Dzień dobry, północy

Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: Czarna Owca
7,46 (156 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
25
8
41
7
43
6
21
5
10
4
3
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Good Morning, Midnight
data wydania
ISBN
9788380152311
liczba stron
272
słowa kluczowe
Magdalena Słysz
język
polski
dodała
Ag2S

Poruszająca opowieść o podróży w głąb siebie Przejmująca historia dwojga robinsonów, którzy zmagają się z tęsknotą, miłością, żalem i walczą o przetrwanie w odmienionym świecie. Augustine od lat bada gwiazdy w odległych placówkach naukowych. Do obserwatorium, w którym pracuje, docierają informacje o katastrofie. Naukowcy muszą pilnie opuścić ośrodek badawczy, ale astronom odmawia wyjazdu. ...

Poruszająca opowieść o podróży w głąb siebie

Przejmująca historia dwojga robinsonów, którzy zmagają się z tęsknotą, miłością, żalem i walczą o przetrwanie w odmienionym świecie.
Augustine od lat bada gwiazdy w odległych placówkach naukowych. Do obserwatorium, w którym pracuje, docierają informacje o katastrofie. Naukowcy muszą pilnie opuścić ośrodek badawczy, ale astronom odmawia wyjazdu. Samotnie czeka na nadejście nocy polarnej na kole podbiegunowym, do którego – jak sam mówi – pasuje jego wnętrze.
W tym samym czasie pojazd kosmiczny z astronautką Sully na pokładzie zmierza w kierunku Ziemi. Wszystko przebiega zgodnie z planem, aż do momentu, kiedy członkowie załogi tracą łączność z centrum kontroli lotów. Uświadamiają sobie, że prawdopodobnie nie uda im się wrócić do domu. Losy Augustine i Sully się splatają.
Łączy ich samotność. Najgłębsze, dojmujące poczucie niespełnienia. Dwoje ludzi kochających gwiazdy.

 

źródło opisu: http://www.czarnaowca.pl/literatura_piekna/dzien_d...(?)

źródło okładki: http://www.czarnaowca.pl/literatura_piekna/dzien_d...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2017-02-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lutego 2017

Tytuł: Podróż ku nicości


Debiut powieściopisarski Lily Brooks-Dalton dobrze wróży jej karierze literackiej. Obiecująca amerykańska pisarka w Dzień dobry, północy postanowiła zmierzyć się z niewyobrażalnie trudnym tematem – samotnością człowieka w obliczu zagłady świata w perspektywie wertykalnej oraz horyzontalnej. W rezultacie autorka rozwija symultanicznie dwie różne historie, które w odpowiednim momencie zazębią się fabularnie. Nie dowiemy się nic o samym przebiegu katastrofy prowadzącej do końca świata. Zawieszeni w przestrzeni międzyplanetarnej członkowie załogi statku kosmicznego „Aether” snują jedynie domysły, dlaczego w drodze powrotnej z Jowisza utracili łączność satelitarną z Ziemią. Nie wiadomo, czy na kuli ziemskiej wybuchła wojna nuklearna, czy nastąpił wielki pomór ludzkości wskutek błyskawicznie rozprzestrzeniającej się epidemii, a może to katastrofa ekologiczna przyczyniła się do nieodwracalnych zmian w biosferze. Natomiast sterany życiem Augustine od samego początku przeczuwa, że wyprawa na Biegun Północny będzie jego ostatnią ekspedycją naukową. Kiedy spanikowani naukowcy na wieść o katastrofie opuszczają osamotnioną jednostkę badawczą na Kanadyjskim Archipelagu Arktycznym, wtedy Augie wbrew zdroworozsądkowym namowom kolegów podejmuje kontrowersyjną decyzję, aby dożywotnio pozostać na krańcu świata. Grozę sytuacji podkreśla fakt, że pod opieką staruszka znalazła się – podrzucona niczym kukułcze jajo – kilkuletnia dziewczynka o imieniu Iris. Mimo pokaźnych zapasów konserw, przypraw i liofilizowanej żywności, surowy klimat polarny nie jest sprzymierzeńcem najprawdopodobniej ostatnich ludzi na Ziemi.Read more…

Jak już zdążyliśmy ustalić, Brooks-Dalton w ogóle nie interesują okoliczności, które doprowadziły do uruchomienia jakiegoś wariantu z możliwych apokaliptycznych scenariuszy. Uwaga pisarki ogniskuje się na wewnętrznych metamorfozach bohaterów wobec nieodgadnionej przyszłości i nadziei uśmierzającej świadomość rychłej śmierci. Życie odizolowanych od świata naturalną barierą geograficzną samotników toczy się niespiesznym rytmem w zgodzie z naturą. W powieści nie brakuje poetyckich fragmentów opisujących, jak nad jeziorem Hazen przyroda tundry eksploduje znienacka feerią barw po miesiącach zimowego letargu. Wówczas nawet oczywiste następstwo pór roku może przynieść chwilową pociechę strapionym. Dramatyczne solilokwium przełamuje ciężący człowiekowi stan odosobnienia wśród ciszy i pustki. Kiedy już nie ma widoków na przyszłość, wtedy przeszłość poddawana jest nieustannej reinterpretacji i wyposażana w nowe sensy, zaś powracające wspomnienia nie zawsze podnoszą staruszka na duchu. W arktycznej części utworu akcja rozwija się powoli, retardacje w dostrzegalny sposób unieruchamiają zobrazowaną przestrzeń. Z kolei w części kosmicznej tempo akcji charakteryzuje się odmienną dynamiką. Niepokój i napięcie Sully próbującej nawiązać kontakt z ludzkimi niedobitkami po kataklizmie udziela się nawet czytelnikowi. Każdy, kto spodziewa się po bohaterach gwałtownych i atawistycznych zachowań – podyktowanych z jednej strony instynktem samozachowawczym, a z drugiej psychoanalitycznymi popędami sterującymi motywacjami człowieka – będzie mile zaskoczony. Ekstremalne sytuacje stanowią dla postaci ostateczny sprawdzian człowieczeństwa. Nikt nie rozważa samobójstwa, nikt nie dopuszcza się bezeceństw wobec drugiego człowieka. Mimo początkowej atomizacji grupa astronautów na nowo scala się po utracie koleżanki. Ciepło i przywiązanie rozprasza rozgoryczenie załogi statku kosmicznego, ale nie na długo. Bohaterowie przeczuwając, że powrót na błękitną planetę jest niemożliwy, dręczeni są niepewnością co do losów pozostawionych na Ziemi rodzin.

Katastroficzne rysy świata przedstawionego pozwalają wnioskować, że na imaginację pisarki oddziaływały motywy charakterystyczne dla fantastyki postapokaliptycznej w konwencji psychologicznej. Ciężar zainteresowania został bowiem przesunięty w stronę psychiki bohaterów literackich, ich zdolności adaptacyjnych do kryzysowych warunków istnienia oraz umiejętności tworzenia głębokich więzi towarzysko-społecznych w niesprzyjających sytuacjach. Brooks-Dalton stara się nam zasugerować, jakoby nawet w ekstremalnych okolicznościach człowiekiem kieruje przemożne pragnienie stworzenia namiastki domu i chęć uobecnienia atmosfery wspólnotowości. Dobrym przykładem ukazującym podtrzymywanie iluzji ciepła domowego ogniska jest wspólne przygotowywanie i spożywanie posiłków. Dopóki ludzie lgną do siebie, w ich umysłach tli się nadzieja na przetrwanie wbrew nihilistycznym zapatrywaniom na resztę życia. Lektura Dzień dobry, północy wymaga od czytelnika prawdziwie emocjonalnego zaangażowania w przebieg fabuły, z kolei otwarte zakończenie wprawdzie wnosi pewien niedosyt informacyjny, lecz osobiście odbieram ten zabieg jako atut powieści – nie wszystkie zagadki fabularne muszą być odsłonięte.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Porwana pieśniarka

Autorka chyba pisała tę powieść na kolanie, bo ilość idiotyzmów można mnożyć w nieskończoność. Rozwleczona fabuła, którą można by zamknąć w maksymalni...

zgłoś błąd zgłoś błąd