Śpiący giganci

Tłumaczenie: Marcin Wawrzyńczak
Cykl: Archiwa Temidy (tom 1)
Wydawnictwo: Akurat
6,82 (245 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
20
8
52
7
58
6
65
5
25
4
6
3
6
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Sleeping Giants
data wydania
ISBN
9788328704305
liczba stron
384
słowa kluczowe
robot
język
polski
dodał
L_Settembrini

Powieść na miarę „Jurassic Park”, „World War Z” i „Marsjanina”, po mistrzowsku łącząca elementy thrillera, fantastyki i powieści przygodowej. Kiedy pod jadącą rowerem Rose zapada się ziemia i dziewczynka ląduje na ogromnej metalowej dłoni, nikt nie podejrzewa, że to zwiastun wydarzeń, które pchną losy ludzkości na nowe tory. Siedemnaście lat później Rose realizuje swoje marzenie: trafia do...

Powieść na miarę „Jurassic Park”, „World War Z” i „Marsjanina”, po mistrzowsku łącząca elementy thrillera, fantastyki i powieści przygodowej. Kiedy pod jadącą rowerem Rose zapada się ziemia i dziewczynka ląduje na ogromnej metalowej dłoni, nikt nie podejrzewa, że to zwiastun wydarzeń, które pchną losy ludzkości na nowe tory. Siedemnaście lat później Rose realizuje swoje marzenie: trafia do zespołu, którego zadaniem jest rozwikłanie tajemnicy zagadkowego artefaktu. Jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki na całej planecie spod ziemi wyłaniają się ukryte przez tysiące lat, kolejne elementy kolosalnych posągów-robotów. Skąd się wzięły? Czemu miały lub mają służyć? Jaka rola przypadnie Rose w rozwikłaniu zagadki?

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Marta książek: 1087

Dokument nr 361: Duże roboty dla małych polityków

Wyobraźmy sobie dłoń. Wykonana jest z ciemnego metalu, ozdabiają ją pobłyskujące na turkusowo światła. Co jednak ważniejsze – ma niemal siedem metrów. Każdy z palców jest długości samochodu osobowego postawionego na zderzaku. Wyobraźmy sobie teraz, że w komplecie do owej dłoni znajdujemy ramię, a potem korpus, nogi, drugą rękę i wreszcie – głowę. Wszystko to z nieznanego stopu metalu, jarzące się dziwnym światłem i gigantyczne; tak ogromne, że niemal wymyka się pojmowaniu i zapiera dech w piersi. Pierwsza myśl na widok takiego giganta: co też można by za jego pomocą zniszczyć?

Zaczęło się od metalowej dłoni, którą pewnego wieczora gdzieś w Stanach Zjednoczonych odkryła jedenastoletnia Rose Franklin. Lata później ta sama Rose, już uzbrojona w szereg tytułów naukowych i niesłabnącą ciekawość, staje na czele projektu badawczego, którego głównym celem jest odkrycie właściwości tego ogromnego, tajemniczego obiektu i znalezienie podobnych. I choć z początku w badania te zaangażowane są jedynie Stany, to wkrótce po odkryciu, że ów rozkawałkowany „posąg” ma wewnątrz korpusu kabinę dla pilotów, cały świat nadstawia uszu. Obca technologia czy nie, już same rozmiary sprawiają, że praca doktor Franklin staje się łakomym kąskiem oraz potencjalną kartą przetargową zarówno dla wojskowych, jak i polityków z całego globu.

Wydawałoby się, że pojawienie się nowego zagrożenia na horyzoncie – cóż innego sugeruje obecność obcej technologii na Ziemi – mogłoby zelektryzować świat na tyle, by...

Wyobraźmy sobie dłoń. Wykonana jest z ciemnego metalu, ozdabiają ją pobłyskujące na turkusowo światła. Co jednak ważniejsze – ma niemal siedem metrów. Każdy z palców jest długości samochodu osobowego postawionego na zderzaku. Wyobraźmy sobie teraz, że w komplecie do owej dłoni znajdujemy ramię, a potem korpus, nogi, drugą rękę i wreszcie – głowę. Wszystko to z nieznanego stopu metalu, jarzące się dziwnym światłem i gigantyczne; tak ogromne, że niemal wymyka się pojmowaniu i zapiera dech w piersi. Pierwsza myśl na widok takiego giganta: co też można by za jego pomocą zniszczyć?

