Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
7,61 (10506 ocen i 460 opinii) Zobacz oceny
10
1 035
9
2 050
8
2 704
7
2 814
6
972
5
589
4
126
3
166
2
20
1
30
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8370541534
liczba stron
593
język
polski

Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały. Ale i tak było wesoło. Zwłaszcza Reinmarowi z Bielawy, zwanemu także Reynevanem, zielarzowi i uczonemu medykowi, spokrewnionemu z wieloma możnymi ówczesnego świata. Młodzieniec ten, zakochawszy się w pięknej i obdarzonej temperamentem żonie śląskiego rycerza, przeżywa niezapomniane chwile miłosnych uniesień. Do czasu, kiedy wyłamując...

Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały.
Ale i tak było wesoło.
Zwłaszcza Reinmarowi z Bielawy, zwanemu także Reynevanem, zielarzowi i uczonemu medykowi, spokrewnionemu z wieloma możnymi ówczesnego świata. Młodzieniec ten, zakochawszy się w pięknej i obdarzonej temperamentem żonie śląskiego rycerza, przeżywa niezapomniane chwile miłosnych uniesień.
Do czasu, kiedy wyłamując drzwi, wdzierają się do komnaty krewniacy zdradzanego małżonka.
I w tym momencie Reynevanowi przestaje być wesoło.
Komentując Reynevanową skłonność do zakochiwania się, Zawisza Czarny, "rycerz bez skazy i zmazy", stwierdził: "Oj, nie umrzesz ty, chłopaczku, śmiercią naturalną!"
Zawiszę, wziętego do niewoli, wkrótce ścięli Turcy.
A co z Reynevanem?

Przed nami jeszcze dwa tomy trylogii.

 

źródło opisu: [SuperNowa, 2002]

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

książek: 601
Littleveronica | 2010-09-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 września 2010

Pierwszy tom trylogii kupiłam z myślą o konwencie Tricon 2010, na którym miałam nadzieję spotkać pana Sapkowskiego i poprosić o złożenie autografu na zacnej, pierwszej karcie woluminu. Co więcej, byłam zachęcona do twórczości rodzimego pisarza lekturą sagi o Wiedźminie oraz pozytywnymi opiniami znajomych. Zaszczytny podpis otrzymałam, toteż zabrałam się do czytania z jeszcze większą przyjemnością, niż gdyby książka ta nie została w tak osobisty sposób naznaczona obecnością jej ojca i stwórcy.
"Narrenturm" zaczyna się w sposób niezwykle charakterystyczny dla Sapkowskiego. Zostajemy zasypani sporą dawką miłości (nie takiej platonicznej!), a i okazji do uśmiechnięcia się pod nosem autor nam nie poskąpił. Początek jest świetny, bezapelacyjnie. Przerzucając kolejne kartki, miałam jednak czasem wrażenie, że książka niewiele by ucierpiała, gdyby wycięto z niej jedną trzecią opisów i dialogów. I to był jeden z powodów, dla których przeczytanie "Narrenturmu" zajęło mi prawie miesiąc. A szkoda, bo reszta akcji jest naprawdę bez zarzutu.
Na uwagę zasługuje także większość bohaterów, choć i na tej płaszczyźnie będę musiała się przyczepić. Sapkowski wykreował kilka charakterów z krwi i kości, których przykładami są Szarlej, Urban Horn czy Samson Miodek. Każdy z nich ma wyjątkową osobowość, są rozpoznawalni, często śmieszą. Z drugiej strony mamy jednak całą grupę postaci zlewających się (przynajmniej dla mnie) w jedną szarą masę. O dużym odsetku bohaterów zapominałam już w trakcie czytania - i ogarniało mnie zdziwienie, gdy później znów się pojawiali, a ja nie byłam pewna, o kogo chodzi. Podobna historia związana jest z Wiedźminem. Radziłabym panu Sapkowskiemu ograniczenie się przy dokładaniu do akcji kolejnych postaci - więcej nie znaczy lepiej.
Głównym bohaterem powieści jest Reynevan, oficjalnie: Reinmar z Bielawy. Chłoptaś niezwykle kochliwy, popularny wśród mężatek. Postać porywcza, nierozsądna (Ach, grzechy młodości!). Niby przewodnia, a czasem... momentami było go dla mnie za mało. Czyżby za mało rozwinięty charakter? Być może.
Nie omieszkam zaznaczyć, że "Narrenturm" ma w sobie wiele motywów historycznych, cała trylogia opowiada bowiem o wojnach husyckich (1419-1436). Mam dość zabawne wrażenie, że to dzieło jest współczesnym krewnym "Potopu" Sienkiewicza. No bo kto też wie, jakie lektury będą obowiązywały w szkołach za sto, dwieście lat?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Carska manierka

Bardzo solidna pozycja dla fanów gatunku. To pierwsza książka Pilipiuka, którą przeczytałem, na pewno wrócę do tego autora. Historie wciągające, akcja...

zgłoś błąd zgłoś błąd