Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wielki Mistrz

Tłumaczenie: Agnieszka Fulińska
Cykl: Trylogia Czarnego Maga (tom 3)
Wydawnictwo: Galeria Książki
7,74 (9648 ocen i 610 opinii) Zobacz oceny
10
1 449
9
1 861
8
2 223
7
2 361
6
931
5
522
4
133
3
120
2
28
1
20
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Black Magician Trilogy: The High Lord
data wydania
ISBN
9788392579625
liczba stron
718
język
polski

Inne wydania

Sonea wiele nauczyła się w Gildii Magów. W ciągu ostatniego roku Regin dał jej spokój, a pozostali nowicjusze zaczęli traktować ją z niechętnym szacunkiem. Dziewczyna nie może jednak zapomnieć tego, co widziała w podziemnej komnacie Wielkiego Mistrza Akkarina, ani też ostrzeżenia, że odwieczny wróg Kyralii obserwuje czujnie Gildię. W miarę jak Akkarin ujawnia coraz więcej swojej wiedzy, Sonea...

Sonea wiele nauczyła się w Gildii Magów. W ciągu ostatniego roku Regin dał jej spokój, a pozostali nowicjusze zaczęli traktować ją z niechętnym szacunkiem. Dziewczyna nie może jednak zapomnieć tego, co widziała w podziemnej komnacie Wielkiego Mistrza Akkarina, ani też ostrzeżenia, że odwieczny wróg Kyralii obserwuje czujnie Gildię.
W miarę jak Akkarin ujawnia coraz więcej swojej wiedzy, Sonea przestaje być pewna, komu ufać ani czego bać się najbardziej. Czy prawda może być aż tak przerażająca, jak przedstawia ją Wielki Mistrz? A może jest to podstęp, mający skłonić ją do uczestnictwa w jego mrocznych praktykach?

 

źródło opisu: Galeria Książki, 2008, okładka

źródło okładki: http://galeriaksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 986
Vaherem | 2012-12-10
Przeczytana: 10 grudnia 2012

I tak oto moja przygoda z Trylogią Czarnego Maga dobiegła końca. Wielki mistrz jest bezsprzecznie najlepszą częścią, ale i tak dużo brakuje mu do naprawdę dobrego fantasy. Cały cykl grubo poniżej oczekiwań. Okładki są cholernie klimatyczne, a w środku taki bubel. Spróbuje przedstawić swoje przemyślenia w formie plusów i minusów:

Na plus:

+ Fabuła w końcu rusza do przodu, coś się dzieje - poprzednie przygody Sonei są przy tym jak zabawy w piaskownicy.

+ Akkarin. Bezsprzecznie najlepsza postać, właściwie to Canavan powinna napisać cykl o nim, o jego przygodach od początku... albo nie, wyszło by z tego co najmniej pięć opasłych tomiszczy wypełnionych nudą.

+ ma to coś, co sprawia, że czyta się i czyta. Można się wkurzać i wnerwiać na infantylności dialogów, słabe opisy i głupotę postaci, a jednak się czyta i czyta.

A teraz to co tak naprawdę w recenzjach lubimy najbardziej, czyli na minus:

- przeraźliwie nudne rozmyślania, głównie Sonei. Owszem, w tej części jest ich najmniej, ale nadal zdecydowanie za dużo.

- Świat. Nie czuje go. Jest taki sztuczny. Mamy Lan, wyspy Vin, ale nigdy tam nawet nie byliśmy. Nie czuje różnic kulturowych. W takim Elyne się stroją i tolerują gejów - wszystkie różnice jakie zapamiętałem. Nie rusza mnie nawet co się dzieje w samej Kyralii, bo znam jedynie jej stolice. Inne miasta? Jakaś Galia, Calia, Coldbrigde, Kendil? Nie znam tych miejsc. Nie obchodzą mnie. Czuje się tak jakbym oglądał film z kiepską scenografią, co chwile widzę przebijający green screen.

