Ci, co spodziewają się po tej książce fajewerków, piekielnych ogni grozy, nie są w pełni dojrzali na tego typu treść. Jeśli sądzą, że King potrafi tylko i wyłącznie wywlekać z treści flaki, rąbać postacie na wszelkie możliwe kawałki, to nie są świadomi jego wszechstronności. Tego, że w spokojnie płynącej akcji, potrafi ukryć grozę z innego gatunku, która jest jak trzask gałęzi w ciemnym lesie, bądź cień, który kątem oka przemkną nam gdzieś obok, a pod wpływem strachu i wybujałej wyobraźni, atmosfera i nastrój jaki nas dotyka jest niepokojący. Jakbyśmy byli w ciągłym napięciu, oczekiwaniu na coś przeraźliwego, a to coś przeraźliwego bawi się z nami w kotka i myszkę, przedłużając w czasie ten nasz stan wyjątkowego strachu.
Ta groza bardzo przypomina tę z powieści "To", lecz mam tu na myśli jedynie klimat, samą otoczkę. Nie spodziewajcie się klaunów ukrywających się gdzieś w wesołym miasteczku. Chodzi mi o sam sposób zachowania się tejże grozy, to w jaki sposób ukrywa się przed czytelnikiem, drażniąc się jedynie z jego zmysłami, zdrowym rozsądkiem.
...
Lecz groza moim zdaniem odgrywa w tej powieści drugie skrzypce. Jej przeznaczeniem jest opowieść o wartościach, o życiu, przemijaniu, uczuciach, ludzkich namiętnościach, pogrążonych w nienawiści duszach. Podobnie pod względem refleksyjności było w "Sercach Atlantydy", czy w powieści Roberta McCammona "Magiczne lata". Te porównania nasuwają mi się jako pierwsze i najbardziej pasują mi do "Joylandu"...
...
Także cieszcie się, jeśli ta książka wpadnie wam w ręce, bo to zapowiedź pięknej przygody, prawdziwie duchowej literackiej podróży.
Nie spodziewajcie się, że obudzi w was przerażenie, bo to nie jest jej celem. Smakujcie jej treść, tak po prostu..., by nie popaść w iluzję współczesnego świata....

"Są takie książki, które ż y j ą - powiedziała z zadumą. Towarzyszą nam w młodości, potem się z nami starzeją."
Virginia Woolf – Noc i dzień

Ta książka taka właśnie jest!!! Od momentu jej przeczytania zostaje z nami, a pamięć o niej ciągle będzie wracać...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Marina

Marina to przepiękna podróż w krainę duchów, dziwów i fantazji. Można ją odczytać też jako przestrogę, aby za bardzo nie uciekać od rzeczywistości bo...

zgłoś błąd zgłoś błąd