Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nic nie jest w porządku. Wołyń - moja rodzinna historia

Wydawnictwo: Czerwone i Czarne
6,93 (76 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
19
7
25
6
15
5
3
4
3
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377002582
liczba stron
256
język
polski
dodał
emindflow

Krzesimir Dębski, znany kompozytor, przez całe życie żył w cieniu rzezi wołyńskiej. Jego rodzice cudem uratowali się z pogromu, jaki urządzili Ukraińcy z UPA we wsi Kisielin i okolicach, gdzie zginęło okrutną śmiercią kilkudziesięciu Polaków. Relacje świadków tej rzezi, w tym rodziców Krzesimira Dębskiego, są wstrząsającym świadectwem ludobójstwa. Krzesimir Dębski: był 11 lipca 1943 roku,...

Krzesimir Dębski, znany kompozytor, przez całe życie żył w cieniu rzezi wołyńskiej. Jego rodzice cudem uratowali się z pogromu, jaki urządzili Ukraińcy z UPA we wsi Kisielin i okolicach, gdzie zginęło okrutną śmiercią kilkudziesięciu Polaków. Relacje świadków tej rzezi, w tym rodziców Krzesimira Dębskiego, są wstrząsającym świadectwem ludobójstwa.


Krzesimir Dębski: był 11 lipca 1943 roku, Krwawa Niedziela na Wołyniu. W tym dni nacjonaliści z Ukraińskiej Powstańczej Armii wtargnęli do domów i kościołów w wołyńskich miastach i wsiach, by pozabijać Polaków zebranych na sumach. Napadli też na kościół w Kisielinie, gdzie na mszę poszli moi rodzice. Ta niedziela była dniem rozpoczynającym masakrę. Wcześniej zdarzały się mordy, ale od tej niedzieli zaczęła się rzeź. Urodziłem się dziesięć lat później, jednak kolejne godziny 11 lipca 1943 r. znam z relacji rodziców, jakbym sam je przeżył. Mama z ojcem uciekli z pogromu, Ukraińcy jednak porwali i zabili mojego dziadka i babcię. PO LATACH POSZUKIWAŃ SPOTKAŁEM ICH MORDERCĘ.

 

źródło opisu: http://www.swiatksiazki.pl/ksiazki/nic-nie-jest-w-...(?)

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/ksiazki/nic-nie-jest-w-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (175)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2627
Marago | 2016-10-27
Na półkach: Z Bonito.pl
Przeczytana: 27 października 2016

Wczoraj przeczytałam "Nic nie jest w porządku. Wołyń - moja rodzinna historia", produkt książkopodobny autorstwa znanego muzyka i kompozytora - Krzesimira Dębskiego. Do połowy zapoznawanie się z treścią szło mi nawet nieźle (denerwowała mnie jedynie wielka czcionka). W części tej autor przytacza wspomnienia - wypowiedzi tych. którzy ocaleli z rzezi wołyńskiej. Przede wszystkim swoich rodziców. To było wstrząsające.

Od czwartego rozdziału zatytułowanego "Przed pogromem", rzecz staje się trudna do strawienia. Pisanie to nie jest najmocniejsza strona Krzesimira Dębskiego. To są wypociny niezbyt rozgarniętego gimnazjalisty. Autor wyraźnie zmaga się ze słowem pisanym. Mam wrażenie, że K. Dębskiemu bardzo się śpieszyło z wydaniem tej pozycji.


To, co nam zaoferowało wydawnictwo Czerwone i Czarne Sp.z o.o.S.K.A. jest żenujące. Rzecz wymaga ponownego napisania z udziałem dobrego redaktora lub zatrudnienia dobrego dziennikarza, który napisze ją od nowa.


Nie można drukować czyichś...

książek: 739
Jolanta | 2016-11-08
Na półkach: Historia
Przeczytana: 08 listopada 2016

W zeszłym miesiącu oglądałam w telewizji film dokumentalny, w którym Krzesimir Dębski przedstawiał historię swoich rodziców i wydarzenia w Kisielinie na Wołyniu w 1943r. Opowiadała o tym jego mama oraz ludzie, którym się udało przeżyć.
Chciałam przeczytać tę książkę i nie żałuję. O takich wydarzeniach powinno się pisać.
To książka bardzo osobista, pełna bólu, smutku i rozgoryczenia.
11 lipca 1943 rok - dzień Krwawej Niedzieli na Wołyniu. Dzień, w którym nacjonaliści z UPA wtargnęli do kościołów i domów w wołyńskich miastach i wsiach by pozabijać Polaków. Rodzice Krzesimira Dębskiego mieszkali w Kisielinie i w tym dniu wraz z innymi polskimi mieszkańcami poszli na mszę. Cudem się uratowali, nie byli jeszcze małżeństwem, mieli po 18,19 lat. Wprawdzie autor książki urodził się po wojnie, ale dorastał w atmosferze wspomnień rodziców o tej i innych tragediach na Wołyniu. Te wydarzenia zostały im w pamięci do końca życia. Wspominali i spisywali swoje relacje. Ta opowieść w pierwszej...

książek: 1111
Anna | 2017-02-18
Przeczytana: 18 lutego 2017

Książka Krzesimira Dębskiego „Nic nie jest w porządku” to świadectwo ludobójstwa na Wołyniu. Ofiarami byli jego dziadkowie i ich polscy sąsiedzi. Autor przytacza relacje z 11 lipca 1943 roku tych, którzy przeżyli krwawą niedzielę na Wołyniu. Nacjonaliści z Ukraińskiej Powstańczej Armii napadli m.in. na kościół w Kisielinie, gdzie na mszy byli rodzice Krzesimira Dębskiego. Uciekli z pogromu. Ukraińcy zamordowali rodziców ojca autora dokumentu.

