Pozorność

Wydawnictwo: Replika
6,95 (174 ocen i 63 opinie) Zobacz oceny
10
13
9
13
8
45
7
41
6
32
5
15
4
8
3
4
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376745664
liczba stron
256
język
polski
dodał
Natalia

Już nic nie miało znaczenia, bo właśnie w tej chwili jej życie się skończyło. Życie i małżeństwo, które okazało się tak bardzo koszmarne, tak zakłamane, że już sama nie wiedziała, czy chociaż przez chwilę rzeczywiście było prawdziwe. Historia dwojga młodych ludzi, którzy po krótkiej znajomości postanawiają się pobrać, rozstając się jednocześnie z wcześniejszymi partnerami. Wkrótce po ślubie...

Już nic nie miało znaczenia, bo właśnie w tej chwili jej życie się skończyło. Życie i małżeństwo, które okazało się tak bardzo koszmarne, tak zakłamane, że już sama nie wiedziała, czy chociaż przez chwilę rzeczywiście było prawdziwe.


Historia dwojga młodych ludzi, którzy po krótkiej znajomości postanawiają się pobrać, rozstając się jednocześnie z wcześniejszymi partnerami. Wkrótce po ślubie Piotr zaczyna być agresywny. Kiedy dochodzi do pierwszego poronienia otwarcie obwinia Ankę o tę sytuację. Kobieta pod wpływem szoku przechodzi krótkie załamanie nerwowe, podczas którego traci kontakt z rzeczywistością.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1271
Puchatka | 2017-02-27
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 15 lutego 2017

Słysząc o kobietach bitych, zastraszanych, gwałconych przez mężów, nasuwa się pytanie, dlaczego one nic z tym nie zrobią i nie zostawią padalca? Dlaczego tak się dzieje, że żona przyjmuje kolejne ciosy, daje się tłamsić, niszczyć psychicznie i obdzierać z godności każdego dnia? Przecież może zwrócić się o pomoc do odpowiednich "instytucji", może zgłosić sprawę na policję albo chociaż powiedzieć komuś zaufanemu. Cokolwiek? Tego chyba nie zrozumie nikt, kto nie był ofiarą przemocy domowej.

Natalia Nowak-Lewandowska podjęła w Pozorności bardzo trudny temat, wprowadzając czytelnika od razu - już w pierwszym rozdziale - w stan niepokoju. Widzimy, że coś jest nie tak, czujemy to gdzieś pod skórą i z obawą obserwujemy rozwój wydarzeń. A dzieje się, dzieje się przede wszystkim za zamkniętymi drzwiami i dzieje się w głowie ofiary.

Kilka gestów, które pozornie nic nie oznaczają, bo może on miał właśnie gorszy dzień, może jest zmęczony po pracy albo po prostu ona zrobiła coś, co wytrąciło go z równowagi. Krzyk. Gniew. Zimny błysk w oku i nieszczery uśmiech, chwilowy grymas na twarzy, który zapewne sobie wymyśliła. Wiele czasu mija, kolejne przypadkowe docinki, następne dni, gdy ona milczy, by go nie rozzłościć i nadchodzące noce, kiedy on bierze, co do niego należy - bierze mimo oporu, kiedy chce, bo może. Ona już wie, już zaczyna rozumieć, ale nic z tym nie robi, bo nie potrafi.

Kiedyś kochali się tak bardzo, że czas nie grał tu roli i pobrali się, nim zdążyli się poznać. Ona była dla niego, on ją chronił, razem pragnęli dziecka. Nie donosiła ciąży. Koszmar dzieje się w jej głowie... podsycony niewinnymi docinkami, potem jawnym oskarżeniem - on ją obwinia, mówi o niej wśród znajomych, rozmawia z rodzicami, wyrzuca jej z gniewem, że to jej wina, że zrobiła to specjalnie.

I chyba na tym skończę, bo chciałabym, żebyście mieli okazję do samodzielnego zaobserwowania tego, z czym musi się zmagać i jak trudne są próby wyrwania się z rąk domowego kata.

Bohaterowie - poza jednym, ale o tym za chwilę - zostali dobrze wykreowani. Wchodzimy w psychikę kobiety, którą to wszystko przerasta. Widzimy jej wycofanie, strach i bezsilność. Nawet trudno mi zliczyć sytuacje, w których miałam ochotę potrząsnąć Anną, popchnąć ją do działania. Po głowie wciąż chodziło mi tylko jedno: jak ona może się na to godzić? Poznamy również nieco bliżej oprawcę - zimnego, wyrachowanego męża, który bez mrugnięcia potrafi zadać cios między żebra lub jednym słowem odebrać godność - przypominam, że mówimy tu o ukochanej osobie, która zawsze była wsparciem. Miałam ochotę go rozszarpać. Poznamy lekarza - to taka dobra dobra dusza, anioł stróż i w sumie jedyna zainteresowana osoba - nawet bardziej niż główna bohaterka. No i jest jeszcze Janek - mężczyzna, którego Anna porzuciła, by oddać się w ręce Piotra. I... tu mi czegoś brakuje. Janek to bardzo pozytywna postać - miła, uczynna, oddana, ale kompletnie nijaka. Przydupas. Ta jego nijakość wynika chyba z faktu, że na kartach powieści historia miłości, relacje - te wszystkie powiązania Janka z Anną zostały bardzo spłycone - tu nie ma opowieści, jest za to fakt, że taki Janek gotowy jest zmienić świat, byle tylko ona - teraz zamężna - była szczęśliwa. Jest tak cudowny, och i ach, że przestaje być wiarygodny, niestety. To najsłabsze ogniwo tej opowieści.

Bohaterowie ogólnie nie przypadli mi do gustu, ale są jacyś, określeni, odpowiednio nakreśleni. Nie muszę ich lubić, ważne, że daleko im do rozgotowanych kluch.

Książka jest napisana lekkim językiem - co, biorąc pod uwagę ciężar tematu, uważam za absolutny strzał w dziesiątkę. Czyta się szybko, pochłania w zawrotnym tempie. Akcja przybiera odpowiednie tempo - ziarnko niepokoju, które Autorka zasiała już w pierwszym rozdziale, kiełkuje z wolna, by potem nagle wystrzelić i szybko wydać porządne owoce.

Pozorność to powieść ważna, która niewątpliwie skłania do refleksji, to również głos kobiety niszczonej, tłamszonej i próba zwrócenia uwagi na ten temat - wciąż aktualny i, niestety, nadal tabu. Autorka nie boi się o tym pisać - szczerze i bez owijania w bawełnę. Tu nie ma szeptania zza zamkniętych drzwi, ale krzyk złości, strach oraz wyraźne ślady pozostawione na ciele i duszy.

http://www.matkapuchatka.pl/2017/02/pozornosc-druga-natura.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lalkarz z Krakowa

"-Można zniszczyć człowieka, Karolino, ale zniszczyć jego historię jest dużo trudniej. Nikt nie jest tak naprawdę utracony, póki istnieje jego hi...

zgłoś błąd zgłoś błąd