- Główny motyw. No proszę was, przez tyle lat żaden Ichani nie zajarzył jak słaba jest gildia? Do Sachaki nie dotarły wieści o wielkich reformach związanych z odrzuceniem wyższej magii, albo plotki o zbuntowanym uczniu? To jest tak naciągane, że szkoda gadać...

- Szereg straconego potencjału. Czuć, że to powieść dla młodzieży. Zero kontrowersyjnych scen. Mamy parę gejów, ale oni nawet nie dają sobie buziaczka. Mamy pary heteroseksualne, ale oni najwyżej dają sobie buziaczki. Trudi, weź się obudź i zobacz w jakich czasach żyjemy. Wątek Dannyla i jego śledztwa też można było lepiej i głębiej pokazać... ale nie, jest tyle infantylnych rozmyślań do napisania!

- Wątek miłosny Sonei. Staje się pewny od momentu podsłuchania przez nią rozmowy dwóch nowicjuszek. Kiedy wszystko się zaczyna, po prostu kiwacie głową i myślicie "imperatyw narracyjny, to musiało się tak skończyć"

- Magiczne bitwy są takie nuuuudneeee. Te teksty typu "posłała dziesięć uderzeń" itd... nie miałem pojęcia, że starcia potężnych magów są tak mało widowiskowe.

- Czarny charakter. Minus dotyczy wszystkich części. W każdej z nich ci źli są tak słabo poprowadzeni, że szkoda gadać. Prawie nic o nich nie wiemy. Ktoś tu pisał o niejednoznacznych. szarych postaciach. Bullshit. Od początku widać kto jest tym złym, a kto dobrym. Ci źli zresztą są tak słabo przedstawieni, że pełnią rolę statystów dla naszych dobrych.

- Postacie. Prawdę mówiąc wszyscy są słabo napisani. W tej części nawet Akkarin dużo traci z powodu wymysłów pani Canavan. Król? No pojawia się, ale to statysta. Ot kukiełki walczące na tle green screenu...

- Mamy do czynienia z kilkoma zagrywkami deus ex machina, po których po prostu na chwile odkładałem książkę i myślałem: "Co? Naprawdę? Naprawdę pani Canavan, tak to chcesz rozwiązać? Ehhh..."

- I te nazwy FANTASY. Razi mnie to okropnie w każdym tomie. Dlaczego Mullok nie może być sową? I tak dalej. Pojawia się LIMKOPODOBNE stworzenie, ale jak do cholery mam wiedzieć jak wygląda, skoro nie wiem co to jest limek? Tak trudno użyć słowa "PIES"? No, ale pies to takei swojskie, totalnie nie FANTASY i w ogóle...

- Zakończenie. Jest takie słabe, bez wyjaśnienia wielu wątków. Jakby autorka zobaczyła, że przekroczyła 700 stron i trzeba się zwijać. I jeszcze ta "rewelacja" Sonei na końcu, uh, czuć sequel w powietrzu... Ta, jest już nawet napisany.

- I ten słowniczek na końcu, próbujący udawać, że świat pani Canavan jest o wiele głębszy niż to jest w istocie... Cóż, nie jest. Niech pani Trudi sobie zajrzy do Tolkiena albo Martina i zobaczy jak wygląda porządny dodatek.

PODSUMOWANIE
Cóż, na mój krytycyzm mogło wpłynąć to, że przed Wielkim Mistrzem pochłaniałem Pana Lodowego Ogrodu, a zaraz po zakończeniu czytania złapałem za Taniec ze Smokami. Prawda jest jednak taka, że każdy kto już przeczytał choć kilka książek fantasy będzie z łatwością odgadywał co się zaraz stanie. Świat jest słaby, postacie nijakie. Ale młodzieży się spodoba, młodzież kupi i o to w tym chyba chodzi, prawda?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Opowieści niesamowite

Zbiór klasycznych opowiadań z dreszczykiem w znakomitym przekładzie Bolesława Leśmiana. Niestety bardzo nierówny, obok utworów znakomitych pojawiają s...

zgłoś błąd zgłoś błąd