„Nadszedł czas, by o tym mówić”

„To nie Polacy mordowali swoich sąsiadów, Polacy byli ofiarami.”

„Tak, oczekiwanie od rodzin pomordowanych Polaków, że będą szanować delikatne uczucia Ukraińców i zapomną o swoich bliskich, jest co najmniej nieetyczne.”

Zgadzam się. Wybaczyć, nie znaczy zapomnieć. Nic nie usprawiedliwia masowych mordów na dzieciach i dorosłych w ich domach, czy kościołach.
„Nic nie jest w porządku” to rodzinna historia Krzesimira Dębskiego. Krwawa i bolesna. Warto przeczytać, żeby ocalić od zapomnienia ofiary. Dosyć...

książek: 35861
Muminka | 2017-03-05
Na półkach: 2017
Przeczytana: 05 marca 2017

Krzesimir Dębski na tropach rodzinnej historii dociera do rzezi na Wołyniu. 11 lipca 1943 r życie jego rodziców diametralnie się zmieniło. Mieszkali w Kisielinie, w wielonarodowej społeczności. Współistnieli ze sobą Ukraińcy, Polacy, żydzi, Niemcy. Tylko że działała UPA, faszyzujące bojówki wspierały Niemców aż do ich agresji na Rosję. Zwolennicy Ukraińskiej Partii optowali za stworzeniem niepodległego państwa, oczywiście kosztem Polski i Rosji. Aby utworzyć silne państwo, podobnie jak Hitler zakładali homogeniczność etniczną. Z dnia na dzień sąsiedzi Polacy stali się wrogami, których należy eksterminować. Dębski doliczył się 60, a niektórzy historycy mówią o nawet 99 polskich osadach na Wołyniu, które masowo wymordowano. Bez litości mordowano, palono żywcem, gwałcono kobiety, dzieci wrzucano do studni lub nabijano na sztachety płotów. Część mieszkańców Kisielina spłonęła w zaryglowanym kościele gdy podłożono ogień. Historie niektórych ocalałych mieszkańców Kisielina i okolic, do...

książek: 1028
Ania | 2017-02-01
Na półkach: 2017
Przeczytana: 01 lutego 2017

Wspomnienia i relacje ocalałych z rzezi wołyńskiej są wstrząsające. To nie podlega dyskusji. Owe wspomnienia stanowią tylko część książki. Reszta - tło historyczne i próby rozliczenia przeszłości - pod względem literackim były dla mnie nie do przyjęcia.
Z trudem przebrnęłam.

książek: 349
Kasia | 2017-08-30
Na półkach: 2017
Przeczytana: 30 sierpnia 2017

Nigdy więcej wojny - to stare hasło jako pierwsze nasuwa się podczas lektury.
To moja pierwsza i ostatnia książka o Rzezi Wołyńskiej.

Książkę polecam.
Pierwsza część - relacja z Rzezi, rodziców autora i innych, którzy przeżyli to piekło.
Druga część - opinia autora o polskim stosunku do tego fragmentu naszej historii.
Ja z autorem się zgadzam.
Książki nie oceniam pod względem literackim tylko historycznym i emocjonalnym.

książek: 450
czarna_maggie | 2017-03-24
Na półkach: II WŚ
Przeczytana: 22 marca 2017

Piękne świadectwo o zbrodni zebrane przez znanego kompozytora. Wstrząsające, prawdziwe.

książek: 919
Volumen | 2017-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 marca 2017

Książka jest rewelacyjna ze względu na tematykę jaką porusza.Pierwszy raz o tym wydarzeniu dowiedziałam się z lekcji historii i już wtedy bardzo mnie interesował ten temat.Tylko że materiałów jak na lekarstwo., ponieważ przez lata ofiary musiały milczeć Pierwsza część książki składa się z wspomnienia ocalałych, druga to ocena wydarzeń autora. Dla mnie jest to lektura obowiązkowa.Autor podszedł do sprawy wielowątkowo. I zgadzam się z nim,że jeżeli nie dojdzie do rozliczenia nigdy między nami a Ukraińcami nie będzie normalnych stosunków. Rzeź na Wołyniu była ludobójstwem ( nic nie usprawiedliwia mordów na dzieciach kobietach w ciąży i starcach) i należy się jego ofiarom pamięć.

książek: 421
marw | 2017-02-28
Na półkach: Ebook
Przeczytana: 28 lutego 2017

Wstrząsająca opowieść o zgładzonym świecie i pomordowanych ludziach, a braku skruchy oprawców i losach ocalonych.

książek: 1205
Dominika | 2017-07-16
Na półkach: 2017

Jestem szczerze zainteresowana historią jak i przeróżnymi książkami historycznymi, mimo to jednak nigdy nie pisałam o żadnej na swoim blogu. Postanowiłam to zmienić, na pierwszy ogień pójdzie zaś Nic nie jest w porządku. Jest to książka stosunkowo krótka, zawiera jednak historię pełną krwi i okrucieństwa, o której niektórzy woleliby po prostu zapomnieć.
Książka ta podzielona została na kilka części, z czego pierwsza z nich podzielona została na wspomnienia osób, które przeżyły rzeź. To zarazem najciekawszy i najbardziej wstrząsający fragment całości, przerywany od czasu do czasu archiwalnymi fotografiami. Opisy są dramatyczne, przepełnione smutkiem, a przy tym dokładne i bogate w szczegóły.

Później bywa już trochę słabiej pod względem literackim, ponieważ kończą się wspomnienia, a zaczyna się dalsza historia rodziny autora pisana już przez niego. Nadal jest bardzo interesująco, choć przez język i formę czyta się chwilami ciężko. Początkowo przeszkadzała mi również wielkość liter,...

zobacz kolejne z 165 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd