Lady Day śpiewa bluesa

Tłumaczenie: Marcin Wróbel
Seria: Seria Amerykańska
Wydawnictwo: Czarne
7,54 (71 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
7
8
25
7
26
6
7
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Lady Sings the Blues
data wydania
ISBN
9788380494305
liczba stron
208
język
polski

Ta biografia już przeszła do historii. Wydana 50 lat temu wzbudziła sensację, a przez kolejne dziesięciolecia stała się biblią dla tych, którzy chcieli poznać Billie Holiday. Lady Day – pierwsza dama jazzu, artystka obdarzona niezwykłym głosem, który wciąż nie przestaje elektryzować, jedna z najbardziej inspirujących wokalistek wszech czasów – sama opowiada o sobie. O życiu w czarnym getcie,...

Ta biografia już przeszła do historii. Wydana 50 lat temu wzbudziła sensację, a przez kolejne dziesięciolecia stała się biblią dla tych, którzy chcieli poznać Billie Holiday. Lady Day – pierwsza dama jazzu, artystka obdarzona niezwykłym głosem, który wciąż nie przestaje elektryzować, jedna z najbardziej inspirujących wokalistek wszech czasów – sama opowiada o sobie. O życiu w czarnym getcie, pracy prostytutki, alkoholu, narkotykach, rasizmie i o najlepszych muzykach, z którymi grała. Nie stawia sobie postumentu, staje przed czytelnikiem taka, jaka była: nieprzebierająca w słowach, szalona, porywcza, a jednocześnie pełna dumy, naiwna, poraniona i samotna. Dama, która żyła dla muzyki i w niej znajdowała ukojenie.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 704
Na półkach: Przeczytane

Po książkę „Lady Day śpiewa bluesa” sięgnąłem z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze od ładnych paru lat często i gęsto wracam do utworów wykonywanych przez Billy Holiday, lubię stary jazz. Po drugie zaś książka zupełnym przypadkiem wpadła w moje ręce po wygranym konkursie, który jak większość pewnie bym pominął, gdyby nie wyjątkowo parszywy dzień w pracy. Widać tak musiało być.
Pierwotna wersja książki ukazała się w USA 50 lat temu, sporo trzeba było zatem czekać, aby i Polacy mieli możliwość poznać losy słynnej wokalistki. Tym większe uznanie dla Wydawnictwa Czarne, które w serii Amerykańskiej stara nam się serwować co ciekawsze książki wydane w Ameryce przed laty, a mówiące o różnych aspektach życia tamtejszych elit i zwykłych ludzi. Dodatkowy plus za ładne wydanie, ciekawą przedmowę i zgrabne podsumowanie z ukierunkowaniem poznawania dyskografii Lady Day. Szkoda tylko, że cena okładkowa taka wysoka, 40 złotych za 200 stron książki to naprawdę dużo.
W przedmowie przeczytałem, że jednym z atutów książki jest styl w jakim serwuje nam autor –William Dufty, kolejne losy Billy Holiday. Przytoczył tam kilka przykładów, po przeczytanie których chciałem książkę odłożyć na półkę. Pomyślałem sobie że to nie jest język literacki tylko jakieś spisane na szybko pod blokiem przez bandę ziomków historie zboczeń i dewiacji. Po lekturze moja percepcja zmieniła się o 360 stopni. Owszem, książka niewiele ma wspólnego z piękną polszczyzną, nie znajdziemy tam płomiennych opisów otoczenia, umówmy się, nie jest to też poradnik „jak pisać aby porównano Cię do Tokarczuk”. Za to pełno w niej słów podwórkowych, w których prym wiedzie „kocur” (to o mężczyznach). Dzięki takiej narracji opowieść snuta przez wokalistkę nabiera jednak wiarygodności. Czytając kolejne rozdziały mamy wrażenie, że Lady Day mówi to bezpośrednio do nas, że siedzimy razem gdzieś w kawiarni przy herbacie i nie zważając na zmieniające się pory dnia słuchamy tego wszystkiego, co Lady Day ma nam do powiedzenia. A historia jej życia obfitowała w sytuacje warte przywołania.
Z biografii zamieszczanych na portalach branżowych możemy dowiedzieć się, że Billy Holiday, nie nazywała się Billy Holiday, że urodziła się w Filadelfii i że wydała całą masę płyt. Co bardziej wnikliwy dojrzą też pewnie, że jej matka miała 13 lat jak ją rodziła, co już może zwiastować problemy wychowawcze. Na Wikipedii pisze się nawet o gwałcie, jaki na niej dokonano w wieku 11 lat, a także o uzależnieniu od narkotyków. I w sumie to tyle. Nie ma kluczowych z punktu widzenia samej artystki wydarzeń – kolejnych przejawów dyskryminacji, doświadczeń w domach publicznych, śmierci ojca itd. Brakuje tam też jakże ciekawych anegdot z życia, chociażby spotkania Clarka Gable’a gdzieś w trasie. Nie twierdzę, że „Lady Day śpiewa bluesa” to swoiste kompendium wiedzy o wokalistce, stanowi ono jednak moim zdaniem klucz do zrozumienia jej utworów. Po lekturze zupełnie inaczej podchodzę do takich kawałków jak chociażby Strange Fruit. Kiedyś niedostrzegany, teraz stał się dla mnie jednym z najważniejszych w jej karierze.
Gorąco polecam lekturę książki wszystkim fanom jazza. Możecie poznać dzięki niej początki tego gatunku od innej niż encyklopedyczna strony. Zrozumiecie też lepiej głębie utworów samej Lady Day. Jestem pewien, że ta książka spodoba się także wszystkim innym, którzy choć na chwilę myśleli o karierze w sztuce – Lady Day pokazuje ile można wycierpieć w imię spełniania marzeń. A wszyscy pozostali tez śmiało mogą po nią sięgnąć, to bardzo ciekawa pozycja poruszająca tematy dyskryminacji rasowej, uzależnienia od narkotyków i problemów społecznych. Billy Holiday była zabójczo szczera, nerwowa, zwariowana. Pewnie nigdy bym się z nią nie zaprzyjaźnił, ale brakuje mi takich osób w obecnym showbiznesie, idących własnymi ścieżkami, pod prąd, często mimo znacznych obciążeń dla siebie i swojej rodziny, stojącym na swoim aż do końca.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Runa

„Runa” to historia prosto z bebechów dziewiętnastowiecznego paryskiego szpitala psychiatrycznego dla kobiet. Jak się domyślacie wesoło raczej nie jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd