Sześć lat. Pożegnanie z siostrą

Tłumaczenie: Daria Kuczyńska-Szymala
Wydawnictwo: Sonia Draga
8,01 (70 ocen i 27 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
7
8
24
7
16
6
5
5
2
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sechs Jahre
data wydania
ISBN
9788379999040
liczba stron
288
język
polski
dodała
Ag2S

Charlotte Link, autorka wielu bestsellerów, w przejmujący sposób opisuje chorobę i śmierć swojej siostry Franziski. To nie tylko najbardziej osobiste dzieło pisarki, dające również wgląd w jej własne życie, ale także poruszające przedstawienie przeżywanego przez kilka lat lęku przed utratą najukochańszej osoby. Charlotte Link opisuje codzienność niemieckich szpitali, na którą skazani są chorzy...

Charlotte Link, autorka wielu bestsellerów, w przejmujący sposób opisuje chorobę i śmierć swojej siostry Franziski. To nie tylko najbardziej osobiste dzieło pisarki, dające również wgląd w jej własne życie, ale także poruszające przedstawienie przeżywanego przez kilka lat lęku przed utratą najukochańszej osoby. Charlotte Link opisuje codzienność niemieckich szpitali, na którą skazani są chorzy na raka oraz ich bliscy, spotkania ze wspaniałymi, zaangażowanymi lekarzami, ale także z takimi, których zachowanie sprawia, że ciarki przechodzą po plecach. Ta opowieść to także apel o to, by nigdy nie porzucać nadziei – bo tylko ona daje siłę do walki.

 

źródło opisu: http://www.soniadraga.pl

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/produkt/2241/biografie.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 630
ewka_beer | 2017-03-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 marca 2017

Charlotte Link obiecała swojej siostrze, że opisze jej walkę z nowotworem, jej walkę z systemem polityki zdrowotnej w Niemczech, poniekąd autorka napisała ta książkę by uporządkować pewne sprawy w swej głowie po śmierci swej ukochanej siostry, chciała się podzielić doświadczeniami, niestety niezbyt dobrymi podczas ostatniej drogi swej siostry. "Sześć lat" to tytuł książki, tyle właśnie Francizca walczyła o życie, o to by mogła widzieć jak dorastają jej dzieci, by móc nadal pomagać innym i cieszyć się życiem, tak po prostu żyć i oddychać. Nie były to łatwe lata. Cała rodzina spotkała się z brakiem empatii, niejednokrotnie słysząc błędne diagnozy. Długoterminowe skutki radioterapii przy ziarnicy doprowadzają do wielu powikłań o których pacjentka nie jest informowana. Po napisaniu książki autorka została zaproszona na wykłady dotyczące właśnie przedstawienia swych spostrzeżeń dotyczących powikłań po radioterapii oraz opieki, sposobu traktowania pacjentów przez niektórych z lekarzy. W jaki sposób informowani są oni o swej chorobie, czy jest przy tym psycholog, czy dają nadzieję czy wręcz przekreślają wszelkie szanse i każą spisywać testament lub zakładać album obrazujący ich jakże szybkie odejście ze świata. Charlotte Link jest bardzo blisko siostry, daje jej pewność, psychiczną stabilność i wsparcie. Wciąż jest przy niej, wciąż przeszukuje internet w poszukiwaniu nowych rozwiązań, technik, najlepszych lekarzy. Pomimo, że wkłada w to całe serce, koszty nie odgrywają żadnej roli, stan siostry pogarsza się. Charlotte Link traci nadzieję, zaczyna wątpić, traci zmysły, strach paraliżuje, opanowuje myśli i nie pozwala działać. Wtedy ogromnym wsparciem okazuje się matka chorej, wiekowa kobieta z siłą, pokorą, werwą a Charlotte udaje się do kościoła, do którego chodziła sporadycznie. Słyszy od kapłana następujący przekaz: " Proszę uwierzyć w to, co teraz pani powiem. To ważne i jestem święci przekonany, że to prawda. I zawsze się potwierdza. O tym, czy pani siostra umrze, czy będzie żyć, nie decydują lekarze. I nie decydują o tym także statystyki. O tym decyduję wyłącznie Bóg. I nikt inny. I dlatego proszę nie dać się zastraszyć tej całej gadaninie. Jeśli On będzie chciał, żeby żyłą, będzie żyć. To proste. Albo trudne, jeśli jego decyzja okaże się inna. Niech będzie wola Twoja. Jeśli będzie to pani w stanie zaakceptować, poczuje pani siłę. I już żadna opinia, jaką ktoś wygłosi, nie będzie mogła pani zdruzgotać". (cyt.str. 63) Po tej rozmowie odzyskuje siłę, znajduje nową wiarę, nadzieję. Siostry nawiązują kontakt z homeopatą z Hamburga, który już do końca będzie wspierał Francizce, głównie wspierając jej układ immunologiczny a chora podejmuje współpracę z coachem, który dba o jej kondycje psychiczną. W drugiej części poznajemy początek choroby - młoda dziewczyna, która znalazła mały guzek, doświadczając niewyjaśnionego osłabienia oraz nocnych potów udaje się do lekarza, jednak od lekarza rodzinnego słyszy, że to przesilenie wiosenne, że nie przerobiła jeszcze rozstania z chłopakiem, a może to pozostałość po przeziębieniu. Lekarz doradza trochę witamin, więcej snu i ruchu na świeżym powietrzu. Niestety to był błąd, Francizca ufając lekarzom dała tym samym czas na rozwój choroby. Gdy jednak pojawia się ból trafa do kolejnego lekarza i dowiaduje się, że to drugie stadium - ziarnicy. Szybko pokonuje chorobę (mając 21 lat organizm jest jeszcze silny), oczywiście poddając się chemioterapii oraz radioterapii i wbrew zapewnieniom lekarzy zachodzi w dwie ciąże. Oczywiście pojawia się początkowo co 12 tygodni na wizycie kontrolnej ( krew, USG wątroby, rezonans magnetyczny, tomografia komputerowa, markery nowotworowe i badanie płuc). Francizca ma wykupione dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, jednak nawet w Niemczech, gdzie oczekiwałoby się wspaniałej opieki zdrowotnej, jest tylko kolejnym pacjentem a właściwie to tylko chorobą. Autorka niejednokrotnie przytacza niedociągnięcia lekarzy, błędne diagnozy, złe odczyty, zbyt długi czas oczekiwania, brak lekarza, brak serca do pacjenta. Jest w tym wszyskim tylko jeden lekarz, który okazuje wsparcie, wcześniej wspomniany homeopata z Frankfurtu,który przyjmuje obok Starej Opery, to właśnie on obniża stan zapalny, który nie może być zwalczony nawet przez bardzo silne antybiotyki. Pewne dnia mówi swej pacjentce: "chce, żeby pani żyła z rakiem, a nie rakiem". Choroba jednak nie ustępuje, wręcz przeciwnie, wciąż czymś nowym zaskakuje, ale Francizca nie poddaje się " to zupełnie jak w trakcie długiej, stromej i trudnej wędrówki, gdy człowiek chciałby zdjąć buty i chwilę odpocząć, ale wie, że potem ich już nie włoży i że dalej już nie pójdzie". W kolejnym etapie choroby dochodzi problem z odżywianiem, niedowaga wręcz zagraża życiu, jednak w szpitalu nikt nie zawraca sobie tym głowy, co wydaje się niewiarygodne, jednak tak jest. Charlotte Link zwraca uwagę na typowe zachowanie rodziny chorego - pobłażanie, miłe uśmiechy i usypianie czujności. Byle tylko nie denerwować lekarza, pielegniarek bo to zaszkodziłoby później samej chorej. Ona też sama bagatelizowała ludzkie odruchy zwrócenia uwagi, że coś jest nie tak. Do końca zostać z twarzą, nie dać się ponieść emocjom, nie wyjść na niezrównoważoną osobę. Fałsz! Trzeba reagować, domagać się swych praw, trzeba walczyć o szacunek i uwagę, godne, poważne traktowanie!
Francizca umiera, Charlotte zostaje sama, bez siostry, bez wsparcia, owszem ma swoją rodzinę, rodzice nadal żyją, jednak traci kogoś najbliższego z całego grona, czuje się jak inwalida, jak bez nogi, ręki. Jednak kilka minut przed odejściem pozwala jej odejść szepcząc do ucha: "Odejdź, wszystko w porządku, nie martw się proszę. Po prostu odpuść i odejdź. Dołączę do ciebie później". książka napisana z wielkimi emocjami, daje dużo do myślenia, zostawia piętno w sercu. Łzy same płyną, oczy pieką, serce pęka a głowa nie rozumie. Polecam książkę - bardzo.
PS. Charlotte Link miała być gościem na Tagach Książki w Warszawie (nie wiem którego roku) przy stoisku SoniaDraga. Nie było jej wtedy, byłam rozczarowana, ale teraz rozumie tą nieobecność...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Cudowne Boże Narodzenie i inne świąteczne opowieści

Pierwsze co urzekło mnie w tej książce była piękna, prosta okładka. Jednak dopełnieniem całości były cudowne, nietuzinkowe opowiadania, które niosły z...

zgłoś błąd zgłoś błąd