Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jakbyś kamień jadła

Seria: Sulina
Wydawnictwo: Czarne
7,84 (997 ocen i 110 opinii) Zobacz oceny
10
90
9
227
8
298
7
263
6
74
5
37
4
1
3
6
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375360431
liczba stron
136
kategoria
literatura faktu
język
polski

Po co mi ten śmiercionośny upał pełen much? Po co ten smak kamienia w ustach? Po co on tam jechał, ten Polak, i siedział dwa lata, i czemu oni wiecznie się w coś wtrącają, czemu pchają w to nos? Niby że co, że mają jakieś dziwne poczucie odpowiedzialności za wszystkich? Jurij Andruchowycz, "Diabeł tkwi w serze" Lapidarność, z jaką Tochman opowiada o potwornościach wojny i jej toksycznych...

Po co mi ten śmiercionośny upał pełen much? Po co ten smak kamienia w ustach? Po co on tam jechał, ten Polak, i siedział dwa lata, i czemu oni wiecznie się w coś wtrącają, czemu pchają w to nos? Niby że co, że mają jakieś dziwne poczucie odpowiedzialności za wszystkich?
Jurij Andruchowycz, "Diabeł tkwi w serze"
Lapidarność, z jaką Tochman opowiada o potwornościach wojny i jej toksycznych konsekwencjach, wywołuje potężny efekt właśnie dzięki oszczędności stylu: okrucieństwo mówi samo za siebie, nie potrzebuje opisu ani koloryzowania.
"The Times"
Tochman towarzyszy antropolożce Ewie Klonowski w jej wysiłku scalenia rozproszonych szczątków, w jej nadziei, że kolejny odkopany masowy grób pomoże połączyć kości zmarłych z pogrążoną w żałobie rodziną. Nie ferując wyroków, nie proponując komentarza autor pozwala, by głosy ocalonych same opowiedziały o tych wstrząsających poszukiwaniach. W rezultacie otrzymujemy żywy portret kraju nadal zmagającego się z konsekwencjami wojny. Jednak głęboki sens Jakbyś kamień jadła nie odnosi się wyłącznie do Bośni, a opowiada o uniwersalnym ludzkim pragnieniu, by móc pogrzebać i opłakać ciało.
"The Finacial Times"
Tochman omija utarte ścieżki, którymi zwykle podążają na Bałkanach dziennikarze. Daje to jego niewielkiej książce potężną moc. Warto przeczytać tę niezwykły reportaż, by zrozumieć, jak cieniutka jest politura cywilizacji i jak łatwo przyjaciele obracają się przeciwko przyjaciołom. Jakbyś kamień jadła trzeba by wysłać Boutrosowi-Boutrosowi Ghaliemu i Kofiemu Annanowi, Johnowi Majorowi i Douglasowi Hurdowi, Georgeaowi Bushowi i Billowi Clintonowi. Pewnie by jej nie przeczytali, ale nawet przekartkowanie książki Tochmana zmąciłoby spokój ich emerytury.
"Literary Review"

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://www.czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1888
Marta | 2012-11-13
Na półkach: Ewusiowe :)
Przeczytana: 09 listopada 2012

„Jakbyś kamień jadła” Wojciecha Tochmana nie jest kolejną książką o wojnie i umieraniu. To zbiór reporterzy o tym co zostaje po śmierci tutaj na ziemi. A więc o kościach i rozpaczy. O bezsilności i nienawiści. O tym, że ludzkość nie potrafi uczyć się na błędach. Tochman rozmawia z pojedynczymi ludźmi. Na podstawie ich przeżyć tworzy obraz powojennego bośniackiego społeczeństwa. To trudna, przejmująca i przygnębiająca opowieść. Ale w takich to właśnie specjalizuje się autor. Mariusz Szczygieł uważa Wojciecha Tochmana za najlepszego polskiego reportera obecnych czasów. I choć moje uwielbienie dla Szczygła nie pozwala mi uznać kogokolwiek, za lepszego, to jednak niewątpliwe Tochman należy do trójki najlepszych z najlepszych w naszym kraju (obok Szczygła i Hugo-Badera).
Doktor Ewa Kolnowski, antropolog, zostawiła nudną pracę, rodzinę i przyjaciół w Rejkiawiku. Skorzystała z okazji, jaką dała jej historia, aby pracować zgodnie ze swoją pasją i wykształceniem. Wojna domowa w Bośni i Hercegowinie (1992-1995) przyniosła ze sobą śmierć i zniszczenie. Na zgliszczach dawnego szczęścia dr Ewa stanęła w 1996 r. i rozpoczęła swoją pracę. Jest jak dobry anioł, który pomaga rodzinom odnaleźć swoich bliskich. Rozkopuje masowe mogiły i własnymi rękami przeprowadza ekshumacje. Pracuje w ciężkich warunkach, bez specjalistycznego sprzętu, bez odpowiedniej pomocy. Cierpliwie, kość po kości, składa całego człowieka. Identyfikuje. Pobiera materiał do testów DNA, wysyła go do laboratorium. Nie płacze. Już nie. Taka praca. Daje nadzieję tym, którzy zostali. Dla większości Bośniaków to najważniejszy cel w życiu. Dowiedzieć się co stało się z najbliższymi, odnaleźć to, co z nich zostało i pochować ich z należytym szacunkiem i honorami. Wtedy dopiero można odzyskać spokój.
Żeńska forma w tytule została zastosowana nie przez przypadek. Bo jest to opowieść przede wszystkim o kobietach. One. Przerażone osamotnione, zrezygnowane, silne, nieustępliwe. To one ocalały. Ich ojcowie, mężowie, synowie, bracia zginęli. Zostali rozstrzelani, pochowani byle gdzie, byle jak, bez należnego respektu. Ginęli nie jako bohaterowie, ale jako śmieci, które trzeba było posprzątać. Razem z nimi, w masowych grobach, zakopane zostało całe poprzednie życie ich kobiet. Teraz zostały same i same muszą sobie poradzić. Te z nich, które miały córki okazały się szczęściarami. Mają kogoś, dla kogo warto żyć. Jednak dla dziewcząt nie widzą przyszłości. Bo za kogo dziewczyny maja wyjść za maż, z kim mają mieć dzieci skoro wszyscy chłopcy zginęli na wojnie? A ci, którzy przeżyli? Oni nie potrafią sobie poradzić z koszmarem, którego doświadczyli. Są bezradni i bezbronni. Żyją, ale jakby i tak byli martwi.
Obok Bośniaków są też Serbowie. Kaci, mordercy. Istnieją blisko tych, których wcześniej prześladowali. Ich życie naznaczone jest strachem. Nie chcą rozmawiać, nie zgadzają się na zdjęcia. Boją się, że ktoś ich rozpozna, a wtedy świat dowiesię co robili podczas wojny. Oczywiście nie wszyscy byli źli, bo „wszyscy przecież nie zabijali, każda zbrodnia ma swoje imię i nazwisko.”
To wszystko działo się tak niedawno... Gdzie były te wszystkie pokojowe organizacje do których należymy? Dlaczego nikt ich nie ochronił? Jak w nowoczesnym świecie można było dopuścić to masowego ludobójstwa? No jak?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarodziejska góra

Są książki po przeczytaniu których człowiek czuje się wykończony psychicznie i nie ma siły napisać o nich niczego konstruktywnego, bo wyczerpałoby go...

zgłoś błąd zgłoś błąd