Mama odeszła

Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
7,03 (172 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
2
9
21
8
35
7
68
6
29
5
8
4
4
3
5
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Missing Mom
data wydania
ISBN
9788380621084
liczba stron
416
język
polski
dodała
Ag2S

Mama odeszła to książka szczera, intymna, wciągająca i bardzo osobista. „Widzisz kogoś ostatni raz i nie wiesz, że to ostatni raz. Potem wiesz tylko jedno: że wtedy o tym nie wiedziałam. Ale nie wiedziałaś, a teraz jest już za późno. I mówisz sobie: Skąd ja miałam wiedzieć, nie mogłam tego wiedzieć. Mówisz”. Trzydziestojednoletnia Nikki Eaton – niezamężna, seksualnie wyzwolona i samodzielna...

Mama odeszła to książka szczera, intymna, wciągająca i bardzo osobista.
„Widzisz kogoś ostatni raz i nie wiesz, że to ostatni raz. Potem wiesz tylko jedno: że wtedy o tym nie wiedziałam. Ale nie wiedziałaś, a teraz jest już za późno. I mówisz sobie: Skąd ja miałam wiedzieć, nie mogłam tego wiedzieć. Mówisz”.

Trzydziestojednoletnia Nikki Eaton – niezamężna, seksualnie wyzwolona i samodzielna finansowo – raczej nigdy nie myślała o sobie w kategorii córki. A jednak kiedy z dnia na dzień nieoczekiwanie traci matkę, przechodzi ogromną wewnętrzną przemianę. Jeden burzliwy rok, wypełniony przerażającymi zdarzeniami i rozpaczą, przyniesie jej oświecenie, wiedzę, a nawet – niespodziewanie – miłość, która pomoże jej się podźwignąć.

Oates, jedna z najznakomitszych pisarek amerykańskich, z niezwykłą precyzją nakreśliła wciągający i poruszający obraz głębokiego żalu i oczyszczającego smutku, który pozwala spojrzeć na życie inaczej.

Mama odeszła znalazła się na liście stu najważniejszych powieści roku 2005 według „New York Timesa”.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 520
Kinga Kulig | 2017-03-05
Przeczytana: 28 lutego 2017

„Mama odeszła” – to owszem, powieść obyczajowa, ale pisana prozą życia codziennego. Niestety, Czytelnik nie znajdzie w niej nic z wątków fantastycznych, ale również tych oscylujących wokół historii na wesoło, romantycznych, czy też przygodowych. Jedno wydarzenie popycha kolejną kostkę domino. Można domyśleć się, że kolejne myśli, słowa, podjęte decyzje będą ponosić skutki, jakieś konsekwencje, a na pewno nie odbiją się echem wobec tych, których najbardziej dotyczy ta historia. Zatem, o czym opowiada treść lektury?

„Mama odeszła” w dosłownym znaczeniu tych słów przedstawia reportaż trzydziestojednoletniej Nikki Eaton, młodszej córki Gwen Eaton, matki, która została brutalnie zamordowana. Co gorsza, kobieta zastaję swoją rodzicielkę na miejscu zbrodni. Nie jest już w stanie jej pomóc. Nie wie, jak zareagować. Do jej podświadomości dociera jedynie fakt, że a nuż się uda jeszcze ją uratować, przywrócić do życia. W końcu to jej matka, osoba najbliższa jej sercu. Ale niestety, okazuje się za późno..

Gwen Eaton była ważną osobowością wśród społeczności lokalnej. Udzielała się na rzecz wielu osób, brała czynnie i aktywnie udział w zajęciach. Wszędzie było jej pełno. Co więcej, była otwartą i sympatyczną osobą, dla każdego potrafiła znaleźć chwilę na rozmowę. Nikomu nie odmawiała w potrzebie. Uwielbiała ludzi, łatwo im ufała, widziała w każdym pierwiastek dobra, który warto wydobyć i pielęgnować. Przez to również określało ją Piórkiem, lekkim, dryfującym, ale też nieuchwytnym, wędrującym własnymi ścieżkami i błądzącym we własnym wewnętrznym świecie. Niestety, tego dnia o jednej osobie zaufała za dużo, co skończyło się dla niej tragedią.