Zaczęło się od metalowej dłoni, którą pewnego wieczora gdzieś w Stanach Zjednoczonych odkryła jedenastoletnia Rose Franklin. Lata później ta sama Rose, już uzbrojona w szereg tytułów naukowych i niesłabnącą ciekawość, staje na czele projektu badawczego, którego głównym celem jest odkrycie właściwości tego ogromnego, tajemniczego obiektu i znalezienie podobnych. I choć z początku w badania te zaangażowane są jedynie Stany, to wkrótce po odkryciu, że ów rozkawałkowany „posąg” ma wewnątrz korpusu kabinę dla pilotów, cały świat nadstawia uszu. Obca technologia czy nie, już same rozmiary sprawiają, że praca doktor Franklin staje się łakomym kąskiem oraz potencjalną kartą przetargową zarówno dla wojskowych, jak i polityków z całego globu.

Wydawałoby się, że pojawienie się nowego zagrożenia na horyzoncie – cóż innego sugeruje obecność obcej technologii na Ziemi – mogłoby zelektryzować świat na tyle, by zakończyć czy chociaż zepchnąć na dalszy plan dyplomatyczne przepychanki, ale, rzecz jasna, dzieje się wręcz przeciwnie. W „Śpiących gigantach” głównym graczem okazuje się jednak nie prezydent USA, nie chiński generał, nie rosyjski agent – a tajemniczy, anonimowy jegomość, który mniej lub bardziej z ukrycia pociąga za sznurki. Nieoficjalnie to on kieruje projektem badawczym – nieustannie pływa w morzu politycznej (nie)poprawności, ale na pierwszym miejscu zawsze pozostaje potrzeba zdobycia nowych informacji o robocie oraz interpretowanie ich w oparciu o specjalistyczną wiedzę pozostałych członków zespołu: biologów, genetyków, techników, a także lingwisty i dwojga amerykańskich pilotów wojskowych. Nie ma zresztą wyjścia, bo wokół robota z czasem wyrasta coraz więcej i więcej pytań, od tych dotyczących czysto fizycznych cech materiału, z którego ten twór został zbudowany, poprzez język, jaki należy znać, by wiedzieć, z czym ma się do czynienia, aż po kwestie zahaczające wręcz o mitologię.

Tu pojawia się cecha, która najbardziej wyróżnia „Śpiących gigantów”: forma. Nie znajdziemy naprzemiennie występujących dialogów, opisów, narracji. Zamiast tego książka składa się z dokumentów – głównie wywiadów przeprowadzanych przez bezimiennego jegomościa z informatorami, doradcami, politykami i członkami zespołu. Ten sposób przedstawiania historii rozbija całą formę powieści, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Wydarzenia następują po sobie i dowiadujemy się o nich chronologicznie, ale dopiero po fakcie: po odkryciu w rozmowie z badaczem, po kryzysie politycznym w rozmowie z roztrzęsionym doradcą prezydenta USA. Sprawia to, że wraz z wiedzą o wydarzeniach przyjmujemy też perspektywę różnych postaci, z których każda z kolejnymi wywiadami nabiera ostrości, charakteru. Czytelnik musi więc podjąć świadomy wysiłek składania owych rozmów, a także raportów, zapisów z pamiętnika, wpisów stylizowanych na transkrypcje nagrań głosowych, w fabułę.

„Śpiący giganci” to znakomity przykład pomysłowej realizacji pomysłu, który wydaje się czasem kulturowo wyeksploatowany. Akcja jest poszarpana na małe kawałki, przefiltrowane na dodatek przez perspektywę poszczególnych bohaterów, ale dzięki temu zabiegowi nabiera też szczególnego napięcia: czego czytelnik nie dowie się z „dokumentów”, tego może domyślić się samodzielnie, co dodatkowo napędza wyobraźnię i angażuje w fabułę. Dzięki użyciu nietypowych środków i narzędzi, historia zyskuje nową wartość i wręcz nie pozwala się od siebie oderwać.

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1243)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1284
Villiana | 2016-11-15
Przeczytana: 15 listopada 2016

„…może powód, dla którego te części są zakopane w ziemi, jest mniej romantyczny, niż wszyscy mamy nadzieję…”

Bardzo mocno podekscytowałam się na tą pozycją, nie wiem dokładnie co mnie przyciągało, może tytuł, może opis. A tutaj, niestety, lekkie rozczarowanie.

