Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

„Jadąc przez Banja Lukę, rozmyślałem o niej. Wśród, ruin, grobów i pól minowych. Rozmyślałem o tym, jak leży na wznak między Wschodem a Zachodem. Leniwa i senna. W tych nieśmiertelnych brzózkach. Na piachu. Dłubie nosie, kręci kulki i marzy o własnym losie. O przyszłym zamążpójściu, o dawnych gwałtach albo że pójdzie do klasztoru. W Banja Luce o tym myślę, gdy pada deszcz i szukam wylotówki na...

„Jadąc przez Banja Lukę, rozmyślałem o niej. Wśród, ruin, grobów i pól minowych. Rozmyślałem o tym, jak leży na wznak między Wschodem a Zachodem. Leniwa i senna. W tych nieśmiertelnych brzózkach. Na piachu. Dłubie nosie, kręci kulki i marzy o własnym losie. O przyszłym zamążpójściu, o dawnych gwałtach albo że pójdzie do klasztoru. W Banja Luce o tym myślę, gdy pada deszcz i szukam wylotówki na Chorwację, na Węgry, bo już wracam. Myślę o niej w Jajcu i myślę w Travniku. Jak się czasami przewraca na bok w tych wiekuistych brzózkach, w tych piaskach wieczystych, wspiera na łokciu i patrzy na widnokrąg, gdzie się podnoszą pokusy wielkich miast, brylantowe wieżowce, chorągwie z pięknymi herbami firm globalnych i gdzie światło lucyferycznie odbija się od chmur, składając w obcojęzyczne napisy głoszące chwałę nadchodzącego wyzwolenia, które niczym bezlitosna fala zatopi stare, a ocali nowe. Za to ją kocham. Za to patrzenie. Za to leżenie na boku. I sobie obiecuję, że jak tylko wrócę z tych beznadziejnych Bałkanów, to ją zaraz opiszę. Kilometr po kilometrze, hektar po hektarze, gmina po gminie, wymieniając te wszystkie nazwy jak zaklęcia, jak modlitwy, jak litanie, arko przymierza, domie złoty, wieżo z kości gdzieś koło Małkini, gdzieś koło Bełżca”.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6241
allison | 2017-04-26
Przeczytana: 25 kwietnia 2017

Stasiuk w bardzo dobrej formie!

Wspomnienia z podróży po Bałkanach pełne są barwnych opisów przyrody, miejsc i ludzi. Nie są to jednak sielankowe obrazy, gdyż autor najczęściej odwiedza miejscowości brzydkie, zaniedbane, zniszczone, trawione zębem czasu, biedy i postkomunistycznych absurdów. Przywołuje też wydarzenia z poprzedniego ustroju, gdy bywał w krajach bałkańskich jako uczestnik imprez kulturalnych albo podróżnik (nie mylić z wczasowiczem).

Jak to bywa u Stasiuka, jest niespiesznie, czasem nieco sennie, nastrojowo i obrazowo.
Szczególnie interesujące są rozmowy z poznanymi ludźmi, ich poglądy, zachowania. Mamy okazję poznać galerię ludzkich typów, od kombinatorów i złodziejaszków, poprzez ludzi wrażliwych, aż po tych, którzy są zrezygnowani i nie widzą dla siebie żadnych perspektyw.

Z książki Stasiuka wyłania się przygnębiający obraz Bałkanów - krajów biednych, zniszczonych przez wojny, totalitaryzmy i polityków.
Do wielu opisanych miejsc aż strach się zapuszczać, bo obcy niezmiennie traktowani są tam niechętnie, a nawet wrogo.

Całość układa się w barwną opowieść, momentami zabawną, momentami przerażającą. Dużym plusem są odautorskie refleksje i dygresje, w których pisarz często porównuje sytuację i mentalność swoich bohaterów z kondycją Polaków.
No i czytanie w wykonaniu Mirosława Baki - jedyne w swoim rodzaju!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Papież i jego generał

Wspomnienia szefa ochrony Jana Pawła II (w latach 1985-1999) są rodzajem świadectwa kogoś spoza kręgów kościelnych, kto stykał się z jego osobą, co na...

zgłoś błąd zgłoś błąd