Frunze w meczecie

Wydawnictwo: Święty Wojciech
5,58 (12 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
4
6
4
5
2
4
1
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380650077
liczba stron
165
słowa kluczowe
Kirgistan, Azja Centralna, islam
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
GMKa

Jedynym państwem Azji Centralnej, które zagnieździło się w świadomości Europejczyków, pozostaje Afganistan. Dawne republiki radzieckie: Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan i Kirgistan, zlewają się w jakąś bezkształtną całość, ich istnienie umyka świadomości Europejczyków. I tylko dzięki temu, że stały się państwami końca, zachowały one stary, niekoniecznie dobry świat. Pozostały probierzem...

Jedynym państwem Azji Centralnej, które zagnieździło się w świadomości Europejczyków, pozostaje Afganistan. Dawne republiki radzieckie: Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan i Kirgistan, zlewają się w jakąś bezkształtną całość, ich istnienie umyka świadomości Europejczyków. I tylko dzięki temu, że stały się państwami końca, zachowały one stary, niekoniecznie dobry świat. Pozostały probierzem tego, czym było imperium radzieckie i co po sobie zostawiło – na każdej możliwej płaszczyźnie: politycznej, gospodarczej, religijnej, kulturowej, społecznej.
Frunze w meczecie jest kulturowym reportażem z Kirgistanu – niegdysiejszej Kirgizji, jednego z najbardziej tajemniczych państw Azji Centralnej. Autor pokazuje jego teraźniejszość, mocno – znacznie mocniej, niżbyśmy się spodziewali – naznaczoną sowiecką przeszłością. Pokazuje świat o historii długiej i krótkiej zarazem. Świat, który miał być monolitem, a jest pełen sprzeczności.

Ontologicznie końcem będzie to, co nieistotne i niewidoczne. Albo nieistniejące. Kirgizja jest na końcu. Na końcu świata. Niewielu ludzi wie, gdzie jest Kirgizja, a jeszcze mniej – czym ona jest. Można tam znaleźć Związek Radziecki, jaki przechowujemy we wspomnieniach. Dziadowski, a jednocześnie egzotyczny. Fascynujący i odpychający zarazem. Taka jest właśnie Kirgizja: azjatycka kultura zmieszana z islamem i sowiecką historią. Państwo zupełnie nieznane, w którym czas płynie wolniej. Kirgizja ostatnia, na samym końcu.

Cezary Kościelniak, filozof, pracownik Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, eseista i felietonista. Fascynuje go poznawanie ludzi i odkrywanie miejsc w kulturach bliskich i dalekich. Czujny nomad i obserwator świata.

 

źródło opisu: https://www.swietywojciech.pl/Ksiazki/Literatura-f...(?)

źródło okładki: https://www.swietywojciech.pl/Ksiazki/Literatura-f...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1413
almos | 2017-01-24
Przeczytana: 22 stycznia 2017

Polski filozof i etyk jedzie do Kirgistanu w postsowieckiej Azji Centralnej z wykładami, zwiedza kraj i pisze coś w rodzaju reportażu. Sporo tam ciekawych, głębokich spostrzeżeń o tym egzotycznym świecie, o innej cywilizacji tak bardzo różnej od naszej. Trochę razi maniera wyższości autora: oto zachodni gość przyjeżdża na barbarzyński wschód z jego brakiem demokracji, brudem, bałaganem i czym tam jeszcze. Niemniej przenikliwości trudno mu odmówić.

Cezary Kościelniak, filozof z Poznania, pojechał na wykłady do Kirgistanu i opisał ten kraj z pozycji zachodniego gościa, bo u nas już przecie Zachód a u nich jeszcze postsowiecki bardak. I tak, pisze o hierarchiczności sowieckiego społeczeństwa z uwielbieniem dla stojących wyżej i pogardą dla będących niżej; ta postawa mocno przetrwała w Azji Centralnej. Wszędzie spotyka się małych dyktatorków, którym można się tylko bezwarunkowo podporządkować, bo jak nie to będą kłopoty. Zresztą każdy kto tam wjeżdża, odczuwa od razu zmianę atmosfery: chamscy pogranicznicy, niemiłe stewardessy, władcze konduktorki w wagonie sypialnym, itd. itp.

W takim świecie nasza zachodnia demokracja jest ustrojem abstrakcyjnym, bo tam od zawsze panującym ustrojem była forma satrapii, gorszej lub lepszej. Naród ma szczęście, gdy tyran jest oświecony, a pecha gdy krwawy, i tyle. Ten system satrapii idzie z góry na dół: małymi tyranami są minister, szef lokalnej administracji, aż do szefa patrolu policyjnego, który decyduje jaką łapówkę wziąć i od kogo: „System, w którym na widok milicjanta – a spotkać go można niemal na każdym rogu ulicy – włącza się lampka ostrzegawcza, znany był w ZSRR i w niezmienionej formie przetrwał w Azji Centralnej”(s.50).

Razi wszechobecny brud i bałagan: „Między blokami mieszkalnymi beztrosko wyrzuca się gruz, śmieci pozostałe po jakimś remoncie, czasem stare meble. Tak jest zresztą nie tylko między blokami. Wszędzie.” (s.64). Osobna sprawa to toalety, oszczędzę opisów...

Na ulicach piesi są zwierzyną łowną: „Z pierwszeństwem i prawami pieszego tutaj jest jak z demokracją. Formalnie istnieje, ale realnie nikt nie rozumie, co to słowo znaczy. Zresztą samochód jest silniejszy, a silniejszy ma zawsze rację.” (s.64)

Wszystkie te ciekawe uwagi pisane są z wyraźnie dostrzegalnej pozycji wyższości, oto my Europejczycy stoimy na wyższym poziomie moralnym niż te dzikusy, ta postawa irytuje mimo b.celnych diagnoz autora. Także na zdjęciach głównym obiektem jest autor, czyżby on był bohaterem książki? Zatem tym cały ten opis mocno jednostronny, za mało tam o gościnności, serdeczności, zwyczajnej dobroci tych ludzi. Mimo to książka jest ciekawa przez celne diagnozy, jakie stawia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pęknięta korona

"Pewnego dnia na brzegu Wisły odnalezione zostaje ciało zamordowanego, w wyjątkowo okrutny sposób, mężczyzny. Nikt nie wie, kim on jest, ani czym...

zgłoś błąd zgłoś błąd