Pod dr Rose Franklin, kiedy była małą dziewczynką, zapadła się ziemia i wylądowała na olbrzymiej dłoni. Wiele lat później zostaje kierownikiem zespołu badającego ową dłoń, jako niezwykły artefakt nieznanego pochodzenia…

Pierwsze co rzuca się w oczy, to książka ta nie ma typowo powieściowej formy. Składa się z serii wywiadów tajemniczego mężczyzny (którego tożsamość jest nam nieznana, a pełni domyślną rolę dowodzącego projektem, momentami psychologa i powiernika) z bohaterami, poprzeplatanych kilkoma zapisami głosowymi, bądź zapisami z pamiętnika. Praktycznie całość książki to dialog bohaterowie – tajemniczy mężczyzna. Ciężko było wczuć się w jakieś relacje pomiędzy bohaterami, niejednokrotnie dość zażyłe, kiedy...

książek: 4004
zaksięgowana | 2016-12-04

„Wiedzieliśmy, że świat nie będzie już taki sam. Jedni się zaśmiali, inni zapłakali, większość milczała”.
Pod jedenastoletnią Rose zapada się ziemia. Dziewczynka spada na ogromną, metalową dłoń. Wielkość oraz stop metali, z których składa się znalezisko, sugerują, że nie jest zwykłą rzeźbą. Dziwny wypadek wiele zmienia w życiu dziewczynki.
Po kilkunastu latach dr Rose kieruje zespołem naukowców, których zadaniem jest rozwikłanie zagadki tajemniczego artefaktu. Szybko okazuje się, że dłoń nie jest jedyną częścią ciała, która znajduje się pod ziemią.
Kto zbudował gigantyczne elementy układanki, ludzie a może kosmici? Świadomość, że jesteśmy sami we wszechświecie jest tak samo przerażająca, jak ta, że nie jesteśmy jedynymi istotami w kosmosie…

książek: 936
Magnis | 2017-01-29
Przeczytana: 28 stycznia 2017

Na Śpiących gigantów zwróciłem uwagę wcześniej, ale dopiero w wyniku wycieczki do biblioteki zdobyłem i przeczytałem. Nie znam w ogóle Autora, więc nie wiedziałem czego się spodziewać, bo opis wzbudził moje nadzieje na ciekawą lekturę. Także oczekiwania miałem spore dotyczące książki.
Gdy mała Rose wybiera się na rower, aby pojeżdzić nie przypuszcza jakie będą tego konsekwencje. W ziemi znajduje artefakt nie podobny do niczego. Mijają lata i jako dorosła osoba zostaje przydzielona do projektu w celu zbadania artefaktu. Nie przypuszcza jakie jeszcze niespodzianki kryją się za znaleziskiem i zarazem odpowiedzialność. Wraz z pozostałymi bohaterami Karą i Vincentem będzie musiała odkryć wszystkie tajemnice znalezionego artefaktu.

Początek zapowiada się niezwykle obiecująco. Mała dziewczynka znajduje tajemnicze znalezisko, które wszystko zmienia. Przenosząc się w przyszłość możemy obserwować kolejne etapy prac badawczych nad znaleziskiem. Nie tylko to jest najważniejsze, ale również...

książek: 1078
Izabela Pycio | 2017-01-06
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 stycznia 2017

"A więc co to za prosta prawda, od której tak uciekam? Nie chodzi o to, że budujemy śmiercionośną maszynę. Nawet nie o to, że będzie zabijać ludzi. To tylko kwestia czasu. To, czemu tak uparcie zaprzeczam, to fakt, że cholernie mi się to wszystko podoba."

Przypadła mi do gustu formuła, jaką przyjął autor, aby opowiedzieć tę fantastyczną historię. Wywiady, fragmenty dokumentów, raportów z misji, operacji i eksperymentów, dzienników osobistych, zapiski z obserwacji satelitarnych, transkrypcje rozmów telefonicznych, a nawet artykuły prasowe. To sprawia, że przyglądamy się głównym wątkom z perspektywy analityka, osoby bazującej na dostępnych poszatkowanych archiwach danych. Stopniowo wyjaśniamy przyczynowo-skutkowy przebieg wydarzeń, łączymy odkrywane intrygujące fakty. Jednocześnie mocno angażujemy się w ciekawą fabułę osnutą wokół świecących turkusowym światłem gigantycznych metalowych konstrukcji, artefaktów sprzed sześciu tysięcy lat, najprawdopodobniej pozostawionych na Ziemi...

książek: 1248
Sylwka | 2018-05-30
Na półkach: Przeczytane, Czytnik
Przeczytana: 15 maja 2018

Książka Śpiący giganci Sylvaina Neuvela wpadła mi w oczy tuż po premierze w 2016 roku. Po drodze jednak jakoś nie złożyło się, żebym sięgnęła po książkę tego kanadyjskiego pisarza. Wiedziona jednak ciekawością i informacją, iż kontynuacja jest już „tuż za progiem”, postanowiłam „spiąć poślada” i sprawdzić, o co z tymi gigantami chodzi. ;)

Dłoń.
Gdzieś w Stanach Zjednoczonych jedenastoletnia Rose Franklin jadąc rowerem zapada się pod ziemię i odnajduje ogromną metalową dłoń. Siedemnaście lat później ta sama Rose trafia do zespołu, który ma zbadać tajemnicę odkrytego artefaktu. Czy uda się zdobyć wszystkie jego części i utrzymać jego posiadanie w tajemnicy?

W dokumencie i wywiadzie siła.
Zabierając do ręki książkę myślałam, że raczej nie zaskoczy mnie nic. Chciałam czegoś lekkiego, można powiedzieć ze starym dobrym, wręcz filmowy scenariuszem, a otrzymałam coś innego, nowego.

Zacznę od nietypowej formy. Książka jest bowiem zbiorem dokumentów i wywiadów, które ułożone w sposób...

książek: 144
Happy Reader | 2018-07-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 czerwca 2018

„Śpiący giganci” to nietypowa powieść sci-fi, która nieoczekiwanie zdobyła moje serce...

Rozpoczyna się całkiem niewinnie – 11-letnia Rose wybiera się na rower, w pewnym momencie zapada się pod nią ziemia. Dziewczynka spada w dół i ląduje w ogromnej metalowej dłoni!

Po siedemnastu latach Rose stoi na czele zespołu naukowców. Ich zadaniem jest rozwikłanie zagadki tajemniczego artefaktu, którego częścią jest metalowa dłoń. Kolejne części artefaktu naukowcy znajdują w różnych rejonach Ziemi. Wszystkie części poskładane w całość tworzą gigantycznego super-robota, o niewyobrażalnej wręcz potędze, który na pewno nie pochodzi z Ziemi...
Wkrótce gigantem zaczyna się interesować wywiad i wojsko.

Powieść Neuvela posiada dość oryginalną formę – składa się w dużej mierze z wywiadów i przesłuchań, które z uczestnikami wydarzeń przeprowadza tajemniczy, bezimienny mężczyzna. Jest on główną postacią powieści – to ktoś z tajnych służb, który wybiera ekipę naukowców i koordynuje ich działania....

książek: 4122
eR_ | 2017-01-23
Przeczytana: 20 stycznia 2017

Powieści, które swoją formą nawiązują do reportaży, wywiadów, czy przesłuchań nie jest zbyt dużo. A takie przedstawienie wydarzeń uważam za jedne z najciekawszych. Przykładem może być niedawny hit"War Z", który właśnie swoją formą zyskał moją sympatię i uznanie. Dla tego też czasami się zdarza, że specjalnie szukam powieści, których autor takim sposobem postanowił przekazać swój pomysł.

Sylvain Neuvel, to Kanadyjczyk, który powieścią"Śpiący giganci" postanowił zaistnieć na rynku wydawniczym. Książka jest pierwszym tomem cyklu"Akta Temidy", a w Polsce cykl wydaje Wydawnictwo Akurat.

Pewnego dnia mała dziewczynka Rose, jadąc na rowerze wpada do dziury i ląduje wprost na olbrzymiej dłoni. Znalezisko wzbudza sporą sensację i na krótki czas nie mówi się o niczym innym. Kto wykonał tak doskonałą rzeźbę, z jakiego materiału i przede wszystkim czy ręka jest elementem czegoś większego?