Nikki, córka Gwen, nie ma pojęcia, w jaki sposób mogłaby pozbierać się po tej starcie. Początkowo z siostrą planują sprzedaż domu w trybie natychmiastowym, już biorą się za porządki, ale sprawy zataczają błędne koło, różne rzeczy dzieją się naokoło. Nikki postanawia, więc powrócić do domu rodzinnego. Co więcej, wprowadza się do niego po to, aby poznać lepiej swoją matkę, ale jak okazuje się, to zamieszkanie i wertowanie pamiątek, samej Nicole da coś więcej – przede wszystkim zacznie rozmawiać z ludźmi, których nie dostrzegała i świadomie unikała. Co istotne, zacznie działać, pracować, a przez to docierać do czeluści swojego nierozpoznanego i nieodkrytego wnętrza.

Śmierć matki jest bolesną, wręcz nie do opisania stratą dla ciała i duszy bliskiej osoby. Również Nikki, na co dzień wyzwolona kobieta, niezależna, autonomiczna oraz ta, która oddaliła się szybko od domu rodzinnego, pojmuje stopniowo znaczenie wartości życia ludzkiego, jak dużo może oznaczać strata osoby, którą kochało się, a zaniedbywało. Właśnie przez to, że Nikki wybrała własną ścieżkę życia, gdzieś jej rodzina umykała, mijała się z nią.

Śmierć Gwen Eaton jest nie tylko obrazem przeżycia straty bliskiej osoby, ale wskazuje Czytelnikowi na to, aby w tzw. międzyczasie dbać nie tylko o zaspokajanie swoich potrzeb, ale również, aby dostrzegać naszych najbliższych. Pamiętać o nich, rozmawiać, czasami tylko przebywać, chociażby w milczeniu, bowiem nie znamy dnia ani godziny. Ani okoliczności. Niczego, żadnego znaku, który jasno by nam powiedział, co się stanie. Nie jesteśmy w stanie niczego przewidzieć. Jesteśmy tylko kruchymi ludźmi, zatem warto, za życia dbać i pielęgnować więzy rodzinne, tak, aby pozostało dobre wspomnienie oraz pamięć po śmierci tej osoby.

Owe słowa krótko i trafnie podsumowują powieść: „Widzisz kogoś ostatni raz. Potem wiesz tylko jedno, że też wtedy o tym nie wiedziałam. Ale nie wiedziałaś, a teraz jest już za późno. I mówisz sobie: Skąd ja miałam wiedzieć, nie mogłam tego wiedzieć”

Powieść czytało mi się momentami przyjemnie, ze względu na krótko sformułowane rozdziały. Innym razem, łapałam się na gwałtownym spadku koncentracji oraz uwagi. Przez cały czas zastanawiałam się, czy i ewentualnie, w jaki sposób rozwinie się akcja, Chciałam wiedzieć, jakie zaplecze merytoryczne oraz refleksyjne przyniesienie śmierć Gwen Eaton. Brakowało mi polotu, jakiegoś pozytywnego choćby najmniejszego, delikatnego bodźca.

Po prostu, ta powieść to słowo od siebie, przedstawiony ciąg kolejno następujących po sobie wydarzeń oraz towarzyszących przeżyć oraz emocji po stracie najbliższej osoby. Cóż, zatem więcej wymagać? Powieść ta to doskonały przykład kolejności rzeczy, co więcej, pisanej przez życie, które tym razem ukazuje jego „ciemniejszą” stronę, nieusłaną różami, po prostu, zwyczajną, codzienną i ludzką. "Mama odeszła" to studium emocji, działań oraz myśli nad kruchością życia oraz wspólnym zastanowieniem się, co dalej, jak pozbierać się, jak żyć po śmierci ukochanej osoby?

Recenzja powstała we współpracy z portalem kulturowym Sztukater.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Toń

Polecam. Pisarka ma niesamowitą lekkość i poczucie humoru, potrafi jednak zbudować niezłą atmosferę grozy...

zgłoś błąd zgłoś błąd