Mija prawie 20 lat. Rose dorasta i staje się osobą która dowodzi grupą która bada, skąd ów artefakt...

książek: 1554
szelma | 2017-02-13
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 lutego 2017

Zapraszam -> http://blog-projektksiazka.blogspot.com/

‘Śpiący giganci’ to powieść, którą najpierw obejrzałam sobie z daleka bez czytania streszczenia. Pierwsza myśl: młodzieżówka. Osobiście nie mam kompletnie nic do tego typu literatury, sama czasami mam okresy obsesyjnego wręcz zaczytywania się w takich pozycjach ale nie tego szukałam na półkach w księgarni. Pogłaskałam więc tą piękną dla oka okładkę i odeszłam. Za drugim razem zajrzałam już na tył przekonać się w końcu o czym jest. Zrewidowałam swoje poglądy, zmieniłam kategorię na młodzieżówkę z elementami science fiction ale dalej nie byłam przekonana. Kroplą, która przelała czarę, był portal lubimyczytac i pozycja, która znalazła się na liście przeczytanych u pewnego pisarza. Teraz to już zdecydowanie nie mogłam sobie odpuścić.
Siedemnaście lat temu Rose Franklin podczas jazdy na rowerze wpada do ogromnego krateru. Na szczęście ląduje na ogromnej, stalowej dłoni. Teraz, już dorosła, stoi na czele grupy badaczy, którzy...

książek: 1902
Sherry | 2016-11-23
Przeczytana: 22 listopada 2016

JESTEM ŚMIERCIĄ

Pewnego dnia, pod małą Rose zapada się ziemia, a ona budzi się na wielkiej, metalowej dłoni nieznanego pochodzenia. Siedemnaście lat później jest badaczką, a chęć odkrycia z czym zetknęła się jako dziecko, pcha ją w kierunku tajnego, amerykańskiego projektu, według którego wkrótce wyjdzie na jaw, że dłoń nie jest jedyną olbrzymią, metalową częścią całości, zakopaną pod powierzchnią ziemską. Ale skąd się tam wzięły? Kto je tam umieścił? Po co zostały wybudowane? I czemu ich wiek datuje się na tysiące lat, skoro wtedy ludzkość ledwo umiała rozpalać ogień, nie mówiąc o wybudowaniu czegoś tak potężnego i zaawansowanego technologicznie? Pytania się mnożą, a odpowiedzi na nie, niekoniecznie muszą przynieść pozytywne w efektach skutki...

"Śpiący giganci" nie są typowym science-fiction, jeśli się zastanawiacie. Nie ma tam podróżowania po kosmosie, nie ma strzelających laserami statków czy międzygalaktycznych wojen. Jeśli więc obawiacie się astrofizycznego bełkotu i...

książek: 555
krakowskie-puchi | 2018-02-16
Przeczytana: 06 lutego 2018

Ludzie to dziwne, niekonsekwentne istoty. Z jednej strony wymyślają teorie wiążące starożytne cywilizacje, ruiny i artefakty z istotami pozaziemskimi, z drugiej strony tworzą religie, które przekonują o wyjątkowości i niepowtarzalności ludzkości i niemożliwości istnienia innych istot inteligentnych (co nie przeszkadza im w rozprawianiu o niebie, piekle, aniołach i diabłach). Z tego powodu gdy zapytasz przeciętnego Kowalskiego, czy jesteśmy sami w kosmosie, prawdopodobnie popatrzy na Ciebie jak na idiotę i stwierdzi, że ufoludki nie istnieją. Co by jednak się stało, gdyby odkryto namacalny dowód na to, że Ziemię odwiedzili kiedyś przybysze z innych planet?

Sylvain Neuvel w "Śpiących gigantach" przedstawia świat, w którym doszło do odkrycia zmieniającego spojrzenie ludzkości (a przynajmniej jej wtajemniczonej części) na możliwość istnienia życia poza znaną nam częścią wszechświata. W małym miasteczku w Stanach Zjednoczonych odkryta zostaje bowiem ogromna, metaliczna dłoń, pierwsza...

zobacz kolejne z 1233 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Początek listopada przynosi kolejne premiery wydawnicze. W tym tygodniu polecamy dziewięć tytułów pod naszym patronatem, które w najbliższych dniach trafią do księgarni. Wśród nich najnowsza prowokacyjna powieść Mario Vargas Llosy, „Dzielnica występku” i czwarty tom cyklu Vincenta V. Severskiego „Niepokorni”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd